IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata sypialna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 7:06 pm



_________________________ *** _________________________ 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 7:29 pm

Oaza spokoju - taką właśnie była Zetta. Nie była przywiązana do matki, która nigdy nie okazywała jej uczucia, choć miała ją zawsze za wzór do naśladowania. Szła szybko, jednak w jej ruchach nie widać było zdenerwowania. Poły wierzchniej sukni delikatnie rozchylały się, rozwiewane przeciągami buszującymi po pałacu oraz tempem kroku księżniczki, ukazując spodnie z mięsistego, czerwonego aksamitu wpuszczone w cholewy wysokich, jeździeckich butów. Właściwie księżniczka nie zdziwiła się zbytnio wieścią o śmierci królowej wdowy, zauważyła jedynie ironię związaną z jej odejściem - opuściła królestwo, gdy zaczynała być potrzebna najbardziej. Przecież uszu młodej Anastasi również dotarły wieści o pretendencie - duchu czającym się za granicą i pragnącym wyciągnąć łapy po koronę Amentesu. Nie oglądała się na Różę, nie myślała nawet o niej, przeszukując w myślach zawartość własnej szafy, zdając sobie sprawę z konieczności włożenia sukni w jak najciemniejszym odcieniu granatów, jak to przy żałobie bywa. Pomyślała jednakże nagle o nowopoznanej panience. Skoro przynajmniej przez jakiś czas miała pozostać we dworze, również musiała jakoś się prezentować, a nie miała przecież prawa paradować w czym innym niż czerń i granat, gdy cały dwór opłakuje odejście królowej wdowy. Obejrzała się z nadzieją, że dziewczę zna swoje miejsce w szeregu i drepcze kilka stóp za nią, szanując jej wyższą pozycję oraz lepsze urodzenie.
Znalazły się prędko przed najgorszymi z najlepszych komnatami, czyli przed tymi, które przydzielono najmłodszej córce, od niedawna nie traktowanej już jak dziecko. Gwardziści wyprostowali się bardziej niż im na to pozwalał ich wzrost, widząc zbliżającą się księżniczkę, która musiała sama otworzyć sobie drzwi. No tak, nowa we dworze panienka nie wie, że przed członkami rodu królewskiego drzwi się otwiera.
Ma jeszcze czas, dowie się- pomyślała mijając komnatę gościnną. Przecięła ją bez jednego spojrzenia, lekko tylko krzywiąc się na moment, gdy zauważyła, że rzeczywiście jest całkowicie pusta.
-Głupie gęsi- mruknęła pod nosem, sięgając by otworzyć kolejne drzwi, jednak uprzedził ją jeden z gwardzistów pilnujących komnat prywatnych. Posłała mu pełen wdzięczności, promienny uśmiech. Kolejna pusta komnata - ani śladu dworek, które rozpierzchły się, zupełnie tak, jak podejrzewała jeszcze przy stajniach. Obejrzała się i posłała uśmiech Róży, upewniając się, czy panienka za nią dalej idzie. Znalazły się w końcu w komnacie sypialnej Anastasi.
-Nie ma czasu- rzuciła Zetta siadając przed lusterkiem. Jedną ręką wyplątywała z włosów siateczkę ze złotej nici, drugą zaś nurkując w szkatule z kosztownościami. Nie patrząc nawet na Różę zaczęła wydawać jej polecenia miękkim głosem przypominającym nieco śpiew słowiczy. Wskazała nie patrząc na skrzynię z sukniami, gdy w drzwiach cichutko pojawiła się służąca. -Różo, rozpuść mi włosy i rozczesz- nad ramieniem zawisła jej ręka z palcami ujmującymi grzebień z kości słoniowej ozdobiony bursztynem. -Ty- zwróciła się do służącej -znajdź w skrzyni robę z granatowego jedwabiu, tę z dekoltem obszytym czarnym aksamitem. I poślij kogoś do garderoby pani matki, niech przyniesie którąś z jej skromniejszych granatowych sukien, trzeba nam powiem odziać odpowiednio również Różę- uśmiechnęła się do odbicia dziewczyny, stojącego za jej własnym, w lustrze naprzeciw.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 7:56 pm

Dreptałam całą drogę kilka kroków za księżniczką. Tyle o dziwo pamiętałam ze szkoleń swej opiekunki matki. Gdy tylko mijaliśmy straż i innych mieszkańców zamku, każdy kłaniał się młódce przede mną kroczącą. A ja posłusznie szłam za nią. Gdy po chwili znalazłyśmy się w komnacie księżniczki tylko obrzuciłam wzrokiem kosztowności. Nie byłam tutaj by podziwiać a służyć jak najlepiej umiałam. Gdy wydała mi polecenie posłusznie i z delikatnością zabrałam się do pracy. Delikatnie szczotkując włosy dziewczyny. Skrzypnięcie drzwi wyrwało mnie z zadumy co spowodowało nieco drobny ruch w tył z szczotką w dłoni. Jednak dobrze, że księżniczka miała długie włosy to nie poczuła tego nawet. Zaraz potem kolejne wydane rozkazy spowodowały, że nieco zarumieniłam się. Odzież Królowej nieboszczki, dla dziewczyny z moich szeregów była nie tylko zaszczytem ale i dumną do noszenia.
-Dziękuję Wasza miłość.
Wyszeptałam cicho nucąc cicho pod nosem pieśń żałobną jaką uczyła mnie matka. Cicha nuta wydobywająca się z moich ust była jak powiew wiatru delikatny i cichy. Melodia nie była długa acz przeciwnie zwięzła i krótka. Uznawana jako modły do bogów.
- Wybacz Wasza miłość, że pozwoliłam sobie na ten drobny gest.
Odezwałam się delikatnie do obicia w lustrze z drobnym uśmiechem na ustach. Zawsze uśmiechnięta byłam o wiele ładniejsza, jednak nigdy nie uśmiechałam się jeśli nie miałam takiego powodu. Jednak teraz spojrzenie księżniczki powodowało, że się rumieniłam. Z wielu powodów nie tylko nieświadomości co dalej będzie, ale i z tych, jak tutaj będę żyła? Nikt nie wie o mnie nic ja sama nic o sobie nie wiedziałam. A jak zauważył Pisarz moje imię było wyjątkowe i rzadkie w Państwie Królewskim
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 8:30 pm

-Jeszcze giezło długie wyłóż- przypomniała służącej, uśmiechając się szczerze i uroczo, jak to miała w zwyczaju, zerkając w lustrze na części garderoby układane po kolei na jej bogatym, miękkim łożu. Służka niespiesznie wykonała polecenie po czym przystanęła w kątku, czekając na dalsze polecenia. Księżniczka przeniosła więc spojrzenie na lustrzane odbicie Róży, rumieniącej się wprost w lusterko.
Uśmiech czarnowłosego dziewczęcia poszerzył się delikatnie.
-Królowa matka była także twoją królową, każdy zaś na własny sposób przeżywa osobiste straty- odparła dyplomatycznie zamiast odstawiać szopkę wybaczania gestu, który nie był niczym złym.
Zwłaszcza, że spodobała jej się pieśń, przypominała żałobne zawodzenie wiatru oraz szum wód morza tuż przed sztormem. Przyniosła widoki morderczych fal, które niegdyś oglądała z blanek, gdy małą kupiecką flotę zastał niespodziewany atak gniewu spokojnych zazwyczaj, granatowych wód morza.
-Długość moich włosów daje nam czas na pogawędkę- stwierdziła, unosząc skromny sznur perełek na wysokość odbitej szyi Róży, jakby przymierzała go czeszącej jej włosy panience. Zacmokała z zadowoleniem, odłożyła go na bok. Ustawiła szkatułę z kosztownościami na kolana, przeniosła spojrzenie na jej zawartość, zamierzając również wybrać coś dla siebie. -Powiedz skąd przybywasz i któż cię z szlachty bądź możnych przygarnął, panno De Koss, że masz tak kosztowną suknię jak na damę bez nazwiska- nie był to przytyk, choć podobne zdanie padające z cudzych ust mogłoby przyprawić o dozgonną obrazę. Wyłaniając się z warg Zetty to zdanie brzmiało jak przyjacielska ciekawość okraszona życzliwością. -Zapewne nie posiadasz także pieniędzy- uzupełniła strzelając błękitnymi oczyma w lustro, by uchwycić spojrzenie dziewczyny. -A chcesz brylować we dworze jako dworka, między pannami z najlepszych domów kraju... Cóż, jak na razie jedynie usługujesz księżniczce krwi, mam nadzieję, iż nie rozminęłam się zbyt mocno z twymi wyobrażeniami o pannach z królewskich rodów- uśmiechnęła się szeroko, ukazując szereg drobnych i białych jak perełki ząbków, zupełnie jakby właśnie powiedziała coś, co miało na przyszłość pozostać ich prywatnym żartem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 8:44 pm

Uśmiechnęłam się delikatnie spoglądając w odbicie w lustrze. Owszem królowa matka była i moją Panią jakby nie było. Gdy młoda kobieta zadała pytanie odnośnie pochodzenia niemal spłonęłam rumieńcem po szyję.
- Co do żałoby Wasza miłość, to jest dla mnie równie bolesna jak dla innych. Moja opiekunka uczyła mnie owej pieśni gdy krewni z rodu ginęli.
Zaczęłam cicho i niepewnie.
- Nie wiem Wasza miłość skąd pochodzę i jaka jest moja przeszłość. Młode małżeństwo na Odłączonej Wyspie przygarnęło mnie za dziecięcia. Wychowywali mnie przez szesnaście lat. Najdroższy ojciec uczył mnie szacunku i posłuszeństwa, matka natomiast wszelkich innych potrzebnych morałów i taktów. Nie posiadam Wasza miłość pieniędzy i ich nie potrzebuję, po prostu chcę służyć jak tylko potrafię najlepiej.
Zastanawiałam się czy powiedzieć jej wszystko ale czemu by nie? Przecie za prawdę mnie chyba nie ukaże prawda?
- Suknię uszyłam sama. Moja opiekunka matka uczyła mnie tego fachu choć uważała, że mnie to wychodzi lepiej niż jej. Jednak i ona pięknie wyszywa i szyje. A co do posady w pałacu. W prawdzie chciałam służyć nie ważne gdzie i jak. Nie umiem usiedzieć w miejscu bez ruchu.
Uśmiechnęłam się lekko puszczając rozczesane włosy luźno na plecy swej Pani.
- Gotowe Wasza miłość.
Lekko dygnęłam odsuwając się od niej delikatnie na boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Wto Sie 26, 2014 9:47 pm

-Ha! Nikt nie potrzebuje pieniędzy, ale jak dasz komu monetę, to nie odzyskasz- zaśmiała się krótko księżniczka, przesuwając palcem po gładkich, białych wypukłościach pereł naszyjnika wyciągniętego dla Róży. -Pełnam podziwu, owszem, wraz z dworkami szyjemy koszule dla biednych, ale żeby suknię!- pochwała z ust dziewczęcia pochodzącego z królewskiego rodu - panna De Koss zapewne mogłaby powiedzieć, że dzień staje się coraz wspanialszy. Nagle księżniczka przyklasnęła w dłonie, spojrzała w lustrzane odbicie dziewczyny oczyma w których błyszczał intensywnie entuzjazm pomysłu. -Zostaniesz we dworze jako moja- cmoknęła, poszukując odpowiedniego słowa dla określenia roli, którą wymyśliła dla Róży -garderobiana? Tak, zwijmy cię moją garderobianą. Radzić mi będziesz przy nowych strojach co do kroju oraz zdobień. Ach! Nawet więcej! Projektować będziesz hafty, które ozdobią moje suknie i koszule!- była zachwycona własnym pomysłem. Podniosła się, podeszła do łoża i zrzuciła do tej pory noszone ubrania.
Służąca cicho przemknęła, zbierając bogate materie, zwijając je i chowając starannie do skrzyń, przesypując pachnącym pudrem, przekładając cienką bibułką oraz woreczkami z lawendą dla pięknego ich zapachu. Księżniczka zaś w tym czasie rozebrała się do naga, aby wciągnąć przez głowę dłuższe giezło, odpowiednie do sukni, wykończone wzdłuż dolnej krawędzi szeroką falbaną oraz różową, jedwabną nicią. Wsunęła się w spódnice granatowej sukni, które nadęły się szeroko wokół niej z cichym, jedwabistym szmerem. Włożyła gorset, służąca zaczęła go ściskać. Zetta zaś spojrzała z wesołą minką na Różę.
-Oczywista wypłacana będzie ci pensja, materiał zaś, który zostaje po uszyciu każdej sukni, także będzie przypadał tobie- poinformowała, żeby zaraz uspokoić z błyskiem w oku. -Spokojnie! Zazwyczaj starczy go na drugą, skromną robę. Jak na razie chadzać będziesz w starych sukniach mojej królewskiej siostry, na największe zaś święta pożyczona zostanie ci jedna bądź dwie z sukni królowej matki- tworzyła na bieżąco warunki zatrudnienia, dumna z samej siebie, że potrafi z taką łatwością spełnić skromne pragnienie jednej z poddanych. Jako księżniczka niewiele więcej mogła zrobić. -Jeżeli będzie takie twoje życzenie, będziesz mogła również dotrzymywać mi towarzystwa wraz z moimi dwórkami- dodała na zakończenie, pewna, że dziewczyna nie odmówi podobnej ofercie.
Przy każdej podobnej okazji młoda Zetta utwierdzała się w przekonaniu, że powinna zostać kiedyś królową mającą równe z mężczyznami prawa. Dbała o poddanych jak nikt inny kogo obserwowała w ciągłym pragnieniu nauki - nawet jej własna matka ustępowała jej pod tym względem, przedkładając nad dobro poddanych jedną, jedyną rzecz - dobro Kulkiddów.
Anastasia była tego pozbawiona.
Służąca wcisnęła rękawy w ręce Róży, by ta je przywiązała do gorsetowej części sukni na te węziutkie, czarne tasiemki. Ciężkie, długie, mocno rozkloszowane rękawy z szeroką od nadgarstka do łokcia wywijką z czarnego aksamitu. Wyciągnęła bez słowa ramiona, jakby już uznawała szesnastolatkę za jedną ze swoich dworek oraz pomocnic.
-Przywiąż je, potem zbierz mi włosy w warkocz, który upniesz pod czepcem- wskazała czarny czepiec wykończony perłami oraz cienką lamówką z białego jedwabiu z przymocowanym doń czarnym, cieniutkim welonem.
Zerknęła kątem oka na kobietę, która wniosła prostą suknię z rozszerzanymi rękawami, z wiązaniami pod pachami, które na szczupłej kobiecie zawiązywało się tak, że nie widać było bieli giezła noszonego pod spodem. Suknia była szyta z pełnego koła, nie miała gorsetu, a cały jej urok tak naprawdę tkwił w mięsistym, lśniącym niebieskością, tak granatowym, że niemal czarnym, aksamicie. Uśmiechnęła się szerzej.
-Następnie zaś i ciebie prędko wystroimy byś godnie prezentowała mój dwór- oznajmiła przyjaźnie, wskazując brodą na skromny strój właśnie układany na jej łożu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Sro Sie 27, 2014 6:29 am

To wszystko w jednej chwili było dla mnie czymś iść pięknym i niewiarygodnym. Suknie, które mogłam oglądać z daleka, które ukradkiem szyłam by nikt nie widział stroiły nie jedną damę na tym dworze o czym nie miałam zamiaru nikomu wspominać. Wolałam by moja praca pozostała tajemnicą. Gdy tylko zobaczyłam suknię jaką przyniesiono dla mnie niemal zakręciła mi się zła w oku. Jednak szybko się ogarnęłam i uśmiechnęłam do księżniczki. Słuchałam z uwagą słów starając się zapamiętać każde słowo i polecenie. Jednak to co usłyszałam po chwili niemal zwaliłoby konia z nóg a co drobną Różę. Garderobiana księżniczki, czyli oznaczało to, że za odpowiedni ubiór swej Pani ja odpowiadam oraz za wszelkie dodatki.
- To dla mnie zaszczyt Wasza miłość. Jeśli pozwolisz po żałobie uszyję dla Waszej miłości suknię jako znak mojej wdzięczności. Jeśli Wasza miłość mogłabym prosić o to by pensja dla mnie była przekazana dla mojej matki opiekunki oraz dla ubogich będę wdzięczna.
Wydukałam nie wiedząc jak zareaguje młoda księżniczka. Wiele ludu głosiło, że rodzina Królewska jest okropnie skąpa, a że miałam serce jakie posiadałam postanowiłam pomóc i w królestwie by wierni pozostali obecnemu Królowi i jego rodzinie a miałam już kilka planów co do tego. Jednak to pozostawiłam dla siebie. Po chili ujęłam w dłonie rękawy i związałam je odpowiednio do sukni na pasemkach podziwiając przy tym z niemałą uwagą dbałość wszelkiego cięgna i innych dupereli na sukni i rękawach. Gdy rozkazała uczesać włosy w warkocz wykonałam polecenie z precyzją i dbałością jakich nie jedna dworka mogłaby pozazdrościć.
- Będę Wasza miłość starała się jak najlepiej go reprezentować.
Obiecałam z uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Sro Sie 27, 2014 11:50 am

Młoda Zetta obserwowała pracę zręcznych dłoni zawiązujących tasiemki rękawów, coraz bardziej zadowolona z decyzji podjętej pod wpływem chwili. Miała nadzieję, że Róża okaże się równie sumienna również za jakiś czas, gdy osiądzie już w komnacie dworek, gdzie księżniczka miała zamiar ją umieścić, i gdy przywyknie już do książęcego dworu oraz będzie się czuła pewniej w towarzystwie dworzan króla. Wiedziała jednakże, że nie jest winna panience nic, tak więc gdyby tylko zaczęła zachowywać się jak te gęsi, jej panienki dworskie, zostanie oddalona w tempie natychmiastowym bez ostatniej wypłaty. Gdy rękawy zostały już pewnie i mocno umocowane Anastasia poprawiła czarne wywijki, po czym zasiadła znów przed lustrem. Pozwoliła obcym dłoniom zatopić się ponownie w jej długich, czarnych jak sama noc, włosach. Lustro pozwalało przyglądać się pracy rąk, skrzętnie wykonujących wcześniej wydane polecenia.
-Och, szyciem zajmuje się moja szwaczka, ty jedynie będziesz doradzać w kroju, doborze tkanin oraz, jak już zostało powiedziane, szkicować hafty- żachnęła się księżniczka z uśmiechem. Na prośbę o przeznaczenie pensji jedynie skinęła nieznacznie głową. -Cóż, w takim razie pensja ci wypłacana będzie nieco wyższa, by i tobie coś pozostało na błyskotki oraz wstążki, gdy odeślesz do domu jej część- zarządziła. -Ubogim, niestety, nie będę rozdawać złota. Jeżeli jednak zechcesz, w wolnym czasie sama będziesz im je dawać. Niewdzięczna to robota, Różo, wierz mi - delikatnie pokręciła głową, jakby z dezaprobatą, w przyjaźnie uśmiechniętej mince jednak więcej było współczucia względem zbyt wielkiej dobrotliwości serca nowej w jej dworze panny.
-W orszaku zajmuj miejsce za moimi dworkami, nie odzywaj się nie pytana póki dworzanie nie przywykną do świeżej buzi wśród moich towarzyszek. Porankami, zawezwana, pomagać mi będziesz w ubieraniu się, w ciągu dnia zaś usłużysz mi przynosząc pelerynę bądź rękawiczki. Poznasz wkrótce całą mą garderobę- dyspozycje wydawały się być rozsądnymi oczekiwaniami względem poprawnego zachowania Róży. Uśmiechnęła się, gdy dziewczyna skończyła zakładać jej czepiec i upinać go szpilkami z kości słoniowej. Uniosła się z zydla, pochylając nieznacznie ku gładkiej powierzchni lustra. Wyciągnęła jeden, krótszy lok po jednej stronie, zakręciła go na poślinionym palcu. -Wkrótce poznasz zawartość mej garderoby oraz szkatuły z klejnotami i rozumieć się będziem bez słów- stwierdziła prostując się i wygładzając jedwab sukni. Poprawiła delikatną mgiełkę ciemnego welonu opadającego na białą szyję. -Moja służka pomoże ci w zmianie sukni- zarządziła wyciągając z nieco większej szkatuły stojącej na toaletce długi sznur pereł ze skromną srebrną zapinką. Potem wyciągnęła drugi, podobny, jednak co jakiś czas przerwany oprawnym w złoto onyksem.
Bogatszym z perłowych pasów opasała biodra, zapięła go luźno zapinką, również onyksową, w oprawie z żółtego kruszcu zdobnej arabeskami. Zrezygnowała z ozdoby na pierś, wiedząc, iż żałoba wymaga skromności - tak więc wybrała kolię z przypominających kwadraty sekcji o czarnych, lśniących okach, połączone drobnymi perłami, z większym kanciastym medalionem zwieszającym się tuż nad tajemniczą drogą przyjemności rysującą się między ściśniętymi ciasno gorsetem piersiami.
-Ten pas oraz naszyjnik- wskazała na pojedynczy sznurek pereł przerywany złotymi wstawkami, oraz zwykły pas, również pełen pereł, ten wyłożony jeszcze chwilę wcześniej -są dla ciebie, na dzisiaj jedynie. Gdy tylko zacznie zmierzchać mają z powrotem znaleźć się w moich szkatułach- zarządziła. -Służka da ci też siateczkę na włosy- przeniosła spojrzenie na wspomnianą kobietę -czarna, jedwabna nić- poleciła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Sro Sie 27, 2014 1:26 pm

Polecenia za poleceniem niemal rzeźbiły się w mojej głowie jedna za drugą skrzętnie notując co i jak powinnam robić. Krocząc za Dwórkami nie przed nimi. Nie było to przecież takie trudne. Nie odzywać się nieproszona. Proste. Gdy w końcu zapamiętałam wszystko jak trzeba skinęłam głową na znak, że rozumiem. Zaraz potem spojrzałam na służkę księżniczki miała mi pomóc się ubrać. Dziwne jak dla mnie, ale mus to mus. Gdy księżniczka była gotowa czas przyszedł na mnie by odziać się odpowiednie do chwili.
- Rozumiem Wasza miłość. I dziękuję za Waszą łaskę.
Uśmiechnęłam się lekko. Miałam nadzieję, że dobrze zrozumiałam księżniczkę z jej uprzednimi słowami bowiem skoro "Nie mamy czasu" to znaczy Nie mamy czasu trzeba się śpieszyć. Więc rozumiałam, że powinnam się również pośpiesznie ubrać i przygotować jak należy by nie zawstydzić swej Pani. Po chwili za pomocą służki zostałam i ja ubrana. Zadbana i odpowiednio ubrana i uczesana wyglądałam jak prawdziwy okaz. Lekko się uśmiechnęłam do księżniczki Anastasi i dygnęłam z wdzięcznością.
- Jestem gotowa do służenia Ci Wasza miłość.
Uśmiechnęłam się lekko, pas opinał idealne nie za krągłe kształty Róży a naszyjnik jeszcze bardziej zdobił jej drobne lice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   Sro Sie 27, 2014 8:15 pm

Och tak, skromna garderobiana o wyraźnym talencie widocznym w jej własnym odzieniu oraz dobrym serduszku, być może dobrym jedynie na pokaz, jednakże zjednującym sobie czarnowłosą księżniczkę. Taką pannę w swym orszaku chciałaby mieć każda panna - piękna i grzeczna, posłuszna. Jedyną jej wadą było niskie urodzenie, degradujące ją niestety do roli służącej, choć może wyższej pozycją niż zwykłe służki, jednakże wciąż jedynie służącej. Nie miała szans spełnić swego marzenia o zostaniu dworką kogokolwiek.
-Najważniejsze jednakże jest, byś była mi wierną i zatrzymywała przy sobie każde me słowo- zakończyła wywód widząc, że Róża doskonale rozumie wymagania przed nią stawiane.
Księżniczka zasiadła znów na zydlu przy toaletce, delikatnie uszczypnęła się w oba policzki dla zyskania nieco koloru, przesunęła zębami po wargach, by wydobyć z nich głęboką barwę malin. Zatrzepotała zalotnie rzęsami, leciutko wydymając wargi, strzeliła spojrzeniem wytrawnej młodocianej uwodzicielki w oczy swego lustrzanego odbicia po czym zaśmiała się perliście, lekko zarzucając główką.
Okręciła się na zydelku, przyglądając się przygotowaniom - służąca prędko, acz dokładnie, upinała włosy garderobianej by prezentowała się skromnie, bez dziwkarsko rozpuszczonych pukli rozpływających się po ramionach. Widząc, że nadchodzi koniec przygotowań Zetta poderwała się na równe nogi z ślicznym uśmiechem radosnej nastolatki. Odprawiła służącą wyciągając jej z dłoni szpilki do włosów, sama dokończyła wpinanie siateczki w związane włosy Róży, zadowolona jakby właśnie stroiła się z najlepszą przyjaciółką. Skończywszy obeszła panienkę, ujęła ją radośnie za dłonie.
-Przepięknie się prezentujesz!- pochwaliła ze skrzącymi się błękitnymi oczkami. Na chwilę lekko, jakby porozumiewawczo przesyłała sygnał dziewczynie, zacisnęła mocniej palce zanim cofnęła swoje ręce, prostując się z godnością. Widać było, jak jej entuzjazm nieco przygasa, niby słońce przysłonięte w jasny dzień białą jak młoda owieczka chmurą. -Teraz będziesz towarzyszyć mi przy widzeniu z królem, Różo- poinformowała poważnie, jakby zastanawiając się, czy dziewczę przygarnięte wręcz z ulicy podoła podobnemu wyzwaniu. -Przedstawię mu cię jako mą garderobianą, następnie zaś przekażę wieści o śmierci królowej matki. Milcz, odpowiadaj jedynie gdy miłościwy pan bezpośrednio tobie zada pytanie- poinstruowała, wciąż niepewna.
Odetchnęła głębiej, splotła dłonie na podołku. Granatowa barwa królewskiej żałoby ciążyła jej dziwnie, jak gdyby rzeczywiście zasmuciło ją odejście najjaśniejszej pani.
Wsunęła jeszcze stopy w ciżemki z czarnej skórki zdobione subtelnie złotem, po czym skierowała się pełnym dostojeństwa krokiem ku drzwiom. Wtem zatrzymała się, już będąc w progu drzwi otworzonych przez służącą. Nie odwracając się na służkę zauważyła:
-Ach! Zapomniałam!- zaśmiała się krótko, naraz jednak obracając na pięcie tanecznym ruchem. -Jeżeli nie ma obok nikogo wyżej od ciebie położonego w hierarchii, choćby którejś z mych dworek, zadaniem twoim również jest otwieranie przede mną drzwi!- uśmiechnęła się do dziewczyny szeroko. -O, ja niemądra, jak mogłam zapomnieć- zaśmiała się znów, po czym skinęła nieznacznie dłonią, gestem tak bardzo przypominającym ruchy jej matki, nakazując Róży iść za sobą.
Podążyły obie ku królewskich komnatach, wywiadując się od mijających je możnych, właśnie wybyłych z narady, iż król został w swej gościnnej sali.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata sypialna   

Powrót do góry Go down
 
Komnata sypialna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Drugie piętro :: Komnaty księżniczki Anastasi-
Skocz do: