IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnaty Frederica Gaspare

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Komnaty Frederica Gaspare   Pią Maj 30, 2014 9:43 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Wto Cze 03, 2014 6:40 pm

Wcześniutki poranek. Słońce wdzierało się oknami, by płozić się po podłodze. Dwór, uśpiony po szaleństwach oraz tańcach święta majów, nie zasiadł wciąż do śniadania lecząc niedyspozycje nabyte dnia poprzedniego. Mężczyźni uciekali z komnat niewieścich, niewiastki zaś udawały przed wszystkowiedzącą służbą, iż nic się nie stało, a noc spędziły na samotnych wzdychaniach do mężów bądź narzeczonych. Większość z nich miała w planach wizytę u mieszkającej w lesie wiedźmy, by kupić od niej zioła zapobiegające stanowi brzemiennemu.
Ava zaś, nie zrażona do życia po klątwie rzuconej na nią poprzedniego dnia, ściskając w dłoni świstek papieru zawierający zaproszenie do prywatnych komnat gościa dworu, wędrowała korytarzami oraz schodowymi klatkami pałacu. Ubrana już była w kasztanową suknię do jazdy konnej, nie mocno rozkloszowaną spódnicami i halkami. Włosy, ściśnięte w ciasny, krągły koczek, więziła złota siateczka przytroczona do kapelusika zdobionego beżowymi piórkami. Trzewiczki do jazdy konnej raźno postukiwały o kamienne posadzki.
Spytała mijającego ją sługę, gdzie znajdują się komnaty pana Gaspare, ten, miast ją poinstruować, poprowadził ją wprost pod drzwi. Pokazała gwardzistom list przyniesiony przez gońca późno w nocy, po którego przeczytaniu została wpuszczona do środka. Służąca rzuciła się, by usłużyć dziewczęciu.
Przysunęła jej krzesło i nakazała poczekać, aż pojawi się pan Gaspare, tymczasowy gospodarz tejże komnatki. Otrzymawszy kufel piwa przyprawionego ziołami dziewczyna siedziała, oczekując w zniecierpliwieniu. Powstała po chwili i zaczęła wędrować z kąta w kąt, denerwując się, irytując na stratę czasu, jak uważała - niepotrzebną.
"Powinnam wrócić, by nadzorować pakowanie moich rzeczy, nie czekać na niepoważnego poetę w jego komnacie!"- myślała, zasiadając znów na krześle w pozie pełnej godności.
Nie musiała przejmować się klątwą - dar mówił jej, iż jest to jeden z nieudanych czarów wiedźmy mimo ciemnego dymu, który zniknął pod spódnicami sukni. Wyuczone czary mają to do siebie, że nie zawsze, na całe szczęście, działają.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Wto Cze 03, 2014 8:33 pm

Frederico całą noc i poranek spędził na pisaniu swej książki. Był ciągle w trakcie jej pracy. Weny mu nie brakowało, myślał nawet, ze będzie to jego najlepsze działo. Ceną tego dzieła była lekka senność i zmęczenie. Ale bywały gorsze noce w jego życiu.
Gęsim piórem umoczonym w atramencie kończył ostatnie zdanie na dziś, gdy nagle jego służąca weszła do gabinetu.
-Panie Gaspare, gość! Czeka w salonie.- Kobitka powiedziała i wyszła. Pewnie by zając się owym... a raczej ową kobietą. Frederico gładząc swą brodę zaczął sobie przypominać czy z kimś się umawiał na spotkanie. Po chwili dotarł odo niego, że wysłał pewien list. No tak! Czas naglił! Pisarz bez obijania się wstał z fotela i ubierając piękne szlacheckie odzienie opuścił swoją pracownie by spotkać się z Avą.
Gdy tylko przekroczył próg drzwi wchodzących do części komnaty gościnnej przyjrzał się niecierpliwej osóbce. Tak. To była ona. Takiego widoku się nie zapomina. Jak zjawa co czeka na Ciebie. Brrr. Jednak on uśmiechnął się w jej stronę.
-Niech Pani mi wybaczy to spóźnienie. Ale dziękuje, że przybyłaś.- Powiedział i usiadł do stołu, od jej prawej strony. Wolał być blisko. Co się szepnie to do obcych uszu nie doleci. A plan czas wdrążyć w życie...
-Zapewne zastanawia się Pani po co tu przybyła. Powiem, ze jestem... eh, doinformowanym człowiekiem. Wiem więcej niż chciałoby się tak myśleć. Podobno ma król się zadurzył w jednej z dworek swej siostry... Ale spokojnie,z anim coś się stanie. Z osób niepotrzebnych nikt o tym nie wie.- Ponowił uśmiech dając kobiecie zapewnienie, że ich rozmowa może być ważna i że nie powinno dużo osób o niej wiedzieć... tak jak o tej całej sytuacji jaka męczy teraz dworską rodzinę.
-Musi Pani Rede o czymś wiedzieć...- Zaczął tajemniczo.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Sro Cze 04, 2014 12:58 pm

Nie odwzajemniła uśmiechu zwróciwszy ku mężczyźnie jasną buzię, gdy ten tylko wszedł do komnaty. Uniosła wyżej brodę, jakby chcąc powiedzieć: nie wiem, czego pan chce, jednak w obliczu każdych słów pozostanę damą.
-Spóźnienia przystoją jedynie władcom- odparła z lekka jadowicie, mrużąc delikatnie oczy, niby niezadowolona żmija, którejże ktoś nastąpił na wąskie i śliskie ciało.
Ava, w pośpiechu, poirytowana spóźnieniem pana Gaspare, wydawała się być nie tylko jak zjawa biała i pełna gracji, a równie co ona zimna i emanująca lodem wilgotnej ziemi otaczającej świeżo zbitą trumnę.
Niezadowolona przesunęła się nieco w lewo, niechętnie znosząc tak bliskie towarzystwo obcego bądź nie bądź mężczyzny. Zasznurowała surowo usteczka, zgromiła go stalowym spojrzeniem błękitnych ocząt przypominających barwą lodowce. Plany, plany, wszędzie plany i intrygi, tak jej niemiłe, obce.
Słuchała, a jej oczy stawały się coraz zimniejsze, z każdym słowem zawierającym zawoalowaną sugestię, iż jest mu do czegoś potrzebna, że chce, aby została pionkiem w jego grze. Nie miała zamiaru sobie na to pozwolić - wieść o tym, że sam król zakochał się w niej królowi nie przyniesie ujmy, znany był w końcu z romansów, jej zaś jedynie pomoże znaleźć męża wysokiego stanu. Żadna strata, żadna ujma, słaby szantaż, o ile ten był zamiarem pisarza.
-Czegóż pan chce? Pieniędzy? Niechaj się zgłosi pan do króla- wtrąciła się ze złośliwie uniesionym kącikiem ust wstając z miejsca, jak gdyby pan Frederico czymś jej śmierdział i musiała oddalić się odeń, by nie zemdleć od nieprzyjemnego zaduchu, którym się otaczał.
Śmierdział jej intrygą i fałszem, a jej dar równie alergicznie nań reagował, co sama Ava.
Oddaliła się nieco, udała, iż ogląda tapiserię wiszącą na ścianie z założonymi za plecami rękoma. Przyglądała się niewidzącym spojrzeniem barwnym wzorom na drogiej materii, czekając na dalszą część plugawego, prawdopodobnie, planu.
-O czymże muszę wiedzieć?- spojrzała na niego bystro, choć z niechęcią.
Och, miała zaraz wyjeżdżać w rodzinne strony, on zaś bawił się w podchody, głupie zabawy.
Niechże przejdzie do konkretu, by dziewczyna mogła posłać go w diabły.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Sro Cze 04, 2014 1:20 pm

-Każdemu człowiekowi należy wybaczać, choćby i spóźnienia.- Odparł splatając ze sobą dłonie i kładąc je na stole. Była to pozycja, która oznaczała, że czeka ich poważny i trudny temat.
Sama Ava mogła wykryć, że Frederico ma wobec niej plany i nawet chce się przed tym uchronić. Jednak Gaspare miał tak duże doświadczenie, że świetnie przybierał maskę przyjaciela co chce tylko pomóc. Zazwyczaj jego kłamstwa nie dało się wykryć. Rola aktora wychodziła mu świetnie. W tym przypadku nie powinno być inaczej.
-Eh, nie wszystko moja droga sprowadza się do pieniędzy. A po co mi ich więcej? I tak mam dużo. Nie, nic nie chce. Po prostu nie mogę żyć z myślą co może spotkać niewinną osobę...- Zaczął nawiązywać do tematu. Plan czas wdrożyć w życie... To i tak była tylko małą łódeczka na oceanie intryg i przekupstw.
Westchnął patrząc na nią. Chyba go nie polubiła. Jednak on nie wypadał z roli.
-Proszę Panią, zacznijmy od tego, że jestem ważnym gościem na dworze. Mam dostęp do najważniejszych osób z rodziny królewskiej. Niedawno podsłuchałem plany królowej względem Ciebie. Chyba niezbyt spodobało jej się, że król ma romans z dworką i to na dodatek nieprzynoszącą korzyści.- Powiedział, a jego brwi opadły ukazując smutek. Jakby się przejmował.
-Jestem tu by pomóc bo nie mogę patrzeć jak przez przeklęte uczucia naszego władcy taka osoba jak ty ma stać się ofiarą. Zapewne spytasz dlaczego ma być. Ano odpowiem. Słyszałem, ze wyjeżdżasz do domu. Proszę Cię. Nie wracaj na dwór. Królowej może się to nie spodobać i zostaniesz prędzej czy później ukarana.- Dokończył, a jego ton brzmiał troskliwie. Dlaczego chciał by Ava nie wracała na dwór? Bo król był słaby bez ukochanej. Słaby król, to silna Rada.
-Przynajmniej teraz, póki król nie znajdzie innej Damy.- Dodał niepewnie.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Sro Cze 04, 2014 1:47 pm

-Wybaczenie? Zbyt słabo jest pan obyty ze dworską obyczajnością- stwierdziła z uśmiechem, jak gdyby tłumaczyła dziecku do czego służy grzebień. Tak z resztą się czuła.
Miała wrażenie, iż mężczyzna zbyt jest niedyskretny, by być nie tylko królewskim radcą, a w ogóle dworzaninem. Powinien wrócić do pisarzenia, zostawania poetą narodu czy kimkolwiek pragnął być. Niechże tylko opuści dwór z całym swoim przywiezionym dobytkiem zanim ośmieszy się przed wszystkimi mieszkańcami pałacu, łącznie ze służbą. Kłamstwa oraz aktorstwo, dla samej Avy, będącą równie wprawioną kłamczuszką, aktoreczką i mistrzynią blefu, przy okazji dyskretniejszą i lepszą w zaszczepianiu chaosu w cudzych umysłach, co pan Gasparos nietrudno było dostrzec, iż godnym jest jej przeciwnikiem. Dar jednak mówił jej, że jest on do rozszyfrowania.
-Dziękuję za troskę- dygnęła dwornie, choć płyciutko, powściągając tak jawne okazywanie niechęci. Powściągnęła również chęć splunięcia mu pod nogi i wściekłego syknięcia: "człowieku, komu chcesz zamydlić oczy?". Wiedziała, że mężczyzna musi mieć w tym swój interes - nikt spośród możnych nie dbał o obcych, jeżeli nie miałby potem z tego czerpać korzyści.
-Dostał pan komnatę na trzecim piętrze. Z całym szacunkiem, ale nie jest pan aż tak ważny- uśmiechnęła się z politowaniem, czując już pismo nosem.
Ona i jej dar byli parą niemal nie do oszukania. Wyczulona intuicja połączona z inteligencją godną przedstawicielki pięknej płci, większą więc niż te ochłapy, które otrzymywało się mężczyznom aby mogli rąbać i siec na oślep, były zestawem przenikliwym czyniąc z Avy godnego przeciwnika podczas słownych utarczek oraz przy intrygach, knowaniach.
-Naszej królowej nie da się podsłuchać. Każde słowo, które panu wydaje się, iż usłyszał dzięki własnemu sprytowi, ona dla pana zaplanowała- stwierdziła młódka, poprawiając zgrabny kasztanowy kapelusik wpięty we włosy. Przesunęła palcami po puszystej, delikatnej ozdóbce z piórek barwy karmelu.
Spojrzała nagle surowo na mężczyznę. Sugerował, iż powinna porzucić fascynujące życie dworskie, iż powinna porzucić szansę na miłość życia oraz tron, że powinna porzucić wszystko i schować się bezpiecznie w dworku rodzinnym! Niedoczekanie!
-Nie straszna mi kara, jeżeli po niej mam już jedynie pławić się w odwzajemnionym uczuciu króla, panie Gaspare- odparła zadziwiająco groźnie, zadziwiająco szczerze, jak gdyby po raz pierwszy odkąd była we dworze pozwoliła odezwać się sercu, nie zaś jedynie sprytowi. -Lepsza śmierć przy ukochanym, niż życie odeń z dala- dodała, zbliżając się do drzwi ze wzburzeniem odmalowanym na twarzy.
Zapukała dwa razy kostką palca, by gwardzista otworzył drzwi komnaty i wypuścił ją z tegoż pomieszczenia cuchnącego podstępem.
Odwróciła się jeszcze i rzuciła przez ramię ostatnie słowa.
-Wrócę do orszaku księżniczki najrychlej, jak tylko będę mogła. Miłego dnia- dygnęła płytko, po czym wyszła, prędka niczym błyskawica.
Za chwilę jedynie obcasiki jej jeździeckich trzewiczków można było usłyszeć, jak stukają o schodki.
[z/t]

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   Sro Cze 04, 2014 2:12 pm

-Cóż, Amentes trochę różni się od Lucji, o dziwo.- Napomniał zerkając na nią przenikliwie. Uśmiechnął się nieprzyjemnie.
-Ma Pani racje, zbyt się chwale. Jestem nikim...- Skoro sprawiał takie wrażenie to nawet i lepiej. Wrogowie go nie docenią.
Podparł brodę pięścią i zaczął słuchać jej pięknych idei. Śmierć romantyczna. Trochę to go nudziło, al udawał zainteresowanie. Takie coś dobrze się czyta w książkach i tylko to. Choć romans szesnastolatki z dwudziestopięciolatkiem bardzo przypomina mu miłość pomiędzy dwójką bohaterów w jego nowym dziele. Tam zamierza dać nieszczęśliwe zakończenie. Ciekawe czy w przypadku króla i Avy także takie będzie.
-Ja ostrzegałem...- Dodał zanim wyszła. Pozostał sam w salonie. Teraz powinien być załamany, ze jego plan się nie powiódł. Było jednak inaczej. Zaśmiał się. Dlaczego? sprawa wyglądała tak, że wszystko poszło po jego myśli. Czyżby zastosował na niej odwróconej psychologi? Zrobiła inaczej niż jej mówił, przy czym zrobiła tak jak on na prawdę chciał? Doskonały i szatański pomysł. Oh, Frederico nie przestawał zaskakiwać.
Mężczyzna wrócił do gabinetu by pracować...

[z/t]

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnaty Frederica Gaspare   

Powrót do góry Go down
 
Komnaty Frederica Gaspare
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Trzecie piętro-
Skocz do: