IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chata w środku lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Pon Cze 02, 2014 6:59 pm

Jej bystre oczy niemal przenikały mężczyznę na wylot, gdy mówił o śmierci i oswojeniu się do niej. Ach, jakże ona rozumiała jego spośób myślenia, posłała mężczyźnie pocieszajacy uśmiech dając mu tym samym do zrozumienia iż zupełnie rozumie o czym mówi. Sama widziała nie jedną śmierć w swoim życiu, z tym to już był powiązany jej jakże dziwny zawód.
- Los ma w zwyczaju równoważyć w życiu dobro i zło. Stracił Pan rodzinę ale zyskał sławę i pieniądze. Może nei jest to dobre zadość uczynienie jednak posiadł Pan coś, czego pragnie przynajmniej połowa królestwa, Panie Gaspare.- Powiedziała również upijając łyk nie za mocnego trunku.
Przez długą chwilę milczała, wtórując mu śmiechem po stwierdzeniu iż jest za stary na ożenek. W swym życiu widziała już nie jedno dziwne małżeństwo, w tym kierunku nic nie było w stanie jej zadziwić. Nawet jeśli czternastoletnia dziewczyna była wydawana za sześćdziesięciolatka...
- Och zdziwiłby się Pan, do jakich to małżeństw dochodzi w niektórych wsiach ! - Powiedziała wesoło, z uroczym, niemal dziewczęcym uśmiechem. Okręciła sobie kosmyk swyk rudych włosów na palec po czym upiła łyczek wina.
- Widzi Pan jako akuszerka nie jestem dobrym materiałem na żonę w dodatku nie posiadam żadnego posagu i liczę sobie więcej niż dwadzieścia wiosen...- Powiedziała wzruszajac ramionami. Cóż sytuacja była jasna, stara panna o podejrzanym zawodzie w dodatku bez posagu nie była nikim interesującym w tej materii. Jej policki lekko zaróżowiły się od alkoholu, którego kolejna dawka wylądowała w jej przełyku.
- Skończymy jednak złe tematy...- Dopiero teraz przypomniała sobie o maści pozostawionej na palenisku. - Przepraszam na chwilkę - Powiedziała po czym podbiegła do kociołka i za pomocą specjalnych szczypiec zdjęła go z ognia po czym położyła na specjalnej deseczce, poopalanej z wielu stron.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Pon Cze 02, 2014 7:16 pm

Może i rozumiała, lecz on znał ją jak siostrę. Kobieta była i tak młoda, miała dużo szczęścia, że nie przeżyła tego co Frederico. Oj, miała.
-Po to żyje, moja droga. Śmierć oszczędza mnie chyba tylko po to by miała zabawę, bądź bym tworzył piękne sztuki i zostać zapamiętanym po przez wieki.- Odparł bawiąc się sygnetem na palcu. Taka była w sumie prawda. Czemu mu było dane dożyć chociażby 40 lat, kiedy jego bliscy padali jak muchy? I zapewne jeszcze przez niego wielu zginie. To jak klątwa, której się nie da zdjąć, a sam musi się z nią męczyć, aż w końcu kobieta o trupiej twarzy się and nim zlituje i go weźmie w podróż...
-Ależ oczywiście, ze wiem jak to wygląda. Ale rozumiem młode kobiety. Chciałaby Pani mieć za męża osobę która już siwieje? Kobieta ma młodość, powinna także cieszyć się nią z osobą która także głupoty w głowie. Ja nie chciałbym ciążyć młodej dziewczynie.- Odpowiedział upijając wino do końca. Miał słabą głowę i już zaczął odczuwać małe zmiany.
-Niech Pani tak na to nie patrzy. A w desperacji zawsze możesz czekać, aż jeden z tych chłopców (miał na myśli jej pacjentów) dojrzeje i spłaci swój dług wdzięczności u Pani.- Zaśmiał się. Oczywiście żartował. -Sam kiedyś miałem romans z kobieta co była wiele lat starsza ode mnie. Ah, ale ruszać to się umiała.- Uśmiechnął się figlarsko i zerknął przez okno. Już się ściemniało, a musiał wracać do swych komnat.
Wstał kiedy kobieta zrobiła to samo.
-Miło się rozmawiało, ale mam sporo rzeczy do zrobienia. Liczę na ponowne spotkanie.- Uśmiechnął się próbując utrzymać równowagę.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Pon Cze 02, 2014 10:08 pm

Och z pewnością przeżyła wystarczająco dużo. Mężczyzna nic nie wiedział o jej życiu, nie słyszał o prześladowaniach, zabójstwach i wieczych złych spojrzeniach wodzących za jej sylwetką. Nie wiedział jaką długą drogę musiała przemierzyć do obecnego stanu prawie spokoju, nie wiedział o niedawnych wydarzeniach z pewnym radcą ani o klątwach które umiała rzucać.
- Wie pan, przeszkody i nagrody jakie szykuje dla nas przeznaczenie są dla nas tajemnicą. Ja uważam iż jest dla Pana przeznaczona specjalna ścieżka, prawdopodobnie wymagająca śmierci w okół. Mogę pocieszyć Pana tylko tym, iż nie tylko pan spotyka wszędzie śmierć- Powiedziała z przyjacielskim uśmiechem. Przez chwilę poczuła iż połaczyła ich jakaś niewidzialna nić porozumienia. Że w jakiś sposób wspólna naznaczona śmiercią przeszłość sprawiła iż mogą się dogadać. I gdyby znałą go dłużej mogłaby o chyba nawet polubić tego specyficznego poetę.
-Niektórzy dojrzali mężczyźni są bardziej szaleni niźli podrostki.- Powiedziała, co by nie obrazić mężczyzny po czym zaśmiała się uroczo na jego następne słowa. Rozluźniła się już trochę to też jej oczy stały się troszkę bardziej rozmarzone.
- Och z pewnością byłby to świetny temat na którąś z Pańskich opowiastek - Powiedziała nadal się śmiejąc. Gdy zdążyła właśnie uratowac maść na poparzenia mężczyzna wstał. Dziewczyna tanecznym krokiem, kręcąc biodrami podeszła do niego, możliwe iż ciut z za blisko.
- Ach szkoda iż Pan musi już iść. Mam nadzieję iż niedługo znów mnie Pan odwiedzi, Panie Gaspare- Trochę nią zachwiało i znalazła się tuż przed mężczyzną a dzieląca ich odległość była naprawdę niewielka.Spojrzała na niego spod swych długich rzęs.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 11:45 am

-Oh, jeśli wierzyć w przeznaczenie to tak. Życie jest jak teatr. Szykuje dla nas wiele scenariuszy. A my w tym musimy grać.- Powiedział dość mądrą rzecz, którą choć sam wymyślił, zgadzała się bardzo dobrze. -Szczerze mnie to nie cieszy. Ludzie nie powinni spotykać takich przykrych sytuacji jak ja. Wolałbym samemu cierpieć niż patrzeć jak inni to robią.- Dodał patrząc "trzeźwym" wzrokiem.
Uśmiechnął się gdy tylko się zaśmiała.
-Proszę Pani, mógłbym kiedyś opowiedzieć, ale to jest błahostka tylko. Zdarzały się w moim życiu ciekawsze przypadki.- Odpowiedział ze śmiechem. Jednak dobrze, że zeszli z tego ponurego tematu.
Już szykował się do kolejnej odpowiedzi jednak ognistowłosa "wybiła go z rytmu". Jej bliskość była... krępująca i trochę niebezpieczna. Przynajmniej dla niego. Nie wypił tyle wina by teraz przymrużyć na to oko i pozwolić iść temu dalej...
-Panno Grasse, czyżby Pani próbowała mnie oczarować?- Spytał z uśmiechem patrząc na nią z góry, po czym zwinnym obrotem ją wyminął. Po prostu wolał nie ryzykować...
Podszedł do drzwi.
-Oczywiście, że odwiedzę. Tylko czasu teraz mi brak.- Odparł chwytając za klamkę i czekając na jej reakcje.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 4:29 pm

Pokiwała rudą łepetyną na znak iż zgadza się z mężczyzną. Musiała mu przyznać iż prawił dobrze, nawet bardzo dobrze. Całe ich życie było tylko grą, sztuką odgrywaną na deskach teatru życia, nikt nie wiedział co przyniesie mu kolejny akt czy scena i kogo spotka na swojej drodze, wyjątkiem były osoby przewidujące przyszłość i to też nie do końca.
- Muszę jednak przyznać iż lubię tą niewiedzę dnia następnego, ktoś kto zna swój los musi byc przeraźliwie smutny..- Powiedziała z rozmarzonym uśmichem. Westchnęła cicho na słowa mężczyzny i opróżniła kubeczek wina.
- Nic Pan na to nie poradzi, Panie Gaspare. Cały świat słynie z równowagi, tam gdzie jest zycie musi też być i śmierć bez tego nawet nie chce Pan myśleć co moogłoby się dziać. - Powiedziała z lekką trwogą w głosie. Jako wiedźma doskonale wiedziała z czym może to się wiązać i szczerze mówiąc, ta wizja była jedyną rzeczą która ją przerażała.
Odsunęła się po chwili widząc zakłopotanie mężczyzny. Ach, nie chciała aby tak wyszło nie uważałą tego dnia za dobry do uwodzeń i podrywów, Frederico za dużo sobie schebiał, naprawdę. Uśmiechnęła się tajemniczo, z tym swioim dziwnym błyskiem w oku.
- Panie Gaspare, gdybym chciała Pana oczarować już dawno byłby Pan uwięziony w moich sidłach...- Odpowiedziała równie tajemniczo. Cóż, taka była prawda. Już dawno poeta mógłby paść do jej stóp błagając o litość bądź szalejąc z miłości, wystarczyło jedno małe zaklęcie, jeden urok bądź rozbity pod nogami flakonik.
- Mam nadzieję iż w najbliższym czasie znajdzie go Pan i że wie Pan jak należy stąd wrócić do pałacu.- Uśmiechnęła się słodko i założyła ręce na piersi.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 4:51 pm

-Doprawdy?- Uśmiechnął się na jej słowa o więzieniu w sidłach. -Pewna siebie jesteś, Moja Pani.- Powiedział zerkając na nią z błyskiem w oku. Gdyby nie czujność i ostrożność Frederica to moze i by go uwiodła. Jednak pisarz ma zbyt wiele już lat by dać się złapać kobiecie jak jakiś niewyżyty młodzieniec.
Otworzył powoli drzwi.
-Tak jak poprzednio obiecuje, ze się spotkamy. I jak wspomniałem wcześniej... obietnic dotrzymuje. Co się tyczy natomiast drogi powrotnej, to niech się Pani nie martwi. Poradzę sobie.- Odpowiedział zakładając kaptur na głowę.
-Miłej nocy, Panno Grasse.- Rzucił na pożegnanie i wyszedł z chaty zamykając drzwi.
Udał się drogą którą sam wydeptał. Oczywiście powrót był jeszcze gorszy niż przybycie tu. W końcu ciemność nie ułatwiała widzenia. Ale pocieszała i motywowała go jedna myśl. "Udało się"...

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 9:06 pm

Dziewczyna pożegnała jakże sypmatycznego poetę, po czym wychyliła jeden ze specyfików obniżających zawartość alkoholu we krwi. Gdy już była w stanie zabrała się do przerwanych czynności.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 9:26 pm

Świt był wyjątkowo chłodny jak na maj, nie mówiąc już o mżawce która towarzyszyła mu od murów miasta. Potrafił zadbać by nikt nie wiedział gdzie się udaje, a nawet jeśli ktoś wiedział to byli to zaufani ludzie. Z pałacu wyszedł zanim słońce wychyliło się zza horyzontu i skierował się do domu jednego z miastowych znachorów, tam przebrawszy się z drogich szat wyszedł tylnym wyjściem i wyciągnął ze stajni znajomą kobyłkę. Srokata powitała go miękkimi chrapami na dłoni gdy poczęstował ją jabłkiem. To stworzenie nie darzyło go nienawiścią ze względu na wygląd czy poczucie humoru. Był jej wdzięczny.
Teraz zaś pośpieszył obcasem jeździeckich butów stworzenie by zamiast skubać listki pobliskiej leszczyny zajęła się wędrówką. Bez trudu rozpoznał znajomą chatynkę, nawet nie zdziwił się widząc siwy dym wydobywający się z komina. Wiedział też, że lepiej zaczekać przed a nie denerwować wiedźmę narzucaniem. Jak będzie gotowa to wyjdzie, kruk już pewnie zameldował jej o jego obecności. Poza tym, słońce zaszło już dobre dwie godziny temu a deszcz się powolnie nasilał.
Zsunął się z siodła i poprawił kaptur płaszcza chroniąc twarz przed upartym deszczykiem. Zamiast udać się do drzwi chatki przerzucił wodze nad uszami kobyłki i poklepał klaczkę po karku.
- I co paskudziu? Poczekamy sobie trochę.
To jak długo będzie musiał tu sterczeć zależało od humoru zielarki. Dziś nie miał zamiaru jej drażnić, nie w humorze był. Potrzebował wiedzy. Pomocy. No i ziół oczywiście, lecz po te ostatnie stawiał się wystarczająco często.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 03, 2014 9:54 pm

Chella zajęłą się przyrządzaniem swej jakże skutecznej maści na oparzenia. Gdy tylko maź wyszła, dziewczyna dosypała jeszcze kilka sproszkowanych leczniczych ziół oraz dodałą odrobinę przyjemnych dla nosa olejków, które lubił chyba każdy chory. Jej kruk zasiadł na jej ramieniu uważnie pilnując wiedźmy by nie zrobiła jakiegokolwiek błędu. Gdy wszystko było gotowe dziewczyna przełożyła maź do sosnowych pojemniczków po czym zamknęła je szczelnie. Następnie wszystkie ulokowała w jednej z chłodnych półeczek.
Gdy już skończyła ulokowywać rzeczy w półkach wyjrzała za okno. Widząc ciemną noc zostawiła kruka przy ciepłym ogniu i udała się do alkierza. Założyła półprześwitującą koszulę nocną sięgajacą zaledwie do połowy łydki. Gdy już miała iść kłaść się spać jej kruk przyleciał wesoło kracząc. Z cicym przekleństwem na ustach dziewczyna narzuciła na siebie chustę, przykrywając nią widoczne teraz jędrne piersi.
Rudowłosa, z krukiem znów siedzącym na ramieniu zeszła na dół po czym wyjrzała przez okno. Wywróciła oczami widząc stojacego na deszczu alchemika po czym otworzyła mu drzwi.
- Witaj Widarze, co Cię sprowadza w me progi?- Spytała przez uchylone lekko drzwi. Kilka chwil później otworzyła drzwi do chaty pozwalając mężczyźnie wejść do środka. Jeden z kociołków znów powędrował nad palenisko. Kruk gdy tylko zobaczył alchemika począł się do niego tulić, siadając na jego ramieniu.
- Huginie tak nie wypada...- Zwróciła się do zwierzęcia po czym wskazała mężczyźnie miejsce przy stole.


_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Czw Cze 05, 2014 12:55 pm

Zaproszony wszedł do środka wciągając przez nozdrza znajomą woń wiedźmiej chaty. Pachniało ziołami, wódką, oraz dobrą strawą którą ktoś niedawno musiał spożywać. Jednak jego węszenie przerwało pojawienie się kruka ocierającego się łbem o skroń alchemika. Uniósł on dłoń uśmiechnięty i przesunął sczerniałymi palcami po jego piórach w geście powitania.
- Nie wypada, ale przynajmniej jedna istota na tym świecie darzy mnie jakąkolwiek sympatią. - Po chwili wysunął z kieszeni woreczek i wysypał jasne ziarna na dłoń częstując nimi kruka. Zawsze coś dla niego miał, to mogło tłumaczyć uczucia zwierzęcia.
Gdy już kruk łaskawie go zostawił, ściągnął płaszcz i przerzucił przez ramię odpowiadając kobiecie. W końcu nie przyjechał tu tylko dla kruka.
- Potrzebne mi zapasy. Żywokost, dziurawiec i bylica na tą chwilę. Wdzięczny też będę za skrzydełka motyla i pancerzyki jelonka. - Zmierzył dziewczynę od stup do głów swym przenikliwym spojrzeniem. - W najbliższym czasie będę wysyłał listy po zaopatrzenie z dalekiej północy, zwykłej wiedźmy na to raczej nie stać... Czego byś potrzebowała? - Czasami zagrywał tą kartą, gdyż faktycznie Chelli brakowało zarówno znajomości jak i pieniędzy by zdobyć niektóre specyfiki dostępne tylko za granicą. Nie czekał, aż zapyta co ma zamiar dostać w zamian, od razu odpowiedział. - Potrzebny mi w miarę skuteczny środek który sprawi, że mężczyzna nie spłodzi zbyt szybko dziecka a zarazem nie odbierze mu to chuci. Środek który wiecznie działać nie będzie. - Powiedział ze spokojem odwracając się do półek i mierząc wzrokiem słoiki wypełnione zasuszonymi ziołami lub olejami. Tak, chodziło o króla i jego problem z bękartem. Lepiej by kuzyn znów nie spłodził nieprawego dzieciaka.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Pią Cze 06, 2014 3:07 pm

Pokręciła głową z lekkim rozbawieniem po czym przeciągnęła się. Miała cichą nadieję iż jej nocna halka wcale nie prześwituje tak, jak jej się zdawało. Cóż mogła poradzić na to, iż dziś mężczyźnie zebrało się na odwiedziny o wiele późniejszej porze ni zawsze.  Postawiła na stół dwa, drewniane kufle, obok których wylądowało gliniane naczynie pełne psennego piwa. Wskazała mężczyźnie krzesło pozwalając mu usiąść po czym rozlała piwo po naczyniach. Zajęła miejsce naprzeciwko mężczyzny po czym zamoczyła usta w swym kuflu.
- W takiej ilości jak zawsze? Suszone, świeże czy starte w moździerzu?- Spytała przyglądając mu się uważnie. Widziała iż coś trapi mężczyznę, dzisiejszego dnia miał o wiele bardziej umęczony wyraz twarzy niż zawsze. Czarny kruk siadł na stole po czym, udając iż nie widzi wiedźmy umoczył dziób w jej kuflu piwa.
- Huginie, na dziś Ci wystarczy- powiedziała karcąco do swego pupila który postanowił wyżebrać trochę alkoholu, który nawiasem mówiąc bardzo uwielbiał, od przybyłego mężczyzny. Dziewczyna wstała, po czym podeszła do niewielkiego stoliczka z którego wyjęła skrawek pergaminu, pióro i kałamaż. Schludnym, drobnym pismem wypisała wszystkie specyfiki których będzie potrzebowała po czym wręczyła karteczkę mężczyźnie.
Przez chwilę kręciła się po pomieszczeniu, przeglądając najróżniejsze półki, szuflady, flakoniki i menzurki. W końcu zatrzymała się na środku izby, jakby wyrwana z transu spojrzała na Widara.
- O wiele prosisz alchemiku. O wiele łatwiej jest sprawić by w kobiecie nie zalęgło się niechciane życie. W dodatku ma to nie odbierać chuci co stanwi bardzo trudne połączenie... Czyżbyś miał problemy z dziewkami, Widarze?- Spytała złośliwie. Podparła się pod boki przyglądając się mu z zaciekawieniem. Rude włosy zdawały się płonąć w blasku ognia, palącego się na palenisku.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Nie Cze 08, 2014 11:15 am

Ubioru gospodyni nie komentował z grzeczności, zachował też pokerową twarz by nie dać po sobie poznać, że halka faktycznie prześwituje na tyle, by wyobraźnia gościa nie musiała nawet działać. Dzięki znanym bogom, nauczono go jak zachować się w każdej sytuacji tak, jakby nic się nie stało a nauka nie poszła w las o dziwo. Na królewskim dworze oczywiście nie używał tych umiejętności, bycie dziwakiem było o wiele zabawniejsze - pozwalano mu nawet wyrazić swoje zdanie bez obawy o utratę głowy, bo w końcu to szaleniec.
- Tak. Suszone, lub świeże bo to nie będzie zbytni problem. To zależy co masz na stanie aktualnie. - Powiedział i sięgnął po kufel upijając solidny łyk. Dobre. Proste i dobre. Nie to co na królewskim dworze, miliardy wysublimowanych smaków które z czasem robiły się wbrew pozorom nudne.
Nie bronił kruka, nie chciał podpaść kobiecie. Dziś był dla niej wyjątkowo miły i uprzejmy, za bardzo mu zależało na tym co mogła mu dać. Chciał pomóc kuzynowi, oczywiście nie robił tego bezinteresownie. Wiedział, że im więcej będzie mu on zawdzięczał tym bardziej będzie mógł liczyć na młodego władcę. A jeśli chciał wreszcie zrealizować swe plany to musiał mieć silne wsparcie ze strony władzy. Na ciotkę mógł liczyć... O ile będzie ostrożny, oczywiście wystąpienie przeciw ogólnie znanemu prawu będzie uznawane za przekroczenie pewnej granicy.
Musisz być ostrożny Widarze...
Głosie rozsądku, gdzie ty się podziewałeś przez te dwadzieścia osiem lat? A pal go diabli. Będzie, jak zawsze.
- Wiem, że o wiele proszę, lecz mój klient ma wymagania a ja mam obowiązek spełnić jego żądania. - Przyjął od niej listę i przebiegł po niej wzrokiem. Była obszerna, wymagająca poruszenia kilku pionków, lecz nie będzie to większym problemem. Da się załatwić by to ujął. - Droga Chello, nie mam problemów z dziewkami. Złośliwi mówią, że nic nie obudzi we mnie żądzy. - Zmierzył od stóp do głów jej strój, unosząc przy tym znacząco brew. Faktycznie, wszystko wskazywało na to, że alchemik nie czuje żądzy do żadnej z płci tego świata, ba niektórzy nawet mówili, że miłość do panny Ost była czysto platoniczna.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Nie Cze 08, 2014 1:27 pm

Czkający co chwila pijak ciągnął dalej mężczyznę ze sterczącymi z obu kolan strzałami o lotkach ułożonych na okrętkę, znacząc przebytą drogą lejącą się z nóg rannego krwią. Widać było, że skacowany pijak nie do końca jeszcze trzymał pion, gdyż czerwony ślad skręcał czasem nagle pod drzewka, tworzył małe zakola, jak gdyby pijak zataczał się pragnąc więcej wina po wczorajszym święcie majów.
-Łobogowie- pojękiwał co chwilę spragniony wody, wina albo piwa facet o kołtunie w brodzie sklejonym krwią rannego, po tym, jak straciwszy równowagę padł na nieprzytomnego rannego.
Ciągnął go więc teraz do wiedźmy, na wyleczenie.
Jak najciszej tylko potrafił zbliżył się do drzwi chaty, zrzucił na schodek doń prowadzący rannego, który znaczył krwią stopień. Mężczyzna załomotał głośno do drzwi, po czym wziął nogi za pas i uciekł w głąb lasu, pozostawiając bladego nieprzytomnego faceta na łaskę leśnej czarownicy.
Wytrzeźwiał już na tyle, by uciekać ku lasowi niemalże idealnie prostą drogą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 10, 2014 2:26 pm

Ach, dziewczyna nie miała z tym rzadnych problemów, ot mógł przyjechać wcześniej. Dziewczyna lubiła swoje ciało i nie uważała iż powinna się czymś wstydzić, to też nie miała wrażenia iż coś jest nie na miejscu. W końcu byli w jej chacie, to ona dyktowała tutaj zasady, to ona stwierdzała co jej wypada a czego jej nie. Widar był jedynie gościem, którego bardzo chętnie by przeklęła i posłała do siedmiu diabłów.
- W takim razie dam Ci tochę jednych i drugich, po ostatnich zbiorach jeszcze trochę mi się ostało- Powiedziała i niemal od razu zaczęła krzątać się po niewielkiej izdebce. Z kilku niewielkich szufladek powyciągała drewniane pudełeczka, nawet nie patrząc na to jaka jest jej zawartość. Podświadomie czuła iż mężczyzna dostaje odpowiednie zioła, nei było nawet prawa aby się pomyliła. Poukładała pudełeczka jedno na drugim po czym schowała je do bardzo ciasnej sakiewki, tak by zawartość się nie wysypała. Świerze zioła były już popakowane w sakwach to też dziewczyna położyła kilka sakiewk na stole, znów do niego zasiadając i upijając dobrego, wiejskiego piwa.
Pokiwała głową zastanawiając się nad jakimś konkretnym rozwiązaniem.
- Będziesz musiał poczekać kilka dni, Widarze gdyż to zadanie nie należy do prostych...- Powiedziała z nieobecnym spojrzeniem po to, by jej oczy po kilku chwilach błysnęły wrodzoną wrednością. - Ach, biedna księżniczka skazana na małżeństwo z Tobą...- Powiedziała z drwiącym uśmieszkiem. Cóż, każdy bogato urodzony mężczyzna marzył o tym by pojąć za żonę piękną Mianę. A tu, została wydana w ręce aseksualnego szaleńca...
Już miała powiedzieć coś jeszcze gdy nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Chella okryła się bardziej narzutką po czym z miną pełną zaskoczenia wstała i podeszła do drzwi. Uchyliła je lekko, a gdy tylko zobaczyła leżącego mężczyznę z postrzelonymi nogami zaklęła siarczyście pod nosem.
- Widarze potrzebuję pomocy, szybko ! -Rozkazała. Sama nie była w stanie wnieść rosłego mężczyzny do środka. Podbiegła do stołu, szybko przekładając  kufle na parapet z którego zgoniła kruka. Stół w kilka chwil wylądował niemal na środku pomieszczenia. Dzewczyna szybko zrzuciła z siebie narzutkę po to by przyodziać niegdyś biały, poplamiony fartuch i szybko doskoczyć do drzwi, nieporadnie próbując wciągnąć mężczyznę do środka.


_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 10, 2014 6:44 pm

Przewrócił oczami na uwagę wiedźmy. Jakby on sam chciał tego małżeństwa, ach przeklęty niech będzie parszywy los który ich na to skazał. I przeklęte niech będą dni kiedy był szczęśliwy, gdyby nie zaznał tego słodkiego smaku może teraz by nie cierpiał.
- Myślisz, że chcę tego ślubu? - Lecz pytanie które padło pozostało bez odpowiedzi bo rozległo się pukanie.
Wraz ze słowami wiedźmy poderwał się od stołu bez słowa skargi podchodząc do rannego. Przykucnął i wsunął ręce pod jego ciało. Nie należał do najlżejszych lecz to skwitował tylko ciężkim sapnięciem i napięciem mięśni w ramionach zanim uniósł go wyżej. Na szczęście nie miał daleko do stołu gdyż nieznajomy ważył tyle co dwa worki z ziarnem co najmniej. Lecz nie ma się co dziwić, skórzana zbroja prawdopodobnie wzmocniona była żywicą.
Ułożył go na wyślizganych od częstego przecierania deskach uważając by przy tej czynności nie poruszać zbytnio strzałami tkwiącymi w mięśniach. Świadom był, że jeden ruch i mężczyzna zostanie kaleką do końca życia utykającym na jedną z nóg - pozostawało mieć nadzieje, że strzała nie uszkodziła niczego ważnego*.
Spojrzał na Chell pytająco co ma dalej robić. Oczywiście był świadom, że powinno się pozbyć strzały bez robienia większego bałaganu i opatrzyć rany, lecz nie czytał w myślach wiedźmie i nie wiedział, jakie czynności to ona chce wykonać.

*Pamiętajmy o anatomii nie wiemy nic, bo bawienie się w rozcinanie trupów by poznać dokładne układy mięśni i ścięgien jest zabronione w znanych krajach.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reins Tarrs

avatar

Skąd : Swisk
Praca : Złodziej/Były książę

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 10, 2014 6:59 pm

Nie poczuł zimnej ziemi, ani śmierdzącego alkoholem skacowanego mężczyzny. Jego stan gorączkowy zbytnio mu to uniemożliwiał. Jednak gdy tylko ktoś ponownie go uniósł by wnieść do chatki... zaczął coś w końcu odczuwać. Jednak dopiero jak znalazł się na stole wargi się rozwarły, lecz oczy nie otworzyły.
-Zostawcie mnie! Zabije was! Zapłacicie mi! Jesteście winni! Zostawcie!- Krzyczał nie wiadomo do kogo. Majaczył. Wina choróbska. Zapewne jego mózg płatał mu teraz figle. Wracał do stanu przeszłego odtwarzając wydarzenia. Bądź osoby. Ze słów wywnioskować można, że chodzi o bardzo niezbyt lubianych przez niego ludzi co mu podpadli. Ale tylko tak można się domyślać.
Pocił się strasznie, a twarz przybierała wyraz cierpienia. Krew mniej leciała, może krzepła, jednak stan zapewne dalej nienajlepszy. Chyba jego życie było w ich rękach...

(Mało bo nie mam w sumie co opisywać)

_________________
Zemsta
...


Patrzysz na człowieka który stracił wszystko co mu ofiarowano. Patrzysz na człowieka który nie ma już nic. Patrzysz na człowieka któremu świat runął na głowę.
Tylko zemsta jeszcze trzyma mnie przy życiu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 10, 2014 8:43 pm

Ach, Chell była nieświadomo ich obopólnego cierpienia. Gdyby o tym wiedziała z pewnością spróbowałaby pomóc Widarowi (A raczej biednej księżniczce, która naprawdę chyba gorzej trafić nie mogła). Uniosła z zaciekawieniem brew, już już miała się o to dopytać niestety pukanie wybiło ją z rytmu.
Dziewczyna, gdy już położyli mężczyznę na stole szybko się mu przyjrzała. Trzeba było mu przyznać urodę, w dodatku bardzo nie typową jak na mieszkańca ich krainy. Śniada cera, ciemna oprawa oczu, zaniedbany zarost. Gdy tylko dotknęła jego ramienia po czuła iż na pewno nie jest stąd, płynęła w nim inna energia, energia z kraju w którym życie nie jest często spotykane.
Rudowłosa zgarnęła nóż z szafeczki i już miała się zabrać za rozcinanie spodni mężczyzny gdy ten stwierdził iż zacznie się awanturować. Wbiła nóż w stół, tuż koło nogi chłopaka po czym podeszła do jednej z półek. Z najniższej półeczki wyjęła jeden z flakoników.
- Przytrzymaj go, musi to wypić bo nie da mi nic zrobić...- Powiedziała stanowczo po cyzm odkorkowała fiolkę. Gdy Widar unieruchomił mężczyznę dziewczyna na siłę wlała w niego eliksir sporządzony z uspokajających ziół. Skinęła na Widara by puścił mężczyznę a sama obróciła się by zagotować wodę w niewielkim kociołku. Następnie zaczęła krzątać się po izdebce szukając odpowiednich specyfików i maści.
- Musimy chwilę poczekać Widarze aż leki zaczną działać.- Powiedziała spokojnie po czym szybko zaczęła przygotowywać oczyszczający napar. Cóż, inaczej mężczyzna nie da jej nic przy sobie zrobić. W czasie gdy napar się gotował, kobieta wzięła do ręki nóż. Leki jeszcze nei do końca zaczęły działać to też mężczyzna nadal wypowiadał różne dziwne rzeczy. Dziewczyna z westchnieniem zabrała się za rozcinanie nogawek spodni mężczyzny.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Pią Cze 13, 2014 9:33 am

//Przepraszam, że tak długo, ale byłam trochę zajęta w ostatnim czasie ^^"

Na rozkaz kobiety podszedł od drugiej strony stołu do rannego. Podniósł własny płaszcz i zwinął podkładając pod głowę rannego by unieść jego głowę, gdyby leżała na równi z ciałem podczas podawania leku prawdopodobnie by się zakrztusił. Prawą dłonią o sczerniałych palcach oparł się o park obcokrajowca dociskając go w ten sposób do stołu. Zaś drugą ręką zatkał mu nos pozwalając by wiedźma wlała do gardła rannego leki. Przypuszczał, że to mleko makowe odpowiednio rozrzedzone by nie zabić, napar z melisy byłby tu za słaby.
- Wiem, wiem. - Przymknął oczy i zasłonił usta ich wspólnej ofiary by nie wypluł zawartości butelki. Nie mając jak oddychać człowiek ze Swisku musiał przełknąć gorzki lek. Czując pod palcami ruch szczęki i przełyku odsunął obie dłonie od jego ciała. Odsuwając się na pewną odległość.
Zamiast jednak skupić się na mężczyźnie to zaczął przyglądać się pracy wiedźmy. Była pewna siebie w ruchach a zarazem precyzyjna, potrafiła w ciągu jednej chwili podjąć odpowiednie działania i dobrać leki. Niespotykana intuicja jak na zwykłą wieśniaczkę. Przydałby mu się ktoś taki do pomocy.
Czekał na kolejne polecenia ciekaw działań które podejmie kobieta. To było jak z powiedzeniem "gdzie kucharek sześć tam  nie ma co jeść". Dwóch medykusów którzy posiadają wiedzę z różnych źródeł i polegają na zupełnie innych metodach leczenia.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Sob Cze 14, 2014 4:36 pm

Posłała mężczyźnie lekki uśmiech. Mimo rannego, niemal umierającego mężczyzny na stole wydawała się być szczęśliwa. Zwłaszcza gdy mężczyzna powoli przestawał się rzucać odczuwała błogi spokój, bez przeszkód mogła robić to, co umiała najlepiej na czym się najbardziej znała.
-Musimy wciągnąć te strzały. Obawiam się jednak że gdy to zrobimy krew się poleje jeszcze bardziej...- Powiedziała ni to do Widara, ni to do siebie. W myślach wertowała wszystkie specyfiki i zioła jakie tylko posiadała w swojej chatce. Po długiej chwili patrzenia się na wbite w ciało mężczyzny strzały uśmiechnęła się szerzej. Dokładnie już wiedziała, co należy zrobić z przebitymi na wskroś nogami mężczyzny. Tanecznym ruchem, podśpiewując coś pod nosem co brzmiało jak piosenka, ale tak naprawdę była dobrym zaklęciem wzmacniającym siłę naparu zdjęła kociołek z ognia w czasie, gdy napar zaczął bulgotać. Odstawiła go na bok, by trochę przestygł gdyż nie miała zamiaru dodatkowo poparzyć mężczyznę. Podeszła do półki, na której wylądował jej kufel i upiła spory łyk.
- Huginie przynieś materiały z górnej półeczki, wiesz gdzie się znajdują - Zwróciła się do kruka, który z niechęcią poleciał do alkowy domu. Dziewczyna podeszła do regału, całego zapełnionego różnorakimi fiolkami. Powoli i niespiesznie szukała odpowiednich fiolek aż w końcu położyła na niewielkim stoliku trzy, każdą w innym kolorze i z inną zawartością. Przyniosła niewielki dzbanek po czym uważnie przelała zawartość każdej z fiolek. Niewielką łyżką dokładnie mieszała zawartość.
Dopiero teraz spojrzała na alchemika.
- Wybacz Widarze, twa sprawa będzie musiała trochę poczekać. Nie mniej myślę iż będę w stanie przyrządzić odpowiednią miksturę, co prawda będę musiaała użyć swoich zdolności. Mam tylko nadzieję iż mnie nie wydasz, a jeśli to się stanie pożałujesz iż się urodził.- Przy końcówce wypowiedzi jej głos był stanowczy i nie znoszący sprzeciwu. Musiała mieć pewność iż będzie bepieczna. Spojrzała na niego przenikliwie, tak, jakby chciała go zaczarować.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Wto Cze 17, 2014 8:52 pm

//przeskoczę trochę wydarzenia, bo Reins zaraz umrze z nudów.

Zmrużył oczy. Czyżby uważał, że on ją wyda? Oszalała. No normalnie oszalała. Jakby wydał ją, że jest wiedźmą to sam by trafił na stos. Za własne dziwactwa jak rozmowy z umarłą narzeczoną, brak odczuwania bólu czy też myśli których światło dzienne nie powinno widzieć. Zmrużył oczy zwężając je niczym drapieżny kot.
- Rozumiem Cię wiedźmo. Pamiętaj o jednym, Wiedzący tego świata są połączeni jednym łańcuchem. Gdy ty trafisz w płomienie, ja podążę z tobą. A inni za mną. Taki czeka nas świat. - Jego twarz złagodniała, zebrało mu się na filozoficzne chędożenie pierdół. - Wszyscy dążymy do jednego szanowna Chell. Prędzej czy później spotkamy się na polanach oblanych oliwą spoglądając ku niebu w nadziei na lepszą przyszłość.
Taka była prawda, każdego człowieka którego leczyli... Mógł być zdrajcą. A w obliczu nadchodzących wydarzeń... Znów przymknął ślepia odsuwając się od stołu i dając pracować uzdrowicielce. Jego umysł pochłonęły inne słowa. Frazy wypowiedziane gdy księżyc sierpem chwylił się nad szklanymi szybami pracowni alchemika. W alembikach gotowały się mikstury, światło świec drżało na regałach z książkami i rulonami zwojów. Zapach palonego bzu i mięty wypełnił pomieszczenie ciżkim dymem. Mężczyzna stał na przeciw wieszczki. Głowa dziewczyny opadła na bok, białe pasma włosów otoczyły jej ramiona barwiąc się w strugach krwi ściekających z nosa dziewczęcia. Jej dłonie drżały gdy zaciskała je na misie z wodą, wydawało mu się, że jej knykcie przebiją skórę. Bał się. Chociaż bardziej bał się słów które miała wypowiedzieć wieszczka. Słów które na długo zapadły mu w pamięć.
    Wędrowiec to będzie, w karczmie zasiędzie. Lecz ni hajduk, pijak, ni dziwka, ani oprawca nie westchną nad dziadygą co oczy ma trupie a w nich ropnie piekielne. Bo to śmierć będzie. Powolna, krwawa i okrutna to pani. Żebrak przeżyje, złotogłową obejmie ogień pogrzebów, dwójka weselników smutkiem zapała, a przybysz z piasków zemstę osiągnie.
    Zmieni się wszystko. Na zwłokach księżyca kwiat biały wykwitnie, korona spanie ochlapana krwią niewinnych. Królem żebraków co życia nie znają... Zasiedzie... Zasiędzie..

Nie chciał pamiętać więcej, nie chciał znać przyszłości. To miało być doświadczenie. Posiadanie jakichkolwiek zdolności było przekleństwem. Jego, Avy, Chell... To wszystko się z nich skończy.
Jego wzrok odszukał postać uzdrowicielki która w tym czasie opatrzyła nogi mężczyzny. Pokręcił głową. Biedak, jeśli nie wspomoże go magią to prawdopodobnie długo będą się mu goić te badyle. Podszedł do stołu i położył na nim sakiewkę pełną złota.
- Daj mu to gdy się obudzi. Bo zgaduje, że go obrobiona. Starczy na konia i nocleg w karczmie... - Zmierzył dziewczynę znów wzrokiem, było w nim pełno smutku. W świetle nadchodzących wydarzeń byli bezbronni niczym dzieci, nawet on. - Chell... Trzymaj się. Bo czasy nadchodzą ciężkie. - Zerknął na wędrowca. - On jest ich zapowiedzią.
Jego słowa były zagmatwane, nie czekał na odpowiedź. Musiał jechać. Już.
Wyszedł z chaty i zabrał swego wierzchowca poganiając go w stronę wioski a potem miasta. Musiał się z kimś spotkać. Ale to rano...


/zt

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reins Tarrs

avatar

Skąd : Swisk
Praca : Złodziej/Były książę

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Sob Cze 21, 2014 9:42 am

Najgorsze było już chyba za nim. Nogi jako tako opatrzone, nawet mięśnie zaszyte. Chella prawdopodobnie użyła cząstki magii by przyśpieszyć uzdrowienie. Gorączka nawet przeminęła! A jego omamy się skończyły. Jednak zostaje jeszcze czekać, aż dolne kończyny będą w pełni sprawne i nauczy się "znów" chodzić. I tak wszystko szło ku dobremu.
Otworzył oczy. Tego mężczyzny już nie było. Nawet nie pamiętał jego twarzy. Jedynie głos. Jednak wiedźma, wciąż tu była. Kobieta zapewne milsza niż ta przestępczyni. Reins gdy tylko ją wypatrzył zaczął powoli wstawać, ale z bólem.
-Muszę iść...- Jęknął wiedząc, że próby ucieczki zakończą się fiaskiem.
Niespodziewanie wróciły wspomnienia. A właściwie przypomniało się parę szczegółów. Brudne ulice, piękny pałac, płomień, pustynia, męczarnia, twarze mu nieznane, liściasta kraina Amentes. Przyszło to tak szybko jak niespodziewany ból głowy. Teraz Reins zdał sobie sprawę w jakim gównie siedzi...

_________________
Zemsta
...


Patrzysz na człowieka który stracił wszystko co mu ofiarowano. Patrzysz na człowieka który nie ma już nic. Patrzysz na człowieka któremu świat runął na głowę.
Tylko zemsta jeszcze trzyma mnie przy życiu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Sro Sie 27, 2014 2:31 pm

Rudowłosa wiedźma opatrzyła wędrowca tak dobrze, jak tylko umiała. Przez kilka nocy pozostawał on nieprytomny, a dziewczyna czuwała nad nim z niewielkimi tylko przerwami na krótki odpoczynek bądź przyniesienie jakiejś strawy.
Sądziła iż go nie odratuje.
-Och Huginie, złe czasy nadeszły- Powiedziała cicho, głaszcząc wielkie ptaszysko po łebku. Wtem nagle usłyszała jęk nieznanego przybysza. Zwierzę zasiadło na jej ramieniu a ona zgrabnym, ponętnym ruchem podeszła do nieznajomego. Położyła rękę na jego piersi by nie wstał.
- Jesteś jeszcze zbyt osłabiony, wędrowcze. Minie jeszcze kilka dni nim będziesz mógł wyruszyć w swoją drogę.- Mężczyzna nadal leżał na przestawionym stole. Wiedźma spojrzała na swój kociołek, po czym na mężczyznę i uśmiechnęła się.
Zwinnie napełniła miskę gorącym wywarem po czym podeszła do mężczyzny. Na niewielkim stołeczku postawiła miskę po czym delikatnie pomogła mężczyźnie podnieść się do siadu.
Czarne ptaszysko zakrakało po czym przeskoczyło na blat stołu obok mężczyzny i wkleiło w niego paciorkowate, złośliwe oczy.
Dziewczyna, nemal matczynym ruchem poczęła powoli karmić mężczyznę ciepłą polewką z zająca.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reins Tarrs

avatar

Skąd : Swisk
Praca : Złodziej/Były książę

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Sro Sie 27, 2014 4:45 pm

Było z nim trochę lepiej, lecz i tak był wykończony.
-Dobrze.- Odparł kobiecie. Po co miał się teraz kłócić? Nie miał sił, chciał... spać. Więc usnął.

Trochę przewiniemy czas by nadrobić...

Minęło wiele dni. Bardzo wiele. W sumie już wiosna była. A nogi Reinsa były jak nowe! Niesamowite. Mężczyzna mógł już chodzić o własnych siłach, a odpoczynek tutaj to była tylko kwestia czasu. W sumie już się zbierał. Za długo tu przeleżał. Musiał zdobyć uzbrojenie. Udać się do miasta. I tak dziwił się, że rudowłosa go tyle trzymała.
Dawny książę podszedł do guślarki zajmującej się jakimiś ziołami. Chwycił jej dłoń i ucałował.
-Dziękuje za pomoc jaką mi okazałaś. Nie zapomnę.- Uśmiechnął się pozostawiając jej na stole mały mieszek. Tego mu nie ukradziono. Nawet kobieta co go leczyła nic nie wzięła z niego kiedy on leżał nieprzytomny. Dlatego teraz On mógł jej to ofiarować.
-Żegnaj!- Powiedział i wychodząc z chatki zamknął drzwi...

_________________
Zemsta
...


Patrzysz na człowieka który stracił wszystko co mu ofiarowano. Patrzysz na człowieka który nie ma już nic. Patrzysz na człowieka któremu świat runął na głowę.
Tylko zemsta jeszcze trzyma mnie przy życiu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Czw Sie 28, 2014 12:14 pm

Rudowłosa wywiązała się ze wszystkich swych obowiązków, doprowadzając nieznajomego mężczyznę do pełni zdrowia. Wiedziała iż nadejdzie czas, gdy będzie musiał opuścić jej dom, przyznać jednak musiała iż polubiła człowieka z pustyni. Nim odszedł podeszła do mężczyzny tanecznym krokiem po czym zawiesiła na jego szyi wisiorek z bliżej nie określonymi znakami i kamieniem.
- Proszę, niech strzeże Cię przed złem... - Powiedziała po czym pogłaskała mężczyznę po policzku w iście matczynym geście. Gdy wyszedł z chaty pomachała mu z okna na pożegnanie po czym złapała wiklinowy koszyk i udała się nad rzekę.

[/zt oboje]

By nie pisać dwóch postów pod sobą...

[/z rzeki]

Dziewczyna szła przez las, wyszukując jak najprostszych i najmniej zarośniętych ścieżek. W końcu widziała, iż jej towarzysz był po paru głębszych przez co miał zaburzoną koordynację ruchową. Tanecznym krokiem prowadziła pisarza do swej chaty, cichutko podśpiewując pod nosem. Jej błękitna sukienka co jakiś czas zahaczała o krzaki spowalniając krok dziewczyny. Rude loki tańczyły zachęcająco na jej plecach.Znów roztaczała wszędzie swój urok wiedźmy, jakże kuszący i niebezpieczny.  W niektórych miejscach zwalniała, by pomóc lekko zawianemu mężczyźnie przebrnąć przez co trudniejsze kawałki drogi do jej chaty. Gy już znaleźli się pod drzwiami niewielkiej chatki w lesie dziewczyna zatrzymała się i cichutko zagwizdała. Kilka chwil później, wielkie czarne ptaszysko wylądowało na jej przedramieniu trzymając w pysku mały, mosiężny kluczyk.
- Dziękuję, mój drogi
Chella otworzyła swą chatkę, po czym wpuściła mężczyznę do środka. Stół dalej stał na środku izdebki to też dostawiła tylko do niego dwa krzesełka. Swój koszyczek odstawiła na jedną z półek, położonych w miejscu do którego nie docierało światło ognia przygasającego w kominku. Dziewczyna szybko dorzuciła drwa sprawiając, iż po kilku chwilach po całej izdebce rozeszło się ciepło i blask ognia. Dwa gliniane kufle napełniła cienkim, grzanym piwem z kociołka po czym postawiła jeden przed mężczyzną drugi trzymając dłoni.
Wtem rozległo się nieprzyjemne krakanie a czarne ptaszysko usiadło na stole i wlepiło w pisarza spojrzenie pełne nienawiści.
- Ach Huginie,wybacz iż przerwałam Ci łowy. Poczęstuj się bakaliami i zmykaj- Powiedziała rudowłosa z czułością po czym pogłaskała zwierzę po piórach. Kruk podleciał do jednej z półek, napełnił dziób suszonymi owocami po czym nic sobie z tego nie robiąc wylądował na parapiecie, otworzył małe okienko i zniknął w mroku nocy.
Chella usiadła naprzeciw pisarza.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   Czw Sie 28, 2014 12:25 pm

Ciekawe komu trudniej było dojść do chatki. Jej przez sukienkę, czy jemu przez... wiadomo co. Hm, ale się udało. Znajomy zapach ziół znów go uderzył na powitanie. Poprzednio jak tu był to ugościł trochę. Ciekawe. Nikt z jego hierarchii nigdy by tutaj nie wszedł nawet sądząc, że to mu nie przystoi. A Gaspare, choć wielki hrabia w Lucji, nie miał przeciwwskazań. Ogólnie zachowywał się jakby te całe uprzedzenia, majątki i szlachta go nie dotyczyły.
Mężczyzna usiadł na krześle obserwując co się dzieje. Śmiesznie to trochę wyglądało bo w tym stanie nie pojmował połowy rzeczy. Jednak zdał sobie sprawę, że o jednym nie powiedział kobiecie. O powodzie jego rozmyślań. O tej młodej damie która przypomniała mu przeszłość. Pewnie by nagle palnął to i wytłumaczył jednak się powstrzymał. I tak już obarczył kobietę swoimi problemami. Koniec z następnymi.
Kiedy ten cholerny ptak znów miał ochotę mu wydziobać oczy naszło pytanie pisarza. Musiał je zadać.
-Ludzie mawiają, że jesteś wiedźmą. To prawda?- Spytał. Wcześniej wolał nie wyjawiać swoich podejrzeń i pewnie dalej by tego nie robił, ale podobno alkohol to doskonały eliksir na mówienie prawdy na głos.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chata w środku lasu   

Powrót do góry Go down
 
Chata w środku lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Tajemniczy dom w środku lasu
» Chata wuja Toma {Nathaniel i kto tam się jeszcze napatoczy}
» Środek lasu.
» Wyspa na środku oceanu [Nie istnieje]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Przedmurza miasta-
Skocz do: