IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Pola   Czw Kwi 17, 2014 7:05 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Pola   Pią Cze 06, 2014 10:07 pm

Zaraz po zkończeniu obchodów święta Maje, księżniczka Miana udała się do swych komnat. Ominęła stertę drogich prezentów udając się do swych szaf i kufrów. Odprawiła wszystkie dworki i służki pod pretekstem późnej godziny i ulg z okazji święta po czym usiadła na swym łożu. Odpięła od paska sakiewkę z prezentem od kuzyna po czym wysypała zawartość na swe kolana, ku jej zaskoczeniu orócz wisiorka wypadła z niej również mała, pozawijana karteczka. Dziewczyna szybko rozwinęła skrawek papieru szybko czytając skreślone nań słowa.
Przykro mi. I wiem, że darzysz mnie niechęcią jeśli nie nienawiścią. Jednak wiesz, że twa matka a ma ciotka nie zna słów zaprzeczenia gdy o coś prosi, a prośby to poprzedzenie żądań. Nigdy nie łączyły nas silne więzi, jednak nie chcę cię unieszczęśliwiać i zrobię wszystko co w mojej mocy by przynieść Ci jak najmniej cierpień.
A póki obietnice nie zostały złożone, ciesz się życiem droga kuzynko.
W.

Księżniczka z niedowierzaniem przeczytała wiadomość jeszcze raz. I kolejny, i jeszcze jeden... Nie wierzyła. Czyżby jej stuknięty kuzyn okazał jakieś wyrazy człowieczeństwa? W zamyśleniu wstała, odkładając wisior na łoże po czym spaliła liścik nad kagankiem. Nie wiedziała czemu okazywał jej serce, jednak wiedziała, iż na pewno go posłucha. Będzie cieszyć się życiem, bardzo chciała poznać smak prawdziwego szczęścia...
Zdjęła swoją bogatą biżuterię, rozplotła finezyjnie upięte włosy, pozbyła się drogiej i ciężkiej sukni. Z jednego z kufrów wyjęła obcisłe, skórzane spodnie oraz męską koszulę, którą spięła paskiem. Na szyi zawiesiła wisior od narzeczonego po czym splątła rude włosy w luźny warkocz. Twarz skryła w obfitym kapturze po czym, z pomocą przekupionego gwardzisty wymknęła się do umówionego miejsca gdzie czekał już na nią jej brat, wraz z końmi.
Dziewczyna podeszła do swego brata, przytuliła go na powitanie po czym, najzwyczajniej w świecie wymierzyła mu siarczysty policzek.
-Wsiadaj- Syknęła po czym sama wskoczyła na konia. Wyjechali z pałacu pod osłoną nocy, dbając wcześniej o to by nikt nie dowiedział się o ich potajemnych piknikach. Dziewczyna po uprzdnim rozgrzaniu konia puściła go cwałem tuż za murami miasta, nawet nie patrząc czy jej brak za nią jedzie. Znaną im bu na pamięć droga dojechali na rozległe pola. Przy jednym z powalonych drzew dziewczyna zatrzymała konia, zeskoczyła z siodła po czym uwiązała zwierzę. Sama zdjęła kaptur ukazując kipiące od złości oczy. W jej złości było coś groźnego i niesmowicie pięknego. Poczekała aż jej brat rozłoży wełniany koc, oraz wyjmie butelkę wina. Usiadła naprzeciw króla.
- Jak mogłeś mi to zrobić?- Powiedziała głosem pełnym nienawiści i jadu.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Pola   Pią Cze 06, 2014 10:24 pm

Całe dnie błąkał się po zamku jakby bez życia. Wkurzało to wielu, nie tylko dworską rodzinę. Nawet służba się skarżyła, ze ich władca siedzi samotnie w spiżarni, a gwardziści uniemożliwiają im wykonywanie pracy. Doprawdy ciekawie...
Garion w końcu znalazł czas by uciec od swoich problemów miłosnych, jak i politycznych. Niestety myśli pozostawały z nim co dało się rozpoznać. Ale mniejsza. Ważna była "wycieczka" nocna z Mianą. Obiecał jej, więc musieli się przejechać. Sam król wraz z przekupioną strażą przyszykował konie. Lekko się uśmiechnął na widok siostrzyczki, jednak uderzenie z liścia trochę ten humor popsuł.
-Że, co?- Spytał nie otrzymując odpowiedzi. Sam chciał wiedzieć za co oberwał. Jednak teraz pewnie miał zamilknąć i jechać za nią. Tak też zrobił. Wsiadł na swego rumaka i oboje pojechali w stronę pól..
Był chyba środek nocy, ale te miejsce i tak było świetne na chwile relaksu. Nawet temperatura była wysoka. Jak tylko koc został rozłożony, a butelka przygotowana blondyn spojrzał pytająco na Mianę.
-Co takiego zrobiłem?- Spytał nie rozumiejąc jej postawy i zachowania w stosunku do niej. Ostatnio Karniworowie ciągle mieli jakieś problemy, ten nie był nowością...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Pola   Pią Cze 06, 2014 10:49 pm

Wywróciła błękitnymi oczami w których teraz panował istny sztorm. Jak mógł nie wiedzieć o co jej chodzi? Ach, była niemal pewna iż król również jest zamieszany, dopiero teraz zdała sobie sprawę iż ich matka mogła ustalić wszystko za plecami władcy, w końcu w praktyce to ona nadal żądziła królestwem... Westchnęła ciężko a jej oczy wypełniły się łzami. Dopiero teraz naprawdę do niej zaczynało docierać, jak bardzo jej rodzina chce zniszczyć jej dorosłe życie. Mimo łez w oczach nadal starała się trzymać swej wersji.
- Jak mogłeś się na to zgodzić?! Wiem że matka ma wpływ na ans wszystkich ale to nie jest dobrym powodem by przytakiwać jej planom..- Przerwała na chwilę tylko po to by z łzami lecącymi po jej bladych policzkach i trzęsącymi się dłońmi otworzyć butelkę wina po czym nalać go do dwóch pucharków, trochę zawartości rozlewając obok. Upiła spory łyk, starając się uspokoić targające nią emocje.
- Garionie, mój drogi bracie...Jak...Jak mogłeś zgodzić się.. by matka wydała mnie za naszego kuzyna Widara...?- Spytała łkając. Wiedziała iż tutaj, z bratem u boku pozbawiona jakichkolwiek ciekawskich spojrzeń mogła dac upust swoim emocjom. Przestała hamować łzy, co jakiś czas tylko ocierając je wierzchem dłoni. Od czasu zaginięcia jego narzeczonej nie chciała nawet się do niego zbliżać a tu? Miała dzielić z nim nie tylko życie ale i łoże. Na samą myśl iż tamten człowiek miałby spać koło księżniczki, jakby miał ją dotykać bądź, nie pozwólcie na to wielcy bogowie, płodzić z nią dzieci po jej plecach przebiegły zimne, nieprzyjemne ciarki.
- To przecież nasz kuzyn... Ja nie chcę z nim rozmawiać... Nie chcę z nim żyć... Nie chcę dzielić z nim łoża... Nie chcę na niego patrzeć... Ja chcę być choć raz szczęśliwa, kochany bracie- Powiedziała zapłakana znów upijając duży łyk wina. Księżniczka podciągnęła nogi pod brodę po czym objęła swoje nogi ramionami. Widziała smutek w jego oczach, jednak na pytania o to jeszcze nastąpi czas w końcu noc jest długa.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Pola   Sob Cze 07, 2014 6:00 pm

Dalej słuchał z niedowierzaniem. Nie rozumiał o co chodzi. Jej łzy jednak zapowiadały coś gorszego.
-Ale ja nie wiem...- Nie dokończył bo siostra postanowiła kontynuować swoją histerie. Dobra, ślubu nie jest taki fajny, ale żeby... Choć... On czuł się wewnętrznie tak jak on teraz właśnie. Jednak był mężczyznom. Królem, któremu nie przystoi płakać jak dziewce.
Smutne oczy przeniknęły ją na wylot. Garion miał zbyt wiele problemów na głowie, a teraz kolejny nadszedł.
-Nic mi nie wiadomym o twym ślubie z kuzynem naszym. Jednakowoż nie podoba mi się, ze matka zorganizowała coś bez wiedzy władcy. Masz moje słowo, że o niczym nie wiedziałem.- Upewnił ją król. Może była to nie do końca prawda. Blondyn podejrzewał ślub. Jednak sprawa z Avą wybiła mu to z głowy.
-Nie wiem jak Ci pomóc. Ta sprawa nie podlega moim rozkazom. A że pewnie nasza miłościwa królowa nie zmieni zdania... to licz na cud. I nie płacz. Zbyt wiele problemów.- Dokończył smutno.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Pola   Nie Cze 08, 2014 2:06 am

Na szczęście księżniczka, przynajmniej w obecnej chwili mogła pozwolić sobie na wylewanie łez. Była w towarzystwie jednej z osób którym ufała i wierzyła iż nie wykorzystają tego faktu przeciw niej. Jakże mógłby ją skrzywdzić jej własny brat, tak często zwierzający się jej z problemów jak i pomagający jej w trudnych chwilach? Dlatego też bardzo ciężko było jej uwierzyć w to iż wyraził zgodę na jej ślub. Widziała w jego oczach iż nie dokońca ją słucha, niestety nie mogła nic na to poradzić, może z wyjątkiem pozwolenia mu się wygadać.
Westchnęła ciężko cały czas łkając. Miała cichą nadzieję iż jej brat będzie w stanie jakoś zapobiec temu nieszczęsnemu zdarzeniu. Dziewczyna rozplotła swe ręce po czym, po upiciu kolejnego łyku swego wina przesunęła się do swego brata po czym najzwyczajniej w świecie położyła głowę na jego kolanach. Tak, jak robiła to zawsze gdy było jej bardzo smutno i przychodziła do swego ojca, bądź starszego brata bądź wteyd gdy nękały ją nocne koszmary nia dające jej spać. Rudy warkocz spłynął z jej pleców na kolana króla.
- Da się temu jakoś zapobiec, miłościwy bracie? Wzbiera mnie obrzydzenie na samą myśl iż ten mężczyzna mógłby mnie dotknąć..- Powiedziała nadal łkając. Nic na to nie mógł poradzić, była bardzo uczuciową kobietą od małego marzącą o wielkiej miłości... A teraz wyrwano jej jedyną rzecz o której mogła marzyć w brutalny i okrutny sposób. Ach, musiała z kimś porozmawiać, kimś kto miał mniej problemów na głowie i mógłby spojrzeć na tę sprawę świeżym okiem. Do jej głowy przyszedł nagle bardzo dziwny pomysł, wręcz trochę szalony.
- Bracie, gdybym potrzebowała opuścić pałac na kilkanaście godzin będę mogła liczyć na twoją protekcję? Proszę...- Powiedziała błagalnym tonem po czym spojrzała z ukosa na swego brata oczyma czerwonymi od płaczu, powoli zaczynała się uspokajać. Przekręciła się tak, by widzieć twarz króla.
-Jakie to problemy dręczą mojego brata?- Spytała przenikając go zaszklonymi oczami.


_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Pola   Nie Cze 08, 2014 8:26 am

Władca także westchnął gdy siostra kładła głowę na jego kolanach. Pomagało jej to. Dawało bliskość której teraz jej często brakowało. Tak jak mu. Gdy był ojciec dzieci biegały do niego az problemami i się zwierzały. Teraz... pozostał Garion, który tak był łudząco podobny do dawnego króla, ze stanowił wsparcie dla reszty rodzeństwa. Ale kto pomaga mu? Jak na matke liczyć nie można? Zgadza się, jest siostra, ale dalej to nie to samo. Jako "ojciec" rodziny jednak musiał działać sam...
-Chciałbym Ci pomóc, lecz czym jest me słowo w porównaniu ze słowem królowej? W tej sytuacji wiele nie mam do gadania. Ale wiodzę twój ból i sam zaczynam tro przeżywać wewnętrznie. Ale mam tyle problemów na głowie... Jakbym umiał to wszystko rozwiązać.- Odparł odwracając wzrok od jej rudych włosów by móc spojrzeć na księżyc. Nie miał ochoty dzś pić. Lecz ona powinna. To załągodzi ból. Da się jej z tym przespać jeszcze...
-Opuścić?- Zdziwił się. -Ale kiedy i po co?- Spytał niepewnie. Jeśli miałby się zgodzić to najpierw musi wiedzieć o co chodzi. Może być różnie. Kochanek, ucieczka, itd. Garion w prawdzie też nieraz znikał, ale jego siostra... hm...
Zastanowił się nad jej pytaniem. Teraz jego kolej?
-Miano, ja także przeżywam rozterki spowodowane drugą osobą. Ja... zakochałem się w kobiecie, której mieć nie mogę i mieć nie będę mógł.- Odpowiedział i dało się zauważyć w jego spojrzeniu ponowny smutek. Sam temat mógłby być dla kobiety niezrozumiały. Król i zakochanie się? Te rzeczy się nie łączą.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Pola   Nie Cze 08, 2014 4:35 pm

/tej samej nocy co maje

Uzyskała zgodę na wyjazd - teraz jedynie, jako iż pełnia chwaliła się srebrem światła, musiała sprawdzić jakąż odpowiedź na zadane pytanie ma dla niej rzeka. Szybko przebrała się w swojej skromnej komnatce, zakładając wygodną suknię z białego aksamitu oraz pelerynę, również białą - krawiec, gdy o nią poprosiła, był niemalże śmiertelnie zszokowany, jak niepraktycznym będzie to okrycie. Związała troczki pod szyją, nie zakładała butów. Boso wymknęła się z własnej pałacowej komnatki zarzucając na puszczone luzem włosy obszerny kaptur zasłaniający jej twarz tak, iż tylko jasne usta oraz brodę widać było spod jego krawędzi. Stąpała cichutko, niczym kot, przemykała ciemnymi korytarzami niczym zjawa z najgorszych sennych koszmarów na swojej drodze ku stajniom. Jedynym kolorowym elementem jej stroju była zawieszona na białym pasie przepasającym biodra dworki czerwona niczym krew sakwa pobrzękująca cicho kryjącą się w jej wnętrzu bransoletą o niezliczonej ilości złotych wisiorków.
Pobrzękiwała również ściskanymi w dłoni złotymi monetami, którymi dziewczyna opłacała wszystkich mijanych służących oraz gwardzistów, by okazało się, że nigdy nie widzieli jej tamtej nocy na oczy.
Przekupiła również stajennego, by wyczyścił jej konia i założył mu ogłowie, a także by pomógł jej wsiąść. Szeroka suknia szyta z pełnego koła rozłożyła się i pofałdowała na końskim grzbiecie oraz zadzie, gdy dziewczyna usiadła po męsku, okalając nogami oba boki wierzchowca.
Rzuciła stajennemu monetę, po czym spięła konia poprawiając jedną dłonią kaptur.
-Dalej, Inverno. Musim coś ważnego zrobić- szepnęła do zwierzęcia, gdy przejeżdżali kłusem przez boczną bramę pałacu.
Popędziła jabłkowitego siwka do galopu kierując się ku leśnej ścieżynce prowadzącej nad rzekę.
Jechali dość szybko, jednak nie było w twarzy dziewczyny ani w pochrapywaniu araba znaków pośpiechu, jedynie wrażenie podróży mającej swój konkretny cel.
Noc była jasna dzięki srebrnemu światłu księżyca, a łuny świątecznych ognisk rozjaśniały horyzont cienkimi, rozmytymi pierścieniami złota. Drzewa szumiały tajemniczo, jak gdyby szeptały między sobą: "Kim jest ten biały jeździec w głębokim kapturze? Cóż to za widmo galopujące między naszymi pniami?". Oczy zwierząt obserwowały zjawę spomiędzy drzew, zanurzone w bezświetlnej czerni cieni rzucanych przez dostojne rośliny pnące się ku niebu. Koń mknął przed siebie, znając już dobrze drogę nad rzekę, znając ją na pamięć.
Dziewczyna jedynie dodawała galopu, tuląc się do końskiej szyi, by niewidzialna gałąź nagle nie zmaterializowała się przed jej twarzą, by zrzucić ją ze srebrnego grzbietu Inverna.
Zwolnili, gdy tylko zabłyszczała im woda odbijająca nocne światło nieba.
-Zatrzymaj się, Inverno- powiedziała miękko Ava, ściągając delikatnie wodze i usztywniając dosiad.
Zsunęła się z wierzchowca, zarzuciła na płotek wodze, po czym uniosła skraj sukni, przerzuciła koniec peleryny przez łokieć i weszła do wody. Zaczęła wędrować w górę rzeki, poszukując gałęzi na której miały odznaczać się trzy węzełki z błękitnych wstążek.
Zobaczyła.
Wyszła na brzeg tuż obok drzewa, którego gałąź zwieszała się nad wodą.
Przymknęła oczy, odetchnęła powtarzając zadane rzece niemal pół miesiąca wcześniej pytanie: co czeka mnie we dworze?
Pociągnęła za jedną ze wstążek, jak gdyby chciała wyłowić małą rybkę z nurtu rzeki - gdy wstążka wraz z zaczepionym na niej wisiorkiem wyłoniła się z wody, okazało się, iż dwie wstążki splątały się ze sobą, tworząc przepowiednię.
Spojrzała na wisiorki z zaplątanych wstążek - łza oraz serce, smutek i miłość.
-Och, nieszczęście- westchnęła tak, jak gdyby nie było jej żal nieprzyjemnie rysującej się perspektywy najbliższej przyszłości. Westchnęła odczytując przepowiednię tak, jakby dotyczyła kogoś innego, osoby kompletnie jej nieznanej i obojętnej.
Wyprostowała się, spojrzała na stojącego spokojnie w oddali araba, czekającego wiernie na swoją panią.
Zabrawszy wszystkie wisiorki ruszyła wąskim brzegiem ku niemu, ponownie narzucając na białą głowę kaptur, by zasłonić swoje oblicze. Zacisnęła w drodze sakiewkę, znów zamykając w niej szczelnie i bezpiecznie wszystkie swoje wisiorki.
Dosiadła konia, wciąż mając po wędrówce przez wodę wilgotne stopy oraz kostki. Ścisnęła w dłoniach wodze popędzając konia, aby wyrwał z miejsca galopem.
Dziewczyna zdecydowała się skorzystać ze skrótu, pojechać przez rozległe pola.
Kluczyła między drzewami, aby w końcu wyłonić się spomiędzy drzew, białolica i w biel odziana, na siwym koniu o kilkunastu ciemniejszych nieco jabłkach na sierści zadu - zatrzymali się razem gwałtownie, gdy tylko dżokejka ujrzała siedzących na polu ludzi. Koń zamachnął się ogonem odpędzając komary.
-Któż to jest, Inverno?- wypowiedziała szeptem pytanie, a za chwilę dar odpowiedział jej, spotęgowany pełnią księżyca. -Król, księżniczka... Jesteśmy zgubieni, Inverno. Królowa nie pozwoliłaby, by jej królewscy potomkowie w połowie nocy samotnie siedzieli wśród pól- Ava rozejrzała się błękitnymi oczyma, dostrzegając trzy czarno ubrane sylwetki, niby centaury - mężczyźni, gwardziści na czarnych rumakach. -Jesteśmy zgubieni, koniku- westchnęła, nie poddając się.
Popędziła zwierzę do cwału, wyrwali się z miejsca niczym wicher.
Zjawa dosiadająca konia- ducha.
Na takie zjawisko wyglądali, pędząc ku miastu.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Pola   Nie Cze 08, 2014 6:04 pm

Jakoby na przeciw białej zjawie z lasu wypadli jeźdźcy podzwaniający kolczugami, te zaś lśniły w świetle pochodni trzymanych przez mężczyzn. Był ich dobry tuzin, pędzących poprzez kolumnady drzew w towarzystwie niespokojnego rżenia wierzchowców. W taką noc jak tą niewielu chciało wychodzić ze swych domów. W taką noc jak tą, niewielu odważyłoby się na szaleńczą gonitwę. Gdy przedzieli wieś z której otrzymali wieść o dziwnej zjawie, nawet psy nie odważyły się zaszczekać.
Oblicze księżyca przecięło już niebo gdy ujrzeli pędzącą z naprzeciwka istotę. Jej pojawieniu się towarzyszył także przeszywający dźwięk rogu sygnałowego. Tuzin jeźdźców do tej pory jadący w grupie rozbił się rozsypując na boki. Nie dali jej szans na odwrót lub ucieczkę. Koń dziewczyny zatrzymał się jak skamieniały gdy ciężkie rumaki pognały w jego stronę. Może to nagły czar? Było to tak niespodziewane, że Ava zakołysała się w siodle ściągając wodze do siebie by utrzymać się na grzbiecie siwaka. W tym czasie oni dopadli do niej. Otoczyli ją. Świadkiem tych zdarzeń byli ludzie siedzący na polanie, w cieniu kołyszących się osik byli niedostrzeżeni przez królewską gwardię.
Dwóch mężczyzn zeskoczyło z koni, podczas gdy reszta pozostawała sztywno w siodłach gotowi rzucić się do pogoni gdyby rumak dziewczyny jednak zmienił zdanie i postanowił ruszyć przed siebie. Niższy z nich podjął wodze rumaka drugiego z pieszych, najwyraźniej dowódcy gdyż to przy jego boku kołysał się róg i to on ruszył ku dziewczynie ze srogim wyrazem twarzy. Pochodnie które go oświetlały nadawały mu wygląd drapieżnika - czarne oczy, ostre rysy oraz głowa która wydawała się podłużna ze względu na związane w warkoczy równie ciemne włosy. Miał on na sobie mundur gwardii królewskiej, wzbogaconą o symbol na piersi. Koło przecięta na pół, symbol wyznawców Gornia. Jego towarzysze mieli identyczne brosze na piersiach. Byli wysłannikami kogoś z kościelnych a to wróżyło tylko kłopoty.
Drapieżnik uśmiechnął się do kobiety odsłaniając nienaturalnie białe zęby. Wyciągnął w jej stronę rękę, drugą zaś opierając o rękojeść kordu.
- Proszę o zejście z konia. Zostaje pani aresztowana. I jeśli nie zechce pójść po dobroci to zabierzemy siłą. - W jego głosie słychać było, że nie żartuje. Jeśli będzie się opierać wystarczy drgnięcie mięśni w szczęce a jego ludzie zakneblują jej słodkie usteczka, zwiążą powrozem delikatne dłonie a na głowę zarzucą wór coby wiedźmie ślipka nie mogły oczarować męskich serc.
Ciekawe czy król i księżniczka spróbują się wmieszać. Nie powinno ich tu być, powinni być w zamku. Jeśli się wmieszają to ujawnią swoją tożsamość i stracą możliwość na dalsze wycieczki poza miasto. Poza tym, gwardziści mieli po swojej stronie ogólnie znane prawo zakazujące czarostwa i nekromancji w każdej jego formie, a jeśli aresztowali dziewczynę to najwyraźniej mieli dowody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Pola   Pon Cze 09, 2014 10:35 pm


Mężczyzna musiał wziąść na barki ciężar swojej pozycji, nie tylko jako króla ale i najstarszego członka rodzeństwa. Owszem, spadło to na niego jak grom z jasnego nieba jednak powinien był mieć na względzi enie tylko dobro swoje, ale i innych zależynych od niego osób. Księżniczka poczuła nawet, iż jej brat zapomniał o tym, że zawsze może zwrócić się z problemami do niej, jakże uwielbianej w roli słuchaczki opowieści i dobrego doradcy. Westchnęła po czym uniosła się do półsiadu i spojrzała w oczy swego brata. Niebieskie tęczówki księżniczki były pełne rozpaczy, wydawały się powoli umierać.
-Muszę porozmawiać ze swym przyjacielem, kochany bracie. Jest to mężczyzna mądry i chciałabym poznać jego zapatrywanie się na tę sytuację. Proszę...- Powiedziała tonem pełnym prośby jak i aż nazbyt poważnym. Podświadomie czuła iż dawny przyjaciel może mieć jakiś szalony pomysł jak z tego wybrnąć,nie kryjmy dziewczyna potrzebowała również wsparcia od kogoś gdyż niestety ani na matkę ani na starszego brata nie mogła liczyć.
Uniosła zdziwiona brwi po czym spojrzała na niego z zaciekawieniem. Cóż, fakt iż jej brat, wielki bawidamek i łamacz serc się zakochał porządnie ją zszokował. Kto jak kto ale ona znała go niemal na wylot, przekręciła delikatnie jego twrz by widzieć oczy mężczyzny. Po kilku chwilach wpatrywania się w nie, wiedziała już niema wszystko czego potrzebowała.
- Nie zdaje ci się? Nigdy nie słyszałam byś się zakochał, bracie...Chodzi o moją dwórkę?- Spytała po czym założyła ręce na piersi. Już miała zadackolejne pytanie gdy ów dziewczyna wjechała na pola, jak się okazało nie sama lecz z pogonią królewskiej gwardii. Miana uważnie oberwowała całe zajście z sercem niemal na ramieniu. Niemal natychmiastowo naciągnęła kaptur na siebie tak, by jej twarz skryta była w bezpiecznym cieniu nakrycia głowy. Spojrzała przestraszona na swojego brata.
- Garionie nie chcę mieć problemów. Nic teraz nie możemy zdziałać...- Wyszeptała. Oblana zimnym potem, bezszelestnie i bardzo powoli przesunęła się w cień drzew by ukryć się przed gwardzistami. Ach, jakby chciała się teraz rozmyć w powietrzu !
Wiedziała iż Ava jest na przegranej pozycji, dokładnie znała prawa Amentesu jak i odwaznych strażników. Była niemal pewna iż dziś nie odpuszczą takiego kąska, muszą doprowadzić dziewczynę do więzienia. Bezsensem dla niej było ujawnianie się i ściąganie na siebie kłopotów.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Pola   Wto Cze 10, 2014 1:34 pm

-Pewnie tego pożałuje... ale gorzej nie będzie. Zgoda. Lecz wróć.- Oparł lekko się uśmiechając. Miana miała na tyle szczęście, że miała brata króla co jest niezwykle pomocny. No aż nie do wiary...
Przechodząc do części z JEGO problemami można wywnioskować, że siostra nie jest tak mało doinformowana. W sumie Garion przypuszczał, że ona coś zauważa. Kogoś również.
-To bez znaczenia już. Co się stało... to się nie odstanie. To przeszłość, która mogła potoczyć się odpowiednim torem teraźniejszości i skończyć się piękną przyszłością.- Odparł smutno. To było dziwne. Od kiedy król tak filozofował? Łał. Może napisze książkę. Byłaby zapewne ciekawa.
Król gdy tylko zobaczył całą akcje jego serce stanęło w miejscu. Ava! Ukochana... jednak sytuacja wyglądała źle. Zbyt źle. Król walczył z samym sobą, jednak słowa Miany przeważyły szale zwycięstwa.
-Ja... masz racje. Nie chce tego oglądać.- Rzekł łapiąc siostrę pod ramie i pobiegł z nią w stronę koni. Gdy tylko na nie wsiedli mogli szybkim galopem wrócić do pałąacu. Garion zerkał jeszcze przez ramie doglądając sytuacji.

[z/t] dla obu chyba?

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Pola   Sro Cze 11, 2014 12:06 pm

Widziała już kiedyś tę noc, tego drapieżnego ptaka - dowódcę gwardzistów, widziała już siebie, całą białą, z włosem rozwianym po cwale. Widziała już to - jak mogła zapomnieć? Długo już wiedziała, że nadejdzie księżycowa noc, która dla białolicej Avy skończy się zamknięciem w ciasnej celi wieży Robur. Spojrzała zimno na mężczyzn, potoczyła złowrogim wzrokiem po ich twarzach. Zauważała drobne zmiany w ich oczach, jak gdyby lękali się utrzymać z nią wzrokowy kontakt na dłużej. Uśmiechnęła się złośliwie jednym kącikiem ust, wstrzymując tańczącego pod nią nerwowo rumaka.
-Mówiłam, Inverno. Jesteśmy zgubieni- powiedziała ciepło do zwierzęcia, uspokajająco klepiąc go po karku.
Dalej niespokojnie drobił nogami, jak gdyby paliła go w kopyta ziemia na której stał.
Przez jakiś czas milczała dalej, przyglądała się spokojnie i godnie okręgowi coraz ciaśniej się wokół niej zacieśniającym. Inverno wspiął się, zmuszając dziewczynę, by przytuliła się do jego grzywy w obronie przed upadkiem z tak nagle skośnie uniesionego grzbietu.
Zawierzgał przednimi nogami, zmuszając tym samym, by stojący przed nimi konni nieco poluzowali swój szyk, jak gdyby chcąc powiedzieć dosiadającej go panience: "Ruszajmy! Uciekniemy!". Ona jedynie odrzuciła rozpuszczone dziewiczo niemalże białe włosy na plecy, gdzie spłynęły jasnymi falami po białym niczym śnieg kapturze, który spadł z głowy panny, gdy cwałowali z rumakiem w amoku ucieczki.
Dlaczego nie przypomniała sobie w porę o przypowieści swojej przyszłości?
Dlaczego jej dar nie może czasem pomóc zmienić to, co odkrywa przed nią w wizjach?
Mężczyzna przypominający Avie drapieżnego ptaka, czy też może nawet sępa bądź innego ścierwojada, podszedł do niej zsiadłszy z konia. Uśmiechał się nieprzyjemnie, jednak Ava nie traciła hartu ducha. Przecież widziała to wszystko wcześniej, ona już z góry wie, jak wszystko się potoczy.
Starała się nie myśleć o swojej przegranej sytuacji - spojrzała hardym wzrokiem na mężczyznę, jednocześnie uśmiechając się na poły słodko, na poły z pogardą dla głupoty dowódcy gwardii.
-Wsiadajcie lepiej na konia i prowadźcie, panie gwardzisto, do wieży Robur. Pieszo tam nie pójdę- powiedziała władczo, jednocześnie w tych samych słowach dając się pokornie aresztować, ale również kreując swój wizerunek wśród tych mężczyzn jako panienki wyżej od nich postawionej, dla nich - nietykalnej.
Uspokoiła konia, przenosząc spojrzenie na mądry księżyc, wiszący na niebie. Wiedziała już, co włoży na swoją egzekucję - suknię, która tak niedawno została uszyta, suknię, która była jak najwierniejsi przyjaciele Avy - gwiazdy, księżyc, nocne niebo. Suknię z granatowego aksamitu o pięknym połysku, ze spodnią suknią z tej samej materii, wyszywaną w księżyce i gwiazdy srebrnymi nićmi.
Nie zwracała już uwagi na gwardię, pochłonięta tętniącą w jej żyłach mocą daru, która podczas pełni wydawała się być w niej żywsza niż sama krew, gorętsza niż serce.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Boży Głupiec

avatar

Ród : Ho hej
Skąd : Oddzwoneczkuj się!
Praca : Żarciki

PisanieTemat: Re: Pola   Pią Cze 13, 2014 10:08 am

//Będzie krótko, jak zwykle. Pokieruje w jednym twoją postacią, żeby szybciej było.


Nie stawiała się? Zabawne. Lecz oni nie mogli wiedzieć co w jej duszy gra. Nie mieli władzy jaką dawała świadomość o przyszłości, lecz ci którzy taką widzę posiadali za prawdy musieli być smutni. Bo jak to jest, wiedzieć o tym co cię spotka? Żadna niespodzianka i radość z tego co na nas czeka.
- A kto powiedział, że będziesz jechać konno wiedźmo? - Widać nie był w najlepszym nastroju, tym bardziej, że go irytowała ta młoda i zarozumiała dziewczyna.
Czekał w ciszy aż zsunie się ona z siodła i doczekał się. Ona mogłaby tu marznąć gdy ich grzały bluzy spod kolczug. Zaczynało się robić zimno.
Gdy zeszła z konia jej dłonie zostały oplecione powrozem zaś jego koniec przywiązano do łęku siodła dowódcy. Wskoczył on na siodło obracając się do dziewczyny. Jej wierzchowcem też już się zajęto, również przymocowując go do innego z jeźdźców.
- Zapomniałem wspomnieć. Panienki siostra zaginęła. Jest panienka podejrzana o zabójstwo, panienki siostry przy pomocy czarów. - Uśmiechnął się paskudnie. o tłumaczyło czemu sprowadzono ją do parteru.
Teraz nawet Goldwell jej nie pomoże...
Ruszyli stępa do Wieży Robur.

//zt2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pola   

Powrót do góry Go down
 
Pola
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Przedmurza miasta-
Skocz do: