IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Strażnica północna

Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Strażnica północna   Sob Kwi 12, 2014 9:51 pm

____________...____________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Strażnica północna   Sob Kwi 19, 2014 12:22 pm

Rześkie poranne powietrze rozwiewało puszczone niemal całkowicie wolno włosy. Dwa średniej grubości warkocze zaczynały się na skroniach, po czym pełzły na tył głowy, gdzie splotły się w wężowym uścisku koku przyozdobionego gałązkami odlanymi ze złota, o owocach zwieszających się zeń zrobionych z malutkich krwistych rubinów rzucających na ściany strażnicy czerwone rozbłyski, gdy tylko padło na któryś z klejnotów słoneczny promień. Dłonie złożone na podołku, stateczny chód oraz delikatny uśmiech kobiety zadowolonej z życia - osiągnęła wszystko to, co chciała.
Była najważniejszą damą kraju, podwójną królową.
Jeszcze za rządów jej męża, pieczę miejcie nad jego iskrą, bogowie, Raia była orędowniczką równości religijnej, wolności wyznania. Marzyła o Amentesie wolnym od strachu przed stosem, o kraju, do którego uciekaliby wszyscy prześladowani za wiarę oraz przekonania. Jak dobra kwoka - mateczka pragnęła przygarnąć wszystkich zbłąkanych, objąć bezpieczeństwem kraju- azylu.
Selianiści już mogli chodzić po ulicach niemal nie bojąc się oskarżenia o herezję. Jedynie Tilion, wiecznie prześladowany, wciąż musiał kryć się pod płaszczykiem Gornijskości.
Kobieta przystanęła na murze, wsparła się dłońmi o kamień blanki. Towarzyszyły jej dwie dworki, jedna z rodu Carakasów, najbardziej tolerancyjnego i otwartego na świat. Nie była ona jej ulubienicą, jednakże nie mogła się na dziewczę skarżyć. Nie szarpała za włosy przy czesaniu, fryzury wychodziły jej niezgorzej, choć czasem patrząc na wymyślne upięcia będące dziełem palców młodszej z Redówien, zastanawiała się czy nie wypożyczyć jej na wypróbowanie, tylko na poranek.
Oddaliła dzisiaj jednakże panna Rede chęć wymienienia jej na młodszą - idealnie spełniła polecenia dotyczące fryzury, które wydała jej królowa matka.
-Słońce jest dzisiaj życzliwe- powiedziała królowa, sokolim wzrokiem obserwując dworkę, ciekawa jej reakcji na tak oczywisty przejaw Tilianizmu.
Od niedawna dopiero zaczęła zwracać uwagę na tą młódkę Rede, od niedawna wybiera jej i przełożonej swoich dworek towarzystwo ponad kompanię całego swego dworskiego orszaku dziewcząt.
Spojrzała na morze, które tak pięknie falowało odbijając błękit nieba oraz blask słońca niby najdelikatniejsza z tkanin o najniezwyklejszej z właściwości: lustrzanej umiejętności odwzorowywania rzeczywistości ponad sobą. Łódki rybaków wypływały w poszukiwaniu ławic, wielkie dwumasztowce handlowe rozkładały swoje płócienne skrzydła, by posunąć przez spokojną wodę ku granicom, na wymianę dóbr, zahaczając jeszcze po drodze o Lunarium dla zarobku.
-Po Majach powinnyśmy rozplanować letni objazd królestwa- zwróciła się rzeczowym, niemalże surowym tonem głosu do starszej ze dworek posyłając jej jednak ten swój typowy półuśmieszek świadczący o tym, że nie ma nic złego na myśli mimo powagi wypowiedzi. Kącik ust opadł, spojrzała przeszywająco na starszą z Redówien. -Czy siostra mówi ci o życiu księżniczki Miany?- musiała trzymać palec na pulsie.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Strażnica północna   Sob Kwi 19, 2014 1:02 pm

Kto by się spodziewał, że z jednej matki wyjdą tak różne dziewczęta. Ana musiała przyznać sama przed sobą, że zdolnościami manualnymi jej Najwyższy nie obdarzył. Starała się jednak jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki. Z należytą dokładnością, ba... była wręcz perfekcjonistką. Musiała ćwiczyć, a dzięki temu z dnia na dzień udoskonalała swoje umiejętności. Mimo tego, że nie robiła genialnych fryzur bardzo dobrze grała na instrumentach. Kochała muzykę, dlatego też uwielbiała różnego rodzaju bale. Taniec... tak, tam czuła się najlepiej. Wirowała w pięknej sukni niczym motyl wśród kwiatów, szukający tego najpiękniejszego.
W tym dniu posłusznie ruszyła za królową na strażnice. Monarchini miała różnorodne zachcianki. Raz przechadzała się po królewskich ogrodach,a innego dnia właśnie tutaj. Był piękny dzień, tak więc grzechem byłoby z niego nie skorzystać. Jeszcze Bóg mógłby ich za to pokarać wielką burzą i ciągłym deszczem. Wiadome było, że aktualnie trwały siewy i dobra pogoda była bardzo potrzebna. Z tego też powodu wszyscy bez wyjątku modlili się gorliwie lub mniej. W zależności od wiary...
Stała z inną dworką towarzysząc władczyni i obserwowała może. Nie zadzierała jednak głowy do góry. Patrzyła tak., jak uczyli ją rodzice. Musiała pokazać swoją godność i uniżenie. Tak... to było odpowiednie zachowanie damy dworu samej królowej. Uśmiechnęła się lekko pod nosem obserwując przyrodę. Słysząc jednak komentarz... szybko przybrała obojętny wyraz twarzy. Wiedziała, że nie była ulubioną towarzyszką, ale cóż... Z jakiegoś powody tutaj trafiła. Nieprawdaż?
-Niezwykle życzliwe Wasza Wysokość.- odpowiedziała tylko, przecież nie będzie wchodzić z władczynią w religijne pogadanki. Wiedziała z jakiego rodu pochodzi i jaki ma on stosunek do wiary. Oczywiście, że zdarzały się osoby wręcz nadgorliwe i niesamowicie to ukazujące. Można dać tutaj na przykład kochanego kuzyna Andrieja, ale... No właśnie. Sama nie była niczego pewna. Zaczęła się zastanawiać, czy po prostu nie jest ono po prostu wielką świecącą gwiazdą, częścią przyrody, a nie tworem boskim. Czy Bóg tak naprawdę istniał.
Wdychała głęboko morskie powietrze. Wiele razy lekarz jej mówił, że da jej to lepsze zdrowie i odporność. Dość często potrafiła łapać przeziębienia, dlatego też z wielką chęcią korzystała z takowych wycieczek. Potem zauważyła ten przeszywający ją wzrok. Miała taką ochotę go przetrzymać, pokazać, że się nie boi. Jednak wiedziała, że nie może. Spuściła wzrok wlepiając go w kamienne mury.
-Siostra jest bardzo lojalną osobą, nie zdradza mi sekretów ani szczegółów z przebywania z księżniczką. Jestem też pewna, iż gdyby się działo coś niepokojącego na pewno zawiadomiłaby miłością panią.-powiedziała pewnym głosem. Wierzyła w siostrę i naprawdę ją kochała. Choć oczywiście niektórzy mogliby mieć wątpliwości...
Powrót do góry Go down
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Strażnica północna   Sob Kwi 19, 2014 1:35 pm

Muzyka, bale, piękni mężczyźni - tyle było możliwości pohańbienia korony, że królową niesmak oraz cień przerażenia łapał, gdy tylko pomyślała, że jej nierozważna i naiwna córka Miana mogłaby zaprzepaścić dzieło życia. Wiedziała, że ludzie w królestwie poszeptują: królowa nie jest królową, a dziwką dawnego króla. Król nie powinien nosić korony, a orać pole na ziemiach Kulkiddów. Mimo tych krzywdzących pogłosek docierających do uszu podwójnej królowej w dzień później po powstaniu starała się ona być dobrą władczynią - nie stosowała metody kija i marchewki. Nęciła jedynie marchewkami, przez co dopiero niedawno, gdy buntownicy przejęli jedno z hrabstw, zaczęła rozumieć w jaki wielkim błędzie była nie stosując również kija.
Skinęła z powagą głową, godząc się z dyplomatyczną odpowiedzią dworki.
Wymieniła spojrzenia z przełożoną dworek, jak gdyby młodej Rede z nimi nie było. Ponownie wykonała nieznaczny ruch głową, jak gdyby chciała rzec: "nada się". Dworka powtórzyła gest, po czym królowa znów przeniosła spojrzenie na dziewczynę.
Wysłuchała pochwały na cześć młodszej z Redówien - przewróciła oczyma, nagle zrozumiawszy, że to dziewczę nie nauczone jeszcze zostało odpowiadania swej pani na pytanie, które zadała bez owijania w bawełnę oraz zabawiania się w elokwencję.
-Dworki księżniczki nie mają powodów, by mi na nią donosić. Nie miałyby z tego zysku- uniosła kącik ust, a oczy zabłysły jej złośliwie. Samą miną zdawała się mówić: jesteś zdolna, jednakże musisz się wiele nauczyć.
Odwróciła się od dworek plecami, skinąwszy jednocześnie dłonią na znak, że mają iść za nią.
-Chcę mieć informacje o każdym, kto dotrzymuje jej towarzystwa, każdym tańcu, sekrecie, krowim spojrzeniu zakochanej młódki- mówiła wyraźnie, jak gdyby chciała pokonwersować z wionącym znad morza powietrzem. Jednakże delikatny wiaterek niósł słowa ku dworkom, jak to było zamierzone. -Masz za zadanie podejść siostrę, pozwolić jej się zwierzyć z tego, co trapi młodą duszyczkę. Mówiąc o sobie z całą pewnością rzeknie coś o księżniczce. Ciągnij siostrę za język, ile będziesz potrafiła- przystanęła, składając dłonie na podołku i ponownie zwracając się ku lśniącej porannie wodzie.
Łąki znajdujące się w polu widzenia lśniły przez kropelki rosy osiadłe na źdźbłach traw, rozszczepiających światło dopiero przebudzonego, rześkiego słońca. Błękitu nieba nie zakłócała ani jedna, najdrobniejsza nawet, chmurka - delikatny jedwab błękitnego sklepienia świata roztaczało się ponad głowami maluczkich, widząc i słysząc wszystko.
-Masz być moim szpiegiem- rzekła, po długiej chwili milczącego zapatrzenia w dal, bez ogródek. Zwróciła się gwałtownym ruchem ku dziewczynie, zbliżyła się dużym krokiem. -Zgadzasz się?- spytała, przeszywając nieco niższą od siebie młódkę spojrzeniem monarchini - wyniosłym, dumnym, z czającą się gdzieś pośród onyksowych czerni źrenic groźbą wyroku śmierci.
Przełożona dworek, największa powiernica królowej, stała z boku udając, że nie wie co się dzieje.
Była jak studnia - gdy wrzucało się weń kamień tajemnicy, nikt nie miał go szansy z niej wydobyć.
Przyglądała się horyzontowi, oczekując, aż królowa zarządzi, że ruszają dalej.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Strażnica północna   Sob Kwi 19, 2014 2:34 pm

Westchnęła tylko niezauważenie. W takich właśnie momentach marzyło jej się być zwykłą mieszczanką albo chłopkom. Mimo wszystkich wygód, których doświadczała chciała poczuć się choć raz tak naprawdę wolna i swobodna. W tak obszernej sukni i gorsecie stanowczo się taka nie czuła. Dodatkowo ta udawana przez wszystkich uprzejmość. Nie wolno było się nikomu wychylić. Zaraz zostałby ogłoszony zdrajcą narodu, albo ktoś z rodziny królewskiej poczułby się zagrożony.
Kiedy królowa ruszyła posłusznie również za nią poszła... W końcu tak naprawdę nie miała wyboru, a było tutaj tak cudownie. Piękno... uśmiechnęła się lekko idąc tyłem i rozkoszując się dochodzącymi do niej dźwiękami natury. Czerpała z tego jak najwięcej, taka właśnie była. Nie spodziewała się jednak takie reakcji swojej Pani. Czyżby chciała kontrolować swoją córkę. Nic nowego w ich świecie, jednakże Ana była zdania, że to zadanie nie dla niej. Jednak skoro kobieta sobie tego życzyła. Nie mogła odmówić... Miała najlepszy kontakt z główną służką księżniczki i chyba to ją zakwalifikowało do tego zadania.
W pewnym momencie przestała słuchać, w końcu wiedziała już, co do niej należało. Szpieg królowej... Zawsze sobie ich wyobrażała w ciemnych strojach, maskach może... Uśmiechnęła się lekko na tę wizję. Jak na dziewczynę w tym wieku miała niezwykle rozwiniętą wyobraźnię. Nie było to jednak do końca dobre. Często zdarzało jej się zapomnieć, a w sytuacji takiej jak ta było to wręcz naganne. Kiedy się zorientowało, że się wyłączyła spojrzała w oczy swojej Królowej.
-Oczywiście Wasza Miłość.- Ukłoniła się ładnie przed nią obiecując jak najlepsze wykonanie zadania. Czyli musiała podejść swoją siostrę. Nie było z tym problemu, czasem zdarzało im się rozmawiać tak szczerze...
Przypomniała sobie sytuację zza młodu kiedy jeszcze biegały razem po ogrodzie, a niania goniła je wściekła. No cóż... wtedy dało się poczuć tę radość. A teraz...
Teraz to było całkiem co innego, dworskie życie, o którym tak długo marzyła... okazało się całkiem inne niż się spodziewała. Postanowiła jednak to przetrzymać. Musi dać radę...
Monarchini miała niezwykle przerażający wzrok. Anarhold, aż poczuła dreszcze widząc to w jej oczach. Było tam coś niezwykle niepokojącego... coś mrocznego. Wiedziała, że musi bardzo uważać. Nie może popełnić nawet najmniejszego błędu...
-Jeśli mogę to chciałam powiedzieć, iż koło księżniczki bardzo często przebywa mój drogi kuzyn. Dowiem się jednak, czy jest nią tylko zainteresowany jako przyjaciółką...- powiedziała spokojnym głosem. Nie wiedziała jaka będzie reakcja Monarchini, jednak... skoro ma być informatorem postanowiła powiedzieć to, co już po prostu wie.
Powrót do góry Go down
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Strażnica północna   Sob Kwi 19, 2014 3:02 pm

-Nie wzdychaj, moja droga. Przyzwyczaisz się do życia w moim dworze- stwierdziła królowa mimochodem spoglądając jednocześnie na wielką, srebrną wodę.
Położyła dłoń na medalionie zwieszającym się o ćwiartkę cala nad krawędzią dekoltu sukni. Zbadała palcami dobrze znany kształt - herb rodzinnego rodu wytłoczony w srebrze. Sama przechodziła podobną drogę, wiedziała co mówi gdy chodziło o przyzwyczajenie. W intrygi dworzan wsiąkało się szybko i gładko, nie zauważało się nawet momentu, gdy nasiąkało się nimi niby gąbka wodą, gdy włożyć ją do miski pełnej przejrzystego, zimnego płynu.
Królowa wiedziała, że dziewczę zgodzi się - przecież była z Carakasów, którym być może brakowało czasem rozumu, jednak nigdy ogłady oraz posłuszeństwa.
Raia długo zastanawiała się nad wyborem dworki odpowiedniej do zadania, które chciała przeznaczyć komuś zaufanemu bądź sprytnemu na tyle, by wiedzieć, że zdradzanie przeznaczenia swojej misji komukolwiek jest skrajnie niekorzystnym. Przełożona dworek zwróciła uwagę swojej pani na najnowszy nabytek jej dworskiego ogonka - młodą Rede, której siostra przypadła do gustu księżniczce. Królowa obserwowała od tamtego czasu dziewczynę z ukradka, tak samo jak i przełożona dam dworskich podwójnej królowej zwracała na Anarholdę więcej uwagi. Zaliczyły ją wspólnie do kategorii sprytnych osóbek wiedzących, że rozlatany język oraz rozklekotana gęba nikomu korzyści nie przynoszą.
W ten oto sposób wszystkie trzy znalazły się tamtego pięknego poranka na murach otaczających pałac, wśród małych strażnic, na specjalnie przez królową wybranej ze względu na urocze widoki północnej stronie zamku. Wiedzieć przecież trzeba, że choć mężczyźni załatwiają swoje spory sprawniej, kobiety robią to równie skutecznie dbając jednocześnie o oprawę estetyczną.
Nawet wykonywane na głównym placu wyroki śmierci miały w sobie pierwiastek piękna, gdy królowa osobiście zarządzała budową stosu lub podwyższenia dla kata z zaostrzoną porządnie siekierką.
Słysząc odpowiedź dziewczyny nie zawiodła się. Wyprostowała się, odstąpiła od niej o krok; wzrok monarchini złagodniał.
-Przeczuwałam, że się zgodzisz- stwierdziła miękko, ponownie splatając dłonie na podołku. Patrzyła na młódkę z przychylnością wydającą się być tak niestałą, jak wiatr podczas śnieżnej burzy. -Aby umilić ci pracę podarowuję ci materiał, przedni jedwab, idealny na suknię- uniosła dłoń, chcąc uciąć podziękowania zanim jeszcze się zaczną. -Moja krawcowa uszyje co zechcesz- dodała jeszcze, wiedząc, że tak cennego podarku jak piękny materiał w odcieniu jasnej żółci oraz złota dziewczyna nie pozwoli sobie odebrać.
Wiedziała jak motywować dworzan do działania, a przy okazji zapewniała sobie większą renomę - jej piękna dworka będzie lśnić na którymś z przyszłych balów w sukni mieniącej się złotymi ornamentami.
-Wróćmy teraz do mych komnat- wydała polecenie zawracając ku schodom w północnej strażnicy i dając sygnał obu dworkom, by szły za nią.
[z/t obie - Ana pisz w komnatach królowej]

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Strażnica północna   

Powrót do góry Go down
 
Strażnica północna
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Strażnice-
Skocz do: