IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata gościnna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Komnata gościnna   Sob Kwi 12, 2014 9:21 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Kwi 20, 2014 6:23 pm

W tym momencie dowiedziała się, że przed królową nie da się nic ukryć. Miała dosłownie oczy dookoła głowy... Jak można było zauważyć coś praktycznie niezauważalnego. Przecież ona uważała, sam Najwyższy o tym wiedział. Popatrzyła na królową lekko zszokowana, jednak nie dała tego po sobie poznać. Bacznie obserwowała swoją panią, nie przeoczyła tego, gdy jej dłoń spoczęła na rodowym medalionie. Ona swój też miała, jedynie wyglądem i symboliką się różnił. Był dla niej jednak bardzo ważny i nie chodziło tutaj jedynie o jego wartość materialną... Ale o sentyment.
Dodatkowo przeczuwała jak postąpi... Przecież głupotą było odmówić swojej królowej. Nie przyniosłoby to nic dobrego jej ani całej rodzinie. Pewnie jeszcze przyniosła by im wstyd i zabiliby ją w złości. Oskarżyli o zdradę, czy coś podobnego. Uśmiechnęła się lekko...
Nowy materiał, jeszcze taki piękny... Złoto... nie był to najlepszy dla niej kolor, jednak nie mogła narzekać ani marudzić. Ukłoniła się jak powinna i podziękowała. Był to nie mały zaszczyt, ale i zachęta. W końcu nic jeszcze nie zrobiła... a dostała coś tak cennego. Na najbliższym balu będzie wyglądała zjawiskowo. Wystarczyło skontaktować się tylko z jedną z krawcowych, które też były do jej dyspozycji.
-Mam nadzieję, że cię nie zawiodę Miłościwa Pani.- powiedziała, po czym wycofała się robiąc miejsce głównej królewskiej dworce. Zaczęła się zastanawiać, czy zawiązała się między kobietami nić porozumienia, przyjaźnią się może... Możliwa jest przyjaźń w zamku królewskim.. Tyle intryg...
Tutaj naprawdę trzeba było uważać na słowa i swoje zachowania. Walka o władzę i majątki trwała każdego dnia...
Kiedy skierowały się w końcu ku schodom wzięła w dłonie swoją suknie by było jej lepiej po nich schodzić. Nienawidziła tego... ta niewygoda... Szła jednak jak przystało na młodą damę, aż właściwych komnat. Kiedy tam weszły stanęła we właściwym miejscu.
-Czy Wasza Wysokość sobie czegoś życzy?-zapytała grzecznie. Czekając na odpowiedź splotła swoje dłonie i wpatrywała się w nią podziwiając każdy szczegól jej sukni i biżuterii. Tak.. to wszystko jej pasowało.
Powrót do góry Go down
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Kwi 20, 2014 6:51 pm

Królowa miała oczy nie tylko wokół głowy - jej wici oplatały cały pałac, dworskie ploteczki oraz zaczątki skandali docierały do niej jako pierwszej. Zawsze miała gotowy już plan, by wybronić siebie, swoje dzieci oraz w miarę możliwości również swą dworską świtę panien, która w pośredni sposób świadczyła również o samej Rai. Ona nie znała sentymentów do nikogo innego, niż lud którym władała przez synowskie ręce oraz radę. Była jedyną niewiastą mającą prawo do przemawiania podczas obrad królewskiej rady jak równa mężczyznom w całej historii Amentesu. Wywalczyła sobie wiele i nie chciała tego tracić, pragnąc do końca życia pławić się w królewskich luksusach, zapewniając także sukcesję swoim potomkom.
-Nie masz prawa mnie zawieść, moja droga- uśmiechnęła się monarchini nieco sprytnie, nieco jadowicie, jak gdyby zadanie było sidłami zastawionymi na starszą z sióstr Rede. -Nie wykładałam pieniędzy ze swej kiesy na złotogłowia, byś teraz nie spełniła przeznaczonej ci roli- uzupełniła rzeczowo jako rasowa materialistka.
Przybywszy na dwór miała parę sukien na krzyż, jeszcze mniej biżuterii i dwie pary pantofelków; jedne trzewiczki do jazdy konnej, czepków nie miała żadnych, jedynie okręgi z cienko odlanego w roślinne wzory srebra zakładane na włosy tak, by przecinały ozdobnie czoło - przykładała więc wagę do pieniędzy oraz do ciężkości królewskiej sakwy ze złotem.
Dobrze wyuczonym ruchem zgarnęła spódnicę sukni, pozornie skromniejszej niż odzienie jej dworki, jednakże przy dokładniejszych oględzinach można było zobaczyć drobny haft pokrywający całą wierzchnią suknię oraz przedni, drogi materiał sukni spodniej prześwitujący przez wycięcia szerokich rękawów.
Schodziła po schodach z prostymi plecami, znając już każdy stopień na pamięć, z głową uniesioną wysoko i dumnie oraz welonem prześwitującej tkaniny spływającej na niemal całkowicie rozpuszczone włosy ze złotych gałązek ozdobionych rubinami, które wplątane były pięknie w kok ze zwiniętych splotów warkocza.
Delikatny diadem, mający symbolizować jej królewską władzę, zastępował w dniu codziennym koronę spoczywającą bezpiecznie w jej prywatnych komnatach, głęboko ukrytą pośród złotogłowiów oraz jedwabiów.
Odczekała, aż jeden ze strażników pilnujących komnat otworzy przed nią drzwi. Weszła do gościnnego pomieszczenia nie zwracając nań nawet uwagi - zwyczajnie nie wypadało uwagi zwracać.
Niewielki ogień płonął w kominku, kilka zydli stało w pobliżu ustawionego na skos od paleniska ozdobnego krzesła z miękkimi siedziskiem oraz oparciem, rzeźbionymi podłokietnikami, ramą oparcia przyozdobionych dodatkowo złoceniami. Siadła, zarzucając elegancko suknią, by nie zagniotła się nieładnie. Wsparła plecy, podpierając twarz na dłoni. Spojrzała ciekawie na młodą dworkę.
-Każ przynieść mi piwa z ziołami, a sama czekaj w stajniach na powrót mej córki z przejażdżki - wydała dyspozycje, po czym skinieniem ręki nakazała jej odejść, by mogła wypełnić polecenia.
Wskazała przełożonej dworek zydel ustawiony niemalże noga w nogę z jej pięknym krzesłem. Spojrzała wyczekująco na młodą Rede, a gdy dziewczyna wyszła zagłębiła się w rozmowie ze swoją zaufaną powiernicą...

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Kwi 20, 2014 7:32 pm

Oczywiście nie miała prawa nikogo zawieść, a czy ktoś jej pytał w ogóle czy jest w stanie to zrobić. Ale tak naprawdę, a nie... Odpowiedź nie jest ważna i tak to zrobisz. W tym momencie wychodzi na to, że królowa kupiła sobie po prostu jej usługi, jakie by one nie były. Ciekawe, czy jakby wymyśliła, że Ana ma iść z kimś do łóżka czy by się zgodziła. Raczej nie... chyba, że zależałoby od tego jej życie. Hmm... interesujący był również fakt, iż musiała prosić o zgodę na małżeństwo. Powinna być to tylko decyzja młodych ludzi... ach miłość. Uśmiechnęła się lekko na tę myśl. Czyżby Anarhold miała skrycie romantyczną duszę, a przecież taka racjonalista z niej...
-Oczywiście Wasza wysokość- skłoniła się i po prostu wyszła wykonać rozkazy. Najpierw skierowała się do kuchni, a następnie do stajni.
/zt
Powrót do góry Go down
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Kwi 21, 2014 8:28 pm

Niedługo po wyjściu dwórki przyniesiono królowej dzban piwa, którego chmielowa woń wymieszana z zapachami ziół wypełniła powietrze. Taca ustawiona została na stole, a sługa odesłany. Przełożona dworek wstała, aby nalać swojej pani złocistego napoju do złotego kielicha monarchini. Puchar podała, puściła go dopiero gdy smukła dłoń oplotła nóżkę ze złota. Sobie także nie poszczędziła cudownego napoju, po czym wróciła na zajmowany wcześniej zydel ściskając w rękach metalowy pucharek.
Królowa, wyprostowana i dumna, z gracją przechylając naczynie, aby upić zeń po kilka drobnych łyczków zapatrzyła się w ogień płonący w kominku.
-Droga Margaret, dlaczego pozwoliłam niemal wszystkim swoim dworkom powychodzić za mąż i odejść, by pilnowały kołysek? Nie mam teraz moich towarzyszek i zmuszona jestem znosić niemądrości tych dzierlatek, które przysłali do mej świty możni- westchnęła poirytowana, delikatnie rozmasowując skroń gestem człowieka zmęczonego.
Nawet monarchinie czasem potrzebują odpuścić sobie nieco, pokazać słabość.
Margaret milczała, wiedząc, że gdy pani zbiera się na mówienie nie trzeba było jej przerywać - ona potrzebowała wysłuchania, nie porad czy odpowiedzi.
Królowa oderwała plecy od oparcia fotela. Wyprostowała się jeszcze dumniej, królewsko uniosła brodę. Kielich podała dworce, która odstawiła go na stoliczek.
-Poleć komuś ją sprowadzić- wydała polecenie, aby za chwilę podskórnie wyczuć zdziwione spojrzenie przełożonej dworskich dam. Spojrzała na Margaret nieco gniewnie, jak gdyby chciała zbesztać ją za słabą pamięć oraz głupotę. -Lady Reed- powiedziała poirytowanym tonem głosu. -Poleć ją sprowadzić, chcę z nią porozmawiać oraz, jeżeli mi się spodoba, zaproponować jej miejsce na mym dworze- objaśniła nieco łagodniej. -Tego jednak jej nie mów. Sprowadź ją na moje życzenie - uzupełniła polecenie, kończąc już mówić, wracając do swojej zwyczajnej czujności oraz inteligencji.
Odesłała dworkę skinięciem dłoni, znów kierując spojrzenie na płomienie buzujące wesoło na palenisku.
Pozostało czekać.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Pon Kwi 21, 2014 8:52 pm

Komnaty w których ją umieszczono sprawiały, że czuła się źle. Ferii barw, zdobień, oraz różnych niepotrzebnych udogodnień przytłaczały jej osobę. Do tego jeszcze te wszystkie damy o wąskich od gorsetów taliach, tak, że mogłaby je objąć dłońmi w pasie. Przerażające co te kobiety robiły by zwrócić na siebie męską uwagę. A na nią patrzyły jak dzikie zwierze w klatce - dziwne, nieoswojone,a le przecież takie pocieszne bo za żelaznymi prętami. Nie zapominajmy, że nawet niedźwiedź na łańcuchu który tańczy przed tłumem w festiwalowy dzień jest niebezpieczny.
Przybyła dopiero wczoraj a już jej to wszystko wyłaziło uszami. Głównie ta nieporadna istotka która jej usługiwała bez przerwy szczebiocząc i coś psując. Koniec końców musiała wezwać jedną z kobiet które jej służyły by o poranku pomogła zapleść jej włosy i wyjaśniła służce, że gdy lady Reed chce się wykąpać to ma na myśli wodę a nie dzbany perfum. W końcu kontent udała się do bali i tam zanurzyła w oczekiwaniu na najbardziej oczekiwanego człowieka. Jednooki stawił się prędko i nie zważając na negliż swej pani zdał raport gdzie jest reszta jej zbójeckiej gromadki i jak się sprawują. Na szczęście obyło się bez trupów, lecz wiedziała, że bez silnej ręki Arne nie utrzyma ich w spokoju do końca tygodnia. Uprzejmą pogawędkę przerwało im pukanie i za pozwoleniem do środka weszła jedna ze służek dworskich. Wyglądała na bardziej rezolutną od innych.
- Lady Reed. - Dygnęła z ciekawością obserwując scenę w której szlachcianka naga w bali a na krześle obok, rozparty brodaty zbój. Maude skinęła jej ręką by ta kontynuowała. - Królowa zaprasza Cię do swych komnat. Chcę Cie powitać i poczatować posiłkiem. - Po swej kwestii wyszła pozwalając kobiecie na odrobinę prywatności.
Przy pomocy służki bękart się ubrał w prostą suknie barwy chłodnego błękitu i w tali ułożyła skórzany pas ze srebrnymi zdobieniami. Nie rozumiała tej mody z gorsetami, jak w czymś takim można walczyć. Otwierając drzwi pożegnała przyjaciela i sługę krótkimi rozkazami.
- Kompanię zbierz w jednej karczmie. Chłopcom nie daj za bardzo dupczyć bo się rozleniwią, niech nie zabiją nikogo ważnego. I uważaj na nich. - Uśmiechnęła się mimowolnie. - W końcu to moje dzieci. Nie?
Kroki skierowała do komnat królowej gdzie zapukała przed wejściem czekając na pozwolenie do wejścia. Czuła się jakby szła na szafot. W sumie, nie pomyliła się o dużo. Kobiety u władzy są niebezpieczne i nikt jej tego mówić nie musiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Kwi 22, 2014 9:01 am

Królowa szczyciła się pięknem swojego pałacu niby samiec pawia paradujący z rozłożonym wachlarzem swego ogona - uważała przepych za coś naturalnego, sama w końcu wzrastała w niewiele mniej zdobnych komnatach obwieszonych tapiseriami równej niemalże urody. Lubiła śledzić twarze zagranicznych ambasadorów z pełnym zachwytem próbujących zobaczyć wszystko i zapamiętać. Nie oczekiwała jednakże, że ktoś prosty i używający ordynarnego słownictwa doceni bogactwo kipiące barwami oraz złoceniami na rzeźbionych misternie meblach.
Gwardzista wpuścił Maude zanim jej dłoń dotknęła drzwi. Służący wyszli chwilę wcześniej - przynieśli do komnat stalową czarę na piwo oraz wielki pozłacany talerz na którym spoczywał niewielki prosiak, którego we dwie z całą pewnością nie zmogą nawet gdyby były głodne niczym wilki podczas zarazy trapiącej roślinożerców padających w miejscach dla czworonożnych futrzaków niedostępnych.
-Wejdźże, Maude- powiedziała zachęcająco królowa z delikatnym uśmiechem odmalowanym na twarzy. Wskazała dłonią zydel ustawiony w zasięgu wyciągniętej ręki od stolika, na którym spoczywała, przygotowana specjalnie na odwiedziny zagranicznej damy i zbója w jednym, pełnomięsna strawa. -Siądź- zachęciła swego gościa Raia usadawiając się w krześle nieco bokiem, aby widzieć lady Reed.
Sięgnąwszy po swój kielich doprawionego wonnym ziołami piwa upiła kilka niewielkich łyczków takich, jakie przystają damie. Odczekała z kolejnymi słowami, aż kobieta usiądzie.
-Piękny pas- pochwaliła element stroju przybyłej, wewnętrznie lubiąc przybyszkę coraz mocniej. Nosiła stroje podobne do tych, które sama królowa sobie ukochała. Żadnych gorsetów czy nadmiaru tkaniny rozchodzącej się na boki niczym opasłe biodra świni. -Proszę, częstuj się- powiedziała, lekko kiwając dłonią ku prosiakowi, którego zapach powoli zaczynał rozkosznie kłębić się w całej komnacie.
Niewielki ogień buzował wesoło, poskrzekując czasami czy wypluwając jakąś iskierkę. Lizał płomieniami wnętrze kominka i wydawał się przyglądać z rosnącym głodem na suknię królowej, jednakże nie mając do niej dostępu zadowalał się pożeraniem kolejnych szczap drewna ułożonych równo i karnie nieopodal paleniska.
-Jakże ci jest na dworze, Maude? Niczego ci nie brakuje?- odpuszczała sobie grzecznościowy tytuł lady, w końcu była królową - wobec nikogo nie musiała używać grzecznościowych tytułów. To wobec niej, podwójnej królowej, powinny zostać zachowane wszelkie prawidła dworskiej etykiety. -Wybacz, za tę trzpiotkę służącą. Poprzednie pokolenie służących na dworze panien uszczupliło się przez małżeństwa i potomków- wydawała się być poirytowana delikatnie podobnym stanem rzeczy.
Dalej zastanawiała się, dlaczego pozwoliła starszym damom poodchodzić, skazując się tym samym na głupiutkie i naiwne młódki nie potrafiące zachowywać się jak przystało na oględną damę.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Kwi 22, 2014 11:11 am

Do stu diabłów, jak ona to wytrzymuje? Te wszystkie ozdoby, wyszukane obrazy i marmurowe rzeźby... Czuła się jak u macochy w komnacie. Ta kobieta przez długie lata gdy bękart jej męża biegał po posiadłości próbowała wychować ją na damę godną salonów rodzinnego kraju. Maude jednak była dzieckiem swego państwa, ornamentyka antropomorficzna, rytmiczna muzyka czy też zdobienia wykonane w drewnie lub kości - to był jej świat. Nie zdziwiłaby się gdyby królowa nie czuła się dobrze w jej świecie, więc postanowiła jak najmniej okazywać niezadowolenie z obecnej sytuacji.
Za pozwoleniem wstąpiła do komnaty swym typowym, żołnierskim krokiem - co prawda mężczyzna też nie mógłby iść w pełni jak ona bo jednak w tych ruchach było widać gracje związaną ze znajomością własnego ciała. Na powitanie odpowiedziała skłonieniem się, gdzie znów powinno się jej odjąć punkty za etykietę bo nie dygnęła wdzięcznie a i podczas ukłonu ie spuściła wzroku z postaci kobiety.
- Królowo. - Dopiero po tych słowach się wyprostowała. W jej ruchach brakowało sztywności, zachowywała się, jakby świetnie jej pasowała aktualna sytuacja lecz czuje spojrzenie nie opuszczało postaci królowej.
Królowa matka. Królowa wdowa. Ach, ciekawe. Ludzie ją kochali, widziała to jadąc przez kraj gdy w każdej odwiedzonej oberży na zapytanie o władze wychwalano kobietę pod niebiosa. Jakby była uosobieniem jakiegoś bóstwa. Z drugiej strony patrząc teraz na postać tejże niewiasty widziała w niej osobę silną, przebiegłą. Na pewno nie głupią. Była wojowniczką jak ona, tyle, że na innym polu. Szanowała ją za to.
Usiadła. Już bez rozwodzenia się jak, po prostu wykonała tę czynność starając się by lekki uśmiech nie schodził z jej twarzy.
- Dziękuję królowo. Zarówno za komplement jak i poczęstunek. - Zwróciła swe spojrzenie na prosię mimowolnie przypominając sobie jak ostatnie takie stworzenie skończyło gdy dorwała się do niego jej banda. Trzeba przyznać, że o ile potrafili utrzymać finezje w walce o tyle gdy byli głodni to zachowywali się jak stado wilków z Arne na czele. - Dwór... - oblizała wargi starając się użyć dyplomatycznego określenia. - Zda się, chociaż na razie czuje się jak dziwny ptak w klace. Budzę wiele ciekawości. - Sięgnęła po puchar w którym dla niej znalazło się i piwo, upiła kilka łyków lecz nie głębokich doceniając gatunek napitku. - Wybaczam, nie mam czego w sumie. Jeśli to nie naruszy etykiety gościnności to wolę skorzystać z pomocy jednej z dziewek z mej kompani. Przynajmniej nie będzie dostawała palpitacji serca przy przygotowywaniu kąpieli. - podczas całej rozmowy starała się być czuja, badać grunt, ale nie wyjść na niegrzeczną. Och jakże zazdrościła teraz jednookiemu wolności.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Kwi 22, 2014 6:47 pm

Królowa dobrze czuła się w pięknych miejscach - doceniała zmysły estetyczne oraz estetyczne wrażenia.
Piękno było jednym z przymiotów Tilionu; należy cieszyć się wszystkim, co wprawia cię w lepszy nastrój, jak piękne pomieszczenie bądź suknia z urokliwego materiału, miękkiego i odbijającego światło niby aksamit, miękko, delikatnie otulająca ciało. Niezadowolenie z piękna, wszystko jedno w czym wyrzeźbionego, było Rai obce.
Sam krok królewskiego gościa sprawił, że podwójna królowa poczuła do Maude pewien rodzaj zdystansowanej sympatii - rzeczowa, silna, pewna siebie. To mówił o niej sztywny, żołnierski krok doprawiony kobiecością. Męski ukłon jedynie potwierdził pierwsze wrażenie królowej na temat przybyłej.
Czuła, jak kobieta sonduje jej twarz. Wiedziała, że poza emanującą z niej siłą oraz ambicją niewiele da się z jej nienormalnie sztywnej, kamiennej twarzy wyczytać. Uśmiechała się pobłażliwie, jak gdyby mówiła: "braki w wychowaniu są ci wybaczone, jednakże nic za darmo". Odpowiedziała godnym skinieniem głowy na ukłon, nie pozwalając wzrokowi oderwać się od oczu Maude - wiedziała, że najłatwiej takiego spojrzenia pełnego oceny oraz badawczości pozbyć się podtrzymując wzrokowy kontakt.
-Ciekawość jest zdrowym odruchem. Młodzi jeszcze nie nauczyli się, że na dworze pilnuje się jedynie siebie- uniosła jeden kącik ust nieco wyżej, jak gdyby naiwność nowych dworzan bawiła ją i zniesmaczała za raz.
Spoważniała jednakże na prośbę Maude.
Podniosła się z krzesła, splotła dłonie na podołku, patrząc w ogień. Milczała przez nieco zbyt długą, by Maude nie poczuła się nieswojo, po czym spojrzała wprost na swego gościa wzrokiem sokoła.
-Zezwalam, jednakże pod pewnymi warunkami- powiedziała sztywno, zwracając także ramiona oraz stopy ku kobiecie. Zaczęła powoli kroczyć ku niej, aby będąc tuż obok z trzepotaniem sukni zawrócić z powrotem ku kominkowi.
Stanęła tyłem do lady Reed, uniosła dłoń z wyciągniętym ku sufitowi wskazującym palcem, gdy reszta ich była zwinięta w luźną pięść.
-Primo: twoi kamraci nie mogą odwiedzić cię, milady, bez pozostawienia w depozycie u gwardzistów broni oraz w strojach nieodpowiednich na królewskim dworze- wyprostowała kolejny palec, zapowiadając tym samym kolejny warunek stawiany gościowi we dworze. -Secundo: podczas ich odwiedzin nie zostaniecie nigdy sami, zawsze będzie wśród waszej kompanii przyzwoitka z mego dworu, wyznaczona do tego zadania dworka- ugięła lekko palce, jak gdyby już kończyła, jednakże odwróciwszy się ponownie przodem do Maude wyprostowała oba i dołączyła doń jeszcze trzeci. -Tercjo: żaden z nich nie ma prawa tu nocować, nocami pozostaną w karczmie, gdzie już są- dokończyła, wciąż rzeczowa, surowa i władcza.
Typowa monarchini wiedząca, do czego dąży.
Nie chciała, by lud czy dworzanie zaczęli myśleć, iż jest głupia i nieostrożna.
Uśmiechnęła się delikatnie.
-Jeżeli przystaniesz, lady Reed, na te trzy warunki będziesz miała moje pozwolenie na sprowadzenie własnej kompanki- stwierdziła, znów splatając na podołku dłonie.
Groźnie wyglądała na tle gorejących płomieni, z tą aurą mocy otaczającą ją, wirującą i kręcącą się w głowach wszystkim w jej otoczeniu.
Wszyscy czuli się przy królowej nie do końca komfortowo.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Wto Kwi 22, 2014 7:10 pm

A żeby cię porwały biesy do czorta, przeklęta lisico! Wojownik nie powinien dać po sobie tego, że wyprowadzono go z równowagi bo wtedy już podkłada głowę pod topór jeszcze dopytując się kat czy go nie naostrzyć. Jednak kobieta zagrała jej dumie, a ona rzadko przełykała takie zniewagi. Lecz teraz poza smakiem goryczy w ustach postanowiła toczyć tą potyczkę dalej. Ewidentnie te ich wszystkie dworskie subtelności znaczyły tyle co zeszłoroczny śnieg, ale tu zasady gry były takie a nie inne... A ona lubi je łamać. Postanowiła więc, że odsłoni karty, jeszcze nie teraz.
Przez cały jej występ, od groźnych słów po krok matrony pozostawała w ciszy nie spuszczając z niej spojrzenia. Kalkulowała na swój sposób to o jaką stawkę tu się toczy gra, bo to nie o służkę chodziło. To znaczyło znacznie więcej. W końcu była dzikuską która z jakiegoś powodu dostała zaproszenie na dwór, raczej nie przypuszczała by to było z sympatii. Te odczucia bez trudu można było wyczytać z twarzy wojowniczki.
Podczas gdy postać kobiety urosła na tle płomieni przytłaczając jakąś część Dzierzby i spychając ją w kąt, o tyle jakaś iskierka jej bytu wyszczerzyła kły z stykiem przyjmując wyzwanie.
Zasady, zasady, przeklęte zasady. Przeklęta lisica. Po kie licho mnie tu przywiało. Zamiast pozwalać chłopcom na szaleństwa teraz muszę bawić się w jakieś gierki.
Teraz ona w milczeniu pozostawała nader długo, wodząc palcem po podbródku wpatrzona w płomienie. W końcu podniosła spojrzenie dalej pozostając na siedzisku.
- Moi kompani pozostaną poza terenem zamku. Wybiorę jedną dziewkę z nich, zaś memu zastępcy nakaże poprawienie ubioru jak i tego by zachowanie jego było nienaganne. Aczkolwiek czytać ani pisać nie umie, więc przekaże mu to gdy się zjawi. - Oblizała wargi. - Przystaje na te warunki. Tylko niech przyszła przyzwoitka ma stalowe nerwy, bo mam czasem wrażenie, że niektóre z twoich dwórek królowo gotowe są zemdleć na mój widok, a co dopiero mojej kompanii.
Po tych słowach odwróciła spojrzenie by sięgnąć po puchar. Palcami przesunęła po metalu badając jego fakturę, smakując przy tym powietrza. W końcu upiła łyk piwa lecz zachowując przy tym takt. Nie była spragniona, to była gra. Taka jak ta rozmowa która ją męczyła.
- Wydaje mi się, że tu, na dworze lubicie gry.
Zagrajmy...

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sro Kwi 23, 2014 7:27 pm

Zadowolona skinęła głową.
Warunki zostały przyjęte, Maude więc równie dobrze mogłaby już opuścić królewskie komnaty, gdyby poprosiła o zezwolenie na oddalenie się do przydzielonego jej lokum. Zaśmiała się dźwięcznie, jednak pobrzmiewała w tym śmiechu stal kobiety niezłomnej, słysząc wzmiankę o grach.
-Och! Milady! Gry nie są we dworze sprawą lubienia. Nie da się ich zwyczajnie uniknąć, gdy wszyscy znają się choćby ze spojrzenia na twarz i próbują uszczknąć nieco zaszczytów- złożywszy dłonie na wysokości przepony, jedna na drugiej, jak gdyby była ciężarną chcącą poczuć dopiero rysujące się pod suknią wybrzuszenie rosnącego w jej wnętrzu dziecka. Zbyt wiele miała już dzieci, by chcieć kolejnego. -Nie obawiaj się jednak. Nikt cię nie będzie w gry wciągał- skinęła ponownie głową, jak gdyby przyjmowała podziękowania zanim zostały wypowiedziane.
Lubiła wyprzedzać ludzi swoimi reakcjami.
Zbliżyła się do swego krzesła, po czym siadła wygodnie, składając ręce w małdrzyk. Niemalże zawsze trzymała dłonie na widoku - uważała, że jedynie ludzi nerwowi oraz pełni przykrych tajemnic kryją dłonie, mogące nagłym drżeniem zdradzić swego pana. Kobieta sięgnęła po kielich piwa, odkroiwszy sobie uprzednio niewielką porcyjkę prosięcia, odpowiedniejszą dla wróbelka niż dorosłego człowieka. Pogryzała w milczeniu zapijając złotym napitkiem.
Ogień buzował wesoło, strzelał i parskał płomieniami, posyłał ku sufitowi malutkie iskierki świecące jeszcze przez chwilkę po opuszczeniu jęzorów płomieni, gasnące mimo tego szybko i znikające w powietrzu, zbyt malutkie, by można je było dostrzec czujnym nawet okiem.
-Nie pogrywam z tobą, Maude. Dbam o swój dwór, jak na królową przystało- powiedziała nagle, rzeczowo i zwięźle, jak gdyby wytłumaczenie było potrzebne bardziej jej samej niźli jej gościowi.
Zapiła swoje słowa piwem woniejącym pięknie przednimi ziołami.
Zagryzła pięknie upieczonym mięsiwem.
-Chciałam jednakże zaproponować ci pozycję mojej doradczyni. Twych kompanów wcieliłoby się do wojska lub w szeregi gwardzistów. Potrzebuję osoby silnej i mądrej na to stanowisko, myślącej taktycznie- mówiła powoli, jak gdyby dobór odpowiednich słów był sprawą wielkiej wagi, której nie wolno było podwójnej królowej spartaczyć. -Zostałabyś kobietą z przywilejami, pierwszą po mnie kobietą mogącą odzywać się przy mężczyznach wysoko postawionych na tematy poważne. Przemyśl moją propozycję- zakończyła prośbą brzmiącą mało prosząco, po czym wychyliła puchar wykańczając jego złotą zawartość.
Odstawiła talerz z połową jeszcze porcji na stolik, oczekując odpowiedzi bądź dyplomatycznej przesłanki, że jeszcze się zastanowi oznaczającej najprawdopodobniej odmowę.
Czekała.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Kwi 24, 2014 4:10 pm

Jej śmiech odbił się od ścian komnaty, zawracając niczym morska fala do uszu szlachcianki. Spieniona barwa dźwięków rozbiła się o posadzkę zruszając kroplami emocji powietrze. Blondynka zaś zareagowała uniesieniem kącików ust w pełnym zamyślenia uśmiechu.
- To tłumaczy odnoszenie się twych dworzan w stosunku do mnie pani. Nie wiedzą czegoż ode mnie chcesz, jakie są powody tego, że mnie tu wezwałaś. Dlatego jeszcze mnie nie wciągnęli w te wasze gierki pełne ukłonów i dygnięć. Nieszczerych uśmiechów...- odkroiła sobie niewielki skrawek mięsa, acz więcej niż to co miało się wkrótce znaleźć na talerzu królowej. Potrafiła docenić smak świetnie doprawionego jadła, jednak jako osoba przyzwyczajona do podróży i większości czasu spędzanego w siodle nauczyła się spożywać mało. Podniosła spojrzenie znów na królową. - Ja także nie wiem co też tu robię. Bękart szlachcica ze wschodu. Do tego zbój, nazywany nieraz "zwykłą morderczynią", który ma na podorędziu tuzin siepaczy... - Odkroiła sobie kawałek prosięcia znajdującego się na talerzu, lecz po uniesieniu go do ust uśmiechnęła się i odłożyła z powrotem. - Nie lubię gier, dlatego wolałabym wyłożyć karty na stół. Czego pragniesz ode mnie pani? Śmierci wroga? Kłopotów z moim rodzinnym krajem których możesz się nabawić nawiązując kontakty z moją osobą? Zaintrygowałaś mnie swoim zaproszeniem. I nie tylko mnie. - Po tych słowach wróciła do opuszczonego posiłku.
Obserwowała pół okiem ruchy królowej, smakując mięsiwa. Rozpoznała tylko niektóre przyprawy i smaki, lecz część była jej całkowicie obca. Jednak wieprzowina rozpływała się w ustach pozostawiając po sobie chęć na kolejny kawałek. Jeśli zostanie na dworze i będą ją tak karmić codziennie to prędko się roztyje i zgnuśnieje. Trzeba będzie wrócić do codziennych treningów Dzierzbo... Głos podświadomości niepokojąco bardzo przypominał jej jednookiego.
Podziękowanie na zapewnienie królowej pozostało milczące, wyrażone tylko skinieniem gdyż nie wyuczono jej zbytnej wylewności. I to co tu odstawiała prawdopodobnie było szczytem jej możliwości dyplomatycznych.
- Rozumiem, że dbasz o swój dwór miłościwa pani. Lecz ja do niego nie należę.
Jeszcze? W zależności jakie słowa tu padną. Dziś, jutro, pojutrze. Ale padną. Nie musiała długo czekać. Uniosła brew, chociaż w pierwszej chwili od wysunięcia propozycji jej szczęka drgnęła. No. Zaskoczyła ją. I to dość mocno, tak, że cała misternie tkana pewność tego co tu się wydarzy równie misternie poszła w czortu mater. Musiała jej wysłuchać do końca i chwilę pozostać w milczeniu by wraz z prosięciem przetrawić jej słowa i zdecydować się co ma odpowiedzieć. W tej chwili rozmowa z królową była jak balansowanie na linie, zawieszonej nad przepaścią. Co było w przepaści wolała nie wiedzieć.
- Przede wszystkim pani, moi towarzysze są wolnymi ludźmi. To oni zdecydują czy zostaną tu, czy też odejdą. Lecz nie sądzę, by zgodzili się na wcielenie do armii czy też gwardii, mogliby nie docenić tej.. łaski. - Oblizała lekko wargi. - Nie sądzę, by wysłuchali rozkazu od kogokolwiek innego niż ja. - Pacem przesunęła po powierzchni stolika, uderzając oń na koniec w drobnym geście. - Doradczyni... Lecz po cóż ci taktyk pani? Nie uwierzę, że nie masz w tym kraju innych, dużo bardziej utalentowanych w tej sztuce i do tego rodaków. Poza tym, państwo które mnie wydało na ten świat niezbyt przychylnie opowiedziałoby się za tą propozycją. - W końcu jej działania w leśnej krainie na razie prowadziły do zachwiania autorytetu władzy. - Natomiast nie muszę być obdarzoną przez bogów, by wiedzieć, że mężczyznom którzy tymże miejscem władają nie spodoba się moja osoba. Jak już mówiłam wcześniej jestem zwykłym zabijaką, ze szlachtą mającym tyle wspólnego, że ojciec mnie spłodził gdzieś i czort wie gdzie.
Westchnęła napinając mięśnie i odkładając nóż którego używała do krojenia prosięcia. Po czym wykonała lekkie machnięcie ręką.
- Chociaż moje słowa nie mają większego sensu. Muszę się zastanowić nad twą propozycją pani. Porozmawiać z moimi ludźmi. To dzięki nim na swój sposób tu jestem.
Znała już odpowiedź, teraz musiała się dowiedzieć czy jej ludzie to zaaprobują. W końcu to dla niej tu byli, to dla niej opuścili rodzinne domy - żony, dzieci, kochanki... Ona im to wszystko zastępowała, dała im sens. Walkę, krwawą rzeź która była tylko początkiem zmian.


Edit:


Dalsza część rozmowy odbywała się przyciszonymi głosami, zagryzana prosięciem i zapijana piwem. Raz, albo dwa zza drzwi słychać było cichy śmiech obu kobiet jakby były przyjaciółkami od lat. Lecz w tym miejscu wszystko mogło być grą pozorów.
Minęło jednak jeszcze trochę czasu i drzwi do komnaty uchyliły się wybudzając strażników ze stagnacji. Wyszła nimi kobieta wysoka, o mocnej szczęce i rozognionych oczach. Na jej ustach błądził zamyślony uśmiech, który znikł z jej ust widząc miny mężczyzn. Najwyraźniej ich postawy wskazywały na całkowity brak szacunku wobec wojowniczki. Ominęła ich więc bez słowa łukiem i ruszyła szybkim krokiem przez korytarz. Suknia delikatnie oplatała jej uda przy każdym ruchu, podkreślając gibką sylwetkę. Jednak gdy tak szła wykręciła głowę w stronę strażników posyłając im pełne pogardy spojrzenie. Nie znaczyli nic. Tak jak i inni.


/zt un wie dzie.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sro Cze 18, 2014 11:13 pm

Zgodnie z zapowiedzią zawitał do komnat królowej. Gwardziści stoicy przy drzwiach jednak uprzedzili go, że władczyni przybędzie wkrótce, zaś nim zajęła się jedna ze służek Rai. Wpuszczono go do komnaty i wskazano miejsce na jednym z foteli, gdzie gdy już zasiadł to zdawało się, że zapadł w sobie. Promienie słońca trwającego w zenicie dosięgnęły go na siedzisku, urządzając barwny bal plam na jego ubiorze. Sam mężczyzna zaś przedstawiał nie najlepszy widok. Twarz wydawało się, że zapadła się w sobie zaś oczy pełne były zmęczenia. Miał w końcu męczącą noc.
Pojechał do Chell o zmroku, lecz do chaty wiedźmy dotarł dopiero po północy. A tam? Oczywiście, bo przyjemnej rozmowie musieli zająć się rannym wędrowcem którego oskubali nawet z drobniaków. Do miasta wrócił o świtaniu i skierował się do znajomego zielarza by zostawić listę wiedźmy z jej zamówieniami. A tam... Spojrzał w oczy śmierci.
Blady chłopiec, o oczach pełnych bólu. Zielarz szybko przedstawił mu sytuacje gdy Widar z daleka zasłaniając usta chustą przyglądał się dziecku. Napuchnięte miejsca pod ramionami, oraz gardło. Pod paznokciami zaczęły się pojawiać czerwone krwiaki nabierające fioletowych barw. Pacjent którego przyjął zielarz trzy godziny wcześniej - starzec, miał wysoką gorączkę zaś opuchnięcia zaczęły pękać i ropieć. Na pachwinach, pod pachami, na gardeł u dwóch kolejnych pacjentów także pojawiły się ropnie. Zaraza z Aximeii. Kwarantanna nic nie dała.
Teraz czekał na królową, by jej o tym powiedzieć. W liście zawarł dość informacji by się domyśliła, jednak ryzyko tego że się zaraził i przeniesie chorobę na nią było małe. Zbyt krótko tam był.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Czw Cze 26, 2014 2:22 pm

Otrzymawszy wiadomość od swego siostrzeńca zrozumiała, że Aximejska zaraza, Aximejskie przekleństwo, dotarło aż do Amentesu i zarządzone kwarantanny nie zniwelowały niebezpieczeństwa do minimum. Późnym porankiem królowa przy pomocy wiernych dworek założyła jeździecką suknię, narzuciła na ramiona lekką pelerynę i zawołała o konia. W towarzystwie niewielkiej, ledwo czteroosobowej gwardii pojechała ku siedzibie zakonników - klasztor Wajów, gdzie w jednych murach i trzech budynkach gnieździły się kobiety oraz mężczyźni, którzy oddali wszystkie przepychy oraz swoje życie Gornijskiemu bogu o dwóch twarzach, z pewnością patrzących na nich przychylnie. Zostawiwszy gwardzistów przed wejściem do klasztornego szpitala, kazała zapowiedzieć się jednemu z mężczyzn pilnujących wielkich wrót szpitalnych z ciężkiego, lakierowanego drewna. Uchylił wrota, wśliznął się do środka, a uszu Rai dobiegły słowa: "Przybyła Raia Aviona, podwójna królowa Amentesu" po czym jedno skrzydło potężnych drzwi otworzyło się na oścież przed piękną panią całego kraju. Od razu przy wejściu dostała od jednej z zakonnic maskę, by móc zasłonić przed morowym powietrzem usta oraz nos. Ktoś zawiązał troczki maski ściśle na jej rozpuszczonych, złotych włosach. Maski były grube, przypominały lniane woreczki wypełnione ziołami o właściwościach odkażających, mocowane na twarzy na wstążkach również ze lnu. Dano królowej również skórzane rękawiczki, po czym dopiero otworzono drzwi sieni prowadzące do wnętrza szpitala.
Widok poraził królową - ludzie pokładali się na legowiskach wymoszczonych wprost na kamiennych posadzkach, byli bladzi i spuchnięci. Szyje ich wszystkich w mniejszym bądź większym stopniu przypominały bochny chleba, zaś pod paznokciami wykwitały szkarłatne róże krwiaków wpadające w szlachetną barwę fioletu. Wytrzeszczone oczy jej poddanych śledziły królową, tak pełne bólu, że oczy samej Rai zwilgotniały lekko, mimo prób zachowania spokoju.
Między umierającymi na Aximejską zarazę krzątali się ludzie w bezkształtnych szarych strojach, przepasani powyżej bioder skręcanymi sznurami, na piersi mając brosze - symbole ich religii, przecięte wpół koła. Płeć zakonników można było odróżnić jedynie po nakryciach głowy - kobiety nosiły skromne siodlaste czepce, mężczyźni zaś kanciaste kapelusze z wąskimi rondami, nie spotykanie nigdzie poza klasztorami, dziwaczne, charakterystyczne.
Ci z zarażonych, którzy mogli jeszcze poruszać się o własnych siłach, podnosili się z posłań jęcząc potępieńczo, aby zbliżyć się do królowej, przygarbieni i jakby wykrzywieni chorobą. Królowa kładła dłonie na ich głowach, płakała już otwarcie nad ich losem, błogosławiła wszystkich obecnych.
Widząc pewną zabiedzoną czarnowłosą dziewczynkę, leżącą samotnie w kącie, skuloną w embrionalnej pozycji i tęskniącą za rodziną, która nie mogła jej odwiedzić w odizolowanych klasztornych pomieszczeniach. Królowa zbliżyła się do niej sama - duchowni medycy wydawali się być jedynymi osobami traktującymi Raię będącą w ich towarzystwie zwyczajnie. Uklęknęła, delikatnie trącając ramię czarnowłosej chłopki.
Ona spojrzała na nią z trudem odwracając głowę.
Królowa schyliła się zdejmując na chwilę maskę z twarzy, ucałowała w geście błogosławieństwa królewskiego rozognione i wilgotne gorączką czółko. Naciągnęła maseczkę znów na twarz, po czym skierowała się do wyjścia.

Do swych komnat wpadła wzburzona, usiłując w zdenerwowaniu rozsupłać troczki peleryny, nie zauważyła nawet Widara siedzącego w fotelu przy kominku. Rzuciła pelerynę w ręce służącej, pozwalając sobie być roztrzęsioną we własnej i pustej, jak się jej wydawało, komnacie. Nagle przystanęła, uspokoiła dłonie, zdając sobie sprawę z obecności mężczyzny w fotelu. Zwróciła się ku niemu, zniesmaczona sama sobą - pozwoliła sobie pokazać słabość przed obcym. Jednakże nagle dotarło do królowej, że to jedynie jej siostrzeniec, osoba wiedząca, że królowa także czasem ma, poza królewską, także ludzką twarz.
Odetchnęła, usiłując się uspokoić i pozbierać myśli.
-Aximejskie przekleństwo nas dopada, miałeś rację- powiedziała zajmując miejsce w królewsko zdobnym fotelu na wprost ognia. Zwróciła się do służącej i nakazała im obojgu przynieść słabe piwo oraz nieco mięsa, po czym podjęła dalszą rozmowę. -Pchnęłam już posłańców, nakazałam wyłożyć złoto ze skarbca królewskiego, by klasztory w całym kraju miały pieniądze na zioła oraz napary lecznicze- westchnęła przenosząc wzrok na pusty kominek, jak gdyby nie chciało coś jej przejść przez gardło -oraz na pachołków do kopania dołów w których będą palić ciała- dokończyła, unosząc dłoń do skroni i rozmasowując ją dwoma palcami. -Zaraza nam nie ucieknie, młoda Rede zaś może w tym czasie oddać ducha- powiedziała po chwili milczenia, prostując się królewsko w swoim zdobnym fotelu. -Mam względem niej plany, ale by mi w nich posłużyć musi dychać pełną piersią- w tej chwili, jak gdyby odzyskała całą pewność siebie, skinęła na służącą, która zbliżyła się kornie do królowej. -Przynieś moją szkatułę z kosztownościami- nakazała, po czym zwróciła się do siostrzeńca. -Dostaniesz moją kolię. Sprzedaj ją, a za pieniądze uwolnij małą Avę- przykazała, po czym zanurkowała dłońmi w przyniesionym jej puzdrze z biżuterią. Wyciągnęła naszyjnik ze srebra oraz szafirów, dawny prezent od króla, czuwajcie bogowie nad jego duszą. Wsunęła ją do woreczka przyniesionego przez służącą, po czym położyła sakiewkę na stoliczku między nimi. -A potem znaj jej położenie, wiedz, dokąd uciekła. Sprowadź, gdy tylko popadnie w zapomnienie jej sprawa- kontynuowała królewski rozkaz -i nikomu ani słowa, zwłaszcza memu królewskiemu synowcowi- zakończyła znów wzdychając.
Przesunęła dłonią po twarzy, czując się nagle staro i niezaradnie.
-Cóż mi poradzisz w związku z zarazą, mój nadworny alchemiku?- powróciła do tematu, po raz pierwszy zwracając się o poradę do kogokolwiek.
Wiek dawał jej się we znaki, czy też może...?
Nie, to nie Aximejska klątwa, nie.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Sob Sie 23, 2014 6:11 pm

Rozmowa nie trwała długo. Królowa wydawała się być zmęczona, a także spragniona samotności połączonej z wygodą nocnego stroju - chciała już zdjąć z siebie królewskie klejnoty, spleść włosy w nocny warkocz i zasiąść w prywatnej komnacie przy kilku świecach, z dzbanem piwa pod bokiem oraz kilkoma najprzyjemniejszymi, najzdolniejszymi i najbardziej zaufanymi dworkami, które by dotrzymały jej towarzystwa przygrywając na lutni lub czytając piękne opowieści spisane w księgach należących do prywatnych zbiorów królowej, wartych więcej niż wszystkie jej suknie razem wzięte. Popijałaby chmielowy napój doprawiony ziołami, dla zachowania ciepła podkuliłaby nogi, zupełnie jak młódka dopiero co koronowana na władczynię, z warkoczem przerzuconym przez jedno ramię. Wyglądałaby w ulotnym blasku świec i łagodnym zmroku wieczoru znów jak ta dawna piękność o złotych włosach, nie przetykanych jeszcze pojedynczymi nićmi srebra.
Widar, poinstruowany, wyszedł. Miał rozkazy królowej spisane na kartce, dla pewności co do ich wykonania opatrzone pieczęcią Rai. Razem ustalili dalsze działania, mając nadzieję na zduszenie zarazy, każąc jednak każdemu służącemu mieszkającemu w pobliżu portu nie przychodzić do pracy dopóki nie ścichną wieści o morowym powietrzu. Królowa wydała zakaz wpuszczania do portów w całym kraju statków z Aximei, wiedząc, że następnego dnia będzie zmuszona posłać tam swego ambasadora w celu objaśnienia konieczności podobnego posunięcia.
Zamiast tego jednakże powędrowała do łoża, ciesząc się jak co wieczór od śmierci króla, że nie musi czekać aż mąż przybędzie by uwalić się na niej i całować jej ciało mięsistymi wargami. Nie kochała go, chciała władzy, a zdobyła ją z łatwością, równie łatwo umacniając ją pełną dziecięcą komnatą - jego śmierć była więc ulgą, gdy wszystkie dzieci weszły w wiek dojrzały bez większych problemów, a ona była już niechętna kolejnej ciąży, kolejnemu połogowi.
Zasnęła, uśmiechnięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anai Frumentum

avatar

Skąd : Innsija
Praca : Żona króla;D

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 7:33 am

Droga okazała się być nieznośnie męcząca. Mimo, że od pochówku królowej i króla minęło trochę czasu nadal nie umiała pozbierać myśli zaduma i niemal zrozpaczona księżniczka została odesłana do zaprzyjaźnionego królestwa. Młodziutka księżniczka wiedziała, że drogi jej brat ma ku temu plany, nie tylko zdobycia wsparcia w razie wojen a również wydania najmłodszej z sióstr jakie pozostały niezamężne. Anai była spokojną i wrażliwą dziewczyną co nie jednemu mężowi się niemal podobało snując już jak owinąć młodą księżniczkę na swoją stronę, jednak młódka unikała swych adoratorów starając się słuchać decyzji i opinii swego królewskiego brata. Wiele chorób panowało w jej kraju jednak najnowszą z nich była tzw. grypa. Nawet nadworni medycy nie wiedzieli jak pomóc Królowi i jego małżonce. Bowiem nim alchemicy z najmożniejszych stron świata zdołali zdobyć lekarstwo na ową chorobę zabrała ona wielu poddanych jak i samych władców pozostawiając osierocone dzieci samych sobie. Ale teraz znalazła się w zamku tutejszego władcy to ponoć on ma być jej małżonkiem o ile piękna księżniczka spełni wymogi Jego Wysokości. Główkę ślicznej Anai zaprzątały myśli, jaki będzie owy Król, czy nie będzie stary i siwiejący, czy będzie równie wrażliwy i czuły. I przede wszystkim czy będzie delikatny w obejściu. Bała się ale co dziwić się młodej księżniczce, która wiecznie słuchała wywodów sióstr jacy to ich mężowie są niedelikatni. Przemęczona wdzięczna była swej dworce, za tak spokojne podejście do jej znudzonej drogi osobą.
- Wasza miłość jesteśmy u celu.
Odezwała się dwórka otwierając drzwi od powozu swej Pani. Anai nim wyszła wzięła dwa głębokie wdechy dla odwagi i po chwili z pomocą sługi królewskiego wyszła z powozu. Na sobie miała idealnie skrojoną suknie z jedwabiu i bawełny w kolorze ciemnego jak noc nieba, jedynie kilka złotych pasemek przebijało przez suknię księżniczki. Nie była ona jakaś iście piękną suknią a skromną i delikatną, taką by pięknie kontrastowała z licem Anai. Skierowana do komnat królowej nieco uniosła brew ale nic nie powiedziała tylko skinęła głową i skierowała się w stronę zamku prosto do komnat królowej. Tam po chwili zostały wskazane jej komnaty. Nie miała zamiaru szwędać się po zamku dla tego zasiadła w komnatach gościnnych.
- Zaśpiewaj mi coś Anno.
Poleciła księżniczka siedzącej przy niszach okien dwórce. Jedyna jaką zabrała ze sobą bowiem nie chciała innych po co zabierać ze sobą totalnie tępe jak but panny? Jedynie Anna pozostała jej ufną i ulubioną dwórką. Gdy tylko ta zaczęła nucić ulubioną piosnkę księżniczki ta uśmiechnęła się lekko i postanowiła cicho dołączyć do swojej ulubienicy choć chwilami zapominając o pogrążonej w żałobie i smutku rodziny, która w prawdzie pogodziła się już ze stratą. Teraz pozostało jej czekać na to co miało się wydarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 4:01 pm

-Dlaczego! Czemu nikt mi wcześniej o tym nie powiedział? Rozumiem, że miała to zrobić królowa, lecz spotkało ją nieszczęście. Ale czemu tak z tym zwlekaliście?- Spytał Garion opierając twarz o ścianę swej komnaty sypialnej i palcami wystukując rytm jakiejś melodii. Nie był sam. Rozmawiał ze starcem, który zajmował się testamentami, uroczystościami i innymi tego typu sprawami.
-Wasza Wysokość, niech mi Król wybaczy, ale... ale... ja sam nie miałem pojęcia! Świętej pamięci królowa nic nam nie mówiła. A mi to już w szczególności! Podobno tylko swej córce, księżniczce to powiedziała. Chyba.- Odparł staruszek.
-Chyba? To ty nie wiesz nawet? Wplątano mnie w ślub, który ma podobno dać nam sojusze. Nie mogę odmówić bo przyniosłoby to konsekwencje. Ale... nie wiedziałem, że to nadejdzie tak szybko.- Król "odkleił" się od ściany i spojrzał na rozmówcę.
-Tak szybko? Niech mi łaskawy Król wybaczy, ale ma Pan już wystarczająco dużo lat, by wybrać nową królową. Ludzie oczekują potomka.- Odparł.
-Wybrać. Mi ją wciśnięto.- Powiedział jakby niezadowolony, ale się ogarnął. -Dobrze, wróć do swych obowiązków. Przekaż strażnikom by wezwali służbę. Niech chociaż wyglądam jak mnie zobaczy.- Rozkazał. Starzec ukłonił się i poszedł zrobić to co mu kazano. Po chwili przybyły owe osoby przygotowujące szaty i inne ozdoby. Kiedy tak odziewali króla w piękne ubrania ten myślał. "Jak ona wygląda? Chociaż ładna jest? Raczej tak. Matka zawsze wybierała te najpiękniejsze. Eh." Pomyślał. Kiedy był gotowy wyszedł z pomieszczenia.
Szedł przez długi korytarz na drugim pietrze, a za nimi strażnicy. Nagle dobiegł go piękny śpiew z komnat królowej. Nie jeden. A dwa chyba. Kazał swojej ochronie tutaj zostać i wszedł cicho do środka zamykając drzwi. Na tyle cicho by go nie zauważono. Choć te świecidełka jakie miał an sobie pewnie oślepiłyby kogoś. Nie no, żart. Chyba.
Garion spojrzał na złocisto włosom kobietę. Ano była piękna. No i ładnie śpiewała. Ciekawe kiedy go zauważy.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anai Frumentum

avatar

Skąd : Innsija
Praca : Żona króla;D

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 4:14 pm

Uśmiechała się wesoło do dworki śpiewając gdy naraz ta padła jak długa w pokłonie dostrzegając króla. Anai poderwała się z miejsca zaskoczona, nie spodziewała się Króla tak szybko. A jednak przybył. W pierwszej chwili zastanawiała się jak może wyglądać czy jest stary? Czy siwy? Czy może młody i przystojny. A jednak przed nią stał dumny i wyprostowany mąż. Takiego sobie go nie wyobrażała. No powiedzmy uczciwie wyobrażała sobie go o wiele gorszego niźli widzi go na żywo. Lekko skłoniła się i wyprostowała.
- Wasza Królewska Mość zapewne. Jestem Anai Frumentum księżniczka Innsji.
Uśmiechnęła się delikatnie doń przyglądając się mężczyźnie. Był przystojny, nawet bardziej przystojny niż siostry Anai na co już uśmiechnęła się zalewając rumieńcem na ów porównanie a również na baczne spojrzenie Króla.
- Długo tak Waść stoisz?
Zapytała niepewnie starała się jakoś ze spokojem przyjąć całą sytuację. Skinieniem dłoni odesłała dworkę z komnaty. Nie potrzebowała nikogo więcej. Ów mężczyzna miał być jej mężem więc musiała jakoś przywyknąć do tego wszystkiego co tutaj ją czekało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 4:30 pm

Garion uśmiechnął się widząc reakcje kobiet. Cóż, tego się spodziewał. Ale teraz widząc w pełni twarz przyszedł... no żony, mógł stwierdzić, że piękna. Chociaż do jakaś zadość.
-Miło mi Cie poznać... Anai.- Powiedział podchodząc do niej i całując jej dłoń. Hm, kiedy trzeba jest czarujący. No i potrafi odgrywać swoją rolę. Udawać, ze wszystko jest mu na rękę choć nie jest tak.
Dobrze, ze służka wyszła. Mogli pogadać w cztery oczy. No chyba, ze strażnicy podsłuchują licząc, ze zaraz dojdzie do jakiś stosunków "powitalnych". Tak. Zdarza się to. Raz gdy Karniwor był z hrabiną... a mniejsza!
-Wystarczająco, by powiedzieć, że masz piękny głos Pani.- Skomplementował. Musiał zadać jej pytanie.
-Słyszałem o tym co się u was działo Anai. Współczuje straty. Cóż, ja sam przezywam żałobę. Królowa Matka zmarła niedawno. Może będę nietaktowny, ale chce się czegoś dowiedzieć. Ten ślub... zaplanowała moja matka z twoim bratem? Jaki On jest?- Ciekawość wzięła górę. Nigdy go nie poznał. A ostatnio duże zmiany w polityce i monarchach. A ten jej brat może być silnym sojusznikiem. Zależy do sytuacji jaka się potoczy.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anai Frumentum

avatar

Skąd : Innsija
Praca : Żona króla;D

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 4:44 pm

Lekko zarumieniła się słysząc pochwałę z ust Króla. Wszystkiego mogła się spodziewać, ale tego prawie nie. Przez jedną chwilę wszystkiego zapomniała, o żałobie, o smutku, stracie, przyszłości. A już po chwili słowa monarchy sprawiły, że wspomnienia wróciły jak uderzenie pioruna. Cicho westchnęła i przeniosła wzrok na Króla.
- Królowa wdowa odeszła? Kiedy? Brat mój nic nie wiedział. Wszak wiele się i u nas działo to prawda. Sami obecnie przechodzimy żałobę. Choroba zabrała króla i królową. Jednak jeśli chodzi o mego brata. Cóż byś Panie chciał wiedzieć?
Zamyśliła się na moment i postanowiła poruszyć nieco sprawy związane z polityką bowiem pewnie i o to chodziło.
- Mój brat Panie wykonał ostatnie życzenie naszych drogich zmarłych. Jestem najmłodszą z potomstwa królewskiego. Mój brat w część posagu przysłał w raz ze mną wojów by oddali Ci Panie swe posługi. Jest to część tylko tego co brat królewski przekazuje.
Zaczęła, mówiąc o wojach nie była to garstka pięciu czy sześciu woja, a mniej więcej około dwudziestu osób w raz z orężem.
- A jaki jest...mężny i waleczny. Gotowy jest zawrzeć sojusze jeśli tylko Waść tego zechcesz.
Skinęła głową z uśmiechem przenosząc zmieszane spojrzenie na swe dłonie.
- Nie do końca Panie z mym bratem a wówczas jeszcze żyjącym władcą. Jeśli o ślub chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 4:57 pm

-Tak. Odeszła. Choroba nie tylko tobie Pani odebrała osobę bliską.- Westchnął cicho,a le po chwili się do niej uśmiechnął. Zazwyczaj tylko to pocieszało.
-Twój brat musi być wielkim człowiekiem. Oraz pomocnym skoro swoich ludzi nam wysłał. Przyda się. Amentes przechodzi ciężkie chwilę. Ale nie będę Cię polityką zanudzał.- Zaśmiał się. Jednak kiedy powiedziała, ze jest mężny i waleczny to przypomniał sobie swojego ojca. Zawsze tak mawiali. Był wzorem and wzorami. Niejeden porzuciłby swoją doczesną wiarę, by zacząć sądzić, że sam Tarion został bogiem za swoje czyny za życia. Ha! Garion może nigdy taki nie będzie. Ale chociaż próbuje być jak On.
-Więc ślub musiał być ustalony jakiś czas temu.- Objął jej dłonie i przyłożył do swojego serca. -Mimo wszystko nie zmienimy ich decyzji. Ale obiecuję, ze postaram się być doskonałym mężem i kochankiem.- Uśmiechnął się czarująco. Co prawda wszystko to przychodziło mu z trudem bo w sercu wciąż ma Ave, lecz sam powoli godzi się z myślą, ze to przeszłość i nic już z tego nie będzie. A przed sobą miał swoją przyszłość. Ją.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anai Frumentum

avatar

Skąd : Innsija
Praca : Żona króla;D

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 5:08 pm

Czy był wielkim człowiekiem owszem był. Gdy usłyszała słowa z ust mężczyzny skinęła lekko głową z uśmiechem na delikatnej twarzy.
- Owszem Panie jest wielkim człowiekiem, oraz słownym.
Skinęła głową z dumą. Gdy ujął jej dłonie spłonęła rumieńcem jeszcze bardziej. Czyli jednak ślub będzie. Westchnęła cicho bała się tego dnia. Ale wszystko dla dobra kraju i przyszłości. Lekko ucałowała jego dłoń z szacunkiem i uśmiechnęła się doń ciepło.
- A ja Panie postaram się spełnić wszelkie pragnienia jakie względem mnie wykażesz. Postaram się być nie tylko dobrą Królową, ale i matką twych dzieci.
Wydukała znając ów słowa od kołyski. O tak od dziecięcia były jej wpajane obowiązki przyszłej małżonki. Uśmiechnęła się delikatnie przyglądając się jego głębokim i pełnym oczom mówiącym tak wiele a zarazem milczącym.
- Jeśli Panie masz jakieś rozkazy mów, a posłusznie je wykonam.
Mówiąc to lekko uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 5:22 pm

Uśmiechnął się kiedy wykonała gest szacunku. Jakoś mu się spodobała. Miała swój urok. Coś co działało na Gariona bardzo dobrze. Choć może to dzięki arystokratycznemu wychowaniu. Albo to jej wdzięk. Hm.
-Może żyłem w starych przekonaniach, ale wydawało mi się, że to mąż powinien spełniać zachcianki swojej damy, a nie ona jego. Ona sama powinna być dla niego nagrodą jaki dał mu los. A co do dzieci...- Zamyślił się chwilę. -Jest czas. Na dzieci zawsze. A co się tyczy bycia Królową... wszystko Ci wytłumaczą.- Zaśmiał się. Oh, będzie musiała się przyzwyczaić do tego, że wciąż jednak trzeba się tutaj uczyć. On już to wiedział. Szybko go to trafiło.
Delikatnie ją pociągnął by wraz z nim usiadła na krawędzi łóżka.
-Jednak... chciałbym poznać moją wybrankę. Powiesz mi coś o sobie?- Spytał ciekawy.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anai Frumentum

avatar

Skąd : Innsija
Praca : Żona króla;D

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 5:35 pm

Na wieść, że na dzieci mają czas odetchnęła cicho niezauważanie bowiem nie było jej tak bardzo śpieszno do potomstwa. No ale to wszystko zależało od władcy i jej męża. Uśmiechnęła się promiennie do Gariona i skinęła głową z szacunkiem siadając obok niego na łożu lekko bokiem twarzą do niego.
- Nie wiem co byś Panie chciał wiedzieć. Kocham zwierzęta, uwielbiam śpiewać. Również interesuję się polityką, choć wiem, że nie jednym mężom to wadzi. Jednak wiele się działo i niestety ale byłam zmuszona do ów kroków. Jednak najbardziej lubię przebywać na powietrzu. Gdzie wiatr może dotykać policzków i plątać włosy.
Uśmiechnęła się lekko doń i przeniosła wzrok na wybranka, na przyszłego męża.
- Ośmielę się przyznać, że wyobrażałam sobie Waści inaczej. Bardziej w innym kierunku.
Zarumieniła się mówiąc to bowiem odważyła się na wiele więcej niż przystoi. No ale taki jej urok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   Nie Sie 31, 2014 5:54 pm

-To, że umiesz śpiewać zauważyłem.- Zaśmiał się uroczo.
-Wiesz. Polityka to gniazdo żmij. Niebezpieczna jest. Lecz skoro Cie interesuje. Mnie osobiście niezbyt do niej ciągnie. Ale nie mam wyboru. Ale co do powietrza zgodzę się z tobą. Lepsze niż siedzenie w tym pałacu. Jednak cóż. Ja nie mam takiej swobody by się tym cieszyć. Ani czasu w sumie. Szczególnie teraz.- Powiedział wpatrując się prosto w nią.
Rozbawiły go jej słowa.
-Ależ tak? A mam odebrać to jako komplement? Czy przeciwnie?- Uśmiechnął się. Dziwiło go, ze była taka... miła i dobra. Może tylko udawała. Bo księżniczki zazwyczaj są rozpieszczone i denerwujące. Albo to jego siostry tylko. Hm. Choć może Anai się wiele od nich nie różniła, lecz chciała zrobić dobre wrażenie. Cóż, liczył tylko, że nie będzie jak zmarła już królowa. On sam by tego znów nie zniósł.
-Jeśli chcesz to możesz mi zadać jakieś pytania odnośnie mnie.- Zaproponował.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata gościnna   

Powrót do góry Go down
 
Komnata gościnna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Drugie piętro :: Komnaty królowej-
Skocz do: