IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 6:08 pm

Księżniczka siedziała grzecznie, popijając wino i wymieniając przyciszone rozmowy z rodzeństwem. Co jakiś czas dziewczyna zerkała na swoją matkę, zastanawiając się czy chociażby przez chwilę była dziś z niej dumna. Wiele by to jej dało, jeden uśmiech czy ciepłe słowo sprawiłoby iż dzisiejszy dzień stałby się dla niej prawie stuprocentowo idealny, a już dopełnieniem jej szczęścia byłoby spotkanie dziś jednego z towarzyszy Maude. Westchnęła cichutko, by jakoś wyrzucić  mężczyznę ze swoich myśli. Nie mogła teraz zaprzątać sobie tym myśli, nie wypadało..
Gdy tylko zobaczyła jej brata, biegnącego do altany w koronie na głowie pokręciła pobłażająco głową. Wpadła w jego objęcia śmiejąc się uroczo.
-Dziękuję bracie. Mam nadzieję iż odpowiednio to uczcimy- Powiedziała tak, by ich matka nie miała prawa czegokolwiek usłyszeć, posyłając mu zaraz porozumiewawcze spojrzenie. Oczywistym był fakt, iż chodziło jej o wymknięci esię nocą z pałacu po to by na jakiejś leśnej polance raczyć się winem, rozmawiać i śmiać. Ach, nie mogła się już doczekać uczty i tańców oraz późniejszych długich rozmów z bratem.
Przyjrzała się mu uważnie po czym kręcąc głową z niezadowoleniem poprawiła koronę na jego głowie oraz poły górnej szaty.
-Ach bracie, ile to tez razy mam Ci mówić iż musisz prezentować się nienagannie?- Powiedziała z pobłażliwym uśmiechem. Nie pierwszy raz napominała go by nie biegał w koronie, bądź by uważniej dopinał guziki swego stroju- niestety na marne.
Już miała coś mu powiedzieć, jednak jej dworka podeszła do niej. Rudowłosa księżniczka spojrzała na dwórkę obdarzając ją promiennym uśmiechem.
-Chwilowo nic mi nie trzeba, Avo. Możesz się oddalić na kilka godzin...- Powiedziała do niej, spojrzeniem jednak prosząc dziewczynę by na wszelki wypadek była w zasięgu wzroku jednego z posłańców czekających koło altany niczym gończe harty.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patrisse Fole
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakasowie
Skąd : Grabież Wschodnia
Praca : Dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 6:34 pm

Dzień zapowiadał się cudownie, więc nic nie mogło pójść źle. Dworka wraz z innymi pomagała wybierać kreacje, biegała w tą i z powrotem, aby zaspokoić przedwczesne zachcianki księżniczki - ważne, aby była zadowolona. Gdy znalazła chwilkę czasu, a było go bardzo niewiele, ruszyła, aby samej się przebrać. Rozczesała ciemne włosy, spinając fragment kosmyków delikatnie od skroni do tyłu. Ubrała jasną suknię, zapięła skórzany pasek i pobiegła, aby dołączyć do reszty dworek. Wygładziła jeszcze suknię przy talii i cicho westchnęła
- Wasza wysokość...- rzekła Patrisse, kłaniając się przed księżniczką. Następnie spojrzała na króla i ukłoniła się jeszcze niżej. - Wasza królewska mość - posłała zgromadzonym pogodny uśmiech, dalej będąc w niskim pokłonie.

_________________
Patrisse Fole
przypadki nie istnieją
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 6:59 pm

Król chciał złożyć jeszcze gratulacje bratu, ale cholera gdzieś się podział. Więc całą uwagę skupił na siostrze. Zaśmiał się na jej słowa o uczczeniu urodzin.
-Oczywiście siostro. Zadbałem o wszystko.- Odparł szeptem, aby nikt nie słyszał. Ich małą wycieczka była już wcześniej ustalana, wiec król przygotował mały oddział żołnierzy, którzy umożliwią im "ucieczkę" bezproblemową. Skąd pewność, ze ich nie wydadzą? A jest stąd, ze zdrada wobec króla jest bardzo karana.
Garion spojrzał an dwórki, które wdzięcznie okazały mu szacunek. Doprawdy, on dalej uważał to za przesadność. Ale to jego zdanie. Kultura jest kulturą, tego się nie zmieni.
-Wstańcie.- Rzekł poważnie, ale na jego ustach znów pojawił się uśmiech. Może to z powodu widoku pięknych kobiet, w tym olśniewającej Avy, albo gestu siostry. Co miała do korony? Ładnie leżała!
-A co ja jestem? Może jeszcze będę wykonywał kroki o odpowiedniej długości? Proszę Cię, nawet król musi czuć się swobodnie.- Odpowiedział czekając tylko, aż królowa zabije go wzrokiem.
Garion zerkał jeszcze na kobiety, gdy nagle w oddali zauważył Frederica Gaspare. Hm, przyszedł jak mu kazano. Cóż, na pewno przyciąga gości. Taka "maskotka" jest dobra...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 7:24 pm

Cóż z tego, że wyglądała jak wyjątkowo bogata mieszczka po wycieczce za mury gdzie znalazła kwiaty na wianek, kiedy jej widok sprawiał, iż królewskie oczy śmiały się i błyszczały uśmiechem? Wykonała polecenie króla unosząc się z dygu, prostując na powrót, ukazując całość swojego skromnego stroju. Niemal białe włosy spływały na len koszuli, omiatały obojczyki delikatnymi falami.
Uniosła kąciki ust nieco wyżej, przez chwilę utrzymała kontakt wzrokowy z królem po czym szybciutko, zawstydzona jego majestatem, spuściła spojrzenie na krawędź własnej sukni, zakrywając oczęta wachlarzem rzęs.
Usłyszawszy, że ma kilka godzin wolnego uniosła znów głowę, wesoło błysnęła błękitnym oczkiem.
Spojrzała na króla z uśmiechem.
-Mam, wasza wysokość, przeczucie iż za chwilę ktoś z wielkim utęsknieniem będzie na ciebie czekać wśród tańczących- powiedziała takim głosikiem i z taką minką, że definitywnie oczywistym wydawało się: to będzie ona, Ava we własnej osobie.
Posyłając jeszcze uśmiech swojej kuzynce, cztery lata starszej Patrisse, zwróciła się ku schodkom prowadzącym na ziemię z królewskiego podestu. Odebrała po drodze puchar z winem od pachołka, rzuciła błyszczące spojrzenie królowi przez ramię.
Jednym haustem wypiła cały kielich cienkusza, skrzywiła się nieco. Gorsze to było wino i cieńsze niż to, którym raczy się codziennie dwór.
Królewska rodzina miała baryłkę wina w swojej altanie, rozstawionej specjalnie dla nich na Maje, jednego z lepszych roczników leżących w piwniczkach pałacu. Dwórki, dworzanie, mieszczanie i okoliczni chłopi - oni wszyscy musieli zadowalać się cienkuszem pitym ze struganych w drewnie pucharów. Taki był właśnie urok święta wiosny.
Ava, odstawiwszy drewniany puchar na byle jaki stół, któryś z tych rozstawionych w kole wokół placu, naprawdę skierowała się ku parkietowi, gdzie, nieopodal tańczących zatrzymała się w oczekiwaniu. Ciekawa była czy król rzeczywiście przyjdzie.
Stała, poklaskiwała przysłuchując się muzyce.
Potupywała w rytm skocznej melodii.
Och, jak cudownie pachniało powietrze niosące zapach palących się zielonych żywicznych gałęzi, pieczonych na rożnach mięs oraz piwa doprawianego mieszanką ziół.
Dzięki swojemu strojowi nie wyróżniała się szczególnie z tłumu - jedynie jej niemal biała uroda sprawiała, że była łatwą do obaczenia oraz odnalezienia.
Wcześniej poleciła pachołkowi przynieść sobie kolejny kubek wina. Wrócił z nim właśnie, tak więc potupując jasnowłosa dziewczyna popijała też cienkie, rozmoczone wodą wino.
Uśmiechnięta przyglądała się rozkwitającej powoli na niebie nocy i pełnemu pełnią księżycowi już zawieszonego blado na sklepieniu. Czuła jego moc płynącą w jej żyłach, wiedziała, że tego dnia ma większą władzę nad swoim darem - nie będzie pewno nieproszonych wizji, nie będzie przebłysków. Przeczucia zawsze były, będą więc także. Jednakże krótki urlop od narzucającego się daru był miły.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 7:31 pm

Chella obserwowała uważnie co dzieje się na rynku. Uwielbiała świeto Maje, był to najszczęśliwszy dzień w całym roku ! W dodatku obchodzono wtedy urodziny księżniczki którą Chella uważała za naprawdę wspaniałą kobietę, tak inną od reszty wysoko urodzonych... Nie bała się rozmawiać z pospólstwem i wszystkim okazywała serce. Wiedźma spojrzała w jej kierunku dostrzegając znaną jej Avę. Ach, miała nadzieję iż dane im będzie zamienić dziś kilka słów.
Jedna z małych dziewczynek, wyglądająca na nie więcej niż osiem lat podbiegła do niej.
- Pani Chell!- pisnęła wesoło i przytuliła się do nóg kobiety, ta pogłaskała dziecko po głowie. Kilka osób od razu zorientowało się kto też ich odwiedził i tak część wdzięćznych i trochę przestraszonych osób uśmiechała się do niej, inny żegnali się starając się unikać z nią kontaktu.
- Witaj kochanieńka. Twoje nóżki już nie bolą?- Spytała z uśmiechem dziewczynkę.
- Już nie proszę pani. - Dziecko spojrzało na rudowłosą wiedźmę po czym pociągnęło kobietę do tańczących panien. Chell z uśmiechem zaczeła wirować wśród dziewcząt wolnego stanu śmiejąc się i podskakując. Jej czerwony kapturek spadł z głowy dziewczyny uwalniając ognistorude loki oraz ukazując jej twarz. Wirowała w tańcu z dziećmi i pannami które nie jeden raz uratowała już od wielkich kłopotów i chańby.
W jednej chwili jednak straciła równowagę i wpadła na jednego z mężczyzn, cały czas stojącego w miejscu jakby zamyślonego z jakąś książką pod ręką.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 7:48 pm

Myślał wciąż nad tą cholerną historią miłosną jaką chciał przedstawić w swoim dziele. "
-"Bohater dramatu, Vincent, właśnie był w trakcie odwiedzić swojej ukochanej pod jej balkonem... I po chwili trafił go piorun."- Parsknął wrednym śmiechem. Piorun chyba nie będzie dobrym pomysłem. Nie wiedział jaka ma być kontynuacja.
Już zamknął na wpół zrobioną książkę i chciał ja schować, gdy nagle jakaś kobieta wpadła prosto na niego co skończyło się ich upadkiem. Frederico podniósł się do pozycji siedzącej, lecz był trochę zdezorientowany. Po chwili zdał sobie sprawę, że wpadła na niego ta tajemnicza kobieta co miała założony wcześniej czerwony kapturek.
-Oh, nic Pani nie jest?- Spytał słabym głosem podnosząc się z ziemi, a następnie pomagając jej wstać. Ludzie nawet nie zauważyli tej wywrotki, była zbyt wesołą zabawa.
Hrabia zaczął się rozglądać. Jego książką... gdzie jest...
-Tu!- Spostrzegł ja leżącą nieopodal. Podniósł ten cenny przedmiot jak najszybciej się dało. Na szczęście była nieuszkodzona. Jego spojrzenie wróciło na kobietę. Wzrok oczekujący odpowiedzi. Wyglądała na całą, ale lepiej się zapytać dla pewności.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 8:01 pm

Uśmiechnęła się przeuroczo do swego brata, zupełnie ignorując fakt iż w Obecnej sytutacji Garion był bardziej królem niźli jej bratem. Bardzo ucieszył ją fakt iż dzisiejszej nocy może liczyć na wspólną wyprawę. Ten jeden dzień chciała spędzić tak, by móc pamiętać go przez całe życie, albo i jeszcze dłużej. W końcu tylko raz obchodzi się osiemnaste urodziny, czyż nie ?
Zaśmiała się dźwięcznie na słowa króla, kątem oka zerkając na jakże niezadowoloną z jego słów matkę. Uśmiechnęła się do swojej dwórki, dając jej tym samym niemal gwarację iż niedługo do niej dokończy.
- Owszem, ale również musi się prezentować odpowiednio do zajmowanej przez siebie pozycji.- Powiedziała, znów poprawiając mu kołnierz. Często się na tym przyłapywała, zwłaszcza przed ważnymi uroczystościami. Przywołała służącegoo po to, by wziąść kolejny kielich wina.
Czekała. Nie wiedziała jednak czy bardziej czeka na pewnego najemnika czy moment w którym będzie już mogła ruszyć wśród tańczących. Spojrzała kątem oka na swoją zaufaną dwórkę.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 8:27 pm

-Nikt mi nie da o tym zapomnieć.- Odparł wzdychając ciężko. Niestety. Nawet jego siostra wiedziała, ze przed władzą nie da się uciec i jak już w tym tkwi to i zachowywać się musi. Nie am ganiania za dziewczynami, zabawy z kolegami, czy popijawy w karczmach. Takie coś nie istnieje w jego życiu. Znaczy kobiety są... ale wiadomo o co mu chodziło. W większa swobodę. A nie, że niedługo matka i jemu będzie szukać kandydatki na żonę.
Właśnie, co do urodziwych Dam. Propozycja Avy bardzo go zaskoczyła. Nie sądził, ze kobieta się nawet odważy. Choć wszystkie te dworki gapiły się na niego jak na boski cud to ani jedna nawet słowem nie pisnęła. Wieszczka natomiast znalazła w sobie tą odwagę. A to się chwali.
Patrzył chwilę jak wdzięcznie odchodzi w stronę parkietu...
-Wybacz siostro, ale muszę na chwilę Cię opuścić. Zobaczymy się za chwilę.- Powiedział z lekkim uśmiechem nie odciągając wzroku od Avy i mimowolnie poszedł za kobietą.
Gdy tylko znalazł się przy niej byli już na parkiecie tanecznym.
-Czy mogę prosić o taniec?- Spytał kłaniając głowę i wyciągając w jej stronę rękę w geście zaproszenia. Trochę się stresował tym. Czemu? To była zwykła dwórka, a on był władcą! Ale tu chyba nie chodzi o pozycje i tytuły. Ava jako najpiękniejsza z pięknych mogła mieć każdego. Czyżby i władce uwiodła? Możliwe. To lepiej czy gorzej? Na pewno królował była wkurwiona...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 8:47 pm

Wiedziała! Wiedziała... Serduszko załomotało nieco szybciej, na twarz wypłynęły dwa rumieńce delikatnie barwiące na blady róż białe policzki. Król był za nią, czuła jego obecność, jej dar dawał jej tę wiedzę. Matko, matko, co robić! Ostatnio czuła się podobnie pięć lat wcześniej, gdy ten niecnota Borys zawrócił jej, wtedy dwunastolatce, w głowie aż do szaleństwa.
Dlaczegóż miałaby nie mieć w sobie odwagi? Każde niebezpieczeństwo, każda niemal odmowa - ona to wiedziała z uprzedzeniem. Nie straszne jej były nieznane wyroki bogiń, gdyż jej oczom oraz głowie zsyłały błogosławieństwo okruchów przyszłości.
Odwróciła się, niby zaskoczona, gdy król się zbliżył. Powitała go promiennym uśmiechem oraz spojrzeniem zakochanej młódki, jedynie częściowo udawanym.
Nie, nie, nie! Nie wolno się zakochiwać!
Serce jednak miało na ten temat własne zdanie, trzepotało więc pod piersią niczym ptaszynka złapana między dłonie.
-Oczywiście, wasza wysokość- dygnęła płyciutko, wsuwając drobną rączkę w dłoń króla.
To działo się naprawdę! Sam król zwrócił na nią uwagę!
Dała zaprowadzić się na środek parkietu, schwycić w talii i podała dłoń. Skoczny taniec przyciągnął wielu ludzi, niemal każdy znał jego kroki, tak banalne jak tylko mogły być. Nikt nie zwracał uwagi na to, że to sam król tańczy tu, wśród biedoty i rzemieślników, zwykłych handlarzy.
Ava, powiewając białą w ciemności późnego wieczoru grzywą włosów, już bez wianka, który wylądował gdzieś wśród butów, trzewiczków, pantofelków deptany i poniewierany po tym, jak spadł z jasnej główki w czasie skocznego pląsania.
-Nie sądziłam, panie, iż zdecydujesz się do mnie przyjść- powiedziała z uśmiechem. Słodką miała minkę, uciekała wstydliwie spojrzeniem a mimo tego sznurowała usteczka niemal jak do pocałunku.
Nie można było odmówić Avie ulotnego, dziewczęcego uroku.
Najlepszymi okazjami do prywatnej rozmowy były konne przejażdżki oraz taniec.
Nikt nie podsłuchiwał, zbyt zajęty samym sobą, własną drobną rozmówką czy flircikiem.
Dziewczyna nie czuła zdenerwowania, jedynie to nieposłuszne serce łomotało tak, że mlecznobiała dworka obawiała się, czy przypadkiem sam król Garion tego nie słyszy. Łup łup, łup łup, łup łup. Kim ona była, by sam król chciał z nią tańczyć?
Czyżby uroda starczała?
Nie wierzyła, by młody król mógł być aż tak płytki.
Z drugiej jednakże strony - znała przecież jego sekret dotyczący rozwiązłości i pewna była, iż w tamtych wypadkach sama uroda wystarczała.
Nie chciała skończyć jako kolejna wykorzystana.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:16 pm

Przybyła tuż po królu, zajęła najpiękniejsze tuż po tronie synowca krzesło. Siadła dumnie, a na skinięcie miała już w dłoni złoty puchar pełen przedniego wina, które kazała przytoczyć tu w beczce z jej prywatnej piwniczki. Przy pomocy przełożonej swoich dworek ubrała się w aksamitną suknię barwy kremowej, bogato zdobionej złotymi nićmi oraz perłami - miała ona tuż poniżej dekoltu perłowe sznury naszyte na tkaninę dla ozdoby. Dekolt okolony był szeroką taśmą barwy chamois wyszywanej gęsto złotą nicią, podobna taśma biegła również wzdłuż rozcięcia wierzchniej spódnicy z krótkim trenem, gdy dolna, uszyta ze złotogłowiu barwy identycznej jak taśma ozdobna, wyszywana była w bogaty, kwiatowy wzór. Wzdłuż gorsetu sukni biegła ozdoba ze złotych rurek oraz pereł przyszytych ciasno i dyskretnie do aksamitu. Rękawy rozszerzały się, ukazując w swoim wnętrzu podszewkę z identycznego złotogłowiu jak ten z dolnej spódnicy, wzdłuż krawędzi płoziły się szerokie złote paski, natomiast na samych krawędziach znajdowały się najdrobniejsze perełki, jakie mogli znaleźć poławiacze. Kwadratowy dekolt, tak modny, dopełniał wizerunku tak samo jak skromna korona z której królowa słynęła równie powszechnie jak z inteligencji - przedstawiała ona w złocie cień splątanych ze sobą poroży jelenich, z jednym jedynym klejnocikiem, bursztynem zielonym, umieszczonym w szczycie, niewysoko nad czołem.
Maje, ach, cudowny czas!
Uśmiechała się podwójna królowa pijąc kolejny kielich wina.
Przyglądała się swoim dzieciom - wszystkie odziedziczyły po niej przynajmniej urodę, skoro nie mogły odziedziczyć również rozsądku oraz błyskotliwych umysłów.
Patrzyła jak Miana zajmuje się wyglądem swego królewskiego brata. Córka miała rację, król musi prezentować się dobrze.
Poprawiła się w krześle, zajmując nieco luźniejszą i wygodniejszą pozycję - w końcu były maje, czas radości i wygody, iskier z ognisk lecących prosto w niebo!
Wstała jednakże, luźno trzymała puchar w obu dłoniach. Zbliżyła się, pociągając powolny łyk ze złotego naczynia, do swojej córki. Przez chwilę stały obok siebie, Raia wypatrywała pewnej twarzy w tłumie. W końcu jednak przestała wyciągać śladem żyrafy szyję, zerknęła jedynie kątem oka na córkę.
-Nie przybył jeszcze pan, który niedługo zajmie w twym życiu ważne miejsce, córko- poinformowała ją bezbarwnym tonem głosu, jak gdyby podobna insynuacja nic nie znaczyła ani dla niej, ani dla Miany, ani dla całego królestwa.
Pociągnęła ponownie łyk z pucharu, przyglądając się teraz koronowanej głowie na parkiecie wirującą z bladolicą dwórką.
-Cóż o nich sądzisz? Dobry by to był mariaż dla twego brata?- spytała, dość oczywiste o kogo, jakby chcąc zmienić temat rozpoczętej przez siebie rozmowy.
Na życzenia przyjdzie jeszcze czas.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:17 pm

Dziewczyna jeszcze zdezorientowana odsunęła się od mężczyzny byleby nie leżeć na nim jak pierwsza lepsza dziwka. Szybko podniosła się do siadu, jednak lekko ją zachwiało to też podparła się ręką o ziemię. Uważnie przyjrzałą się mężczyźnie, nie znała ludzi z tutejszego pałacu, wszystkimi mocami starała się ich unikać jak ognia zwłaszcza po wydarzeniach z ostatnich tygodni.
Spuściła wzrok, lekko się rumieniąc. Po czym nieśmiało ujęła dłoń mężczyzny i pozwoliła pomóc sobie wstać. Wśród ludzi zwykle traciła tą znaną pewność siebie i butność. Tłum zawsze napawał ją złymi emocjami, nie przywykła do ludzi. Zrobiła mały kroczek w tył, jakby chciała uciec
- Nic mi się nie stało Panie. Proszę o wybaczenie ja nie chciałam... To był czysty przypadek...- Powiedziała ze skruchą gdyż nie wiedziała zupełnie na kogo przyszło jej trafić. Miała tylko nadzieję iż ów mężczyzna nie zna jakże podłego i parszywego Viserysa, wteyd pewnie nie mogłaby długo zabawić tutaj.
Ułożyła ręce na podołku po czym spojrzała na swoje stopy, by po chwili znów skierować szaroniebieskie spojrzenie na mężczyznę. Przez chwilę przyglądała się książce, zastanawiając się cóż to jest za tytuł.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:23 pm

Oczywiście, odpowiedź dało się przewidzieć. Tak jak chciał zaczęli swój taniec na parkiecie, dość wesoły nawet przy skocznej piosence. Otoczeni gwarem pospolitych mieszczan. Tym co udało się dostrzec młodą, tańczącą parę, oczy prawie nie wyskoczyły. Król miesza się w pospólstwo i zwykłe zabawy?! Jednak tym razem było to dla władcy bardzo przychylne. Mieszczanie mogli poczuć się docenieni faktem, że ich panujący król spędza z nimi towarzystwo. Na pewno nabiera dzięki temu lepszej reputacji. I daje mu chwile na spędzenie czasu z nią...
-Ja...- Nie wiedział co powiedzieć. Czemu to zrobił? Dlaczego zgodził się na taniec?
-Chciałem Cie lepiej poznać.- Dodał niepewnie. Widać było, ze z królem coś nie tak. Przy kobietach zawsze pewny, luźny i czarujący. A przy niej... zagubiony chłopiec bojący się i nie potrafiący wykrztusić z siebie choć trochę czegoś mądrego. Jej urok działał, to pewne. Ciekawe co królowa na to. Można się spodziewać białej gorączki na widok syna z... dwórką!
I tu leży pies pogrzebany. Nie ma pewności, czy chciał ją wykorzystać, czy też naprawdę się nią zainteresował. Można domniemywać to drugie. No w końcu od ilu lat widzą się w pałacu, a nikt nawet nie zagadał przez ten czas? Ava była wyjątkowa. Nie tylko uroda na niego działała. było w niej coś... nawet ciężko określić to słowami. Na pewno wprawiała władce w zagubienie...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:40 pm

W tej brodzie dało się ujrzeć przemiły uśmiech.
-Spokojnie. Najlepszym się zdarza.- Zaśmiał się zadowolony z tego zdarzenia. Zapewne zanudziłby się na śmierć, a tak coś się stało. A, ze wydawała się osobą ciekawą... Już wcześniej przykułą wzrok. Nie chodzi o barwe włosów, czy też piękna twarzyczke. Było w niej to coś. On jako wrażliwy dzieło-twórca się na tym zna, oczywiście.
-Jestem Frederico Gaspare, słynny pisarz, poeta, hrabia i jak kto woli, chytry lis.- Przedstawił się wciąż uśmiechnięty. Delikatnie chwycił jej rączkę i ucałował dłoń. Tak, jak wiadomym było znał etyke kultury. Wiedział jak się zachowywać w towarzystwie pięknych kobiet. Może nawet i nie znaczących wiele w tej grze politycznej. Może i wcale. Ale zachować się musiał.
-Mogę poznać twoje imię?- Spytał, gdy po chwili zdał sobie sprawę, że spogląda na jego nieskończoną jeszcze książkę.
-Ah, to będzie moje najnowsze dzieło pisarskie. "Vincent i Ulira"*.- Odpowiedział na jej myśli. Mogło zdawać się to dziwne, ale chyba jednak można się domyśleć o co chodzi.

*Przypominam dla tych co nie wiedzą, jest to nawiązanie do dzieła szekspirowskiego "Romeo i Julia".

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:45 pm

Zmieszany król był słodki jak cukrowa laleczka - chciało się go jedynie całować i podgryzać. Ava zarumieniła się lekko, zdziwiona własnymi myślami. Co się z tobą dzieje, bladolica? Dlaczego aż tak cieszy cię ten jeden taniec z królem, który jedynie pragnie cię uwieść, zbałamucić i porzucić? Dlaczegóż więc aż tak serce ci się raduje w piersi?
Ava nie znała odpowiedzi, co sprawiało iż nie czuła się do końca pewnie, choć uśmiech sam wykwitał jej na twarzyczce i jakimś tajemnym, zapewne magicznym, sposobem nie potrafiła oderwać odeń wzroku. Przekleństwo czy też czar dobry?
Opuściła spojrzenie, niziutka w porównaniu do rosłego mężczyzny. Różniła ich głowa, o ile nie półtora. Uśmiechała się dziewka wstydliwie, chcąc jednocześnie uciec jak najdalej, byle nie obnosić się z nalotem rumieńca a jednocześnie pragnąc utknąć w tej chwili już na wieki. Na wieki pląsać w ramionach swego króla, pana i władcy.
-Niech wasza wysokość mi wybaczy, jednakże nie uważam się za interesujący przedmiot dla rozmowy- odparła grzecznie, skromnie, a jednocześnie w jakiś sposób czarująco, czyli dokładnie jak tego wymagano od dziewcząt w jej położeniu.
Piosenka zbliżała się ku końcowi.
Niestety.
Czy tańczyć będziecie dalej, czarować się wzajemnie?
Czy też pozwolicie sobie uśmiechać się do siebie przez resztę święta, pozostając zawsze w zasięgu wzroku?
Każdy scenariusz wydawał się być możliwym.
Ava jednakże nie zastanawiała się nad tym, jedynie zamiatała obrąbkiem jedwabnej sukni kocie łby głównego targu, jak zwykle co rok na jedną noc przemienionego w świąteczny plac pełen zapachu mięsiw oraz dymu jałowca.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 9:53 pm

Skinęła głową z niewielkim niezadowoleniem. Nie podobało się jej jak Ava patrzy na jej brata ani tego iż on biegł za nią jak francuski piesek. Takie zachowanie z pewnością nie przystoiło królowi a Miana z pewnością nie omieszka mu o tym napomnieć. Zbyt dobrze znała tę dwójkę by wiedzieć iż nic dobrego by z tego nie wyszło. Och,Avo zbierasz coraz więcej minusów. Księżniczka coraz bardziej zastanawiała się, czy aby przypadkiem nie odsunąć jej od dworu, bo któż lepiej zniszczy szanse dwórki niż kobieta u której służy?
Skinęła dłoną na Patrisse by ta do niej podeszła. Nigdy nie była jej ulubienicą jednak księżniczka była pewna iż dziewczyna będzie jej posłuszna i wierna.
- Moja droga, chcę wiedzieć wszystko na temat relacji tej dwójki. Pamiętaj jednak o dyskrecji- Powiedziała cicho do dziewczyny, patrząc na nią znacząco. W tej kwestii nie tolerowała sprzeciwu, w końcu chodziło o dobro jej brata, czyż nie ? A jeśli o to chodzi potrafiła być naprawdę podła i bezwzględna.
Kilka chwil później podeszła do niej jej matka, co trochę ją zdumiło. Dziwczyna zarumieniła się lekko po czym upiła łyk swego wina. Pierwsza wypowiedź jej matki umknęła dziewczynie, gdyż skupiła wzrok na tańczącej parze. Westchnęła cicho, po czym zerknęła na królową.
- Nie sądzę droga Matko by moja dwórka była odpowiednią kandydatką na żonę dla Króla. Owszem jest zdolną dworką jednak mój brat potrzebuje kobiety która wzięłaby go w rydze. Nie czarujmy się Kochana Matko iż tego nie potrzebuje...- Powiedziała szczerze w nie których momentach ściszając trochę swój głos, by nikt nie powołany nie usłyszał jej słów. Miała nadzieję iż choć raz jej matka dostrzeże iż nie była tylko piękną, głupiutką księżniczką lecz ze posiadała również bystry rozum, zapewne dziedziczony po niej.
Dopiero teraz przypomniała sobie, co jeszcze mówiła do niej królowa. Zamrugała oczami, upiła łyk wina po czym znów spojrzała na starszą kobietę.
- Wybacz matko że pytam, ale o jakiego mężczyznę chodzi?- Spytała nieco podejrzliwie.
Stały tak obok siebie.
Obie piękne, sline i mądre.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:05 pm

Uczucia nim wewnętrznie targały, choć nie dało się po nim tego widzieć w przeciwieństwie do przypadku Avy. Wydawała się być podniecona, a rumieńce pięknie ozdabiały twarz. Gdyby nie głos muzyki to i bicie serca zapadłoby w głowę. Garion uśmiechał się próbując odwrócić uwagę od swojego "głupiego" zachowania zawstydzonego chłopca. Bo tak się czuł. To wszystko zdawało się takie dziwne. Król nie miał najmniejszej ochoty jej wykorzystać do czegokolwiek, ani omamić. Myślał wyłącznie o tym by była przy nim. Ludzie wierzący powiedzieliby, że to jakieś przeznaczenie, które odmienia monarchę.
-Nie mam co wybaczać. Niedocenianie samej siebie jest natomiast złe.- Powiedział, a twarz nabrała trochę smutku. Chciał by taka istota jak ona czuła się ceniona. I nie porównywałaby siebie do przedmiotu.
-Przedmiot jest rzeczą. Ty jesteś osobą, moja droga. I to taką która odwraca wzrok nawet króla. Od bardzo dawna go odwraca...- No no, czyżby Garion próbował jej uświadomić, że serio coś czuje? Był to nie lada przełom, szczególnie po tej wieloletniej ciszy. Wydawało mu się, że może na niej polegać. Szczególnie po tym jak zaoferowała pomoc w komnatach Widara.
-A ten król cierpi, ponieważ może jedynie patrzeć.- Dodał spokojnie i na jego twarzy pojawił się zachęcający uśmiech. Kiedy on był takim romantykiem? Aż dziwne.
Taniec dobiegał końca, to było pewne. Ale oni nie zaprzestawali go... można by rzecz, ze bardziej byli skupieni na sobie, a nie na parkiecie...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:19 pm

Och ta broda była pierwszą rzeczą jaka tylko rzuciła się dziewczynie w oczy. Od zawsze miała słabość do mężczyzn z brodą. Nigdy nie wiedziała co ją w nich pociąga, jednak zawsze na widok zarośniętych mężczyzn przyprawiał ją o wesoły uśmiech. Co też miało miejsce dnia dzisiejszego.
Jej pewność siebie wróciła to też dziwczyna wyprostowała się i podniosła głowe do góry. W końcu była wielką wiedźmą, miała prawo czuć się pewna siebie bo nawet jeśli ktoś będzie chciał jej coś zrobić, miała przy sobie swoje magiczne sakwy i flakoniki. Wsunęła dłoń do jednej z sakiewek po czym ścisnęła flakonik z czarnym płynem co dodało jej odwagi i pewności siebie.
Dygnęła płytko, co miało niewielkie podobieństwo do standardowych dworskich dygnięć. Byłą tylko prostą wiedźmą, nie wymagajmy od niej zbyt wiele.
- Miło mi Pana poznać, Panie Gaspare- Powiedziała uśmiechając się ślicznie. Zrobiła krok w stronę mężczyzny, gdyż jakaś grupka akurat koło nich przchodziła.
- Nazywam się Chella Grasse, miejscowa akuszerka i zielarka.- Powiedziała niemal z dumą w głosie. Nigdy nie żałowała ż ebyła jej przeznaczona taka droga a nie inna, no może raz parę dni temu gdy natknęła się na jednego okrutnego radcę.
Spojrzała na mężczyznę z zainteresowaniem.
- A o czym Pan pisze, jeśli można wiedzieć?- Spytała z uśmiechem ciekawie się mu przyglądając.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:27 pm

Miała półotwarte usteczka, łapiąc łapczywie oddech w czasie tańca. Nie zwracała uwagi na zmieszanie króla, tylko na jego słowa, wyraz twarzy - uśmiechnięty, zupełnie jak ona, ciepło i nieco dziwnie, jak gdyby głowy ich były mocno zajęte próbą zrozumienia czegoś, rozgryzienia. Jednocześnie też wydawali się zbyt zapatrzeni w siebie nawzajem.
Och, wiedziała że sprowadza na siebie spojrzenia - wydawało jej się wiecznie iż to przez urodę zjawy, ducha, przez wrażenie iż płynie w powietrzu zamiast iść, a w tańcu porusza się niby rusałka w strumieniu wody. Wiedziała, że jest urodziwa, sądziła jednak że gaśnie przy innych pięknościach dworu, zbyt przypominając dziecię księżyca, nie ludzkiej pary. A tu taka niespodzianka, taki zaszczyt wiedzieć, iż to właśnie ona porusza króla za czulsze nuty, że to ona ściąga na siebie jego wzrok za każdym razem, gdy tylko była w jego zasięgu.
Słuchała go oczarowana. Serce w koronie, serce w koronie... Avo, wiesz już z całą pewnością co chciał powiedzieć ci tamten wisiorek, wciąż i wciąż wypadający z sakiewki!
-Mój panie!- powiedziała tylko w odpowiedzi, w błękicie tęczówek mając błysk, uśmiech na twarzy. Rumieńce zanikały, ona śmiało patrzyła wprost w jego oczy. Zawstydzenie Avy nigdy nie trwa długo. Zacisnęła nieco mocniej palce na jego ramieniu, jak gdyby musiała przytrzymać się, by nie usiąść z wrażenia.
Czyżby właśnie usłyszała coś w rodzaju wyznania z królewskich ust?
Matko, księżniczka ją zamorduje!
Odeśle na wieś, do domu, do rodowej siedziby!
Rozdzieli z jej bratem!
-Niedługo zaś nawet tegoż nie będziesz mógł, najjaśniejszy królu. Księżniczka bądź królowa dopilnują, bym wróciła do domu- podzieliła się swoimi obawami.
Nie zauważyli nawet granicy, krótkiej chwili ciszy między skocznymi pieśniami - tańcowali dalej, dopasowując odruchowo krok do znanej melodii.
-Trzeba nam cieszyć się tą nocą majów- powiedziała z uśmiechem, jak gdyby już pogodziła się z rychłą rozłąką.
Musiała - przecież nie miała nic do powiedzenia, a każdy zaś wiedział, że słowo królowej przeważało słowo Gariona, a księżniczka zaś ma większe prawo do rozporządzania czasem oraz bytnością swojej dworki niż król.
Niestety.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:33 pm

-Nawzajem.- Odparł grzecznościowo nie przestając się jej przyglądać. Z dworu nie była, ani nie pochodziła, to było pewne. Na zwykłą mieszczankę także nie wyglądała. Wersja z zielarka byłą odpowiedniejsza... no i prawdziwa w sumie.
-Hm, a więc musisz znać się na medycynie. Bardzo rzadkie. Zapewne lepiej pomogłabyś rannemu, niż któryś z nadwornych lekarzy.- Powiedział stale uśmiechając się. W sumie taka była prawda. Sposoby na pijawki, bądź same amputacje kończyn nie musiały być ostatecznością. Jednak z założenia prości ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy.
Frederico zaczął się zastanawiać czy nie jest przypadkiem wiedźmą. Jej zasób "mikstur", płomienna barwa włosów (rzadkość), no i zawód dawały mu taką możliwość. Ale nawet jeśli to w niczym nie przeszkadzało. Sam nigdy nie poznał kogoś kto zna magie. Byłoby to fenomenem!
-Oh, o dwójce zakochanych w sobie osób, którzy nie mogą być razem ze względu na skłócone ze sobą rodziny.- Wytłumaczył najprościej jak umiał.
-Jeśli kiedyś uda mi się to skończyć to sama przeczytasz. Choć pewnie nie miałaś styczności z innymi moimi dziełami.- Dodał i zachichotał. No w sumie inaczej to by go poznała.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:51 pm

Uśmiech zniknął z twarzy królowej niczym mała kupka liści rozwiana przez podmuch wiatru późną jesienią.
Popijała wino, krytycznie zerkając na swoją córkę. Cóż zrobiła, że pokarało ją takimi dziećmi?
Dlaczego nie miały jej dystansu i chłodu, tak dobrze przystających władcy?
Dlaczego musiały podziedziczyć gorącą głowę, temperament, kobieciarstwo, nierozsądek?
Nie trzeba było nawet wspominać, że niezadowolona jest ze swoich "pociech", które, im bardziej Raia się starzała, tym bardziej stawały się problematyczne miast dawać jej ulgę swoją opieką oraz właściwym zachowaniem.
-Pomiń, dziecko, swoje sentymenty dla brata i obiektywnie powiedz co sądzisz na ich temat. Znasz tą młodą Rede lepiej niż ja, lepiej będziesz wiedzieć czy zezwolić temu kiełkować, czy też może należy to wyrwać z korzeniem -powiedziała, wyjątkowo cierpliwa. -Co do ryzów... Wygląda, iż niezgorzej owinęła sobie mego synowca wokół palca- dodała, nie mając wątpliwości, iż mlecznolica z łatwością powodowałaby jej synem, młodym królem.
Wystarczyło zobaczyć, jak on na nią patrzy.
Pora była przyuczać dzieci do myślenia władczego, myślenia rzeczowego i realistycznego, nie uwzględniającego własnych emocji. Trzeba było całą tę zgraję nauczyć, iż uczucia są dobre jedynie wtedy, gdy wspomagają plan, jednakże gdy mu wadzą trzeba je natychmiast ugasić wiadrem zimnego braku słabostek i miłostek.
Spojrzała na córkę chłodnym spojrzeniem.
-Powinnaś słuchać, co się do ciebie prawi- skarciła Mianę, rejestrując moment, w którym dopiero dotarło do córki, iż zostaje wydana za mąż. Nastąpiło to znacznie później niż wypowiedzenie informacji. Królowa westchnęła ciężko, nie mając już do nich wszystkich siły. Zwróciła wzrok z powrotem na tańczącą dwójkę. -Wyjdziesz, córko, za Widara Kulkidda- poinformowała rzeczowo, jak gdyby mówiła o pogodzie sprzed tygodnia, nie zaś o sprawie mogącej zaważyć na całym dalszym życiu księżniczki. -Dzisiaj ogłoszę wasze zaręczyny- dodała jeszcze popijając nonszalancko wino, po czym odwróciła się i skierowała ku swemu miejscu w ozdobnym krześle z siedziskiem wymoszczonym miękką poduchą.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chella Grasse

avatar

Ród : Nieznany
Skąd : Lunarium
Praca : Zielarka, akuszerka,wiedźma

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 10:56 pm

Nieświadomie poprawiła płomienną grzywę kątem oka spoglądając na jeden z dachów, na którym siedział jej kruk. Ach, jakże posłuszne to było zwierzę ! Rzadko kiedy potrafił wytrzymać tyle czasu bez tulenia się do niej czy podszczypywania jej by dała mu jakiś smakołyk.
- Po prostu umiem pomagać ludziom w potrzebie. Nigdy nie poznałąm żadnego nadwornego lekarza więc nie umiem porównać. Wolę pomagać tym, którzy najbardziej potrzebują i nie stać ich na miejscowych lekarzy- Powiedziała splatając ręce na piersi. Co jak co ale lubiła ten temat i gdyby tylko mogła zrobiłaby co w jej mocy by każdy chłop w państwie mógł liczyć na pomoc kogoś takiego jak ona. I mimo iż jej skromność nie pozwalała na przyznanie mężczyźnie racji, rzeczywiście sądziła iż była lepsza. O wiele lepsza.
- Rzeczywiście nie czytałam nic Pana autorstwa. W sumie nie czytałam nic prócz starych receptur na leki- Tu obdarzyła go naprawdę cudownym uśmiechem numer sześć, mającym za zadanie odciągnąć go od jakichkolwiek podejrzeń. Bądź co bądź,w miastach musiała się ukrywać.
- Ma Pan problem ze skończeniem ?- Spytała po czym zamyśliła się na dłuższą chwilę. W jej głowie zrodził się pomysł który mógł w pewien sposób pomóc mężczyźnie.
- Wie Pan, istnieje pewna bardzo ciekawa trucizna. Zabija człowieka przez tygodnie a ofiara wije się z bólu i konwulsji. Jeżeli jednak dodamy do tej trucizny kilka kropel wywaru z czeremchy i bzu zmienia ona swe działanie. Człowiek zostaje sparaliżowany, jego serce zwalnia i wydaje się być trupem jednak wszystkie objawy ustępują po kilkudziesięciu godzinach...- Powiedziała, nadal wpatrując się w książkę mężczyzny, po to by za chwilę uśmiechnąć się do niego olśniewająco.

_________________


Chella Grasse

Crazy witch




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garion Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor
Skąd : Wybrzeże Salar
Praca : Król

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 11:10 pm

Jego twarz nabrała jeszcze większego smutku niż wcześniej. Tak coś pięknego mogło kończyć się tak źle. Jak sen co zamienia się w koszmar, ale budzisz się, by o wszystkim co było wcześniej zapomnieć.
-Proszę, nawet tak nie mów!- Powiedział załamanym głosem. W głowie huczało mu od tysięcy myśli. Po prostu przerażajace. I to po czymś takim. Gdy się mógł ośmieszyć przed nią.
-Moja siostra liczy się z mym zdaniem. Królowa natomiast musi brać pod uwagę moje decyzje także.- Pięknie brzmiało, wydawało się nawet, że da się temu zaradzić... ale niestety. Chyba w głębi duszy oboje znali prawdę.
-Chciałbym się cieszyć tą nocą, ale moje myśli są teraz przytłoczone. Na dodatek co to za zabawa, gdy czujesz smutek? Jeśli odejdziesz...- Nawet sam nie umiał sobie tego wyobrazić. Było to bolesne. Szczególnie jeśli wraz z nią odejdą te piękne chwile, które mogliby przeżywać razem jeśli byłoby im to dane. To było po prostu straszne.
Taniec stał się już czymś automatycznym. Ale chyba nadszedł czas go zakończyć. Przynajmniej oni tak uznali, jak większość ludzi na parkiecie. Pary się zmieniały, jedni schodzili, drudzy wchodzili.
Garion dostrzegł spojrzenia matki i siostry. czuł się nieswojo. A chciał jeszcze coś zrobić.
-Chodź.- Pociągnął delikatnie białowłosą w tylko mu znanym kierunku, wtapiając się przy tym w tłum. Jak tylko znaleźli się za pewnym domem gdzie nie było nikogo, nawet i żadnego strażnika mogli nacieszyć się już tylko sobą.
Król przejął inicjatywę i opierając Ave o ścianę budowli pocałował ją namiętnie. Mogła być to jedyna okazja...

_________________


Garion Karniwor

King




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 11:20 pm

Wzięła głęboki wdech na tyle, na ile pozwalał jej mocno zasznurowany gorset. Z jej twarzy również zniknął uśmiech. Tak bardzo się starała, tak bardzo chciała aby choć raz jej podła matka okazała jej odrobinę ciepła ! Królowa znów zaczynała niszczyć jeden z piękniejszych dni w życiu młodej kobiety, co naprawdę się jej nie spodobało.
Rai korona z głowy by nie spadła gdyby choć przez kilkadziesiąt minut byłaby choć trochę miła dla swej córki !
- Matko pomijam sentymenty. Znam zarówno mego miłościwie panującego brata lepiej niż ktokolwiek inny, tak samo Avę. Mimo iż nim zawładnęła z pewnością nie nadawałaby się na przyszłą królową. Jeśli chcesz matko, mogę porozmawiać z moją dwórką by ztłumić to w zarodku...- Odpowiedziała poważnie i niemal stanowczo. Nie wiedziała czemu, ale zaczęła się poczuwać do obowiązków księżniczki, przecież dobro poddanych liczy się najbardziej, czyż nie tak było?
Zaskoczona spojrzała na swą matkę. Nie spodziewała się tego, nie tak wcześnie, nie w dzień jej urodzin które do jasnej cholery miały być tylko i wyłącznie jej dniem ! Jej oczy zabłysnęły złością.
- Matko nie mogę poślubić swego kuzyna. Nie zmusisz mnie do ślubu... Nie z nim !- Powiedziała oburzona, dokładnie jednak ukryła całą wściekłość jaka tylko nią zawładnęła w głębi siebie, tak by cała rozmowa wyglądała tylko i wyłącznie na przyjazną pogawędkę między matką a jej dorastającą córką. Dziewczyna opróżniła kufel z winem, czekając na reakcję jej matki.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 11:27 pm

-Szczytny cel.- Powiedział, po czym swoje wąsy poprawił by unosiły się w górę.
-Może Pani nie uwierzyć, ale zanim stałem się słynnym pisarzem, oraz cenionym hrabią byłem zwykłym mieszkańcom wsi o małym majątku. W sumie prawie znikomym.- Powiedział by zagaić rozmowę na ten temat. -Miałem dziewięcioro rodzeństwa które zmarło przez różne panujące choroby, matkę co ją ostatni poród wykończył i ojca do którego śmierć zawitała najpóźniej. Bo co najmniej dekadę później, podczas zimy. Gdybyśmy mieli takich ludzi jak Pani to zapewne nie byłbym ostatnim z Gaspare'ów.- Dokończył i co ciekawe uśmiechnął się. Już dawno przywykł do tego jakie nieszczęścia spotkały jego rodzinę, wiec teraz to była tylko dobra opowiastka.
A teraz i receptury go umacniały w swoich domysłach. Jednak nie zadawał głupich pytań. Jeszcze by został oskarżony za obrazę.
-Zaraz, zaraz... trucizna żywej śmierci... Toż to genialne!- Uradował się hrabia.
-Bardzo dziękuje, jest Pani moim natchnieniem.- Zaśmiał się. W końcu wpadł mu do głowy pomysł na kontynuacje tego diabelstwa.
-Hm, może kiedyś udałoby się nam ponownie spotkać i porozmawiać?- To była propozycja. Bardzo spodobała mu się ta niewiasta. Nie chodzi tylko o urodę, bo to płytkość jest. Ale charakter i pomysły. Zapewne nikt nawet nie wie co się kryje w środku Chelle. I to właśnie podniecała pisarza. Lubił zagadki.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Rynek główny   Sob Maj 31, 2014 11:34 pm

Noc skrzyła się gwiazdami, księżyc w pełni łypał srebrnym okiem na tańczących w całym kraju przy ogniskach ludzi, skupiając się nieco szczególniej na pewnej dwójce w stolicy Amentesu, koronowanej głowie oraz białych włosach jego partnerki do tańca pląsających z niewyraźnymi minami, jak gdyby rysowała się przed nimi wizja sceny morderstwa.
Muzyka płynęła w noc, jednak oni ledwo ją już słyszeli. Myśleli intensywnie w jaki sposób królowa bądź księżniczka mogą zachcieć zaszkodzić ich dopiero co zrodzonej, nieśmiałej wciąż, miłostce mogącej kiedyś przerodzić się w poważniejszą miłość. Ogień sypał iskrami, ludzie dorzucili do ogniska jałowcowych gałęzi, aby żywiczny zapach poniósł się intensywniej nad parkietem i wokół stołów wystawionych z okazji święta wiosennego.
Kobiety w wiankach, dzieci biegające i piszczące w zabawie. Królewska rodzina przyglądająca się zabawie z altany.
Cudowne święto radości.
-Och, wasza wysokość, ja tylko patrzę realistycznie na to, co może nas czekać- odparła równie smutnym tonem głosu.
Noc majów była cudowna - ludzie zakochiwali się w całkowicie niespodziewanych momentach, w ludziach całkowicie nieodpowiednich.
Kim była taka Ava dla króla? Być może i była dobrze urodzona, miała za sobą ród o dużym bogactwie gotowy sprawić jej najwystawniejszą z wystawnych ślubną zaprawę, wiano, które wniosłaby w małżeństwo, jednakże ciągle nie była żadną zamorską księżniczką mogącą przynieść krajowi nowego sojusznika politycznego czy też nowe bogactwa. Białolica dziewczyna nie miała możliwości otworzenia na oścież przed Amentesem kolejnych szlaków handlowych, użyczyć kopalni surowców.
Nie miała możliwości - była jedynie córką z dobrego rodzimego rodu.
Zeszła za królem z parkietu, uległa i posłuszna, jak na dwórkę przystało.
Uśmiechając się lekko, jak gdyby podejrzewała co się wkrótce wydarzy, szła śladem króla trzymając się blisko, by nie zaginąć za nim w tłumie. Wkrótce znaleźli się w jakimś ciemnym, odludnym zakątku.
Wszystko stało się tak szybko - król przyparł ją, nie opierającą się, do ściany domu.
Pochylił się.
Zarzuciła mu ręce na szyję, przyciągając bliżej, odwzajemniając pocałunek z całą radością i ekscytacją, które czuła całując króla po kryjomu, schowana przed wzrokiem podwójnej królowej oraz jej córki.
-Królu- szepnęła między pocałunkami, jak gdyby miała zamiar opierać się takiemu obcałowywaniu się po kątach. Po kolejnym pocałunku, w kolejnej przerwie zdążyła zmieścić dwa słowa. -Jesteś niepoprawny- stwierdziła z uśmiechem, znów przyciągając go bliżej.
Bliżej, bliżej.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek główny   

Powrót do góry Go down
 
Rynek główny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Centrum-
Skocz do: