IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 12:08 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 6:47 pm

Zarumieniła się nieco, a wypieki zakwitły na bladej cerze niczym płatki szklarniowych róż wydarte z głowy kwiatu, a potem rozsypane na śniegu puszystym, dopiero co opadłym z nieba na zmęczoną jesienią ziemię. Odezwał się ten, który tak przestrzega dworskiej etykiety - bliska była pogardliwego prychnięcia, które jednakże z godnością przełknęła zanim zdążyło zbliżyć się do ust. Księżniczka rozmawiająca sam na sam z Radnym swego brata! Też mi przestrzeganie etykiety, na litość boga!
Dziewczyna skinęła głową przepraszająco, pochylając również nieco ramiona ku księżniczce w ramach okazania skruchy.
-Wybacz, pani, mój brak manier. Przejażdżka oraz wiosenne widoki zbyt mnie podekscytowały- wytłumaczyła się dyplomatycznie, prostując się w chwilę później.
Ruszyli wszyscy szybciej, a za chwilę galopowali już najszybciej, jak pozwalała im na to leśna ścieżka oraz liczne na niej zakręty. Mały arab, zwinny i szybki, zawsze okazywał się szybszy niż ogromne rumaki na których jeździło rycerstwo, straż oraz księżniczka. Nie męczył się także dużo szybciej, wytrzymywał właściwie tyle samo co okazalsi w budowie krewniacy, jednakże nie nadawał się dla kawalerii w ciężkich zbrojach ani dla damy, która chce być widziana - w końcu był jednym z najniższych koni, jakie sprowadzano ze wschodu.
Jak zwykle samodzielnie komenderowała przyboczną strażą, nie pozwalając księżniczce zawracać sobie głowy czymś tak trywialnym jak sposób rozstawienia dwóch strażników, by była bezpieczna w razie jakiegokolwiek napadu. Ava lubiła tę rzeczkę ze względu na jej piękno oraz niedostępność - jedyna dróżka, którą można się tu było dostać była ogrodzona z jednej strony, z drugiej ograniczona niedużym zboczem porośniętym drzewami, biegła przez mostek wiodący na drugą stronę, aby powędrować głębiej w las.
Gdy zajechali na duży piaszczysty brzeg obok mostku straż zeskakiwała ze swych rumaków zanim zdążyły się porządnie zatrzymać. Obleśny młodzian wciąż wodzący za dworką spojrzeniem, jak gdyby uznał, że do niej można się kleić, ponieważ jest jedynie towarzyszką księżniczki, a nie samą księżniczką, przyskoczył do niej i zręcznie pomógł zeskoczyć z konia.
Chwyciła lejce swego rumaka, czekając aż kuzynek, taki przecież dworny jak to okazał na drodze ku rzeczce, zeskoczy ze swego konia by pomóc księżniczce zfrunąć z końskiego grzbietu na ziemię. Poprowadziła rumaka ku mostkowi, przywiązała do drewnianej barierki wodze. Ukosem zerkała na Mianę wraz z Radnym.
Zawezwała skinięciem dłoni straż przyboczną.
-Jeden za mostkiem, drugi przy granicy z lasem, tam, gdzie trakt zamienia się w dróżkę ku mostkowi- wydała dyspozycje miękkim głosem.
Odczekała, aż strażnicy wsiądą znów na swoje potężne konie, po czym wróciła do wyższych rangą państwa, którym towarzyszyła w czasie wycieczki mimo planów wyruszenia na przejażdżkę jedynie z księżniczką.
Ukosem wyłapała, że strażnik, któremu poleciła podsłuchiwać księżniczkę potupuje niecierpliwie, zerka na nią czasem. Gestem dłoni nakazała mu cierpliwość, przewracając oczyma.
"Jeszcze mniej obeznany z dworem niż ja do niedawna".

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 7:40 pm

Milczał przez resztę podróży zupełnie jakby rozkoszował się swoim minimalnym tryumfem nad kuzynką. Widok rumieńca wstydu... Ach tak, to był wyjątkowo dobry dzień.
Swojej etykiecie nie miał nic do zarzucenia. Nie jego wina iż przyzwoitka księżniczki zatrzymała się, by poprawić swą suknię, nieprawdaż?
W innej sytuacji zapewne nie powstrzymał złośliwego komentarza, ale teraz dodatkowe poniżenie kuzynki mogłoby się obrócić przeciw niemu.
Spokojnie Andriej, pilnuj się. To nie dziecinne zabawy w rodzinnym hrabstwie. Tu każdy nieumiejętny krok mógł się zakończyć w najlepszym wypadku śmiercią.
W końcu dotarli do rzeczki, wyjątkowo urodziwej w tym okresie roku.
- Doskonały wybór księżniczko. Gdzież lepiej widać łaskawą dłoń Boga, który obdarowuje nas swoje dary?
Upewnił się czy Rede jest dostatecznie blisko, po czym zsiadł z konia podchodząc do księżniczki.
- Czy pozwolisz sobie pomóc wielmożna panienko?- Wyciągnął w jej stronę dłoń o długich palcach spuszczając wzrok przed majestatem władzy.
Był tylko marnym Radcą. Pokornym sługą księżniczki.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 8:22 pm

Księżniczka, pewna iż nikt jej nie zauważy wywróciła oczami. Powoli zaczynały ją bawić przekomarzania kuzynostwa, oboje jednak powinni wiedzieć iż takie zachowania nie wypadały w jej obecności czy to Avie vzy Andriejowi. Jaka przyjazna nie była, należała przecież do rodziny królewskiej, a oni nie od wczoraj byli na dworze ! Westchnęła zmęczona po czym spojrzała na swoją dwórkę. Cóż, będzie musiała dać jej jeszcze kilka lekcji, jak być naprawdę dobrą dwórką i odnajdywać się w zawiłościach i intrygach dworu.
- Avo, porozmawiamy o tym jak wrócimy do pałacu.- Powiedziała tylko, pozornie ostrym i karcącym tonem. Dwórka wiedziała jednak iż tak na prawdę sytuacja wcale nie jest taka zła, jak można było sądzić. Nie umiała długo gniewać się na swoją dwórkę, zauważyła jednak iż musi z nią jeszcze popracować nad niektórymi, dworskimi kwestiami.
Jej wierzchowiec również sprawował się wybornie, mimo iż przyzwyczajony był do dźwigania na plecach ciężkiego, uzbrojonego rycerza. Należał jednak do rasy wytrzymałej a wysoka postawa i długie nogi czyniły z niego wierzchowca niemal idealnego.
Gdy dotarli na polankę, jak na księżniczkę przystało czekała aż ktoś podejdzie by pomóc jej zsiąść z konia. Nie żeby sama nie umiała, wręcz przeciwnie ta młoda dama była naprawdę wybornym jeźdźcem. Obyczaje i etykieta ne pozwalały jej jednak na samodzielne wsiadanie, bądź zsiadanie ze swojego wierzchowca. Nie mniej lubiła jednak gdy była w centrum uwagi, a ludzie wokół niej obchodzili się z nią jak z piękną, małą różą którą byle obtłuczenie może zabić bądź trwale uszkodzić.
- To miejsce z pewnością natchnione jest obecnością Boga, inaczej nie mogłoby być takie piękne..- Odpowiedziała z uśmiechem. Podjechała do radnego, czekając aż on bądź któryś przyboczny strażnik pomoże jej zsiąść z wielkiego wierzchowca. Na pytanie zadane przez jegomościa, skinęła tylko głową z przyjaznym uśmiechem. Gdy tylko Andriej podszedł do jej konia,wyciągnęła smukłą dłoń aby ująć jego rękę i zwinnie zsiąść z konia. I wszystko wyglądałoby naprawdę normalnie gdyby nie fakt, iż coś w tej postawie nie spodobało się jej wierzchowcowi.
Priamowi spiął mięśnie po czym położył uszy po grzbiecie. Jego łeb szybko znalazł się koło dłoni radnego kłapiąc koło niej zębami, w celu pozostawienia na nich krwawe ślady, być może jeszcze zmiażdżyć kilka kości. Gdy to mu się jednak nie udało stanął dęba, a ksieżniczka Miana zdążyła tylko uczepić się szyi wierzchowca. Gdy przednie kopyta zwierzęcia dotknęły ziemi ruszył galopem ku rzeczce. Zdezorientowana dziewczyna ściągnęła wodzę, cały czas próbując słownie uspokoić swojego rumaka. Niestety wszystkie te działania nie przyniosły skutku. Dziewczyna trzymając ściągnięte wodze starała utrzymać się w siodle. Spłoszony koń wbiegł do rzeki, gdzie stanął i zaczął to brykać to co chwila stawać dęba.
- Priam, spokój!- Rzuciła do zwierzęcia, próbując jakoś nad nim zapanować. \

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 8:34 pm

Widząc, co się dzieje przystojniejszy z odzianych w królewskie liberie przybocznych księżniczki spiął konia, wbił pięty w boki swego rumaka, ściągając jednocześnie wodze, by zwierzę zawróciło w miejscu. Rzucił się nagłym galopem ku rzece, zanim dworka lub Radny zdążyli zareagować.
Księżniczka, wyrzucona z damskiego siodła, zaczęła spadać wprost do wody.
Coraz bliżej mokrości.
Ostatnia chwila, nie zatrzymany wciąż wierzchowiec strażnika.
Zeskoczył przyboczny księżniczki w wodę, nie bojąc się zmoczenia pludrów oraz jeździeckich butów.
Złapał ją w ostatniej chwili, gdy rąbek sukni już niemal uderzał o wodę.
Grzecznie nie patrząc Mianie w oczy posadził ją na własnym spokojnym wierzchowcu wciskając jej w dłonie wodze, następnie powędrował uspokoić konia księżniczki.
Chwycił za lejce, uspakajająco szepcząc ku niemu.
Uspokoił się szybko, jak gdyby zaklęty rzeką - gdyby ktoś patrzył w tej chwili na Avę widziałby, jak zaszklone stały się na moment jej oczy, jak zaciska mięśnie ręki, której dłoń wsunęła w sakiewkę przytroczoną do paska - w jej wnętrzu kurczowo zaciskała palce na wisiorku przedstawiającym wspinającego się konia.


Ostatnio zmieniony przez Fortuna dnia Pią Kwi 25, 2014 12:58 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 9:13 pm

Popełniła gafę, za którą mogłaby zapłacić nawet utratą tytułu książęcej faworyty. Wiedziała jednak, że tak się nie stanie - wyczulona intuicja czasem pozwalała na przekraczanie pewnych granic. Każdy byłby odważniejszy wiedząc, że konsekwencje jego zachowań nie będą zbyt dotkliwe.
Złe przeczucia potęgowały się, zbliżały się do punktu kulminacyjnego. Dziewczyna wiedziała, że za chwilę stanie się coś, co rozpocznie serię przygód przyjemnych i nieco bardziej niebezpiecznych w życiu księżniczki. Nie wiedząc dlaczego przeczuwała odległą rozłąkę ze swoją ukochaną panią. Zatrzymała się, patrząc na konia księżniczki, który w dokładnie tej samej chwili zaczął szaleć. Ava puściła się biegiem ku roztańczonemu wierzchowcowi - wyciągała dłonie ku wodzom, usiłując pochwycić je i uspokoić wierzchowca. Odskoczyła, niemalże stratowana potężnymi przednimi nogami zwierzęcia, a potem, gdy potężny karosz wyniósł księżniczkę na środek rzeczki, dalej pod nią tańcząc i brykając.
Zanurkowała dłonią w sakiewce z bransoletą.
Szybko zaczęła przebierać palcami w poszukiwaniu odpowiedniego wisiorka, tego, który miała od dzieciństwa - wzburzonego konia ze złota, wspinającego się na zadnich nogach. Złapawszy wisiorek ciasno między dwa opuszki wbiła wzrok w wody rzeki, błagając by nurt porwał ze sobą płochość zwierzęcia.
Inverno stojący parę metrów od Avy także zaczął wierzgać głową, spłoszony zachowaniem jednego z czteronożnych towarzyszy, przebierać nogami nerwowo.
Zaszkliły się oczy, poczuła jak paniczny strach jakimś dźwiękiem płynie od stóp po końcówki włosów, aby odzyskać ostrość widzenia gdy dziwne odczucie zniknie z ciała.
Zawiązała sznureczki sakiewki, biegnąc ku strażnikowi, któremu wcześniej nakazała podsłuchiwanie księżniczki, teraz wyprowadzającego z wody dwa spokojne już rumaki, z czego w męskim siodle jego gniadosza siedziała Miana, nawet nie tknięta chłodem wody.
Zaaferowana i przestraszona zajściem mlecznolica dworka zbliżyła się do stóp księżniczki wiszących na wysokości jej ramion. Wyciągnęła ku niej ręce ujmując ją za dłonie.
-Księżniczko! Wszystko dobrze?- spytała przyciszonym głosem.
Jej oczy lśniły niepokojem na nowo uwolnionym z głębi umysłu, rozpleniającym się w całym ciele. Dłonie drżały delikatnie, tęczówki zwęziły się by zrobić miejsce źrenicom powiększonym strachem. -Miałaś uważać, prosiłam- dodała tonem bez wyrzutu, raczej jak gdyby zawiodła się postawą swojej pani.
Nie zwracała uwagi na kuzyna.
Podziękowała skinieniem głowy strażnikowi trzymającemu wodze obu koni.
Odwzajemnił gest z lekkim uśmiechem.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 9:46 pm

To był ułamek sekundy.
W jednej chwili już chwytał smukłe palce księżniczki, a w drugiej umykały mu one szarpnięte przez spłoszonego konia.
Musiał przyznać. Nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji, dlatego też wiedziony naturalnym odruchem cofnął gwałtownie dłoń, gdy tylko koń postanowił pozbawić go kilku palców.
Następnie, owszem spróbował złapać niepokornego ogiera za wodze jednak te umknęły mu w ostatniej chwili. Zbyt późno Andriej!
Zaklął pod nosem obserwując księżniczkę i po raz pierwszy od dłuższego czasu czując prawdziwy strach. Przecież... Jeśli skręci sobie kark, jego szanse na zdobycie władzy gwałtownie spadną. Królowa Matka każe go powiesić, zostanie oskarżony o niedopilnowanie królewskiej córki. Na Boga!
Ignorując wszelkie nakazy zdrowego rozsądku wyminął kuzynkę, którą najwyraźniej strach sparaliżował.
Widząc reakcję gwardzisty odetchnął z ulgą. Chociaż on jeden był przygotowany na tak niefortunny obrót wydarzeń i zdołał odpowiednio zareagował.
- Miłościwa pani...- Zdołał jedynie wyszeptać, gdy znalazła się już bezpiecznie na brzegu. Zmusił się do krzywego, przestraszonego grymasu, który najwyraźniej miał być w założeniu uśmiechem.- Jeśli chciała nas panienka wysłać do Boga wystarczyło wydać nakaz, a nie straszyć na śmierć...
Wyciągnął dłoń pragnąc pomóc księżniczce zsiąść z konia upewniwszy się wcześniej, że strażnik jest w stanie upilnować zwierzę.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 10:13 pm

Dalsze wydarzenia, mimo iż trwały zaledwie kilka nieuchwytnych sekund dla niej trwały całe wieki. Przez chwilę miała wrażenie iż utknęła na swoim spłoszonym zwierzęciu do końca swego żywota, wtem jej rumak postanowił ukrócić jej męki w siodle zwyczajnie ją z niego zrzucając. I już miała wrażenie że wyląduje w lodowatej wodzie gdy porwały ją czyjeś silne ramiona. Dopiero teraz otworzyła oczy, które zacisnęła gdy tylko wyleciała z siodła, delikatnie ujęła strażnika za szyję, bojąc się iż znów może być niebezpiecznie blisko spotkania z zimną wodą.
-Dziękuję-Szepnęła cichutko, tak aby tylko strażnik mógł ją usłyszeć. Chwilę później siedziała już w siodle spokojnego rumaka, jakże przyzwyczajonego do nagłych zmian otoczenia i toku wydarzeń. Gdy tylko mężczyzna uspokoił jej zwierzę dała się poprowadzić na nieswoim koniu ku brzegowi rzeczki. Cały czas pozostawała w głębokim szoku, jeszcze nie do końca rozumiejąc co tak naprawdę się tutaj wydarzyło. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się jej aby Priam aż tak się spłoszył, zupełnie bez powodu. Zwykle nawet wybuchy armaty nie robiły na nim większego wrażenia.
Widząc przestraszoną twarz Avy, uśmiechnęła się do niej z zupełnie spokojnym wyrazem twarzy. Cóż, wychowywanie się na dworze uczyło swego rodzaju utrzymanie dobrej twarzy w każej sytuacji. Delikatnie pogłaskała dwórkę po jej niemal białych włosach.
- Spokojnie Avo, nic mi nie jest- Powiedziała głosem pełnym spokoju. Sama nie wiedziała dlaczego, ale ogarnął ją dziwny spokój tak jakby od teraz wszystko miało być w jak najlepszym porządku. Niespodziewana fala dobrego nastroju jak i wrażenia poukładania zalało ją niczym powódź zalewająca życiodajne ziemie.
Spojrzała na Radcę, tylko w jej oczach tańczyły jeszcze ogniki strachu i przerażenia. Posłała mu przepraszający uśmiech.
-Niech Pan mi wybacz, panie radco. Doprawdy nie wiem co się wydarzyło.- Odpowiedziała grzecznie. Ujęła dłoń mężczyzny po czym zsunęła się z konia. Niestety nogi prawie się pod nią ugięły, przez co lekko oparła się na Radnym. Siłą woli zmusiła wszystkie swoje mięśnie do utrzymania pionowej postawy. Ułożyła dłonie na podołku, znów obdarzając towarzyszy ciepłym, lekko przepraszającym uśmiechem.
- Mam nadzieję iż to wydarzenie nie wpłynie negatywnie na Pański dzień.- Dodała tylko, prekonana o tym iż tak właśnie powiedzieć powinna.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 19, 2014 10:49 pm

Jedną z zalet bycia dworką była możliwość ekspresji - im lepiej dopracowana, tym lepiej zwracała uwagę, o którą większości dworskich dziewcząt chodziło. Nadopiekuńczość oraz strach o swoją panią były oczekiwaną reakcją w podobnej sytuacji, tak więc Ava nie musiała powściągać emocji. Podejrzewała jednak, iż spokój pani jest wywołany zwyczajnym otępieniem będącym skutkiem niespodziewanego strachu lub przeżytego szoku.
Odstąpiła od rumaka strażnika, robiąc miejsce dla słaniającej się na nogach księżniczki, aby mogła spokojnie zsunąć się z wysokiego grzbietu przy pomocy kuzynka. Podtrzymała ją, gdy niemal osunęła się na ziemię.
"Nie martw się tym suczym synem, księżniczko" chciała rzucić Ava, powstrzymując się jednakże przed tą uwagą usilnie, wiedząc jak wiele mogłaby stracić przez brak umiejętności przełknięcia niektórych uwag uwierających język, pragnących wyrwać się na upragnioną wolność.
-Poprowadźmy cię pani ku trawie, abyż mogła usiąść- zaproponowała kuzynowi, nagle nie przejmująca się jego obecnością.
Zbyt wierną była dwórką, by w podobnej chwili przejmować się kuzynem - czarną owcą rodu, zrodzoną z innej czarnej owcy.
On sam zapewne nie znał nawet historii własnej matki, historii o miłości, groźbie śmierci i nieposłuszeństwie wobec korony.
Obie panny Rede znały tę historię - poznały ją tuż przed wyruszeniem na dwór, jako przestrogę przed podążaniem za sercem miast za rozumem, rozsądkiem oraz dobrem rodu.
Zakochana ze wzajemnością młódka, dworka samej młodej jeszcze królowej spotkała na targu pewnego panicza Nidusa - spotykali się regularnie, coraz bardziej pielęgnując swoje uczucie, aż w końcu bez zgody króla na ślub pobrali się. Śmierć zajrzała obojgu im w oczy - chciano powiesić ich za zdradę korony, jednakże, gdy oboje, trzymając się za ręce, siedzieli w celi z której ludzi odprowadzano jedynie na szubienicę lub szafot zostało im odpuszczone - zesłani zostali daleko od dworu, na wschodnią grabież.
-Nazbieram kwiatów, gdy drogi kuzyn będzie dotrzymywał ci towarzystwa, i uplotę nam wieńce- przyobiecała pomagając księżniczce usiąść tak, by spódnice obszernej sukni ułożyły się w sposób piękny oraz wygodny wokół słaniającej się dziewczyny, jak gdyby była ona dzieckiem wymagającym zapewniania mu ciągłych rozrywek.
Stanęła nieco za księżniczką, czekając na sygnał by usiąść bądź słowa zachęcające by zebrała nieco nadbrzeżnego kwiecia oraz przyobiecanej mięty, by wpleść ją dla cudownego zapachu w kwieciste obręcze mające przyozdobić skronie obu dam.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeka   Wto Kwi 22, 2014 7:45 am

Cóż za nietakt! Zarzucanie choćby w myślach nieświadomości pochodzenia powinno być karane. Andriej znał historię swojej, niech Bóg wybaczy ten okrutny żart, szacownej matki i drogiego ojca.
Zakochani! Też coś.
Narażenie się Koronie było równe zniesławieniu dzieci. Zapewne gdyby on wówczas zasiadał na tronie... Korona nie powinna wybaczać, nie powinna zwracać uwagi na "miłość". Korona powinna pilnować swoich interesów, interesów władzy.
Uśmiechnął się do swoich myśli.
Ten wyskok ojca mu pomógł... Seniora rodu nie chcieli już widzieć w stolicy, zajęcie jego miejsca, ukorzenie się przed Królową Matką okazało się więc być o wiele prostsze niż zakładał z początku. Jeszcze tylko jedno...
Nie czas Andriej. Nie nadszedł jeszcze czas.
Utkwił stalowy wzrok w kuzynce przywołując na twarz kolejny uśmiech z repertuaru dworskiego. Nieznaczny, unoszący jedynie kąciki ust przy niemalże zmartwionym zmarszczeniu brwi.
- Oczywiście. Księżniczka musi teraz odpocząć.- Pomógł dworce usadzić miłościwą panienkę kłaniając jej się nieznacznie.
- Jeśli tylko panienka sobie życzy... Z całą przyjemnością dotrzymam jej towarzystwa.- Powiedział tym swoim łagodnym tonem zaczesując blond włosy za ucho i uśmiechając się gdzieś tak na granicy kokieterii.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rzeka   Wto Kwi 22, 2014 8:25 am

Przeklęła w myślach to całe wydarzenie. Wszyscy tu zebrani wyglądali, jakby zaraz mięli wyzionąć ducha. A przecież wyszła z tego bez najmniejszego zadraśnięcia, jedynie porządnie najadła się strachu, za cały ten tydzień i następny chyba też. Księżniczka nie miała świadomości jak strasznie musiało to wyglądać przez co bagatelizowała całe zdarzenie, mimo iż być może nie powinna.
Ach, Ava z pewnością będzie miała okazję wypowiedzieć swoje zdanie, ale dopiero po długiej reprymendzie dotyczącej zachowania w jej obecności oraz obecności królewskich radnych bądź różnorakich gości. Musiała przyjąć do wiadomości iż niekiedy po prostu nie wypada jej się odzywać, była tylko i wyłącznie dwórką i powinna się cieszyć, iż księżniczka traktuje ją nieco pobłażliwe. Wbrew pozorom Miana mówiła jej takie rzeczy z troski, któż lepiej wie jak podli ludzie znajdują się w pałacu?
Pozwoliła się odprowadzić pod jedną z młodych brzóz i posadzić. Z tego miejsca rozchodził się naprawdę cudowny widok na całą polankę,przeciętą błękitną wstęgą rzeki w której o mało się nie skąpała. Ach, przynajmniej tyle dobrego, nie będzie musiała wracać w mokrej, ciężkiej sukni. Dała dwórce i radnemu o siebie zadbać, wiedziała iż sprawi to, przynajmniej Avie, nie małą przyjemność gdy ona sama czuła się już o wiele lepiej. Szok po owym zdarzeniu mijał a i zaczynała mieć o wiele większe panowanie nad swoimi częściami ciała i wnętrznościami.
- Przyjemnością będzie dla mnie towarzystwo pana Radnego- Powiedziała tylko gdy Ava skończyła układać jej suknię. Co prawda była to tylko suknia jeździecka, jednak jak na księżniczkę przystało była bardzo obszerna, i z pewnością nie najwygodniejsza do jazdy konnej.  O wiele bardziej wolałaby przyodziać zwykłą, prostą suknią lub męskie ciuchy...
- Możesz odejść Avo.- Zwróciła do swojej dwórki. Zgodziłaby się teraz niemal na wszystko byleby tylko się przy niej nie sprzeczali. Ileż można było ? Gdy dziewczyna odeszła by zbierać polne kwiaty i pleść wianki księżniczka spojrzała na panicza Nidusa z lekkim, ciepłym uśmiechem. Gdyby nie wieczna wojna między nim, a jej dwórką z pewnością mogłaby go nawet polubić.
- Proszę spocząć panie Radco- Powiedziała przyjaźnie wykonując zachęcający, dworski gest ręką. Siedziała tak, jak na szpilkach milcząc przez dłuższą chwilę i zastanawiając się jaki temat rozmowy mogła by zacząć. Osoba młodego Radnego cały czas trochę ją krępowała i onieśmielała.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rzeka   Wto Kwi 22, 2014 5:59 pm

Nie zachowywała się wcale aż tak źle: jedynym jej wykroczeniem wobec dworskiej etykiety było przerwanie rozmowy księżniczki z kuzynkiem. Jedna, jedyna niesubordynacja odkąd tylko dołączyła do dworu. Miana zapominała się chyba troszeczkę, nie zwracając chyba uwagi, iż Ava nie jest jej służącą a dworką - jedną z dziewcząt mających dotrzymywać jej towarzystwa oraz zapełniać jej czas rozrywkami. Rozmawiać z księżniczką niemalże jak równy z równym, iść jedynie pół kroku za nią, czesać i fryzować jej włosy, pomagać w doborze stroju - do obowiązków mlecznobiałej dwórki nie należało natomiast milczenie czy przynoszenie księżniczce piwa czy zakąsek.
Miała ochotę westchnąć marnie, jednakże zdusiła niezdrową dla jej reputacji oraz odbioru chęć.
Być może była jedynie dworką, jednakże pozycja dworki nie została stworzona dla milczenia czy usługiwania - co to, to nie. Ava znała swoją wartość oraz swoje obowiązki i nie zamierzała pozwolić, by ktoś, nawet sama księżniczka, zniżał jej rangę oraz znaczenie jej szlachetnego urodzenia na niższy niż wypadało poziom.
Na pozwolenie odejścia, które w rzeczywistości było przegonieniem w trzy diabły - jak każde polecenie korony sugerujące, że ma się zezwolenie na zniknięcie z zasięgu wzroku.
Opadła w dygu wystarczająco głębokim, by zadowolił nawet królową, po czym odeszła.
Nie miała ochoty patrzeć ani na księżniczkę, ani na kuzynka - wiedziała, że młoda kobieta, jej pani, robi głupstwo zadając się z tym szczwanym lisem, którego zamiast gościć we dworze powinno się wtrącić do lochów za spiskowanie przeciwko koronie czy lepiej za stawianie się prawu równości religii ustanowionemu przez królową.
Powędrowała między drzewa, będąc pewną, że widziała tam małe fioletowe główki sasanek oraz drobne, białe łezki konwalii wiszące na cienkich zielonych łodyżkach chylących się delikatnie ku ziemi.
Nie pomyliła się - zebrała całe naręcze, wypatrując innych jeszcze kolorów lśniących w mchu bądź pośród traw. Zobaczyła kwiaty narcyza, jednakże zdecydowała się ich nie zbierać. Nie lubiła żółci. Zobaczyła za to gęsiówkę białą, którą uzupełniła biele kwiatków konwalii wśród trzymanych na ręku kwiatów, spoczywających końcówkami łodyg na dłoni i kiwających pięknymi głowami za łokciem. Zeszła do rzeki, muskając czubkami długich, pajęczych palców cienkich pni drzew. Stanęła na wąskim brzeżku i rozejrzała się.
Odeszła tak daleko, że nie widziała już księżniczki ani kuzynka.
Pozwoliła sobie w końcu westchnąć ciężko. Odłożyła kwiaty na trawę wyciągając z sakiewki przy pasku trzy długie kawałki wstążki oraz ciężką złotą bransoletę lśniącą w słońcu od nadmiaru upiętych na niej wisiorków.
-Rzeko, chcę wiedzieć co mnie czeka na tym dworze- powiedziała cichym, miękkim głosem odpinając wisiorek przedstawiający łzę, kolejny w kształcie serca oraz ostatni - malutką parę zamrożoną w tańcu. Kolejno smutek, miłość oraz zabawa.
Umocowała każdy wisiorek na wstążce. Wolny koniec każdego skrawka przywiązała do nisko zwieszającej się nad wodą gałęzi, potem jak najdalej potrafiła wrzuciła obciążone wisiorkami końce do wody - patrzyła jeszcze jak błękitne paseczki wyginają się pod naporem nurtu, jak dają mu się porwać wraz z wodą rozważającą przyszłość młodej, bladolicej Avy.
Dziewczyna podniosła kwiaty i zaczęła szukać nadbrzeżnej mięty.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Re: Rzeka   Pią Kwi 25, 2014 1:19 pm

Rozkosznie wiodło się rozmowę, której akompaniował szum płytkiej, szerokiej rzeczki. Czas upływał, powoli zaczynało się słoneczne i ciepłe wczesne południe okraszone spokojem oraz migotliwym światłem odbitym od czystych wód rzeki. Drzewa poszeptywały, ptaki zniżały szybko lot, by zaczerpnąć w dziobki nieco wody. Blond dziewczę wędrujące wąskim brzegiem wśród nadbrzeżnej roślinności znalazło miętę.
Powolnym krokiem wróciła do dwójki siedzącej na trawie pod młodą brzózką.
Zatrzymała się przy księżniczce, która roztargnionym gestem, zbyt zaangażowana w konwersację z przystojnym kuzynem swej dworki, przyzwoliła jej usiąść. Ava przysiadła i rozpoczęła pleść wieńce nie odzywając się już słowem.
Plotła wykorzystując białe kwiaty i przeplatając fioletami sasanek oraz wonnymi gałązkami mięty.
Miana pozwoliła włożyć sobie na głowę koronę z kwiecia.
Pan radny natomiast, widząc słońce wychylające się zza koron drzew przypomniał sobie o ważnych obowiązkach we dworze. Uzyskawszy pozwolenie na odejście wskoczył na koński grzbiet, ściągając czapkę ukłonił się jeszcze dwornie z siodła, po czym odjechał pozostawiając dwie damy w towarzystwie gwardzistów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rzeka   Pią Kwi 25, 2014 6:53 pm

Po bardzo mile spędzonym dniu, gdy kobiety pożegnały Królewskiego Radcę Miana zarządziła powrót do pałacu. Droga powrotna minęła spokojnie, dziewczęta odstawiły swoje rumaki do stajni po czym udały się do komnat księżniczki.

[/zt]

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 8:00 pm

Hm, po tym jak przyjechał znów do zamku zaczęły go dręczyć wspomnienia. A dokładniej zaczęło to się kiedy zobaczył tą dziewkę, Różę. Jej twarz zdawała się znajoma. Dziwne to było. Jakby ją widział bardzo wiele lat temu. Jednak zbyt wiele jak na żywot tej dziewczyny. Poeta próbował sobie przypomnieć lecz nie dawał rady. Wieczorem, tego samego dnia czuł się nie najlepiej. Jakby smutne wspomnienia wracały. Ukryte w podświadomości i za nic nie doglądane. Dostał całą butelkę wina w prezencie i szybko wypił całą mając nadzieje, że to minie. Jednak nie. Poza brakiem trzeźwości coraz więcej sobie przypominał, co wiązało się z bólem. Poczuł, że nie może już znieść duchoty zamku i wyszedł na świeże powietrze. A chwiejne kroki doprowadziły go nad rzekę...
-Dlaczego... czemu ja!- Wymamrotał po nosem pierwsze słowo, by następnie wykrzyczeć pozostałe. Nikogo tu raczej nie było, wiec nikt nie usłyszał.
Usiadł na sporym głazie i zakrył twarz dłońmi. Próbował się pozbyć kiepskich myśli, jednak chyba to czego potrzebował to raczej rozmowa...

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 8:37 pm

Stąpając boso po leśnej ściółce rudowłosa wiedźma przemierzała brzegi rzeki w poszukiwaniu czegoś, czego sama nie umiała nazwać. Błękitna suknia okalająca jej wdzięki była poszarpana u dołu, co chwilę zaczepiając się o pobliskie krzewy. W ręku trzymała niewielki, wiklinowy koszyczek pełen najróżniejszych roślinek a także dziwnych flakoników.
-Z tamtej strony jeziora
Stoi lipka zielona
A na tej lipce, na tej zielonieńkiej
Trzej ptaszkowie śpiewają
- Śpiewała cichutko wdzięcznym i pełnym uroku głosem, roztaczając wokół siebie swe czary i uroki. Tanecznym krokiem doszła na niewielką polankę. Dopiero po kilku chwilach spostrzegła mężczyznę siedzącego na wielkim głazie. Skądś znała tę postać, jednak nie wyglądała ona na szczęśliwą. Tak, jakby coś tego biednego człowieka dręczyło.
Wzięła głęboki wdech po czym nadal cichutko nucąc i kręcąc biodrami podeszła do mężczyzny. Przykucnęła przed nim, przybierjąc pełen życzliwości uśmiech.
- Czy wszystko w porządku, Panie?

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 8:50 pm

Tak siedział dłuższą chwilę bijąc się z myślami, aż usłyszał głos, zwracający się w jego stronę. Po chwili zsunął dłonie z twarzy ukazując jej swoje oblicze. Mógł dzięki temu rozpoznać i kobietę. Chella... dawno jej nie widział. Poprzednio gadali w jej chatce.
-Panno Grasse...- Zaczął mało trzeźwym tonem. Miał małe mroczki przed oczami, więc starał się skupić na jej osobie.
-Ja... nie! Nic nie jest. Pamięta Panna? Pamięta jak mówiłem o swojej rodzinie? O całej tej śmierci co odebrała mi bliskich! O mojej narzeczonej... chce wszystko powiedzieć i pozbyć się tego ciężaru!- Złapał ją za ramiona i spojrzał na nią uważnie. Mogła w jego oczach dostrzec cierpienie.
-Wróciły wspomnienia!- Puścił ją, lecz dalej obserwował. -Ja... gdy miałem tyle lat ile Pani byłem zaręczony z piękną kobietą. Bardzo podobną do Ciebie. Też miała włosy tej samej barwy, oraz takie spojrzenie. Straciłem ją!- Powiedział, a jego głos zadrżał. Wydawać się można, że ta jego historia jest dłuższa i chciał się nią podzielić. A cyz ona chce tracić czas?

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 9:01 pm

Dziewczyna uśmiechnęła się nie co szerzej, gdy zauważyła iż oblicze przed nią należy do znanego jej już pisarza. Pamiętała dokładnie ich wcześniejsze rozmowy, ona pamiętała zawsze gdy ktoś mówił jej coś ważnego. Przechyliła ze zdziwieniem głowę na ten nagły wybuch mężczyzny.
- Pamiętam proszę Pana...- Powiedziała cichutko zbita z pantałyku, i szczerze mówiąc, lekko przestraszona mężczyzny w jakimś panicznym ataku. Widziała cierpienie kryjące się w oczach mężczyzny to też wstała po czym usiadła na kamieniu obok mężczyzny, odwrócona w jego stronę. Koszyczek położyła na ziemi, zaraz obok swoich bosych stóp.
-Panie Gaspare, jeśli ulży panu chętnie posłucham tej opowieści. Czasu posiadam dziś aż za dużo.- Powiedziała cicho i trochę niepewnie.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 9:14 pm

Ciężko westchnął, ale bardziej to przypominało wyzionięcie ducha. Jakby żal z alkoholem się zmieszał, oczywiście...
Opuścił głowę na dół i zamknął oczy, by teraz wszystko mogło do niego dotrzeć.
-Była piękna. Ognistowłosa piękność, która miała dobre serce dla każdego. Nie wiem czemu zwróciła na mnie uwagę. Byliśmy młodzi. Bardzo młodzi. Ja tak niedoświadczony... kiedy próbowałem ją zdobyć język plątał mi się, a twarz oblała czerwienią. Zaśmiała się uroczo widząc jak się błaźnie. Jednak. Pokochałem ją naprawdę. Byliśmy zaręczeni. Myślałem... myślałem, że to w końcu jakiś szczęśliwy dar losu od kiedy wszyscy mi umarli. Miała mieć dziecko. Nasze dziecko.- Spojrzał w oczy dziewczynie. Jego były przeszklone. -Byliśmy tak szczęśliwi.- Uśmiechnął się szeroko, jednak w oczach miał wciąż łzy.
-Pewnego razu udała się do lasu i nie wróciła. Szukałem ją rozpaczliwie. Jednak po miesiącu dopiero odnalazłem jej... ciało. Lecz bez dziecka w nim. Nie wiem co się stało z dzieckiem, jednak dowiedziałem się co się stało z nią. Napadli ją bandyci.- Powiedział z wielkim gniewem, ale się uspokoił po chwili. -Dowiedziałem się gdzie są... zorganizowałem żołnierzy z miejscowego miasteczka. I wspólnie ich zabiliśmy.- Westchnął ponownie.
-Teraz Panna Gaspare wie czemu zabijam bliskich swoją osobą? Przynoszę im nieszczęście. Jakby bogowie mnie przeklęli...-

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 10:49 pm

Dziewczyna usiadła wygodniej na twardym i zimnym kamieniu. Przejechała po nim ręką. Jak na miejsce w którym stał był zadziwiająco gładki , bez rzadnych chropowatości... Zaskakujące. Ułożyła ręce na podołku, wpatrując się jasnymi oczyma w mężczyznę i starając się g zrozumieć. Słuchała uważnie, bezwiednie pokiwując głową co jakiś czas. Na widok łez czających się w oczach poety, delikanie ułożyła swoją dłoń na jego ramieniu. Jej oczy również lekko się zaszklili gdyż była to historia naprawdę smutna, nez szczęśliwego zakończenia. Czuła całą sobą rozpacz mężczyzny, po części rozumiejąc co czuł.
Gdy opowieść się skończyła, rudowłosa wiedźma przez długą chwilę siedziała w milczeniu, z dłonią ułożoną na ramieniu mężczyzny. Po jej policzku mimowolnie spłynęła jedna łza. Było jej naprawdę przykro, z powodu losu biednej narzeczonej Pana Gaspare. Westchnęła w końcu cichutko.
-Bardzo mi przykro iż tak się stało, jednak nie uważam by sprowadzał Pan śmierć na swoich bliskich. Bardzo ciężkim jest sprowadzenie śmierci na jakąś osobę, zwłaszcza bliską. Myślę, iż Pana ukochana znalazła się po prostu w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Ostatnio coraz niebezpieczniej robi się w naszym państwie a bandyci i zbóje nigdy nie posiadali sumienia. Zło uczynione innym wraca do nas, tak samo cierpienie kiedyś zostaje nam wynagrodzone.- Powiedziała pewna słuszności swych słów. Wiedziała jednak iż mężczyzna może zignorować jej słowa, brać je za nic. Siedziała tak przez chwilę wpatrując sięw mężczyznę po czym wstała z przepraszający uśmiechem.
- Drogi Panie, niestety muszę wracać. Mam nadzieję jednak iż da Pan się namówić na szklanicę grzanego wina, wygląda Pan na zmarzniętego.- Zaproponowała z przyjaznym uśmiechem.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sro Sie 27, 2014 11:01 pm

Zerkał od czasu do czasu na dziewczynę. Choć sam nie uronił łzy, ona to zrobiła. Lżej mu sie zrobiło na sercu, a na dodatek go rozumiała. Nawet jej słowa były kojące. Mimo wszystko. Nawet jeśli to tylko pocieszenie, a prawda jest taka jak uważa Frederico... to dobrze, że miała na niego dobry wpływ.
-Nie tylko wyglądem mi ją przypominasz. Także jesteś miła i przyjacielska.- Powiedział bardzo łagodnym głosem. Nawet lekko się uśmiechnął.
Cicho się zaśmiał jak wspomniała o alkoholu.
-Mi już wystarczy. Jednak nie odmówię gościny u Pani.- Powiedział próbując wstać... z jej pomocą.
-Prowadź.- Uśmiechnął się udając, że nic się nie stało wcześniej.

z/t

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeka   

Powrót do góry Go down
 
Rzeka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Przedmurza miasta-
Skocz do: