IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 1:27 pm

-Królu, proszę, zapomnijmy o tym wszystkim. Dziś jest święto księżniczki. Twój ojciec, świętej pamięci Tarion kazał mi zrobić z Ciebie prawdziwego władcy i pilnować przed problemami. Obiecałem mu to. Niech król nie utrudnia tego...- Powiedział stary doradca prowadząc swojego władce w stronę altan. Garion nic nie mówił przez dłuższy czas, lecz kiedy byli już prawie na miejscu zatrzymał się.
-Jesteś mym przyjacielem. Więc ja też Cię o coś proszę. Zrozum że czuje ból.- Powiedział cierpko i już bez swojego doradcy sam trafił do królowej i jubilatów... Znaczy jubilatki. Brat chyba się nie pojawił na własnych urodzinach. Garion też miał ochotę stąd odejść i nie wracać. Odejść jak najdalej...
-Wybaczcie mi to zniknięcie.- Powiedział smutno w stronę matki i siostry. Resztą rodziny się nie przejął. Ogólnie król wyglądał teraz jak nie do życia.
Władca zmierzył do swego tronu, który mu przygotowano i zasiadł na nim wygodnie. Zerkał co jakiś czas w stronę tłumów. Dojrzał wielu, Widara, dworki, ale nie Ave. Może już poszła? Albo ukryła się wśród ludzi...
Król opuścił głowę w smutku. Czekał tylko na znak od Miany by móc się wynieść. Miał dość świętowania. Jednak chyba to tak szybko się nie skończy. Szczególnie, ze dało się słyszeć dyskusje królowej i księżniczki... "Ślub? A jednak? Komu jeszcze życie się pieprzy?" Pomyślał udając, że nie skupia się na niczym wkoło.

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 4:29 pm

Gdy Chella ciągnęła ją za dłoń minęły ciemny zaułek i ten murek, gdzie jej usta połączyły się z królewskimi. Panienka odwróciła wzrok, nie chcąc o tym myśleć. Posłusznie wędrowała za wiedźmą, pozwoliła usadzić się na ławeczce, gdzie siedziała wyprostowana, jednakże dłonie miała splecione skromnie na podołku, wzrok natomiast skierowała smętnie na swoje kolana.
-Księżniczka wysoko jest urodzona, z dwóch rodów Amentesu. Poradzi mi tak, by dla obu rodów rozwiązała się ta sytuacja jak najpomyślniej, nie dla mnie i Carakasów. W gorącej wodzie kąpana będzie zła na mnie, iż jej brat żywi do mnie nieco cieplejsze niż powinien uczucie- przemówiła w odpowiedzi kręcąc przecząco głową.
Uwielbiała księżniczkę Mianę i swoją służbę u niej, jednakże złą była ona powierniczką dla zwykłej dworki. Uważać trzeba na to, co mówi się członkom rodu królewskiego, gdyż przy szczerości oraz głębokiej wierze w ich intencje szybko można stracić głowę na zakrwawionym pieńku, która potoczyłaby się po trocinach z otwartymi, mętnymi brakiem oddechu oczyma.
-Prawiłam z nim przez chwilę, o mało nie odebrał mi siłą cnoty- zacisnęła dłonie na materii spódnic najsilniej jak potrafiła, tak mocno, że kostki dłoni pobielały niczym rozpalone do granic możliwości żelazo.
Nagle, słysząc słowa niemal będące dla niej obelgą, uniosła lśniące niezadowoleniem oczęta na rudowłosą powierniczkę i mentorkę. Odpuściła uścisk dłoni na sukni, złożyła je znów na podołku, uniosła wyżej brodę, dumna ze swego pochodzenia, znająca jego wysoką wartość.
-Chello, ubliżasz mi mówiąc, iż urodziłam się zbyt nisko dla króla! Jestem córą jednego z najbogatszych rodów Amentesu!- obruszyła się dziewczyna. -Nie jestem być może zamorską księżniczką, jednakże nie brakuje mi niczego, by zostać królową- dodała marszcząc nieco gniewnie jasne czółko. -Gdybym związała się z wojakiem wywołałabym mezalians, przyniosłabym dyshonor sobie i rodzinie! - podniosła się gwałtownie z zajmowanego na ławie miejsca. -Nie pozwolimy, by król zapomniał o mnie! Nie, nie! Zostanę królową kochaną przez króla i lud- ambicja odezwała się w niej niczym echo dawnej hardości. Zasznurowała usta, nie chcąc powiedzieć już nic, co mogłoby urazić wiedźmę.
Padła znów przed nią na kolana, łapiąc między ręce jej dłoń.
-Błogosław, proszę, moim planom. Idę za serca mojego biciem- poprosiła, nagle kornym tonem głosu, jak gdyby jednocześnie prosiła o wybaczenie, wyrażając swój szacunek dla akuszerki. -Mówi mi mój dar, iż powinnam iść tą drogą- dodała w ramach wytłumaczenia, a być może usprawiedliwienia.
Uniosła spojrzenie jasnych, błyszczących oczu na wiedźmę.
-Żaden plan na nic się nie zda. Nie mogę zostać w Alces, muszę pojechać do domu i zastąpić w obowiązkach moją schorowaną mać. Zobaczymy się latem, gdy zakończy się letni objazd królestwa, kiedy wrócę zapewne ze dworem do stolicy- sprzeciwiła się z łagodnym uśmiechem, którego urokowi ulegali niemalże wszyscy.
Podniosła się z klęczek, dygnęła z szacunkiem przed kobietą.
-Wybacz, iż już cię opuszczam, Chello. Muszę się jednakże udać do księżniczki i prosić, by zwolniła mnie ze służby w swoim orszaku, póki matka moja nie odzyska zdrowia- przeprosiła, po czym ucałowała kobietę w policzek.
Odwróciła się, oglądając przez ramię na czarownicę, machając jej dłonią na pożegnanie.
Wróciła do altany, gdzie dygnęła głęboko przed królową, księżniczką, królem jeszcze zanim wstąpiła na rozstawione podwyższenie.
-Księżniczko Miano, przyszła wiadomość z mych rodzinnych stron. Zmuszona jestem, jeżeli dasz mi pozwolenie na przerwanie służby, wrócić do domu i przejąć obowiązki schorowanej pani matki- powiedziała, wciąż w pełnym szacunku dygu. Prosiła nie tylko głosem i treścią, a postawą ciała samą w sobie.
Trzymała między palcami uniesioną materię sukni, jednocześnie w jednej z dłoni ściskała świstek papieru, lakonicznej treści wiadomość od ojca.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 5:00 pm

Królowo, och, królowo!
Podwójna królowo!
Nie obserwuj z takim pobłażaniem zauroczonego białym licem dworki króla, nie jest przecież ona ni księżniczką zza morza, ni żadną królewną. Urodzona dostatecznie wysoko by być kandydatką, jednakże cóż to za mariaż, który nie przynosi królestwu żadnych korzyści?
Królowo!
-Jest piękna i udało jej się ujarzmić twego królewskiego brata. Patrzy na nią, jak gdyby była aniołem, choć wokół tyle urodziwych panienek! Jest jeszcze niecierpliwa, z racji na wiek, jednakże odpowiedzialności i inteligencji odmówić jej nie wolno. Odpowiednie to cechy u władczyni, pozostałych zalet królowej nauczy się w czasie tej długiej drogi, którąż przed sobą ustaliła- powiedziała królowa bez większego szafowania jakimikolwiek emocjami. Zerknęła kątem oka na swą książęcą córkę, chcąc zobaczyć jej reakcję na podobne postawienie sprawy. Zobaczywszy, co chciała, zwróciła się do niej z nieco przebiegłym błyskiem w oku. -Dopuścić musimy kogoś spoza rodu do okolic korony, by nie zarzucono Kulkiddom próby przejęcia kraju, zbyt wielkiego umacniania swojej pozycji. Dlategoż ty musisz poślubić swego kuzyna, by nieco później odprawiony ślub twego brata i panienki Rede zagłuszył nieprzychylne głosy na temat twojego mariażu. Twoim obowiązkiem wobec Kulkiddów jest poślubienie Widara, córko. Zachowaj się mądrze, pamiętaj o dobru rodu- choć tłumaczyła jej zawiłości swego planu, co samo w sobie było już dla Miany pewnym osiągnięciem, surowym głosem to ostatnie zdanie wypowiedziała miękko i przychylnie, jak gdyby w końcu mogła być dumna z córki, gdy ta jedynie spełni pewien warunek przed nią postawiony.
-Podawać będziemy Avie w winie bądź piwie, w posiłkach zioła uniemożliwiające wystąpienie brzemiennego stanu, dzięki czemu twoi i Widara potomkowie, kolejni potomkowie Kulkiddów i Karniworów, będą bliskie sukcesji- dokończyła tłumaczeń, dla siebie zachowując małą część planu dotyczącą młodszego z synów.
Trzeba było pozbyć się go z kolejki ustawiającej się całymi kilometrami, kolejki ludzi mogących dziedziczyć tron.
Jednakże to dopiero po śmierci jego królewskiego brata, królewskiego synowca Rai.
Przepowiadała mu i jego wybrance serca długie i szczęśliwe życie, po którym dziedzicami zostaną dzieci Miany i Widara.
Królowa robiła wszystko, by zapewnić swemu rodzimemu rodowi, temu, którego krew płynęła w jej błękitnych żyłach, możliwość sukcesji, przejęcia tronu na własność i posiadania go przez długie lata.
Potrzebowała jedynie, by pionki w jej grze były posłuszne.
-Córko, nie zawiedź mnie. Nie przedkładaj swoich chętek nad obowiązek wobec rodów- powiedziała miękko, jednak bez uśmiechu, wydając się być na zapas smutną możliwością rysującą się przed jej oczyma: możliwością zostania zdradzoną przez własną córę, w imię ślubu z miłości.
Miłość potrzebna była jedynie wtedy, gdy sprzyjała planom.
Gdy pojawił się jej królewski synowiec, Garion, zamilkła.
Odpowiedziała skinieniem głowy na pokłon Avy, po czym przyjęła zaproszenie do tańca jednego z dawnych członków rady, wciąż grzejących swoje krzesła podczas obrad. Zeszła między pospólstwo, by bawić się w to radosne święto - za to ją kochano.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 5:54 pm

Przemknął przez tłum w kierunku podwyższenia na którym to zabrała się prawie cała rodzina królewska. Zabawny to był widok, trzeba przyznać. Lecz jego poczucie humoru należało do trochę skrzywionych, nie czas o tym prawić.
Wstąpił po stopniach w kierunku kuzynostwa po drodze mijając swą ciotkę, królowej posłał szybki ukłon wiedząc, że na te do ziemi nie musi się silić. Była zajęta i nie liczył by w tej chwili zainteresowała się jego osobą. Gdy już wyminął służbę ruszył w kierunku rodziny. Nie był świadkiem spisków Rai i może lepiej, dzięki temu może kiedyś zazna spokojnego snu. Lecz sądząc po spojrzeniu króla nie mógł na to liczyć. Co też jemu się znowu stało? Wyglądał jakby właśnie ktoś go pozbawił co ważniejszych części ciała i nie mowa tu było o tym co w czaszce. Gdy podszedł na odpowiednią odległość skłonił się przed królewskim rodzeństwem.
- Królu. - Jego osobę ominął spojrzeniem zatrzymując się na bladolicej zjawie. A tą co tu przywiało? Potem jednak zwrócił się z powitaniem i do jubilatki. - Księżniczko. - Uśmiech zsunął się z jego oczu pozostając tylko na ustach, w oczach zawitał głęboki smutek. - Oby zdrowie wam dopisywało a Bogowie patrzyli przychylnym okiem.
Wyprostował się sztywno sięgając do wewnętrznej kieszeni kamizeli wykonanej z cienkiej, srebrzystej skóry. Nie przepadał za drogimi materiałami zaś ta część ubioru zdawała mu się nader wygodna. Przed wejściem na podest zsunął oczywiście rękawy koszuli tak by nadgarstków sięgały i blizny nie niszczyły nastrojów zebranych. Wróćmy jednak do tego po co sięgnął alchemik, wyszywana sakiewka zdobiona bursztynem znalazła się w jego dłoni a on zastygł na chwilę niepewny. Koniec końców jednak podjął decyzję. I skłonił się znów księżniczce.
- Pozwolisz pani, że wręczę Ci drobny podarunek. Nijak się mający do tych które pewnie zyskasz od innych krewnych czy też rodów, lecz mam nadzieje, że nie będzie Ci on nie miłym. - To powiedziawszy z niepewnością w oczach wysunął w jej kierunku dłoń z sakiewką.
W środku znajdował się wisiorek, niezbyt wpasowujący się w modę napływającą z Lucji jednak widać w nim było misterną robotę świetnego rzemieślnika. Był to akwamaryn o zabarwieniu morza, chociaż gdy tańczyło na nim słońce zdawał się nabierać barw intensywnej zieleni. W strukturze kamienia znajdowały się trzy niewielkie pęcherzyki powietrza. Uwięziono go w objęciach srebrnych nici wykonanych na wzór bluszczu. Niby nic takiego a miało coś w sobie. To były swoiste przeprosiny, za to, że została skazana na niego. Żałował, że dziewczyna zostanie zmuszona do zaręczyn z nim i nie dziwił jej się. Oddał serce innej, nie był bogaty, nie był też księciem z bajki na białym koniu co będzie walczyć o jej honor w pojedynku. Był alchemikiem, na swój sposób magikiem co zna wole gwiazd i korzysta z rad bladolicej wyroczni. Był szarlatanem niektórzy by powiedzieli. Był potworem -bo nie czuł bólu, lecz to wiedzieli nieliczni a rodzina nie należała do tej grupy. Kiepska to przyszłość ją czeka u jego boku.

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 5:58 pm

Gdy tylko władca podniósł swój wzrok na dworkę która przybyłą jego serce szybciej zaczęło bić. Czuł się trochę skrępowany w towarzystwie rodziny, ale chyba jeszcze bardziej dało się zauważyć zdziwienie.
Jak to wyjeżdżała? Ale mówiła, że księżniczka... Robiła to specjalnie, czy tak potoczył się los? Dlaczego jej rodzina ją wzywała? Choć to trochę zmienia postać rzeczy dalej kończyło się tym samym. Jej odejściem. Które król chyba ciężko zniesie.
Gdy matka wstała i poszła z jakimś szlachcicem trochę mu ulżyło, jednak dalej pozostawała siostra. No i Widar się chyba zbliżał. To wciąż nie ułatwiało sytuacji! Jakakolwiek osobista wypowiedź w stronę białowłosej mogłaby wzbudzić podejrzenia i pogorszyć sytuacje. Jednak też nie dałby rady zachować wobec niej neutralność. Wolał już się nie odzywać i po prostu przyglądać zajściu! Jednak podejrzewał, że jego kochana siostrzyczka wie coś więcej niż on się domyśla. Czy skończy się komentarzami niezbyt sprzyjającymi władcy, czy też po prostu przemilczeniem sprawy przez księżniczkę i przejścia do spraw zawodowych, pomiędzy nią, a dworką? Sam Garion wolał by owa sprawa romansu ucichła, bądź w ogóle nie ujrzała światła dziennego. To sprawa pomiędzy królem, a Avą. Jednak dalej bolało go jedno. Że to i tak jest ich ostatnie spotkanie...
Nagle pojawił się kuzyn, któremu kiwnął powoli głową, gdy ten okazał gest powitania, następnie zaczął mu się przyglądać. hm, w sumie dziś nie tylko króla dramaty się tutaj rozgrywają. Przynajmniej tak wynika z rozmowy królowej z córką którą podsłuchał...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 6:01 pm

Chella patrzyła uważnie na Avę kręcąc przecząco głową. Bądź co bądź była zupełnie nei zamieszana w obecną sytuację przez co umiała ocenić to na trzeźwo i z rozsądkiem. I nie podobały się jej słowa Avy.
- Błądzisz kochanieńka. Jeśli umiejętnie porozmawiasz z księżniczką istnieje szansa iż przekonasz ją do tego uczucia. A taki "sojusz" z pewnością bardzo się przyda waszej miłości...- Według niej mówiła z sensem, o wiele bardziej niż roztrzęsiona dziewczyna. Wiedziała jednak iż Ava nie posłucha jej mądrych słów, bo i po co słuchać kogoś, kto nawet nigdy nie kochał i prawdopodobnie kochać z wzajemnością nigdy nie będzie? No właśnie, nie było w tym najmniejszego sensu, mimo iż mądrzejsza była od nie jednej dworki.
Zastanowiła się nad jej słowami, cóż nie sądziła iż było to do końca zgodne z prawdą. Poznała nie jednego wojaka i była niemal pewna iż w czasie pokoju trzymali oni się z daleka od gwałtu na wysoko urodzonych kobietach. Westchnęła patrząc Avie w oczy, nie podobało się jej to, co działo się z jej uczennicą.
-Udaj się do niego na spokojną pogawędkę, nie sądzę by prawda była taka jak prawisz...- Powiedziała ze spokojem i w głosie i w oczach. Z pewnością powinna była porozmawiać jeszcze raz z wojakiem. Następne słowa dziewczyny sprawiły iż rudowłosa wiedźma niemal nie splunęła dworce pod nogi. Nigdy nie lubiła gdy ktoś obnosił się ze swoim urodzeniem a Ava w obecnej chwili ostro przesadzała, przynajmniej z punktu widzenia Chell. W jej niebieskich oczach zaczęła szaleć istna burza, mięśnie twarzy się ściągnęły cudem wysłuchała wypowiedzi dziewczyny do końca. Przyglądała się jak Ava pada u jej kolan i bierze jej dłoń między swoje jasne i zadbane palce. Dziewczyna zabrała jednak swoją rękę odwracając od dwórki głowę.
- Nie tego Cię uczyłam Avo. Jeśli moje słowa nic dla ciebie nie znaczą radź sobie sama !- Powiedziała ozięble. Jej rozzłoszczone spojrzenie znów utkwiło w dziewczynie. Po tylu latach białogłowa powinna wiedzieć, iż rudowłosa bywała bardzo kapryśna i zmienna jak i łatwo było ją obrazić.
- Nie licz na me błogosławieństwo..- To mówiąc wstała po czym splunęła dziewczynie od nogi na znak pogardy i przekleństwa - Bądź przeklęta Avo z rodu Caracasów, niech pradawni bogowie sprawą by wasza miłość nie zakończyła się szczęściem. I nawet jeśli uda Ci się zdobyć koronę lub będzie spiskował. Nie zaznasz już szczerej przyjaźni! - Głos dziewczyny nabrał pogromu. Jej twarz sprawiała wrażenie wyciosanej z kamienia złej i bezlitosnej. Tego oblicza wiedźmy Ava jeszcze nie miała okazji poznać. Chell wyjęła z jednej z sakiew czarny jak noc proszek po czym rzuciła go pod nogi Avy. Wokół nic wybuchł kłąb dymu który zaraz opadł jakby wnikając pod suknię dworki. Wiedźma pożegnała się z nią po czym wróciła na plac.
Wróciła do kręgu panien z którymi poczęła radośnie tańcowac.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 7:43 pm

Westchnęła cicho obserwując brata i swą dwórkę. Owszem, wodził za nią rozmarzonym wzrokiem jednak rudowłosa doskonale wiedziała iż nie jest pierwszą, na którą tak patrzy. I zapewne też nie ostatnią. Słuchała uważnie planu królowej nawet na chwilę jej nie przerywając. Dopiero gdy była pewna iż jej matka skończyła snuć swoje plany na temat życia Gariona i Avy księżniczka spojrzała na nią przeciągle.
-Nie jest to zły plan, Droga Matko. Jednak czy nie powinnyśmy znaleźć kobiety, która będzie bardziej podatna na nasze wpływy? Korzystnie byłoby dla Ciebie matko, gdyby przyszła królowa była posłuszna. Nadal mogłabyś zachować swoja pozycję... Co prawda stosunki między mną a moją dworką są nawet bardzo dobre- Zaproponowała trochę ściszając głos oraz pokazując swej matce iż wcale nie jest tak głupia, jak królowa sądzi. Pokazała matce iż wie, kto tak naprawdę sprawuje władzę w ich królestwie jak i że nie ma nic przeciw temu. Kobiety o wiele lepiej nadawały się na władców, bardziej rozsądne umiały skupić się na wielu rzeczach naraz. Dzisiejszego dnia zaczynała wkraczać w dorosłość co wiązało się z wkroczeniem na planszę ich przedziwnej gry pełnej podstępów oraz intryg.
Przez dłuższą chwilę rozmyślała nad planem jej matki. Były powody dla których nie chciała takiego losu dla swej oddanej dworki, niestety nie miała zbyt wiele do powiedzenia nawet w kwestii swego mariażu, co dopiero przyszłości Avy. Ach, gdyby tylko była trochę bardziej odważna pierwsza zaczęłaby bunt przeciw swej matce. A może jednak nie jest taka słaba jak sądzi? Może jest w stanie sprzeciwić się jej woli, chociaż w sprawie swego zamążpójścia? Zawsze mogła spróbować, w końcu król był jej bratem... A nóż może się jej uda...
Nic nie powiedziała na temat planów dotyczących pozbawienia Avy płodności. Wiedziała iż w tej materii matka i tak zrobi to, co tylko będzie chciała. Taki to już był jej przywilej królowej. Skrzywiła się jednak lekko na wzmiankę o dzieciach jej i, o zgrozo, Widara. Na samą myśl ciarki przeszły po jej książęcych plecach.
- Nie lepiej by było matko, gdybym pojęła za męża kogoś, z kim nie łączą mnie więzy krwii? - Ach od dawna było wiadome iż zbytnie pokrewieństwo nie wróży bardzo dobrego potomstwa.Jej matka jednak jasno dała do zrozumienia iż nie chce kontynuować tego tematu to też Miana zamilkła. Schowała swe dłonie za swoją postacią zaciskając pięści. Robiła jedynie dobrą minę do złej gry, nie ukazując swej matce prawdziwych intencji.
Nie pozwolę by ten wypłosz spłodził ze mną jakiekolwiek potomstwo
Gdy tylko jej brat przywlókł się do altany posłała mu iście mordercze spojrzenie. Ach, na pewno wiedział o małżeńskich planach ich matki, na pewno też nie zaprotestował to też dziewczyna miała ochotę jedynie podejść do niego i wymierzyć mu siarczysty policzek.
Skinęła głową na swoją dwórkę po czym odeszła z nią kawałek dalej od reszty ludzi pod pretekstem wymiany kielicha. Westchnęła cicho.
- Avo, to nieodpowiednia pora by załatwiać takie sprawy. Dostaniesz pozwolenie na wyjazd tylko i wyłącznie wtedy, gdy zgłosisz się do mnie na rozmowę w odpowiedniej chwili po święcie Maje. Musimy poważnie porozmawiać.- Powiedziała poważnie patrząc na dziewczynę w ten wyjątkowy znaczący sposób. Ava nie powinna się łudzić iż uda się jej opuścić mury pałacu w Alces bez uprzedniego odpowiedzenia na wszystkie pytania księżniczki.
Już miała coś dodać jednak jej kuzyn, jak i przyszły mąż zjawił się na podeście oraz skierował kroki ku jej osobie. Rzuciła dziewczynie jeszcze jedno porozumiewawcze spojrzenie po czym obróciła się w stronę zdziwaczałego alchemika. Delikatnie dygnęła gdy zwrócił się do niej. Ach, cóż za ironia losu ! Niechciany mąż życzył jej przychylności bogów! Już chciała się roześmiać, podziękowała jednak tylko za życzenie nie racząc mężczyzny ani ciepłym spojrzeniem ani nawet połową uśmiechu.
Przez długą chwilę stali tak w niezręcznej ciszy pełniej nie chęci księżniczki do alchemika. Gdy jednak powiedział coś o prezencie, uraczyła mężczyznę spojrzeniem. Wyciągnęła ku niemu dłoń, pozwalając by podał jej jedwabną sakiewkę. Rozplątała sznurki, by zgodnie ze zwyczajem obejrzeć i podziękować za prezent. Jej zgrabne palce natchnęły się na wisiorek naprawdę misternej roboty.
Przez długą chwilę wpatrywała się kamień, szukając w nim jakiegokolwiek sensu zachowania dziwnego alchemika. Nie wiedziała czy chce się jej przypodobać, czy raczej jakoś odpokutować to iż prawdopodobnie będzie skazana na niego do końca swych dni,jeśli prędzej go nie otruje. Niestety jednak był alchemikiem więc to rozwiązanie samo z siebie przestawało istnieć.
- Dziękuję kuzynie, jest to naprawdę ładny podarek...- Powiedziała uprzejmie, po czym schowała wisior w sakiewce którą przywiązała mocno do swego pasa, byleby tylko jej nie zgubić. Ach, dobrze wiedziała jak paskudna czeka ją przyszłość. Maszyna rozrodcza przyszłych władców zmuszona oddać się własnemu kuzynowi za którym nigdy nie przepadała.. Przez chwilę patrzyła na niego z wyrzutem. Nie chciała takiego losu, była zbyt młoda na ożenek, zbyt młoda na takie poświęcenia. Wiedziała iż wszyscy mają go za dziwaka, ba sama nawet tak twierdziła. Westchnęła cicho, wyszukując w tłumie jakiejś znajomej twarzy... Nie wiedzieć czemu jej serce nadal czekało na pewnego buntownika...
To nie ma sensu Miano

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Wto Cze 03, 2014 7:55 pm

Drgnął dostrzegając niechęć w jej oczach. Naprawdę gdyby mógł to by tego nie robił, lecz cóż poradzić? Najbardziej wpływową osobą w tej chwili była królowa matka i nie było mu na rękę jej się sprzeciwiać. Zamiast tego uśmiechnął się cierpko, jakby zjadł gorzki owoc.
- Miałem nadzieje, że chociaż ten prezent Ci się spodoba w dniu urodzin pani. - Po tych słowach skinął zarówno jej jak i królowi. W sakiewkę wszyty był też kawałek pergaminu, tak by nie wysunął się nieproszony lecz to był jedyny sposób by przekazać dziewczynie jakiekolwiek wiadomości. I przeprosiny, lecz w jego swoisty sposób.
Skłonił się im jeszcze raz głęboko i zanurkował w tłum po zejściu z podestu. Jeszcze tylko raz się odwrócił by spojrzeć na scenkę rozgrywającą się na podwyższeniu. Wyraźnie dostrzegł nadzieje w oczach dziewczyny. Czyżby szukała tego z którym ją widział na uczcie?
Życzę Ci szczęścia kuzynko. Ale droga do niego będzie wymagała wielu wyrzeczeń.
Znów kąciki jego ust uniosły się mimowolnie i zachichotał mieszając się z ludźmi niczym zły duch rzucający swą swoistą klątwę.

/zt

_________________
Kochałem tylko jedną kobietę.
.ArneArne
Oni opłakują zmarłych. To czysty żal. Mi nie jest pisany.
Mój żal wypełniłby oceany. Utonąłbym w nim, gdybym zaczął płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Nie Cze 08, 2014 12:02 pm

Och, podskoki, drobne kroczki raz w lewo, raz w prawo, krótkie szybowanie w silnych ramionach partnera do tańca, gdy uniósł ją jak wymagały tego kroki tańca. Zamiana partnerów - jakiś mieszczanin o wybałuszonych oczach, śmierdzący garbarskimi utensyliami, wykonujący ruchy dziwnie automatycznie i twardo, jak gdyby zdziwienie wywołane widokiem złotej korony wpiętej we włosy nieznajomej mu kobiety, jej blond włosów przyprószonych siwizną, jej łagodnego uśmiechu władczyni odebrało mu całą ludzką miękkość ruchu. Kolejny partner, te same objawy zaskoczenia połączone z zachwytem tak wielkim, jak gdyby właśnie zaczął tańczyć z samą boginią Selianistów.
Kochana podwójna królowa, jak często jej się to zdarzało, nie miała nic przeciwko schodzeniu między maluczkich ani ich dotykowi. Taniec przecież w każdym towarzystwie jest cudowny, jeśli tylko nikt nie przydeptuje jej drobnych stóp, a suknia szeleści jedwabiem oraz złotogłowiem przy każdym ruchu.
Zarumieniona, roześmiana i zadyszana - taka właśnie była królowa po kilku skocznych tańcach, gdy nagle wszyscy wokół zorientowali się, że ta korona lśniąca złotem wśród tańczących należy do ich wiele ukochanej, błogosławionej podwójnej królowej. Tłum rozstąpił się niemal z nabożnym zachwytem, jak zwykle gdy Raia schodziła do nich bez asysty straży - bez strachu, z uniesioną głową, jak gdyby była jedną z nich, nie zaś namaszczoną władczynią.
Obecny partner, mężczyzna pachnący kurzem, ubrany w kożuszek podbity owczą wełną, padł przed nią na kolano.
Położyła z matczynym uśmiechem dłoń na jego głowie, jak gdyby była samym bogiem i błogosławiła mu w swoim własnym imieniu.
Mężczyźni zaczynali rzędami padać na kolana, pochylając głowy, kobiety którymi przetykany był ten owalny kobierzec ludzkich istnień pochylały się zaś w bardzo niezgrabnych, jednakże pełnych szacunku pokłonach. Dzieci, stojąc uczepione matczynych spódnic, gapiły się na panią w złotej koronie stojącej w centrum uwielbienia.
-Powstańcie!- powiedziała serdecznym, donośnym głosem podwójna królowa tocząc spojrzeniem po swoich poddanych. Oczy lśniły czułością, jak gdyby traktowała ich wszystkich niby bezbronne stworzenia, za których dobrobyt oraz bezpieczeństwo odpowiadała. -Dzisiaj Maje, święto zabawy i szczęścia! Świętujcie wraz ze mną przyszłe zaręczyny mej córki, księżniczki Miany, tańcujcie i śpiewajcie! Cieszcie się wraz ze mną!- głos brzmiał niczym piżmowy dzwon, wśród nagłej ciszy, gdy nawet muzycy klęczeli mimo pozwolenia na uniesienie się z kolan. Podtrzymywali w rękach instrumenty, niewiele o nich myśląc - jak wszyscy skupiali się na słowach podwójnej królowej, ich pięknej mimo wieku mateczki.
Ostatnie rzędy zaczęły powstawać, wiwatować. Kolejne, coraz bliższe sektory podchwytywały ducha zasianego przez najbiedniejszych, najbardziej oddalonych. Wkrótce królową otaczał tłum, szczęśliwy z jej obecności i jej władania.
Powolnym krokiem ruszyła ku podwyższeniu królewskiemu, a gawiedź rozstępowała się tuż przed nią - dotykała głów i twarzy, pozwalała całować się po dłoniach, sama składała ustami delikatne muśnięcia, niby dotknięcia motylich skrzydeł, na czołach dzieci wyciągających ku niej rączki.
Stanęła wkrótce na podwyższeniu, skinęła na muzyków, by znów zaczęli grać.
Przerwana zabawa zaczęła się ponownie.
Królowa spojrzała na córkę - nie najszczęśliwszą, na syna - równie przygnębionego, na oddalającego się siostrzeńca. Zwróciła się ku dzieciom, nie zwracając wciąż uwagi na drobną białolicą dworkę.
-Zabawa trwać będzie do świtu. O ileż oni wszyscy - tu potoczyła ręką, wskazując na weselącą się gawiedź -będą mieli dzień wolny na odpoczynek, o tyleż wy, moje dzieci, mus macie jutro wyglądać świeżo i pięknie. Wracajcie więc do pałacu na nocny spoczynek - oczywiście, że królowa wiedziała o nocnych planach swoich dzieci.
Opłaciła nawet trzech gwardzistów, by odziani w czarne stroje, na najlepszych i ciemnych jak noc królewskich wierzchowcach podążali w dużej odległości za jej dziećmi i rozpierzchli się po okolicznych lasach, zagajniczkach, by obserwować ich i pilnować. Mieli pełnić skrytą straż nad ich bezpieczeństwem.
Być może z Rai nie była wcależ tak okropna matka?
Gdy jej królewskie dzieci usłuchały, znikając wraz z gwardzistami, zwróciła się do dworki.
-O cóż prosiłaś mą córkę?- spytała, następnie wysłuchując prośby o zwolnienie ze dworu do lata, by zaopiekować się dworem rodzinnym, gdy jej matka chorowała. Królowa skinęła dłonią, by już zakończyła przekonywanie jej oraz prośby. -Jutro służba pomoże ci się spakować, dziewczyno. Jedźże do domu, ale teraz znikaj mi z oczu- powiedziała, zasiadając na swoim tronie w samotności, z kielichem przedniego wina.
Miała już ponad czterdzieści lat - potrzebowała czasem samotnego odpoczynku.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Nie Cze 08, 2014 12:47 pm

Ava, zdziwiona mocno surowym zachowaniem jej pani, jej ulubionej księżniczki której zawsze była tak wierna, jak tylko potrafiła, o którą na własny sposób dbała bardziej niż o samą siebie, już zatchnęła się powietrzem, by odpowiedzieć, jednakże zarejestrowała spojrzenie swej pani. Przetrzymała powietrze w płucach, przez kilka króciutkich sekund wpatrując się oczami pełnymi zdziwienia i rozczarowania w oczy Miany, po czym powoli wypuściła ten wdech, kłaniając się jej z szacunkiem.
-Będzie jak każesz, pani- odparła w zamian dyplomatycznie, po czym ustawiła się za nią z dłońmi złożonymi na podołku, jak zawsze wierna i gotowa do pomocy przy najgłupszych czy też, wręcz przeciwnie, najtrudniejszych i najcięższych sprawach.
Zerknęła ukradkiem, zza ramienia na króla. Posłała mu smutny uśmiech.
Tak wielką miała ochotę wrócić za tamten budynek, znów zasmakować jego ust.
Nie wiedziała, że może zakochać się tak prędko w mężczyźnie, który, choć osiągalny, był jednocześnie tak trudny do pochwycenia, do stania się jej mężem i kochanym na zawsze, do śmierci.
Odwróciła spojrzenie - przez chwilę wpatrywała się w obrąbek własnej skromnej sukni, dzięki której wręcz ginęła przy przepychu sukni, biżuterii, własnoręcznie zrobionej fryzury jubilatki. Uniosła potem oczęta i niewidzącym spojrzeniem przyglądała się tańczącemu tłumowi, odzyskując jednakże przytomność, gdy tylko gawiedź zaczęła padać na kolana i giąć się w pokłonach. Zobaczyła królową lśniącą w centrum tegoż wielkiego pierścienia uwielbienia, aż westchnęła z zachwytu. Podwójna królowa, jak to czasem się jej zdarzało, wydawała się roztaczać niemal boską aurę, pewien rodzaj niewidzialnej opoki która niemal zmuszała, by pokłonić się jej, by z zachwytem patrzeć na twarz, na lśniącą koronę, na matczyny uśmiech podwójnej władczyni.
Ava zerknęła na księżniczkę, ciekawa jej reakcji, jak gdyby chciała przekonać się, czy księżniczka czuje presję, by być jak najbardziej podobną do uwielbianej przez poddanych królowej Rai.
Białolica dziewczyna, z włosami rozpuszczonymi i jedynie dwoma cienkimi warkoczykami wyłaniającymi się ze skroni, związanymi zieloną wstążką z tyłu głowy, stała spokojnie, o wierny krok za swą książęcą panią.
Na jej twarzy malowało się zmartwienie, palce gniotły nerwowo świstek papieru ściskany w dłoni.
Myśli skupiały się, mimo rozpraszających je czasem czynników, na chorobie matki.
I na miłości, która zaczynała powolutku rozkwitać bez słońca i wody, skazana niemal od samego początku na nieszczęście.
Dziewczyna ponownie spuściła spojrzenie na haft zdobiący pomarańczem zieleń spódnicy.
Stała tak, cierpliwa i zrezygnowana, mając już przeczucie, iż nie wróci do domu, by przejąć obowiązki matki.
Jednakże wtedy wróciła królowa - odprawiła księżniczkę, odprawiła nawet samego króla, za którym Ava powiodła tęsknie spojrzeniem błękitnych tęczówek.
Spełniła polecenie królowej, tłumacząc swoją prośbę oraz powody jej składania.
Skłoniła się wyjątkowo głęboko, najgłębiej jak potrafiła, z pełnią wdzięczności, gdy tylko uzyskała zgodę królowej na opuszczenie dworu królewskiego. Wiedziała iż będzie tęsknić za rozrywkami, za księżniczką i za spojrzeniami króla, za samym jego widokiem, ale wiedziała też gdzie wiodą ją jej obowiązki jako córy rodu.
-Dziękuję, wasza wysokość- powiedziała, następnie prostując się i wypełniając ostatnie polecenie królowej - znikając jej z oczu.
[z/t]

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Nie Cze 08, 2014 1:01 pm

Obserwował Ave, aż sprawa się wyjaśniła. Mogła odejść... mogła. To dawało mu sporo do myślenia. Coraz gorzej. Coraz gorzej.
-Uważaj na siebie. Miło było Cie gościć w pałacu.- Pożegnał się w najbardziej oficjalny sposób jaki tylko umiał zrobić. Szczególnie teraz.
Królowa jak zwykle robiła z siebie boginie, którą nie była. Zwykła suka i tyle. Wykorzystywała i sprawiała wrażenie wspaniałej osoby. Nawet taką nie była dla swoich dzieci. Co w niej widział Tarion? Zagadka, której się nie rozwiąże.
-Tak matko.- Posłuchał grzecznie, choć niezbyt zadowolony i wstając ze swojego tronu udał się do karocy. Jego doradca już siedział w środku. Gdy tylko król zrobił to samo starzec spojrzał na niego zaciekawiony.
-Panie, wyglądasz coraz gorzej.- Stwierdził zamykając drzwiczki, po czym przewoźnik ruszył konie by mogli jechać...
-Nie mam ochoty na rozmowę...- Odparł co z pewnością uciszyło wszystkich i nawet wszystko. Króla czekała rozmowa jeszcze z siostrą. Zapowiada się ciężka rozmowa.

[z/t]

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Pon Cze 09, 2014 10:38 pm

Księżniczka miała ochotę wykrzyczeć matce jak bardzo się myli, niestety nie mogła. Pokornie wróciła do pałacu by przygotować się na nocne wyjście

[/zt]

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek główny   

Powrót do góry Go down
 
Rynek główny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Centrum-
Skocz do: