IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata gościnna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Komnata gościnna   Sob Kwi 12, 2014 9:19 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sob Sie 23, 2014 5:28 pm

Mężczyźni zapełniali pomieszczenie. Gniewni, zmartwieni - niemal każde czoło przecinał mars świadczący o zatopieniu w niespokojnych myślach. Milczenie przytłaczało, ciężkie niby kowadło głównego królewskiego kowala, ostatnio z mniejszym entuzjazmem zajmującego się podkuwaniem rumaków królewskiej rodziny oraz wszystkich możnych mieszkających w pałacu. Nawet służba została wyproszona, jak gdyby ci mężczyźni obawiali się każdego cienia, jakby nieobecny pretendent, którego nie potrafili zlokalizować za pomocą żadnych środków, był wśród nich niczym duch. Siedzieli przy stołach zastawionych przyniesionym na czyjeś polecenie mięsiwem oraz złotymi dzbanami wypełnionymi winami, które ustępowały jedynie tym podawanym na królewskich ślubach oraz chrzcinach.
Książę Tristan, hrabia Odłączonej Wyspy, rozmawiał przy oknie przyciszonym głosem z wiecznie wiernym koronie hrabią sprawującym sprawiedliwą pieczę nad Grabieżą Wschodnią, gdzie był uwielbiany za przyjmowanie osobiście petycji oraz zażaleń od chłopów mieszkających na przypadających mu ziemiach.
Przy jednym z krańców stołu siedzieli hrabiowie panującymi w hrabstwach najmniej szanujących królewską władzę młodego króla Gariona oraz jego matki - hrabiowie Jaszczurczego Ogona oraz Padus Avium zdawali się milcząco zgadzać ze sobą, nie wiadomo jednak w jakiej sprawie się ze sobą zgadzali. Nie lubili współpracować z władzą, obrzucali księcia Tristana nie do końca przychylnymi spojrzeniami. Byli hrabiami dzięki dziedzictwie otrzymanym od ojców, którzy otrzymali je od własnych ojców, gdy ci zostali mianowani jeszcze przez poprzedniego króla, gdy ten był jeszcze młodzikiem.
Hrabia Grobli zaś wykładał z całą pewnością siebie, perorował wręcz, o konieczności obrony królestwa przed wszelkimi zagrożeniami, nie pozwalając stojącym koło niego hrabiom Lunarium, Kwarzcu oraz Pól Hordeum dojść do słowa - oni zaś, jako opiekuni ziem których ludność zajmowała się głównie rolnictwem oraz rybołówstwem nie mieli aż tak wielkiego zapału jak Grobla przystosowana do wiecznych nadgranicznych walk z dzikimi Farolańczykami mieszkającymi w górach tuż przy granicy, mówiącymi z dziwnym zaśpiewem, jakby nie należeli ani do ludności Amentesu, ani do ludności Farolanu.
Pozostali wędrowali po pokoju w zniecierpliwieniu, inni popijali niemrawo wino z pucharów przypominających kwiaty o grubej, srebrnej łodydze i przejrzystych kielichach z wypolerowanego do idealnego połysku szkła. Nawet "łodygi" przedstawiały subtelną płaskorzeźbę kształtu listków.
Oczekiwano niecierpliwie na króla, marszcząc również czoła na każdą myśl o nieobecnym jeszcze hrabii Mustelu, a także nieobecnych członkach rady królewskiej. Milczący do tej pory mężczyźni zaczęli poszeptywać o niekompetencji, sięgając po puchary bądź podchodząc do okien i wyglądając na ogrody królewskie, jak gdyby stamtąd miała nagle nadciągnąć armia pretendenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 8:35 pm

Trochę się działo od poprzednich zaskakujących dla króla wieści. Nadworny doradca króla został zaaresztowany z rozkazu Gariona, pod pretekstem zdrady korony. Swój powód podparł jeszcze dowodami w postaci listów. Raczej w tej sytuacji nie było już sprzeciwów ze strony możnych. Niedługo drogiego Albina czekała szubienica...
Król został postawiony w ciężkiej sytuacji. Bardzo pragnął udać się do swojej matki i dostać wyjaśnienia jednak pojawiły się małe przeciwności losu. Dostał wieść, że wkurzeni hrabiowie zbierają się w jego komnatach. Na jeszcze większe utrudnienie wyboru przybył posłaniec z ważnymi wieściami. Karniwor musiał wybierać co ma zrobić. Stary Garion pewnie olałby to i poszedł do królowej po wyjaśnienia. Jednak nie. Blondyn obiecał sobie zadbać o królestwo i wziąć się w garść. Z posłańca także zrezygnował. Uznał, ze jednak szlachta jest najważniejsza. Nie może sobie pozwolić na utratę poparcia. Szczególnie w tej sytuacji.
Mężczyzna przy eskorcie swoich gwardzistów i Ezia przy boku zawitał do komnat gościnnych gdzie czekały go niezadowolone miny.
-Witam możnowładców. Przybyłem pod pretekstem ważnego spotkania.- Przywitał się i zaczął król. Po geście powitań zasiadł do stołu na przeciwko reszty. Ezio poszedł w cień, by także mieć widok, jednak wolał się nie wtrącać chwilowo.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 8:58 pm

Hrabia Padus Avium odchylił się w krześle na widok króla, który pojawił się w drzwiach, złożył ręce na piersi. Uniósł lekko kącik ust, jednak ten uśmieszek na jego twarzy sprawiał, że przypominał kota przyczajonego na ofiarę, gotowego rzucić się nań z pazurami i rozszarpać po zabawianiu się jeszcze przyszłym posiłkiem, po dawaniu nadziei na wolność i ponownym chwytaniu między miękkie łapy. Był na tyle ostrożnym, by nie wymienić z hrabią opiekunem Jaszczurczego Ogona. Oboje mieli asy w rękawach, nawet po kilka, jakby obrabowali z tych figur kilka z talii do gry. Oboje byli znacznie starsi od króla, uważali go za niegodnego następcę jego ojca, wielkiego Tariona II, przez którego zostali mianowani hrabiami ich dziadowie, rozpoczynając dwie linie hrabiów coraz mniej przychylnych koronie. Wdzięczni za przybycie króla, którego obecność zamknęła usta zbyt gadatliwemu hrabiemu Grobli, hrabiowie Pól Hordeum oraz Kwarzcu zwrócili się szybko ku drzwiom wejściowym, schylając się jak wszyscy w ukłonach, po czym pospieszyli do stołu, by obrońca południowych granic kraju nie zdążył pochwycić ich i kontynuować swój nudzący, zbyt mocno przesycony pieskowaniem koronowanym głowom, monolog na temat konieczności zbrojenia się przeciw pretendentowi Vittorowi oraz Farolańczykom.
Hrabia Lunarium wydawał się zwlekać z ukłonem, a gdy już zgiął się, można było odnieść, iż pochylił się zbyt płytko. Czy uszło to uwadze wszystkich, czy też nie? Książę Tristan wraz z opiekunem Grabieży wschodniej przerwali rozmowę, również padając w pokłonach pełnych szacunku należnego koronowanej głowie.
Jeden ze starszych i mądrzejszych członków królewskiej rady, siedzący dotąd po cichu przy stole i popijając niemrawo wino, odstawił puchar na stół zanim wstał by pokłonić się, zaraz potem wsparł się rękoma o blat i rzucił na króla spojrzenie pełne dezaprobaty - poczuwał się do takiego prawa, jako iż kiedyś sam był przez jakiś czas nauczycielem młodego władcy.
-Więc to prawda?- spytał surowym głosem.
Spojrzenia wszystkich zebranych podzieliły się - jedni patrzyli na króla, inni na radcę, oczekując w napięciu odpowiedzi.
Osiemset pięćdziesiąt lat pokoju miało się skończyć tak nagle, kraj miał podzielić się na wrogów i sprzymierzeńców?
Nadzieja płonęła jeszcze względnie jasno i żywo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 9:12 pm

Król zdjął swoją koronę z głowy i położył ją na stole, na przeciwko siebie. Przetarł oczy i westchnął ciężko. Wiedział jakim tematem będzie to dzisiejsze spotkanie. W myślach układał różne scenariusze, próbując się jakoś przygotować. A zachowanie hrabiego Lunarium tylko wprawiała króla w lekki stres. Nigdy nie czuł się odpowiedzialny za wszystko, ani w takim zagrożeniu jak teraz. Czy serio musiało nadejść ryzyko wojny by do tego zakutego łba coś dotarło? Przynajmniej to jakiś plus. Jednak Karniwor miał ciężką prace przed sobą, aby pokazać na co go stać.
-Niestety i prawdopodobnie tak. Nie miałem czasu by rozmówić się z Królową Matką, lecz jest to wszystko możliwe. Pojawił się mężczyzna imieniem Vittor nazywając siebie królem i próbujący po latach coś osiągnąć. Może jest bękartem, albo zwykłym kłamcą... ale zbiera sojuszników.- Odparł król, po czym odsunął krzesło i wstał. Założył ręce za plecy i zaczął krążyć po małym obszarze komnaty. -Ludzie wierzą w jego pochodzenie. To jest problem. Gromadzi niebezpieczne siły i chce sprowadzić tylko śmierć.- Dodał z cichym westchnięciem. Spojrzał znów na swojego dawnego mentora...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 9:55 pm

Pośród mężczyzn, omiatając niemal wszystkich hrabiów, muskając członków królewskiej rady rozbrzmiał cichy szelest pomruku, gdy przebrzmiała odpowiedź króla na proste pytanie dawnego jego perceptora, przypominając szept jesiennych liści tuż przed tym, jak zaczynają spadać w delikatnym wietrze. Liści, które zdążyły już zdecydować się opaść. Dawny perceptor króla widział w twarzy podopiecznego, że niedawno dopiero uderzyła go świadomość odpowiedzialności za kraj oraz lud, którą usiłowała zaszczepić w nim matka, robiąc to jednak zbyt surowo i agresywnie, by syn nie sprzeciwiał się dojrzewaniu do roli władcy w akcie nieposłuszeństwa wobec królowej wdowy, królowej marionetek oraz serc poddanych.
Mężczyźni, którzy mieli okazję poznać wielkiego Tariona II wiedzieli, iż teoria o bękarcie może być prawdą.
Wiedzieli także, co mawiało się o matce Gariona gdy tylko zaszła w ciążę - że to właśnie złotowłosy chłopczyk, obecny król, jest owocem zdrady równie złotowłosej kobiety z własnym bratem, rodzinnie mającym włosy barwy słonecznego poranka. Właśnie w jasności włosów Gariona dopatrywano się dowodu na jego pochodzenie z nieprawego, kazirodczego łoża. Dlatego też teraz, w pamfletach ludzi popierających pretendenta Vittora, przywoływano dawne podejrzenia względem królowej wdowy mimo oczywistego genetycznego podobieństwa jej pierworodnego do zmarłego męża - rysy, charakter oraz czar działający na kobiety zdecydowanie wskazywały na dziedzictwo po Tarionie. Jednakże prości ludzie nie mogli tego wiedzieć - widzieli tylko te złote włosy przepasane złotem korony.
-Wiadoma jest lokacja pretendenta?- spytał rzeczowo hrabia Lunarium, hrabia Padus Avium zaś rzucił mu spojrzenie o chytrym błysku.
-Trzeba ci wiedzieć, królu, że niektórzy odmawiają ci prawa do korony- powiedział dawny mentor Gariona, ignorując pytanie hrabi. Wyprostował się, poważny. -Ci właśnie odwrócą się od ciebie, wasza królewska mość- rzucił krótkie spojrzenie hrabi Padus Avium. Zacmokał z dezaprobatą. -Niewiele jest wyjść, sugeruję jednak obniżenie podatków bądź nie zbieranie ich w ogóle tegoż lata. Skarbiec jest niemal pełen, starczy więc złota na wypadek wojny, stać nas nawet będzie na najemników- zasugerował splatając ręce za plecami.
-Nie! Jakże to, nie zbierać podatków?- poderwał się ze swego miejsca hrabia Pól Hordeum, którego głównym przychodem były podatki nałożone na uprawiające żyzne ziemie jego hrabstwa chłopskie rodziny. Oni żyli w spokoju, nie znając głodu, a dzięki nim on pławił się w luksusach. Uderzył pięścią w stół. -Może jeszcze wpuśćmy chłopstwo do pałacu i pozwólmy przebierać w królewskich szatach, klejnotach oraz rozkradać złote zastawy? Oddajmy im sobole królowej wdowy!- pieklił się.
-Zamilcz, mości panie Latrans!- odezwał się równie głośno hrabia całym sercem oddający się pełnieniu pieczy nad Groblą, dopijając wcześniej jednym haustem wino. -Bronić nam trzeba kraju, ty zaś tylko o własnym zysku myślisz! Pretendent, dobrnąwszy do korony, świeżo namaszczony, zrazu pozbawi nas wszystkich tytułów, ciebie także! Tfu!- splunął sucho w kierunku mężczyzny, pokazując mu swą pogardę. -Niechże obie grabieże zabiorą się do roboty ze zdwojoną siłą, odziejmy i uzbrójmy armię, której przyjdzie walczyć za Amentes!
-Pax, pax, panowie!- próbował wtrącić się dawny mentor, jednakże krzyki hrabiów o gorących temperamentach zrazu zagłuszyły jego starania.
-Psino ty, do nogi! Urżnij sobie łapy, kiedy król kazał będzie, psino!- poczerwieniał na twarzy hrabia Pól Hordeum.
-By obronić kraj przed najeźdźcą Amentes musi zjednoczony być wewnątrz, wy zaś, mężowie, zaraz porwiecie się za miecze- zagrzmiał tubalnym głosem hrabia Lunarium. -Zamilczcie więc bądź idźcie na udeptaną ziemię, nikt wam na drodze nie stanie. Wielu jest łasych na wasze tytuły, i wielu dobrze by się pod nimi sprawowało- mówił rzeczowo, bez karcących nut, a mimo wszystko tamci z kwaśnymi minami zajęli swoje miejsca, jakby zgięci przez samo brzmienie potężnego głosu.
Hrabia Lunarium zwrócił się ku królowi.
-Znacie, wasza królewska mość, położenie Vittora?- ponowił pytanie. -Czy ktoś już zdał raport na temat jego sił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 10:23 pm

- Nie znamy.
Wtrącił Ezio, kiedy to Garion miał już zacząć mówić. Nadeszła ta chwila, by i Mustel wyraził swoje stanowisko, w zaistniałej sytuacji. A nie była ona przyjemna, nic z tych rzeczy, toteż - wymagała interwencji ludzi zdolnych i inteligentnych. Niestety wielu z tutaj zgromadzonych nie miało obu tych cech. Co gorsza... Nie miało żadnej z nich. Eh, na miejscu Gariona ich wszystkich Ezio postawiłby w świetle zdrady i próby zamachu na stan, w postaci wywołania wojny domowej, co to pasowałoby wręcz idealnie.
- Drodzy panowie, sytuacja jest nad wyraz ciężka i niezbyt przyjemna. Musimy pamiętać, że skoro niejaki Vittor podaje się za prawowitego dziedzica tronu Amentes i który działa w sposób - nie ukrywajmy się - jawny, korzystając z podstępu i wysyłając do nas swoich agentów, chociażby i już nieżyjącego Albina - byłego doradcy królewskiego. Dlatego też spodziewać możemy się rychłego ataku. Gwałtownego i zmasowanego ataku. Nie wiemy z której strony zaatakują, dlatego w całym kraju wnieść powinniśmy podatki wojenne i zwerbować potężną armię, którą osadzilibyśmy we wszelakich marchiach, ażeby uchronić się od ataku z zewnątrz.
Skończył swój krótki wywód, który zapewne znudził, niżeli pocieszył tutaj zgromadzonych. Fakt faktem - Ezio nigdy nie był dobry w tego typu ogłoszeniach, dlatego sam nie przepadał za tymi wszystkimi posiedzeniami i starał się ich unikać jak ognia, jednak teraz sytuacja wyglądała nieco inaczej. U granic ich kraju stać mógł wróg, gotowy do ataku i zniszczenia całego państwa, a co gorsza... Jego wojska już mogły na teren Amentes wkroczyć i planowali atak wewnętrzny, zbierając popleczników wśród szlachciców. To by było dla tego Vittola niezwykle korzystne... Hrabiowie jak i radcy królewscy byli łasi na pieniądze, przez co stanowili łatwy kąsek dla wroga całego kraju...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 10:41 pm

To wszystko robiło się coraz bardziej skomplikowane. Na dodatek nie znał odpowiedzi na pytanie szlachcica odnośnie położenia wroga, ale cudem inny możny postanowił się wtrącić. Ale to co powiedział jakoś w duchu go nie pocieszało.
-Doskonale o tym wiem. Są Ci którzy popierają mnie ze względu na ojca, koronę, uczynki... jednak i ja mam pojęcie o tych niezbyt mi przychylnych. Co widzą w przyszłej wojnie, oraz samozwańczym "królu" doskonałą okazje by coś osiągnąć. Nawet i wasze pozycje Panowie.- Powiedział. Już chciał nawet kontynuować temat najemników, jednak niespodziewanie wybuchły kłótnie i dyskusje. Szlachta pożerała się nawzajem, grożąc pozycjami, wrogiem, czy też starając się udowodnić swoje racje. Oczywiście o złoto też musiało pójść. Złotowłosy król tylko patrzył na nich próbując zrozumieć o to tu chodzi.
Całe szczęście hrabia Lunarium opanował sytuacje. Ten to zawsze miał gadane, ze tak to można ująć. Jednak pytanie sprzed tej wojny na słowa ponownie padło. Niespodziewanie Ezio włączył się do dyskusji, odpowiadając jednocześnie na pytanie, które nawet nie było do niego skierowane. Garion słuchał jego wywodu, kiedy to znalazł punkt zaczepienia.
-Zgadzam się całkowicie z Panem Mustel. Albin jest tego doskonałym przykładem. Vittor już zaczął swój atak. Mam namyśli zdrady w pałacu i sprzeciwiającą się szlachtę. Chce rozbić nas od środka, by potem podjąć się walki. Dlatego musimy uważać komu ufamy. I coś zrobić. A nie się kłócić o pieniądze i metody walki! Bo sami się pogrążymy!- Powiedział dosyć gwałtownie, tak władczo, jak ojciec czasami to robił. Matka byłaby z niego dumna, hah.
Król oparł się dłońmi o stół, czekając na to co powie reszta.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 24, 2014 11:37 pm

Ha! Żrący się jeszcze krótką chwilę wcześniej mężczyźni, trzymający już dłonie na głowicach mieczy, teraz patrzyli na tę parkę niedoświadczonych młodzików: króla oraz jego przyjaciela, hrabiego Mustela. Wszyscy mieli na twarzach wyraz pobłażania, jak gdyby mieli do czynienia z dziećmi. W końcu jednak dawny mentor miłościwie panującego Gariona siadł, ujmując w długie palce typowe dla mężczyzny uczonego, wiedzionego doświadczeniem, puchar. Uzupełnił go winem, uniósł spojrzenie na obu, w jego mniemaniu, chłopców.
-Zbierzmy podatki teraz, jednakże wyjątkowo niskie, mości panie Mustel. Niechże poddani uwierzą, że Amentes tak jest bogaty i bezpieczny, iż ich pieniądze nie są królewskiemu skarbcowi potrzebne- hrabia Padus Avium uniósł brew na podobne rozumowanie, jednak opadł bez słowa na krzesło, jak gdyby zgadzał się na podobny pomysł, jak gdyby nie miał mu nic do zarzucenia. Ujął kielich i upił łyk wina. Wymienił prędkie spojrzenia z hrabią Pól Hordeum, który już zaczerpnął powietrza, by nie zgodzić się z najstarszym mężczyzną w towarzystwie. Wyłapując jednak wzrok zrezygnowanego hrabi podążył jego śladem, zatykając usta brzegiem szklanego kielicha na srebrnej, ornamentowanej nóżce. Zdając się nie zauważać zachowania młodszych mężczyzn, królewski radca kontynuował swój wywód. -Dwór pojedzie na letni objazd, król w strategicznych miejscach będzie już szykował wojska, przygotowania zaś będziemy kryć pod maskaradami, tańcami, twarzami naszych dworskich panien- przez chwilę miał na twarzy uśmiech starego zboczeńca, jednak, jak wiadomo było wszystkim obecnym - te kobiety, najpiękniejsze, najelegantsze i najbardziej przebiegłe z całego królestwa byłyby w stanie odwrócić uwagę zwykłych chłopów od batalionów maszerujących przez główne drogi ich wsi. -Rycerstwo będzie jechało wraz z królem, dla ochrony, a przykrywką dla ich obecności w królewskim orszaku będą turnieje organizowane co i rusz- snuł plany, jak to miał w zwyczaju, bardziej dla samego siebie niż dla otaczających go ludzi, ci jednakże słuchali go z uwagą - niektórzy przez wzgląd na korzyści płynące ze znajomości planu króla, którego zamierzają zdradzić, inni po prostu po to, by wiedzieć. -Lud zobaczy jak pewny jesteś, wasza wysokość- zwrócił się do króla -na tronie. Nikt, kto ujrzy króla z uśmiechem na twarzy, machającego tłumowi swobodnie dłonią, nie skłoni się odmówić ci korony. Podatki zaś podwyższymy i zbierzemy ponownie, gdy znane nam już będą ruchy pretendenta. Nie możemy zbroić się przeciw duchowi, którym jest dla nas Vittor, i marnotrawić na to złota- zakończył dopijając wino ze swojego kielicha.
Rozejrzał się po mężczyznach go otaczających - radni wydawali się być, jak zwykle po jego monologu, uspokojeni podobnym przedstawieniem potencjalnego rozwiązania sytuacji. Hrabiowie Padus Avium oraz Pól Hordeum mieli miny jakby podsunięto im pod nos najcudowniejsze kosztowności i najlepsze tytuły kraju, do wyboru, do koloru, hrabia Lunarium, wyłapawszy mądre spojrzenie dawnego mentora króla, skinął głową jakby zgadzał się już teraz na ten koncept. Opiekuni Kwarzcu, Delty i Jaszczurczego Ogona mieli na twarzach wymalowane nieprzeniknione, podejrzane nieco miny, kiedy hrabia Grobli był wyraźnie niezadowolony, niezbyt nigdy chętny wobec rozwiązań sprytnie prostych, preferując te jedynie proste, polegające na sięgnięciu po broń i wyruszenie z wojskiem nawet we mgłę. Książę Tristan nie miał własnego zdania - miał obowiązek zgodzić się z królem, jeżeli sam nie chciał skorzystać na zamieszaniu i sięgnąć po koronę brata. Hrabiowie obu grabieży zbliżyli się do siebie, aby zacząć cichą dysputę na temat wzmożenia prac w kuźniach swoich ziem, gdy pan Sprattusu nie wydawał się być przychylny nikomu na sali.
Któż z nich jest zdrajcą?
I czy tylko jeden z nich nim jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Sie 25, 2014 10:21 am

Król zasiadł ponownie do stołu. Delikatnie zaczął palcem jeździć po powierzchni korony co leżała przed nim. Myślał intensywnie. Szczególnie nad radami hrabiego Lunarium. To ciekawe, że był jak zwykle najbardziej aktywny i reszta wolała się go słuchać. On też powinien? To co mówił nie było głupie, ale... sam nie wiedział komu już ufać i jakich działań się podjąć. Ten Albin już go nauczył uważać. Jednak trzeba zwrócić uwagę, że ten objazd to nie głupi pomysł. Choć...
-To dość dobry pomysł, przyznam. Taktyczne posunięcie, ustawić wojska pod przykrywką i zapoznać się w terenie. Ale chyba pominął Pan jeden fakt. Będę musiał opuścić pałac. Nie będzie mnie długi czas. Jak ja mam pozostawić stolice bez mojego nadzoru skoro nawet nie możemy ufać osobom których znamy od lat. Moja nieobecność będzie doskonałą okazją dla wroga i wszystkich jego szpiegów. Mam powierzyć dwór możnym? Którzy kłócą się o majątki? Przewidziałeś to?- Spytał. Król starał się wybiegać w przyszłość i przewidzieć konsekwencje. Taktyczne posunięcie szlachcica było dobre, jednak co się stanie jak władca wyjedzie?
Monarcha zaczął spoglądać na każdego w pomieszczeniu z osobna. Chciał wiedzieć jakie jest ich zdanie. Młodszy brat niestety nie miał prawa wpływać na to posiedzenie znacznie. Taki był jego minus. Hrabia Grobli myślał wciąż jak kiedyś Garion. Ruszyć na rzeź bez myślenia. W tym temacie także był zbędny. Niepokoiły go wyrazy twarzy możnych Delty, Kwarzcu i Jaszczurczego Ogonu. Tylko wzmacniały jego podejrzenia. Jednak pytanie ich nic nie da jeśli serio coś ukrywają niecnego. Ale najciekawszym przypadkiem zdawał się być pan Sprattusu. Postanowił zwrócić się do niego.
-A ty? Co o tym myślisz?- Spytał dla upewnienia się jego intencji. Niezadowolenie bijące z tego szlachcica było łatwo wyczuwalne.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Sie 25, 2014 2:45 pm

Cała ta dyskusja nabierała ciekawego tonu i nabierała na tajemniczości. Kiedy to Garion wdał się w dyskusję z hrabią Lunarium - Ezio siedział w ciszy, próbując skupić wszystkie swoje myśli na jednej rzeczy... Zdrajca mógł siedzieć teraz na tej sali. Mógł to być jeden człowiek, ale również - wszyscy. Jednak zdecydowanie odpadał hrabia Lunarium. Ton jego głosu na to wskazywał, a Ezio rzadko myli się co do oceniania ludzi.
Opiekuni Kwarzcu, Delty i Jaszczurczego Ogona za to wydawali się niezwykle... Dziwni. Ich miny wskazywały na fakt, że mogli stanowić realne zagrożenie dla królewskiego życia. Do tego niezwykle cichy Tristan. Dzięki zaistniałej sytuacji mógł zyskać wiele, chociażby koronę. Chociaż Vittor raczej by się nią nie podzielił, a nagrodził Tristana jedynie "oklaskami" i strąceniem do lochu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Sie 25, 2014 8:25 pm

Dawny mentor króla, przekonany o pewności powodzenia własnego planu, na błahe wątpliwości króla pokręcił głową. Dolał sobie wina, spokojniejszy, dłonią nie zajętą stopką pucharu zaczął powoli, w zamyśleniu gładzić kozi podbródek mocno posrebrzony siwizną lat doświadczenia. Uśmiechnął się, przypominając sobie poprzednie obrady, gdy to królowa, stojąc za krzesłem zajmowanym przez wyraźnie znudzonego Gariona i trzymając prawą dłoń na ramieniu pomazańca bogów, planowała wszystko zamiast syna.
-Królu, przecież na objazd królestwa wybiera się cały waszej wysokości dwór. Pałac zostaje pod opieką służby oraz gwardii, jak każdy inny pałac należący do korony, w którym dwór akurat nie przebywa- przypomniał łagodnym tonem, jakby wyrozumiałość płynąca kojącymi nutami z jego głosu była powodowana wspomnieniem jego wiecznie wszystko wiedzącej, złotowłosej matki. Przez jej ambicję obecny król nie wiedział nawet jak przebiega planowanie objazdów królestwa, nic zresztą dziwnego, gdyż sprawami tego typu zajmowały się zazwyczaj najważniejsze w kraju niewiasty - królowe, królowe matki, nie zaś panujący ludowi z pełną miłością królowie. -Wzmożone zostaną straże, jeżeli wasza wysokość tego sobie zażyczy, zamkniemy również porty tłumacząc się obawą przed zarazą. Nikt obcy nie dostanie się do stolicy- wytłumaczył młodemu władcy to, co niemal wszystkim hrabiom wydawało się być oczywistością.
Jednakże oni wszyscy przewyższali stażem życia króla - gdy ten uczył się machać mieczykiem, oni rozprawiali się krwawo z łupieżcami znad granic, napadającymi na najbliższe krawędziom królestwa wioski Amentesu. Wszyscy w milczeniu chłonęli słowa starego mężczyzny, jednakże zaraz wyłonił się z milczącego do tej pory zbiorowiska stojącego luźno i bezładnie w całym pomieszczeniu pewien rudy, najwyżej dziesięć lat starszy od króla, radny o piegowatym obliczu, mądrych oczach oraz odwadze bijącej z każdego centymetra rycerskiego ciała. Wyciągnął spod poły zdobnej, zielonej kamizeli, założonej na nieco ciemniejszego odcienia dublet wykończony złotą nicią, mapę królestwa. Rozłożył ją na stole. Wszyscy wiedzieli, że właśnie ten rudzielec najczęściej zajmował się przygotowywaniem flot, tak więc rysowane dlań mapy były najdokładniejszymi. Wygładził zwijający się papier dłonią, przycisnął brzegi pucharami na wino.
Pochylony nad mapą uniósł brew.
W tym czasie padło pytanie adresowane ku hrabi Sprattusu. Zainteresowany, o minie wciąż niezbyt przyjaznej, przechylił się w krześle wprzód, wspierając ramieniem o blat stołu.
-Jesteśmy panami radą, służymy waszej królewskiej mości jedynie radą. Zamknę więc porty na mych ziemiach, jeśli takie padnie polecenie- odparł chłodno, posługując się sprawnie dyplomacją, dzięki czemu odpowiedział na pytanie jednocześnie nie odkrywając przed królem własnego zdania ani swych zamiarów.
Wyprostował się nagle rudy radca, przez chwilę wymieniał krótkie, ciche półsłówka z dawnym perceptorem króla. Skinął w końcu głową i zwrócił się do władcy, przeczesując palcami marchewkową czuprynę.
-Trzeba będzie zdusić przynajmniej część obozów rebelianckich na Padus Avium zanim Vittor przekroczy granicę- zerknął na nagle podejrzliwego hrabiego tychże ziem rzucającego mu wyzywające spojrzenie. Zwrócił jednak wzrok na Gariona. -Buntownicy zapewne przyłączą się do walk przeciw waszej wysokości. Zatem powinieneś, wasza wysokość, jeszcze przed wyruszeniem na objazd królestwa ruszyć w lasy Padus Avium wraz z wojskiem i wyłapać przynajmniej część z tych- splunął sucho, ukazując swoją pogardę dla plebsu sprzeciwiającego się monarchii -tchórzliwych żmij.
-Niech zawisną na każdym rozstaju, ku przestrodze!- włączył się hrabia Grobli, podrywając się żywo z miejsca.
-Każecie mi, panowie rado, powstać wobec mieszkańców moich ziem- warknął gburliwie hrabia Padus Avium, kładąc dłoń na rękojeści miecza.
-Wobec mieszkańców? Wobec zbieraniny łupieżców oraz rębajłów chyba- odparł spokojnie, unosząc obie rude brwi, radny w zielonym dublecie, składając na piersi ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Sie 25, 2014 9:06 pm

Garion spojrzał uważnie na hrabiego. Czy tylko on tutaj zachowywał spokój?
-Wciąż uważam, że ten objazd osłabi stolice, nawet jeśli podwoimy straż. Co to dla ducha, który głosi się królem i znika nie wiadomo gdzie i pojawia się równie niespodziewanie. A ludzie za nim idą nie wiadomo czemu.- Odparł dając starcowi do zrozumienia, że ten plan mimo to ma wady.
Król obserwował ruchy szlachcica próbujący coś namierzyć na mapie. Jednak zignorował go po chwili by zadać owe pytanie panu Sprattusu. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
-To unik. Nie pytałem się co możesz dla mnie zrobić, ale co o tym osobiście sądzisz.- Odparł blondyn, czekając, aż hrabia się "poprawi".
Niespodziewanym dla niego było, ze znów powstanie w tej komnacie konflikt. Tym razem chodziło o buntowników. Tutaj był konflikt interesów. Król nie chciał czekać aż się pozabijają -Spokój!- Rozkazał potężniejszym głosem, by na chwilę umilkli. -Zgadza się, że jeśli byśmy wjechali do bandytów to po nas, a sami możemy ucierpieć jeśli wybiorą stronnictwo Vittora. Ale nie oznacza to rzeź skoro jednak stanowią większość ludności Padus Avium. Ich mord może odbić się także na mieszkańcach. Albo będą się bać, albo nas znienawidzą. Bo tak się składa, że wielu z naszych poddanych jest spokrewnionych z tymi bandytami. Może to się obrócić przeciwko nam. Jednak nie podejmujmy pochopnych działań. Teraz nie podejmę pochopnej decyzji, zaczerpnę rady, zastanowię się.- Dokończył i wstał z krzesła biorąc koronę do ręki i zakładając ją sobie na głowę.
-Sądzę, że to już czas zakończyć te narady, nic już nie wskóramy. Możemy się rozejść.- Rozkazał król czekając na ich działania.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Sie 26, 2014 5:48 pm

Na samą wieść o zakończeniu obrad - Ezio stał się nieco spokojniejszy. W końcu mógł przestać udawać niby spokojnego, opanowanego i przede wszystkim - słuchającego, kiedy w rzeczywistości był wręcz zażenowany całą tą sytuacją. Kto normalny chciałby się kłócić w tej chwili? Szlachta! A jakże by mogło być inaczej. Jednakże - chociaż na jakiś pomysł wpadli. Jeden, nieco denny pomysł, wymyślany najpewniej przez całą naradę. Żałosne.
Jednak nie zawracając sobie dalej tym głowy - Ezio dopił swe wino i nie oglądając się za siebie - opuścił tę salę jako pierwszy, nawet przed królem, nie czekając na niego, czy innych. Musiał od nich wszystkich odpocząć i pomyśleć w spokoju i ciszy. Najlepiej przy kieliszku jakiegoś dobrego wina, jednak niestety - tego w chwili obecnej nie miał, a nie bardzo wypadało, żeby ów trunek spożywać w miejscu jednak publicznym.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Sie 26, 2014 6:40 pm

Możni kraju wysłuchali króla, nieco zdziwieni decyzją - królowie zawsze opuszczali swoje siedziby w stolicy, by bronić kraju. Część z nich również dziwiła decyzja o nie zduszeniu buntowników kryjących się po lasach - cóż z nich za obywatele, skoro nie płacą nikomu podatków, skoro niemal zajęli na własność połowę Padus Avium nie wpuszczając na te tereny nikogo, a każdego zbłąkanego zabijali bądź poważnie okaleczonego zostawiali w lesie bez żadnego dobytku, który przy sobie miał, nawet bez jego ubrań. Byli zwykłymi okupantami wewnątrz własnego kraju. Zbyli milczeniem słowa króla, powstrzymując wszelkie pomruki niezadowolenia, które cisnęły się na usta, uważając by nie zostać posądzonym o zdradę. Powoli dopijali wino ze swoich kielichów, podnosili się z krzeseł i zabierali wszelkie mapy oraz inne potrzebne według nich na naradę artefakty rozłożone na blacie stołu. Kłaniali się głęboko w pas po czym opuszczali komnatę miłościwie panującego władcy.
Tylko hrabia Lunarium rzucił mu spojrzenie, raczej nieprzychylne, pełne oceny, zdające się prześwietlać króla na skoś, gdy tylko zakończył swój ukłon. Krótka chwila, jedno spojrzenie, prawdopodobnie nie zauważone przez nikogo poza samym władcą. Powoli komnata opustoszała, pozostał w niej sam miłościwie panujący Amentesowi król.


Jeśli możesz to tu zostań Garnuś, bo zaraz przyjdę Zettą powiadomić o śmierci mamusi :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sro Sie 27, 2014 10:03 pm

Szelest jedwabiów barwy nieba tuż przed nocą składających się na bogatą suknię księżniczki towarzyszył przez całą drogę obu pannom, nasilał się na schodach, gdzie z wrodzoną gracją ciemnowłose dziewczę unosiło białymi, pajęczymi dłońmi delikatne fałdy tkanin, by nie przydepnąć czarną ciżemką obrąbka stroju utrzymanego w tonacji królewskiej żałoby. Lekki niczym sama mgła welon spływający na kark z czepca obszytego perłami powiewał delikatnie w rytm pełnego dostojeństwa kroku Zetty. Ubranie jej pachniało lawendą, której suchymi kwiatami zamkniętymi w woreczkach z cienkich materiałów przekładane były należące doń stroje ułożone karnie w dwu skrzyniach. Wędrując chłodnymi, kamiennymi korytarzami pałacu minęły obie kilka z dwórek księżniczki, które ta odprawiała machnięciem dłoni, odmawiając im tym samym rozkoszy ujrzenia miłościwego pana w jego własnych komnatach. Odprawiała je z błyskiem oczu mówiącym: "nie stało cię, gdyś była potrzebna, gąsko". Wszystkie odziane były w granaty, choć nie ogłoszono jeszcze żałoby po królowej wdowie we dworze.
Nawet jeżeli najmłodsza z królewskiego miotu, wciąż prezentowała się godnie, i miała subtelny uśmiech dla każdego wymijającego ją dworzanina kłaniającego się w pas.
Stanęły w końcu obie przed najlepszymi komnatami całego zamku. Księżniczka splotła palce na podołku, mierząc spojrzeniem gwardzistów stojących prosto, jak gdyby ktoś połączył zadnie części ich dubletów oraz pludrów sztywnymi deskami.
-Niosę wieści dla mego królewskiego brata- oznajmiła, na co drzwi rozwarły się przed nią oraz jej garderobianą na oścież. Wkroczyła, szeleszcząc suknią niczym jesienne liście delikatnie przydeptywane stopami, do komnaty, gdzie najstarszy z jej rodzeństwa królewski potomek stał zwrócony do niej plecami.
-Wasza wysokość- zwróciła się do niego oficjalnie, zwracając jego uwagę na siebie oraz swą dworkę. Czułości rodzeństwa były przeznaczone na czas prywatnych pogawędek oraz przejażdżek, przy obcych zaś i ona, pieszczoszka niczym promyk słońca, musiała respektować wszystkie konwenanse. Opadła więc w głębokim dygu, mając nadzieję, iż jej towarzyszka poszła rychło jej śladem, pochylając się nawet głębiej w ukłonie. Wyprostowała się po przeciągniętej nieco chwili, splotła ponownie dłonie. -Przybyłam przekazać ci wieści, jednakże wpierw pragnę przedstawić nową mą służkę, garderobianą- spojrzała na Różę. -Zwie się Róża De Koss, i dostrzegłam w niej szwaczy talent. Prosić także chciałam o wyznaczenie jej pensji, gdyż znana mi jest wasza hojność, jaśnie panie- skłoniła się ponownie, przenosząc znów spojrzenie na brata.
Czuła jak lekko drżą jej ramiona, jakby obawiała się głównego celu swej wizyty.
Nie chciała przekazywać bratu złych wieści, jednak wyglądało na to, iż właśnie jej przypada ten wątpliwy zaszczyt.
Przyjęła prostą postawę, przygryzła lekko wargę, wiedząc, że przy królewskim bracie może pozwolić sobie na tę szczyptę okazania własnej niepewności, zgryzoty wręcz ją dręczącej.
Zapewne mógł domyślić się po barwach ich sukien, barwach będących oznaką królewskiej żałoby, że nie mogło stać się nic dobrego, o czym ma poinformować go tak inna z wyglądu od reszty rodzeństwa siostrzyczka, mała Zetta, która ostatnio niemal z dnia na dzień stawała się coraz bardziej kobieca.
Być może uderzy go nagle myśl, że w końcu powinien ułożyć jej małżeństwo, jednak szybko zostanie ona zagłuszona.
Zagłuszona żalem bądź skrywanym entuzjazmem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Sie 28, 2014 11:38 am

Wieść o tym, że miałam lada chwila stanąć twarzą w twarz z królem niemal sprawiła, że zapomniałam jak się oddycha. Na litość boską wszystko tylko nie to i nie teraz. Owszem spodziewałam się tego, ale nigdy nie tak szybko. No ale stało się. Byłam najbliżej obecnie u boku księżniczki dla tego postanowiłam dzielnie trzymać się kilka kroków za księżniczką a w razie jej dwórek za nimi. Gdy już zostałam powiadomiona o wszystkim i jak powinnam postępować skinęłam głową posłusznie i po chwili uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dziękuję Wasza miłość. To Waszej miłości zasługa.
Lekko dygnęłam z wdzięcznością. Po czym ruszyłyśmy do wyjścia z komnat księżniczki i skierowałyśmy się do króla. Gdy dreptałam w milczeniu za księżniczką zaczynałam się bać co powie król, jak się zachowa, czy nie będzie zły z mojej obecności. Tak czy inaczej postanowiłam się nie poddawać. Gdy już byłyśmy w komnacie gościnnej równie pięknej i zadbanej jak pozostałość zamku poszłam w głęboki do ziemi ukłon i tak pozostałam pamiętając, że wstać mogę dopiero jak pozwoli na to sam król. Nie patrzyłam na niego ani na swą młodziutką Panią. Bałam się, że zobaczą oboje mój strach i niepewność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Sie 28, 2014 1:04 pm

Najstarsza księżniczka Amentesu już któryś dzień z rzędu spędziła zamknięta w swoich komnatach pozwalając sobie na odrobinę samotności i rozmyślań. Ostatnie tygodnie przyniosły w jej życiu wiele zawirowań i niespodziewanych zwrotów akcji. Zaręczyny, ucieczka kochanego i wieczór spędzony z pewnym królewskim radcą. Przyznać trzeba było iż księżniczka nie była ostatnio w najlepszym stanie, to też pod pretekstem przeziębienia zamknęła się w swych komnatach. Czuła jednak i coś jest nie tak, i gdy tylko jej oddany posłaniec przybył doń z wiadomością iż część rodzeństwa zbiera się w królewskich komnaach przemogła się. Prywdziała suknię w barwie intensywnego chabru, chaftowaną złotymi nićmi w mityczne gryfy. Brakowało jej oddanej dworki która zawsze finezjnie układała jej rude włosy. Co prawda nowa dworka również miała fantazję, jednak niczym nie dorównywała Avie. Westcnęła cicho, poprawiając kilka kosmyków włosów uciekających spod złotej obręczy. Przyjrzała się jeszcze swemu odbiciu po czym przywdziewajac maskę silnej i niezależnej kobiety znającej swoją wartość i siłę.
Na ukłony dworzan odpowiadała cudnym uśmiechem i skinieniem głowy, królewskie komnaty znajdywały się niedaleko jej komnat to też w kilka chwil znalazła się pod drzwiami brata. Spojrzeniem nie znoszącym sprzeciwu rozkazała gwardzistom by wpuścili ją do środka. Weszła pewnym siebie krokiem do komnat z uniesioną wysoko głową. Podeszła do swego brata wlepiając znaczące spojrzenie wprost w jego oczy po czym dygnęła przed nim z gracją.
- Witaj Wasza Królewska Mość- W tej wypowiedzi była odrobina żartobliwośći na którą tylko ona mogła sobie pozwolić w stosunku do swego brata. Dopiero po chwili zauważyła młodszą siostrę której skinęła tylko głową.
Przez chwilę słuchała wywodu młodszej siostry po czym złożyła ręce na podołku.
- Anastasio przejdźe prosze do rzeczy- Rzekła wyręczając brata. Dziewi za swą siostrą nie zauważyła w ogóle.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Sie 28, 2014 1:16 pm

W końcu... Narada dobiegła końca. Już miał szczerze dość tej szlachty. Tylko by się kłócili w takiej chwili i to o głupoty. Na dodatek są konflikty co do działań. Jedni chcą tak, drudzy tak. Nie da się zaspokoić każdego w tym. Przecież... ah, miał sporo do przemyślenia. Naprawdę sporo. Chyba czas znaleźć doradce i porozmawiać o męczących go decyzjach. Dobrze zrobił zabraniając ataku an buntowników? A co z tym objazdem. Jest to strategiczne posunięcie. Jednak trzeba i nawet należy z kimś to skonsultować. Inaczej możnowładcy rozszarpią go na strzępy. I tak wystarczy, że nie wie komu już ufać.
Odwrócił się w stronę wielkich drzwi kiedy pojawiła się jego najmłodsza siostra ze swoją dwórką. Niespodziewanie nagle i Miana zawitała. Choć dawno jej nie widział. W sumie mijał się z każdym z rodziny ostatnio. Nie miał czasu na rodzinne pogawędki kiedy takie zagrożenie szło.
-Witajcie.- Zwrócił się do sióstr. Spojrzał na dwórkę, która czekała na jego rozkaz.
-Wstań.- Powiedział. Wolał widzieć jej twarz niż czubek głowy. Przyjrzał się najmłodszej osobie w pomieszczeniu.
-Rozumiem, że po to tutaj tylko przyszłaś?- Zauważył jak bardzo się wystroiła, ale jednak niepokojąca była żałobna barwa. -Każe komuś ustalić zapłatę. Jednak powiedz mi co się stało? Kto zmarł?- Dokończył. Raczej było to oczywiste. Wystarczy na nie spojrzeć. Miana najwidoczniej też była ciekawa zaistniałej sytuacji.
-Właśnie. Mam sprawy do załatwienia, mów.-

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Sie 28, 2014 1:40 pm

Uh, dokładnie za to nie znosiła swojego rodzeństwa: tak przerażająco rzeczowi, wydawali się w ogóle nie przejmować wszelkimi niuansami, drobnymi gestami oraz półsłówkami, jakby dworskie gierki już ich dawno temu znudziły, spowszedniały stając się jedynie uciążliwymi zwyczajami wszelkich możnych. Choć, jako młódka uwięziona wciąż w najgorszych latach dorastania, zdawała się momentami nienawidzić swego królewskiego rodzeństwa mimo wszystko oboje ich podziwiała i uwielbiała, nie widząc w nich niemal żadnych wad. Byli ideałami piękności, królewskiego czaru - stojąc przy nich, niższa niemal o głowę nawet od Miany, czuła się kiepską namiastką księżniczki. Jednakże, jako nieodrodna córa własnej matki, potrafiła sprawić, że podobne myśli kłębiły się głęboko, gdy twarz skuwał kamień złej wieści bądź królewskiego znudzenia.
-Dziękuję waszej miłości za dobroć w imieniu Róży- dygnęła wdzięcznie, prostując się jednak szybko, popędzana przez rodzeństwo. Spojrzała na Mianę, przeniosła błękitne oczęta na Gariona. Przeciągnęła pauzę stopniującą napięcie na tyle, by była wyraźna, jednak wciąż zbyt krótka by ktoś mógł wtrącić się i popędzić wyrywającą się na wolność informację. Spuściła w tym czasie spojrzenie, spokojne dłonie lekko spoczywały na podołku. Poderwała nagle głowę, wyprostowała na całą niewielką wysokość, jakby sama była panującą królową. -Bogowie zawezwali królową matkę do siebie- powiedziała wyraźnie, z pełną dobitnością, głosem słowiczka wyśpiewującego pieśń o żałobie.
Odczekała moment, pozwalając swemu rodzeństwu oswoić się z podobną myślą.
-Czy mamże w waszej wysokości imieniu wydać dyspozycje dotyczące żałoby we dworze?- zadała pytanie godne drugiej teraz co do ważności damie całego królestwa, omijając starannie wzrokiem starszą siostrę, jakby nie chcąc widzieć, że ponownie zapewne Miana zgarnie sprzed jej małego, czternastoletniego noska tę namiastkę władzy, którą być może udałoby się jej wywalczyć dla siebie, gdyby tylko nie pojawiła się ona.
Uwielbiała siostrę, jednak chciała być samodzielna i pomocna, chciała być jak chłopak, móc być dziedzicem oraz władcą, a mimo tego czuła się w niewieściej skórze jak we własnym domu. Wewnętrzna sprzeczność nie rozdzierała jej jednakże, sprawiała jedynie, że usiłowała pogodzić dwie role w jednym drobnym ciałku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Sie 28, 2014 1:58 pm

Milczałam w pokłonie do czasu, aż dostałam pozwolenie by się wyprostować. Posłusznie wyprostowałam się prostując dłońmi delikatnie suknię. Po czym stanęłam w milczeniu nie odzywając się do czasu aż sama nie zostanę zapytana czy nie będzie wydany mi jaki kol wiek rozkaz. Do komnaty weszła starsza siostra księżniczki, która wydawała się być strasznie smutna i przygnębiona. Jej nastrój niby ukryty pod maską zobojętnienia wiele jednak mówił spostrzegawczej Róży. To samo obojętność Króla. Czyżby ludność miała prawdę we swych słowach? Nie mogła do tego dopuścić. Musiała jakoś doprowadzić do tego by ludność zaczęła mieć inne zdanie na temat króla i jego rodu. W końcu nie byli tacy źli jak na pierwszy rzut oka zobaczyłam. Dla tego postanowiłam, że moją pensję rozdam osobiście w imię króla. Miałam tylko nadzieję, że nikt nie będzie miał nic przeciwko temu jak taki drobny znak uczynię. Stałam w milczeniu bacznie obserwując wszystko dookoła i wszystkich musiałam wiedzieć co i jak się dzieje. A wiadomość o śmierci królowej był ciosem dla ludu a zarazem dla Króla i jego rodziny. Musiałam jakoś pomóc swemu Panu by ludność miała inne zdanie o nim. Bowiem wieści jakie noszono po włościach nie wróżyły nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sob Sie 30, 2014 5:03 pm

Ta, wiedział, że jednak coś przeciągała i próbowała najpierw załatwić swoje i potem przekazać te dobitne informacje. Zabawnym było, że tak przypominała ojca, lecz dusza w niej królowej matki siedziała. Cóż, z nim było tak samo. Charakter Tariona, lecz wygląd... właśnie. To było najgorsze. Kulkkidowie byli blondynami zazwyczaj. To się poddanym nie podobało. Że ich król nie jest jak poprzednik. To był powód do dumy dla małej księżniczki, która zachwycała się swoim wyglądem. Czasami się zastanawiał czy nie rozpieścił jej za bardzo.
Wsłuchał się w wyjaśnienia dziewczyny. To było... szokujące. Ta stara królowa umarła? Miało to oznaczać koniec jej władzy nad Garionem? Lecz także brak pomocy i co najgorsze... brak matki. Która mimo wszystko go wychowywała tracąc przez to lata życia. W środku był bardziej zszokowany niż Miana, która okazała to samym wyrazem twarzy. Król którego wypełnił żal, gniew i strach zachował kamienną minę.
-Ja... to takie dziwne, że... jej nie ma...- Jednak głos mu się załamywał. Niestety.
-Tak. Niech się ludzie dowiedzą i niech wraz z nami przeżywają tą rozpacz po jej stracie.- Odpowiedział najmłodszej siostrze, po czym podszedł do Miany.
-Ślub chyba odwołany.- Szepnął jej na ucho. Niech pomyśli o tym. Niech chociaż to ją pocieszy. Bo wie, ze zaraz i Ona popadnie w rozpacz.
-Wybaczcie. Muszę udać się do swego łoża i przemyśleć to wszystko.- Powiedział nawet nie patrząc na dwórkę i minął zebranych wychodząc z komnat. Zmierzył do swojej królewskiej sypialni by wyładować an osobności emocje. Jakie? Żal, gniew, radość? Któż to wie, poza nim...

z/t dla Gariona

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sob Sie 30, 2014 6:20 pm

Każde pojedyncze słowo, nawet zdziwione sapnięcie bądź rozczarowanie w nieodpowiedniej chwili wymalowane na twarzy mogłyby nawet królewską siostrę umieścić w wieży Robur pod zarzutem zdrady, z toporem niemal już wiszącym nad karkiem. Dlatego też nie komentowała widocznego zagubienia, które nagle otoczyło jej brata niczym nieprzenikniony, niewidzialny kokon.
-Jak każesz, królu- znów padła w dygu, wyprostowawszy się kiwając dłonią na Różę, by zbliżyła się, przygotowała by opuścić królewskie komnaty.
Wiedziała, że teraz jest już mało ważnym szczegółem przy starszym rodzeństwie. Powstrzymywała się, by nie spojrzeć na książęcą siostrę z tryumfem pobłyskującym w błękitnych oczach, ani nie uśmiechnąć się współczująco na rzucone przez brata słowo "chyba". Ach! Król, który nie potrafi z całą pewnością odwołać postanowień swej zmarłej matki! Każdy szept w ciszy, która nastała, wydawał się być krzykiem - dlatego też z łatwością usłyszała to zdanie mające być pocieszeniem.
Zachowując twarz w wyrazie smutku, kamiennego smutku, spojrzała na siostrę z widocznym w przebłyskach tęczówek nieszczęściem, jakby i ją tknęła aż tak bardzo jak króla śmierć królowej matki, z którą zaś w rzeczywistości jedynie zamieniła kilkadziesiąt słów w ciągu życia. Nie zdążyła jej nawet polubić, nie mówiąc o kochaniu.
-Bywaj, siostro- powiedziała nie dygając. Były na tej samej pozycji osieroconych już przez oboje rodziców księżniczek skazanych na łaskę pierworodnego brata o złotych włosach. Nie musiały przed sobą dygać, nie musiały się między sobą tytułować. -Jeśli chętnaś, możesz dołączyć do mnie na wielkiej sali, gdzie doglądać będę przygotowań do żałobnej uczty- powiedziała uśmiechając się nieznacznie, blado.
Aktoreczką była cudowną, od dzieciństwa uczona by pozostać czarnowłosą kopią swej matki. I choć było w niej więcej współczucia oraz słonecznego blasku, więcej uczucia wobec każdego, ambicję miała wybujałą. Nie potrafiła więc w podobnej sytuacji przygasić wewnętrznego entuzjazmu: odrobina szczęścia oraz jej własnych umiejętności, a mogła wyprzedzić swą siostrę, wyminąć niczym wartka woda stojącą w jej nurcie przeszkodę, aby odnaleźć się na pozycji podobnej kiedyśniejszej roli ich matki. Pozycji damy, która zza ramienia króla poszeptuje jak najlepiej prowadzić cały kraj, by każdy był szczęśliwy.
Młoda Zetta znała przecież uwielbienie ludu dla swych kruczoczarnych włosów, czarującego uśmiechu oraz jasnej cery - jakże byliby szczęśliwi wiedząc, że kolejna po uwielbianej złotowłosej królowej dama została duchem krążącym u boku króla!
Skinąwszy dłonią na garderobianą wyszła z komnat, pozwalając sobie na nieznaczny uśmiech, gdy przebyły połowę drogi z powrotem ku jej książęcym komnatom. Nakręciła drobny czarny lok, wcześniej wyciągnięty spod czepca, na palec, zatrzymując się za chwilę z zwracając ku dziewczynie. Znów przybrała kamień na twarz.
-Natłok zajęć przyszykował się dla mnie, nie potrzebna mi dziś żadna panna dotrzymująca towarzystwa. Spotkawszy którąś z mych służek nakaż, aby przekazały wieść moim dworkom, potem zaś możesz dowolnie rozporządzać swym czasem do wieczerzy- wydała dyspozycje, wypuszczając spomiędzy palców lok.
Nie czekając nawet na dygnięcie, odwróciła się i, uniósłszy połę sukni, cicho postukując obcasikami ciżemek, zbiegła niczym sarenka po schodach na niższe piętra.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 9:40 am

Gdy tylko sam Król wyszedł mogłam się w końcu wyprostować. Zaraz potem usłyszałam słowa księżniczki Anastasi do starszej księżniczki. Nie zwracałam zbytnio uwagi na to co król mówił były to bowiem słowa skierowane do sióstr niźli do mnie osobiście. Gdy tylko najmłodsza z księżniczek nakazała opuszczenie komnaty pokłoniłam się lekko jej starszej siostrze po czym pośpieszyłam za swą Panią. Tuż za drzwiami wydała kolejne polecenia. Gdy skończyła po prostu poszła a ja stałam jak osłupiała nie wiedząc co począć. Jednak po chwili postanowiłam się przejść po zamku zobaczyć wszystko co teraz będzie moim domem. Bowiem czułam się tutaj coraz bardziej oswojona. Po drodze mijałam dworki księżniczki. Pośpiesznie przekazałam wieści jakie kazała przekazać księżniczka i zaraz zniknęłam pośpiesznie gdzieś jak najszybciej z dala od ciekawskich oczu.
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   

Powrót do góry Go down
 
Komnata gościnna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Drugie piętro :: Komnaty króla-
Skocz do: