IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Droga nad rzekę

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 12:08 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 12:33 am

Wyruszyli powoli, dla rozgrzania końskich mięśni - dla każdego z tej trójki jego rumak był zbyt cenny, by ryzykować jego kontuzje oznaczające ubicie boginiom ducha winnego zwierzaka. Przejechali przez miasto, gdzie przyboczna straż stanowiąca eskortę księżniczki musiała rozpychać drogę koniom księżniczki oraz jej towarzyszy wśród wyległego na ulicę tłumu. Dziewczyna o mlecznej, porcelanowej urodzie odetchnęła z ulgą, gdy minęli bramy miasta. Nie zasługujący na zaufanie radny wraz z ognistowłosą księżniczką wyforsowali się naprzód, dodając swoim rumakom prędkości w stępie. Avie wydawało się, że wciąż poszeptują lub mówią coś do siebie półgłosem, uwodzą się wzajemnie, flirtują.
Niezadowolona z przeczuć dziewczyna zdawała sobie sprawę z własnej niemocy - nie mogła niczemu przeszkodzić, choć wiedziała, że księżniczka jest na najlepszej drodze do popełnienia wielkiego błędu zakochania się w jej podstępnym kuzynie - dziwkarzu.
Gdy, widząc już skraj lasu, dwójka na czele pospieszyła rumaki do kłusa ona poszła w ich ślady.
Odetchnęła, usiłując oderwać wzrok od ćwierkających i czerpać jakąkolwiek przyjemność z porannej przejażdżki.
Nie potrafiła jednak odepchnąć od siebie czarnych myśli, śladów przyszłości rysujących się w umyśle.
Z chmurną miną obserwowała naturę - usiłowała czerpać przyjemność z ciepłego światła prześwitującego zielenią przez korony drzew łączące się ponad ich głowami w kopułę, z świergotu ptaków oraz cieni wiewiórek czmychających po gałęziach. Zapach konia, wygoda jeździeckiej sukni, rytm ruchu. Uwielbiała jazdę konną, jednakże tamten dzień był inny.
Tamten dzień naznaczony był snem księżniczki zwiastującym piękny początek oraz nieprzyjemny koniec poprzedzony niebezpiecznym trwaniem.
Ava obawiała się, że sen ten był zapowiedzią udawanej miłości Radnego.
Nie wierzyła, że ten człowiek jest zdolny do miłości nie udawanej.
Rzuciła w jego kierunku spojrzenie morderczyni, gdy uniosła się na strzemieniu, by poklepać konia po szyi.
Siadłszy z powrotem w damskim siodle podpiętym popręgiem ciągnącym się ciasno pod końskim brzuchem, tuż za słabizną zacisnęła sztywno dłonie na wodzach, zesztywniała przerywając przedłużanie ruchu rumaka własnym ciałem - wraz z rozkazem zatrzymał się, dziewczyna dla niepoznaki schyliła się, udając że poprawia spódnice jeździeckiej sukni.
Mając dość niemożności reakcji na przykład nierozsądku księżniczki nie miała ochoty patrzeć, jak ukochana pani coraz ciaśniej jest zaciskana w sidłach na nią zastawionych. Gdy byli w odległości trzech długości końskiego grzbietu dziewczyna ruszyła znów traktem, powolniej, oddychając spokojniej, pozwalając energii zbliżającej się wody przyciągać się, jak gdyby była opiłkiem żelaza sunącym ku magnesowi.
Powtarzała sobie, by być spokojną, by być jak księżyc - srebrną, o stałym rytmie, niewzruszoną i daleką.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 1:20 pm

Wszystko straciło na znaczeniu, gdy cel był wręcz na wyciągnięcie ręki. Ale... Czy on nie podlegał urokliwej ułudzie?
Cóż w sytuacji, gdy księżniczka okazać się miała o wiele inteligentniejszą od podrzędnych dziewek? Cóż jeśli wyrachowanie i umiejętności lawirowania w polityce odziedziczyła po Królowej Matce?
Zatrzymaj się, przystopuj. Twoja pycha jest niewłaściwym doradcą.
Kokietuj nie bardziej niż zwykle, niech nie myśli, że zależy ci na jej tytule. Stań się dla niej najbliższym powiernikiem, niech zaufa. Wówczas będziesz dla niej najlepszą alternatywą, gdy stanie przed decyzją o zamążpójściu.
Święto zbliża się zbyt prędko. Czas ucieka, przepływa ci pomiędzy palcami. Nie zdążysz jeśli nie przemyślisz planu.
Wyjechanie poza obręb zamku graniczyło z cudem. Boże, jak wielu z tych nędzarzy jest ci oddanych? Gdyby udało się przeforsować ustawę... Ognie płonące na święto Maje byłyby bardziej krwawe niż kiedykolwiek. Ale czyż nie tego oczekujesz Boże o dwóch twarzach?
Zgodnie z zasadami wpojonymi mu przez mamki prowadził z księżniczka rozmowę praktycznie o niczym, rzucając zdawkowe słowa, łagodne uśmiechy, korzystając z całej gamy przychylnych spojrzeń i grymasów.
Dostrzegł, że kuzynka się wycofała. W pierwszym odruchu aż poczuł destrukcyjne uczucie tryumfu nad słabą Avą. Bo cóż ona mogła?
W następnej chwili zrozumiał... Mogła wiele. O wiele więcej niż on. Choć jej pozycja pozostawała niższa, nie mógł zapomnieć, że teraz liczyła się bliskość nie drabina społeczna. Mógł być Radnym i doradcą Królowej. W starciu o księżniczkę to będzie bez znaczenia.
- Wasza miłość, chodzą słuchy, że cały pałac przygotowuje się do waszych urodzin... Święto Maje jeszcze nigdy nie było tak podniosłe. Czy zdecydowała już panienka z którym z... "adoratorów"- Tu w jego spokojnym głosie zabrzmiała nuta rozbawienia, zupełnie jakby deklasyfikował na starcie wszystkich tych opijusów i dziwkarzy, którzy prześcigali się w umizgach wobec księżniczki.- wybierze się na ucztę?
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 2:06 pm

Spokojna przejażdżka zaczęła się w bardzo nie spokojny sposób. Gdy tylko trójka jeźdźców opuściła mury pałacu, wesoły tłum gawiedzi jak i starszych poddanych Królowej Matki. Księżniczka Miana pozdrawiała lud swojej matki, obdarowując ludzi ciepłym, niemal matczynym uśmiechem. Nie miała powodu, aby nie lubić mieszczan i chłopów z okolicznych wiosek, w końcu kiedyś będą poddanymi jej ukochanego, starszego brata czyż nie? Po długich minutach wypełnionych uśmechami i pozdrowieniami opuścili mury miasta. Chwilę jechali główną drogą pełna tak zwanych kocich łbów po to, by za chwilę zjechać w polną drogą, tak bardzo lubianą przez córkę królowej.
Jej myśli nie były zakłócone niczym, niemal mechanicznie odpowiadała królewskiemu radcy standardowymi wyuczonymi formułkami... Takimi jak jego wyuczone pytania. Obserwowała piękno rozkwitajacego lasu, z niemym zachwytem. Wiosna była jej ulubiona porą roku, wszystko zaczynało budzić się do życia, a promienie słońca wydawały się być pełne śmiechu, tańca i miłości. Westchnęła cichutko z zachwytem.
Księżniczka rozejrzała się lekko w siodle, dopiero teraz zauważając, iż jej dwórka pozostała w tyle. Przyznać jej trzeba, iż nie była zadowolona z tego faktu. Bez swojej dwórki, pełniącej również rolę przyzwoitki czasami czuła się bardzo zagubiona. Przez chwilę w jej oczach widać było cień strachu, jednak szybko go rozsiała, słysząc niespotykane pytanie od towrarzysza przejażdżki.
Ach, drogi radco, z pewnością jeszcze przeje Ci się towarzystwo ów księżniczki, poczekaj tylko kilka tygodni na moment,gdy przypadkowo zajdziesz jej za skórę. Wszystko rozwiąże się z biegiem czasu, nikt nie wie co bóg lata zaplanował na ten rok, czyż nie ?
Odwróciła głowę w stronę Andrieja, uśmiechając się delikatnie. Wzruszyła delikatnie ramionami po czym, po dłuższej chwili namysłu odpowiedziała na zadane pytnie :
-Tak, z pewnością będzie to świeto Maje o wiele huczniej obchodzone niż co roku. Niestety, nie miałam jeszcze okazji zastanowić się nad doborem partnera. Przygotowania spędzają mi już wystarczająco dużo snu z powiek panie Radco- Miała nadzieję iż w miarę sprytnie uniknęła odpowiedzi na naprawdę kłopotliwe dla niej pytanie. Cóż, adoratorów najstarszej córki pary królewskiej było wielu, baprawde bardzo wielu. Tych jednak, na których młoda księżniczka mogłaby zwrócić uwagę lub chociaż porozmawiać było naprawdę niewielu, z pewnością wymieniłaby wszystkim na placach u jednej ręki przez co wybór towarzysza na ucztę był jeszcze trudniejszy.
Poprawiła kosmyk włosów, który wysunąl się z finezyjnego upięcia Avy.
- Pan Radca zaszczyci nas swoją obecnością podczas święta? Słyszałam pogłoski iż planuje Pan powrót w rodzinne strony...- Spytała grzecznie aby podtrzymać rozmowę. Nie była głupia, dopóty się nie zakochała a to na szczęście jeszcze nie miało nigdy miejsca. Wiedziała iż radca bez obrączki z pewnością będzie chciał zbliżyć się do królowej, a wiadomym jest fakt, iż należy dokonywać tego właśnie przez jej dzieci.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 2:31 pm

Widziała, że o czymś rozmawiają - nie wiedziała i nie słyszała o czym. Przeklinała samą siebie, że w chwili gniewu na kuzyna pozwoliła wyforsować się parce tak daleko przed siebie. Dodała swemu kasztanowemu arabkowi kłusa, chcąc nadrobić nieco, aby nie tracić z widoku jadących przed nią na co ostrzejszych zakrętach.
Miała ochotę kazać straży przybocznej ściągnąć kuzynka z końskiego grzbietu i zawlec do lochu pod zarzutem usiłowania zbezczeszczenia księżniczki oraz zdrady korony, gdyż dziewictwo księżniczki jest sprawą narodową. Najeżona niby rasowy jeżyk ciskała pioruny z błękitnych tęczówek ku Andriejowi, co chwilę zerkając z troską na swoją panią.
Faworyta księżniczki jechała niemalże w towarzystwie eskorty im towarzyszącej, wyprzedzając dwóch strażników o jedną fulę galopu - w kłusie też nie była to zbyt wielka odległość. Rzuciła okiem na jednego, na drugiego. W końcu skinęła na tego o twarzy wzbudzającej w instynkcie większe zaufanie.
-Wyforsuj się naprzód na wypadek napadu buntowników, a w stajniach zdasz mi relację z tego, cóżeś usłyszał z rozmowy tych dwojga- wydała polecenie, młody mężczyzna uniósł kącik ust wiedząc, że znów ktoś miesza go w dworskie gierki. Skinął głową i przyspieszył, aby wypełnić polecenie Avy.
Wyprzedził księżniczkę oraz radnego, ubezpieczając przód małego książęcego orszaku, gdy jego towarzysz pozostał z mlecznobiałą dworką Miany, uśmiechając się do niej głupkowato. Dziewczyna westchnęła delikatnie kręcąc głową gestem pełnym dezaprobaty, po czym przyspieszyła nieznacznie by wyprzedzić strażnika jeszcze bardziej.
Nie miała najmniejszej ochoty zadawać się z tymi typkami - krążyły po pałacu wieści, że jeśli dziewka chce mieć łapę pod spódnicami sukni oraz siano we włosach niech zapuści się samotnie w okolice strażnicy.
Mruknęła coś, niezadowolona, pod nosem.
Odetchnąwszy, wiedząc, że ma kontrolę nad wszystkim zaczęła rozglądać się, podziwiać dzieło boginii o dwóch twarzach - cudowna była ich praca, tworzenie nowego, zielonego życia, rozwijanie go w lato i malowanie barwami jesieni, aby potem haftowaną srebrną nicią pierzyną śniegu zakryć te cudowności.
Uśmiechnęła się delikatnie, spuściła wzrok wyczuwając na sobie spojrzenie strażnika jadącego z przodu. Uniosła nań oczy, aby po chwili zakryć błękitne tęczówki wachlarzem rzęs, niby onieśmielona - wiedziała, jak niemalże każda dworka, w jaki sposób korzystać z atutów kobiety, by mężczyźni robili o co się ich prosi.
Poprawiła malutki kapelusik, wyprostowała się dumnie.
Znała swoją moc.
Wiedziała równie dobrze co jej kuzyn, że zwyczajnie mogła więcej pomimo niższej pozycji we dworze.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 2:59 pm

Słysząc o swoim rzekomo planowanym wyjeździe z powrotem na Grabież Wschodnią pokiwał powoli głową.
- Rzeczywiście droga pani, pogłoski te były jak najprawdziwsze...- Powiedział cicho przez chwilę wpatrując się w grzywę Astora zupełnie jakby nie potrafił, nie miał sił opowiadać dalej. W końcu jednak westchnął głęboko.- We Wschodniej Grabieży pozostawiłem pewną zacną kobietę, którą ojciec mój upatrzył na żonę dla mnie. Zrękowiny miały odbyć się w tegoroczne święto Maje...- Zamilkł raptownie spuszczając wzrok.- Pochowano ją wczoraj. Zmarła na jakąś nieznaną chorobę. Niechaj Bóg ma ją w opiece.
W jego głosie pojawiła się nuta szczerego bólu, zupełnie jakby historia dotknęła go do żywego, zupełnie jakby... nie była wyssana z palca.
- W obecnej sytuacji powrót w rodzinne strony sprawiłby mi jedynie ból. Nic tam już na mnie nie czeka. Dlatego, o ile panienka pozwoli, pozostanę w stolicy, by tu obchodzić święto.
Skontrolował sytuację.
Jeden szpicel wysłany pod pretekstem ochrony to nieco zbyt mało kuzynko. Wyprostował się nieco spowalniając konia, zupełnie jakby prowokował Avę, aby do nich dołączyła. Zamierzał okazywać jej równie zimny co zwykle, ale jednak szacunek.
Nie obawiał się oskarżenia o zniesławienie. Był tak daleki od wszelkich prób wykorzystania księżniczki jak to tylko było możliwe. Nie tędy droga.
- Powinnaś uważać na mości pana ze Sparattusu. Wygląda na człowieka, który kielicha nigdy nie odstawia, a swoje służki traktuje gorzej niż dziewki portowe.- Powiedział cicho, ze smutnym uśmiechem wymalowanym na obliczu zupełnie jakby obawiał się nie tyle o cnotę co o honor panienki.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 5:15 pm

Miana odjechała kawałek od Radnego, jej koń powoli zaczynał się nudzić a iż było to zwierzę równie wielkie co charakterne powoli zaczynał wierzgać kopytami i szukać kogoś, na kim mógłby zaczepić swoje zęby. Nie chciała, aby ślicznemu rumakowi radcy coś się stało, to też wolała zachować środki bezpieczeństwa, co nie było wcale takie łatwe, biorąc pod uwagę iż jechała konno tak, jak damie przystoiło, mimo iż nie było to wcale takie bezpieczne.
Zachowanie Radnego zbiło ją lekko z tropu, to też przyglądała się mu uważnie,z zaintersowaniem słuchając opowieści, któa okazała się naprawdę tragiczna. Przez chwilę po zakończeniu opowieści milczała, nigdy nie była w takiej sytuacji i przez chwilę zbitaz tropu nie wiedziała co powiedzieć.
- Przyjmmij Panie me najszczersze kondolencje.- Odezwała się w końcu, jednocześnie ściągajac lekko wodze Priama, który powoli zaczynał się uspokajać. Jechali tak przez chwilę, w milczeniu. Na następne słowa radcy uśmiechnęła się pocieszająco.
- Będę rada, jeśli Pan pozostanie z nami na świeto Maje. Królowa Matka co roku zaprasza swych radnych by razem świetować w tym radosnym dniu... Mam nadzieję iż Pan Radca mimo tragicznych wydarzeń również trochę się rozweseli.- Odpowiedziała, majac nadzieję iż dla wszystkich będzie to radosne świeto. Księżniczka była naprawdę dobrą duszą, nie lubiła gdy ktoś z jej otoczenia chodził smutny, zwłaszcza w tak cudowne i radosne święto Maje ! I mimo iż tylko pozornie je wyznawała, sama koncepcja wydawała się jej naprawdę cudowna.
Jeden ze strażników minął ich, jadąc przodem. Jej wzrok podążył za kłusującym stażnikiem, wiedziała kto go wysłał jednak udawała w pełni nieświadomą. Ze swoją dwórką z pewnością rozmówi się po powrocie do pałacu, z pewnością.
Spojrzała z lekkim zdziwieniem na jegomościa, który jej towarzyszył.
-Nie powinien się Pan tym martwić, Panie Radco. Mój brat z pewnością nie pozwoliłby mi na popełnienie takiego błędu. Nie miałam jeszcze przyjemności wymienić z nim więcej, niż kilka uprzejmości- Odpowiedziała wyraźnie akcentując iż Radny nie jest odpowiednią osobą do udzielania takich rad, oczywiście w subtelny dworski sposób, tak by nie urazić swego rozmówcy. Bądź co bądź jest jednym z doradców jej matki.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 5:35 pm

Gdyby jedynie udało jej się usłyszeć, jakie duby smalone wygaduje jej najdroższy kuzynek, nigdy wcześniej nie zaręczony i z rodziną mający niesnaski, na pewno nie nazywający szczerze swego ojca "drogim". Gdyby tylko - od razu rzuciłaby ze śmiechem, jakiż to z jej drogiego krewniaka żartowniś i kusiciel, co księżniczkę próbuje zwodnymi żarcikami zwieść by padła mu w ramiona, zemdlona jego niepasującą do powierzchowności delikatnością.
Nie miała tego jednak szansy usłyszeć - afirmowała więc w spokoju otaczającą ją przyrodę, pozwalając coraz bliższej wodzie zabrać niepokoje. Podwiązana przy gorsecie sakiewka pobrzękiwała ciężko, jak gdyby wewnątrz obijały się o siebie drobniutkie koraliki z metalu. Była to bransoleta, którą dziewczyna zabrała ze sobą na wszelki wypadek, wiedziona przeczuciem.
Wyprostowana w siodle usiłowała umykać wzrokowi tylnej straży, której jeden jedyny członek wodził za nią baranim spojrzeniem napalonego młodzieniaszka.
"Czy w tym pałacu zawsze pracowali sami młodziani? Nie ma zaprawdę kogoś o doświadczeniu w ochronie ważnych osobistości, jedynie ci chłopcy pragnący zaciągnąć każdą dworkę w kąt stajni?" pomyślała z cieniem gniewu przez moment odmalowującym się na twarzy, aby w chwilę potem zastąpił go delikatny uśmiech, gdy Ava odegnała od siebie nieprzyjemne myśli.
Pospieszyła rumaka, wciąż usiłując umknąć oblechowi w liberii Karniworów.
Wjechała z impetem pomiędzy dwójkę rozmawiających, chcąc w końcu przerwać te nieprzystojne rozmówki.
Spojrzała z uśmiechem w twarz swojej pani.
-Żywię nadzieję, księżniczko, iż mój drogi kuzyn nie uprzykrzył ci zanadto początku przejażdżki?- odezwała się, gładko i z pełną dworskości kulturą wcięła się w chwilę pauzy, zanim kuzyn zdążył rozpocząć odpowiadać Mianie. -Maje zapowiadają się cudownie, nieprawdaż? Zieleń w tym roku szaleje za dwie, dzięki bogu o twarzy młodziana- zmieniła temat, kończąc go wyuczoną formułką, którą wszczepiono w dzieci wszystkich rodów dla ich własnego bezpieczeństwa.
Religia była kartą przetargową, wiara sprawą nie tylko osobistą.
Chcąc być innym musiałeś kryć się ze swymi obrządkami lub ich brakiem.
-Przyspieszmy, a nad rzeką uplotę ci, pani, wianek z nadbrzeżnych kwiatów oraz mięty- zaproponowała miękkim, zachęcającym głosem dziewczyna, nie pozwalając kuzynowi odezwać się.
Dalej miała złe przeczucia, jednakże opieka nad księżniczką wymagała od Avy, by postawiła dobro córki korony nad swoje.
Czyniła swoją powinność jak najlepiej potrafiła - uczyła się jeszcze, więc czasem pojawiały się sytuacje w których jej osobiste poglądy nie pozwalały zachować się trzeźwo.
Jednakże działo się to coraz rzadziej, coraz delikatniej.
Niedługo Ava zostanie dworką pełną gębą.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 5:52 pm

Obserwował drogę w milczeniu zupełnie jakby błądził myślami gdzieś przy martwej narzeczonej. O czym tak naprawdę myślał? Ciężko odgadnąć, jednak z pewnością nie zajmowała go aktualnie uroda otaczającej go przyrody... no może z małym wyjątkiem jednego jej elementu.
Stop Andriej. Nawet nieprzystojne myśli są niebezpieczne. Nerwy na wodzy, trzymaj się roli, tylko tak osiągniesz sukces.
- Bóg ma ją w opiece miłościwa panno. Nie może być już szczęśliwsza choć nas trawić będzie smutek.- Odparł spokojnie wpatrując się w słońce jakby wyczytywał godzinę. Jeszcze nie czas... Andriej nie śpiesz się.
- Zaszczytem będzie spędzić święto...
Nie zdołał dokończyć, gdy ta... Gdy jego kochana kuzyneczka postanowiła mu przeszkodzić. Przez ułamek sekundy jego twarz wykrzywił grymas gniewu, szybko jednak zastąpiony przez łagodne politowanie.
- Zaprawdę panienko twoja dworka bywa dość narwana skoro uznała za stosowne nam przerwać.- Był Radnym. Nie będzie pierwsza lepsza mu przerywać... Choć. Andriej panienka ją miłuje, wykorzystaj to.
Odjechał kawałek nie chcąc naruszać przestrzeni należnej kuzynce i uśmiechnął się zataczając dłonią okrąg.
- Niech Bóg da nam szczęśliwie dożyć tegorocznych świąt. Natura rozkwita za dwie. Ku czci Boga, ale i również ku radości naszej miłościwej panienki, by mogła się nią rozkoszować gdy wkroczy w wiek dojrzały.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   Sob Kwi 19, 2014 6:21 pm

Uśmiechnęła się pocieszająco do Królewskiego Radnego. Cóż, nawet nie umiała sobie wyobrazić jak bardzo musi boleć strata ukochanej osoby. Ona straciła tylko swego ukochanego ojca, lecz z pewnością nie był to taki wielki ból, jak ten który właśnie przeżywał młody radca.
- Musiał ją Pan bardzo kochać, Panie radco- Powiedziała. Słuchała co mówi jej towarzysz gdy nagle, jej dwórka bezceremonialnie wtargnęła między nią, a królewskiego radcę. Miana zganiła Avę wzrokiem, zapowiadając jej iż będą musiały poważnie porozmawiać gdy tylko wrócą do pałacu.
- Muszę cię zasmucić Avo, gdyż twój kuzyn nie uprzykrza mi naszej przejażdżki- Powiedziała uprzejmie. Inaczej nie wypadało, dworska etykieta zabraniała pewnych komentarzy w pobliżu danej osoby, tak księżniczka miała to tak wyuczone, iż przestawała nawet zwracać na to uwagę.
Uśmiechnęła się przepraszająco do jegomościa.
- Pan Radny ma rację Avo, nie przystoi damie aby przerywała czyjąś rozmowę.- Powiedziała, jednak tylko i wyłącznie dla samego faktu. Wiedziała jak denerwuje się spotkaniem księżniczki z jej kuzynem, co Miana naprawdę rozumiała. Pokiwała głową, na słowa dotyczące przyspieszenia.
- Z pewnością naszym zwierzętom wyjdzie to na dobre. Ruszajmy więc.- Zakomendowała po czym wprowadziła swojego Priama w kłus. Uśmiechęła się tylko do Avy na słowa o kwiecistym wianku. Po kilkudziesięciu jardach jej koń sam wszedł w galop. Po kilkunastu minutach, krzaki otaczające leśną ścieżkę zaczęły się przeżedzać to też dziewczyna sciągnęła wodzę konia, który niechętnie zaczął zwalniać.
Po kilku niedługich chwilach, ich oczom ukazała się nie wielka polanka, którą przecinała błęitna wstęga rzeczki.

[zt]?

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga nad rzekę   

Powrót do góry Go down
 
Droga nad rzekę
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Droga Węża
» Droga z czaszek
» Rafał K. i jego wojna z ...kim własnie?
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Przedmurza miasta-
Skocz do: