IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park południowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Park południowy   Sob Kwi 12, 2014 9:00 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Park południowy   Pią Maj 30, 2014 10:01 pm

Równo ścięte trawniki, dopilnowane żywopłoty. Ani gałązka nie wystawała poza wyznaczony jej posterunek. Zmęczona wyskokami syna, nie rozumiejąc, dlaczego postawił się jej gdy akurat powiedziała mu jedynie prawdę, królowa zawędrowała aż do południowego parczku, leżącego wciąż w obrębie pałacu uznawanego przez nią za jej własność. Wędrowała wśród rozwijającej się zieleni, z dłońmi złożonymi na podołku i spuszczoną smutno głową.
Tęskniła za wesołym królem podnoszącym ją wiecznie i niezawodnie na duchu, gdy tylko coś działo się nie po jej myśli.
Jeżeli ktokolwiek myślał, iż to ona go zabiła - był w błędzie.
Kochała tego mężczyznę na swój własny sposób, traktując go jak starszego brata, którego od czasu do czasu musiała znosić również we własnej komnacie sypialnej.
Wędrowała.

Ten post to nędza

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Park południowy   Pią Maj 30, 2014 10:28 pm

No, rozmowę z królem miał już za sobą. Był trochę czymś zmartwiony, ale wszystko poszło dobrze. Jednak czekała go jeszcze "pogaducha" z Królową Matką. Oczywiście spodziewać się po niej można niby wiele, ale to kobieta. Zwykła kobieta. No i gospodarz pałacu do którego przybył w gościnę. Więc wypadałoby i ją także poznać. Szczególnie, że był ciekaw. O tej istocie niejeden pisarz pisał. Nawet może i więcej niż o byłym królu. A to fenomen. A ciekawość nadszedł czas zaspokoić...
Powiedziano mu, że Wasza Wysokość wędruje właśnie po swoich ogrodach. Frederico postanowił sobie pozwolić na to samo. Podziwiał tutejsze ogrody nocą, aż w końcu... spotkał ją.
-Dobry Wieczór moja Pani.- Uśmiechnął się i wykonał spory ukłon. Tak, czuł do niej szacunek za to kim jest. Powinien go okazywać.
-Twój pałac jest niezwykle piękny, miałem czas by się tutaj rozejrzeć. Nawet zdążyłem poznać króla. Bardzo do Waszej Wysokości podobny. Cechuje go uroda. Nawiązując do tego czytałem wiele historii o królowej. Ani jedna nie opowiadała o Pani olśniewającym uroku.- Powiedział spokojnie splatając ze sobą dłonie. Tak, miał gadane, a komplementy potrafił prawić. Szczególnie osobą które na nie zasłużyły. No i jest to dobre rozpoczęcie znajomości.
Zaśmiał się dźwięcznie.
-Eh, no dobra, omińmy słodkości i może przejdźmy do oficjalnej części królowo. Powiedziałbym, że się bardzo ciesze, że dwór królewski docenia moje dzieła, ale chyba bym się wtedy mylił. Tak naprawdę jestem tu bo znam się na polityce i mam majątek, zgadza się?- Spytał z uśmiechem, który miał pokazać, że kobieta może być szczera.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 9:24 am

Zwykła kobieta? Której wcześniej kobiecie udało się zrównać z mężczyzną, dotrzeć do pozycji w której rękami króla włada całym państwem, uwielbiana przez cały lud, opiewana w tekstach sztuki, pochlebnych pieśniach i pozytywnie ją oceniających komentarzach nawet prostych chłopów? To on, poeta i pisarz, mógł uznawać się w jej towarzystwie za najzwyklejszego we świecie mężczyznę bez żadnych znaczących osiągnięć.
Potencjalnego wroga bądź sojusznika trzeba umieć doceniać, by dobrze uwzględniać go następnie we własnych planach.
Kilka kroków przed nią wędrowało dwoje gwardzistów oświetlających drogę podwójnej królowej pochodniami trzymanymi w rękach. Za nią wędrowało zaś gwardzistów trzech, w odległości odpowiednio odmierzonej, by podkreślić jej pozycję i jednocześnie nie podejmować ryzyka zbyt wielkiego oddalenia uniemożliwiającego szybką reakcję w razie niebezpieczeństwa. Jeden z nich również niósł pochodnię.
Pojawił się nagle pachołek, wyłonił się zza zakrętu tuż przed malutkim królewskim pochodem. Zadyszany skłonił się głęboko przed królową po tym, jak zezwoliła by się zbliżył, prawie muskał nosem zieloniutką wczesnowiosennie, krótką wciąż trawę.
-Szukał waszej wysokości Frederico Gaspare, pojawi się zapewne zaraz- wysapał, zmęczony szybkim biegiem.
Raia już taka była - chciała być o wszystkim uprzedzana, pragnęła wiedzieć wszystko, o wszystkich. Wielu miała szpiegów, ukrytych tak dobrze, że nikt nie miał prawa podejrzewać ich o donoszenie królowej o podszeptach dworzan oraz służby.
Skinęła dłonią na pochód, aby ruszyli dalej, jednocześnie odprawiając zmęczonego pachołka, któremu rzuciła jedną złotą monetę na której widok zalśniły mu oczy jak gdyby zobaczył cud nad cudami lub fortunę, jakiej wcześniej sobie nawet nie wyobrażał, jakiej nie widział nawet w najśmielszych snach.
Królowa poprawiła medalion, rozprostowała podwiniętą na ramieniu fałdkę woalki wpiętej w wymyślną fryzurę złożoną z kilku warkoczy, zakładającej również, że część włosów będzie spływać złotymi, przetykanymi srebrem, falami na plecy szlachetnie urodzonej, jeszcze szlachetniej wydanej za mąż kobiety. Tak też było w rzeczywistości - królowa odmładzała się rozpuszczając włosy, ocieplała swój surowy wizerunek.
Pochód z daleka już ujrzał zbliżający się cień.
Królowa skinieniem głowy przyjęła jego godny królowej ukłon, uśmiechała się delikatnie, pobłażliwie, jak gdyby miała przed sobą maksymalnie dwudziestoletniego petenta, nie zaś radcę syna, który wiekiem oscylował w jej okolicach.
-Uroda przemija, dokonania oraz charakter pozostają. Temu hołduję, temu też hołdują opowieści o mnie- powiedziała przychylnym tonem głosu, jednakże od razu można było wyczuć, iż komplement, choć przyjęty, przyjęty został z myślami pełnymi krytyki.
Wysłuchała go, podejrzewającego słusznie.
-Jeżeli wiesz, dlaczego tu jesteś, po cóż jeszcze mnie pytasz?- spytała unosząc brwi oraz kąciki ust nieco wyżej. Była szczera, choć mogła skłamać. Jego pozwolenia nie miały dla królowej znaczenia. -Liczę, iż dobrze będziesz wykonywał powierzone ci zadania- rzekła wsuwając dłoń w zgięcie jego łokcia, drugą zaś skinąwszy na gwardzistów.
Pochód ruszył dalej.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 9:52 am

Założył ręce na pierś i zaczął chwilę się jej przyglądać. Tak, ciężko było zjednać ja sobie. Nie była to zwykłą dziewka, która uwierzy w same komplementy. To królowa, tu trzeba się postarać. Ale co ją zadowoli? Co sprawi, że Frederico zjedna ją sobie? Miała prawo ściąć go bez najmniejszego problemu, więc robienie czegoś... nazbyt pochopnego mogło się źle skończyć. Lecz powolne wykonywanie jej poleceń, komplementy, przyznawanie racji i kiedyś stanie się dla niej "wiernym" sługom. Lecz to daleka przyszłość. Musiał się pokazać z jak najlepszej strony.
-Ano tu przyznam racje. Prawdziwy władca jest pośmiertnie legendą za swoje dokonania za życia. A tobie Pani już trzeba przyznać, że wiele dokonałaś. W Lucji się już słyszy o Królowej Matce.- Rzekł z drobnym uśmiechem zastanawiając się nad dalszą częścią rozmowy.
Pokazał ząbki w większym uśmiechu. Szczerość jest ważna, wtedy więcej się można dowiedzieć o drugiej osobie, a nawet i kiedyś to wykorzystać.
-Chciałem usłyszeć to od Królowej. Król pochwalił moje wiersze i inne poematy. Wiem natomiast, że Wasza Wysokość...- Kiwnął głową wskazując na nią. -Bardziej woli politykę od literatury. Moja wiedza ma Wam pomóc. Więc zrobię co w mojej mocy by tak było. Rada chyba się przyzwyczai do nowego członka.- Odpowiedział z cichy westchnięciem.
Gdy tylko Raia ruszyła dalej wraz z gwardzistami, Frederico założył ręce za plecy w pozycji jakby mieli go zaraz zapiąć w kajdany i ruszył równym tempem z kobietą. Trzeba przyznać ma gracje, a jej chód był niezwykle dumny. Oj, ceniła to kim jest i na pewno się tym szczyciła przed niejednym. Udawanie niewiniątka zawsze jest dobrą maską. Ale może to doprowadzić ją kiedyś do zguby.
-Królowo, chciałbym porozmawiać o moich komnatach. Muszę mieć miejsce dla odpoczynku i miejsce pracy. Ostatnio jestem w trakcie pisania książki i muszę mieć spokój...- Zaśmiał się cicho. Zapewne takowa komnata już od dawna czekała przygotowana, ale wolał się upewnić. Bo jeszcze przyjdzie, a tam miejsce na miotły zastanie. Taak... byłoby to ciekawe.
-I pozwolę sobie jeszcze zadać pytanie.- Wtrącił jeszcze. -Jakim cudem piękna i zamożna kobieta nie znalazła sobie męża?- Spytał, może to zwykłą ciekawość, ale jednak. Podobno Raia nie spała z nikim innym poza swoim zmarłym już królem. Może nie chciała mieć problemów politycznych w przyszłości? No bo z kim miałaby się ożenić, jak nie z jakimś politykiem, bądź niezwykle wpływowym hrabią...

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 11:05 am

Czyżby Frederico oczekiwał, że opiewana w pieśniach, zapewne po śmierci opłakiwana przez cały kraj i umieszczana w legendach jako miłościwa i troskliwa, królowa będzie na tyleż nierozsądna a głupia, by rozentuzjazmować się jednym, drobnym komplementem, dodatkowo nie na temat jej dokonań, a urody, która w żadnej mierze nie była jej zasługą, choć pomocą okazała się dobrą w dążeniu do władzy?
Królowa mateczka Amentesu nie jest pierwszą lepszą dziewką, to jest całkowicie pewne.
Królowa matka nie chciała komplementów, schlebiania, zgadzania się z jej nawet najgłupszymi, najmniej sensownymi opiniami.
Królowa wdowa potrzebowała równie inteligentnego i błyskotliwego jak ona sama doradcy.
-W Lucji słyszy się o mnie, gdyż jest ona naszym sojusznikiem. Lud pragnie czuć się bezpieczny- stwierdziła od niechcenia, skinąwszy na przednią gwardię, by nieco oddalili się, nie chcąc, by podsłuchiwali prywatną jej rozmowę.
Raia lubiła znać najlepsze i najgorsze strony, a na śmierć nie skazywała zbyt chętnie, dzięki czemu zyskała w oczach ludu oraz możnych jako władca za którego panowania nie trzeba obawiać się, że ktoś pojawi się nagle w środku nocy, by zawlec do celi na stracenie następnego dnia.
-Polityka jest bardziej zawiła, interesująca. Traktowana właściwie może ekscytować- zgodziła się, z przyjaznym uśmiechem, z opinią nowoprzybyłego mężczyzny na swój temat. -Rada nie będzie miała wyjścia. Kto nie przyzwyczai się, tego miejsce jest przy żonie bądź kochanicy, nie wśród ludzi poważnych- stwierdziła chłodno z wysoko uniesioną głową.
Szybko wydawała opinie i ferowała wyroki, jednakże nigdy się jeszcze w nich nie pomyliła.
Raia każdego dnia gotowa była na własną zgubę.
Wiedziała, jak wiele jest ludzi pragnących osadzić jej syna głębiej w tronie, bez wszystkowiedzącej podwójnej królowej czającej się za jego plecami z oczami niby sokole, widzącymi każdy gest, przewidującej każdy ruch. Chcieli mieć kogoś, kto panuje niestabilnie, kto jest zbyt młody by kierować krajem należycie i bez zbędnych emocji podejmować decyzje.
Nie chcieli, aby Raia rękoma króla dalej utrzymywała kraj w szczęściu, harmonii, gdzie lud był bezpieczny.
Mieli konszachty z zagranicznymi możnymi oraz królewskimi rodzinami pragnącymi zagarnąć dla siebie ten urodzajny i piękny kąsek, kawał ziemi tuż nad wodą. Smakowite danie na stole królestw.
Podwójna królowa utrzymywała hieny z dala.
-Ależ panie Gaspare! Niech mnie pan nie obraża, pańskie komnaty od paru dni już czekają, aż pojawi się ich nowy lokator!- obruszyła się z wesołym jednak błyskiem w oku, jak gdyby jedynie przekomarzała się z gościem.
Zatrzymała ruchem dłoni pochód, zwróciła się przodem do mężczyzny - reakcję taką wywołało pytanie o męża.
-Być może złego dokonałam wyboru lub zwyczajnie sprawdza pan, na ile może nagiąć moją cierpliwość- powiedziała chłodno, ze stalą w oczach. -Wiadomo przecież, iż królowa wdowa wyjść za mąż już nie może. A nie biorąc tegoż pod uwagę powiedzieć mogę, iż nie interesuje mnie nawet ponowne zamążpójście- dokończyła z godnością, nakazując pochodowi dalszy marsz.
Światła pochodni rozświetlały mrok nocy otulający miękko park.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 11:40 am

To wszystko może była gra, próba zmian. Uwielbienie ze strony Frederica było trochę kłamliwe. Nie przywiązywał się do żadnego władcy. Czuł respekt i szacunek, ale nie przesadzajmy. Płaszczenie się zazwyczaj działało. Jeśli nawet nie w tym wypadku to inteligencji mu nie brak. Zawsze coś wymyśli. Dobry pomysł, dobry wybór, dobre aktorstwo... zmyli nawet i królową. Bo nie ma osoby, która oparłaby się i temu. A Gaspare potrzebuje kontaktów i wpływów. Gdzie najlepiej je uzyskać jak nie na dworze? Króla już mu się udało "przechytrzyć", lecz z nią nie będzie łatwo. Stanowi wyzwanie, ale wszystko da się osiągnąć. "Do celu po trupach". Świetne powiedzenie!
-Chcą być bezpieczni, ale zauważmy, ze to prości ludzie idący za tym kto sprawia lepszy wizerunek. Dobre imię jest ważne. Trzeba... wyglądać.- Powiedział swoją mądrość. Tak szczerze to nawet było prawdziwe. Bo jak inaczej to działa? Ludzie nie lubią Cie za charakter, ale za to jakie wrażenie sprawiasz.
-Oh, w tej polityce to się babram od dawna. Doprawdy, niejeden władca już chciał mnie wykorzystać.- Zaśmiał się ponownie ze swoich słów. Nawet ciekawie to brzmiało.
-Lecz jestem tylko słynnym pisarzem, który ceni bardziej gęsie pióro niż miecz. Owszem, umiem się posługiwać szablą, ale wole dyplomacje niż krwawe rozwiązania. A że zawsze da się na tym skorzystać...- Uśmiechnął się chytrze. Zgadzałoby się, że Rada nie ma nic do gadania jeśli monarcha coś rozkaże. Ale czasy się zmieniają. Niektórzy są bardziej perfidni niż na takich wyglądają. Zwykły polityk może mieć w tych czasach kontakty z bandytami i wykorzystywać to przeciwko swoim. Zaszkodzić... ciekawe ilu członków rady było skorumpowanych...
-Królowo, nawet nie próbowałem. Po prostu chciałem się upewnić. Ale dziękuje.- Uśmiechnął się, ale dosłownie na chwilę bo rozmowa nabrała trochę gęstszej atmosfery.
-Moja Pani, źle mnie zrozumiałaś. Możesz uznać, że się droczę, bądź chce zepsuć królowej humor, ale to zwykłą ciekawość. Nie oszukujmy się, czasy są inne. Królowa wdowa wcale nie musi być sama już do śmierci. A nowe małżeństwo może przynieść lepsze stosunki z innymi państwami przykładowo. Ale jeśli już taka jest wola to inna sprawa...- Wytłumaczył się. Jego twarz nie nabierała żadnych emocji. Nie chciał niczego po sobie pokazywać.
-Lecz skoro tak też nasza rozmowa nabrała zły kierunek to może zakończmy ją. Wybacz jeśli źle to Wasza Wysokość odebrała. Może udam się do swych komnat.- Dodał kładąc rękę na sercu próbując okazać skruchę.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 1:08 pm

Granatowe niebo rozjaśniał sierp księżyca przypominający złośliwy uśmiech zębów białych niby cukier. Gwiazdy połyskiwały, drobne chmurki rozjaśniały plamami ciemność sklepienia niebieskiego. Królową interesował jegomość-rozmówca, jednakże złe wywarł na niej pierwsze wrażenie. Uważał się za sprytniejszego niż ten, którym w rzeczywistości był. Próbował podejść Raię, ugłaskać - wybacz, kochany, jednakże ona jest jak bogini, wie i widzi wszystko, czytając w ludzkich intencjach niby w księgach po które wystarczy jedynie sięgnąć. Królowej nie szło zmylić, słyszała, widziała, czuła. Intuicję miała niezawodną, zupełnie jak szpiegów.
Krzewy, poprzycinane w kształty nieco przypominające kule, z których ktoś powycinał fragmenty spłaszczając je bądź nadając kształt podobny bączkowi-zabawce, były jedynie cieniami zanim zbliżył się do nich pochód wędrujący alejkami. Rozświetlone migotliwym blaskiem ognia pochodni nabierały zieleni, omigotanej złotem płomieni.
Królowa szeleściła sukniami, dłonie złożyła na podołku. Szła spokojnie, dystyngowanie i z godnością.
Nikt nie mógł odmówić jej majestatu królowej.
Zaśmiała się krótko, acz dźwięcznie, na słowa mężczyzny.
-Wyglądać trzeba, gdy obejmuje się władzę i do czasu, gdy pojawi się dziedzic, który ściągnie na siebie całą uwagę. Dawno to już za mną, dzięki bogom- odbiła piłeczkę z uśmiechem.
Wąż syczał dalej, nie przejmując się najwidoczniej faktem tracenia przy kolejnych swoich słowach kolejnych pokładów parę chwil wcześniej jeszcze możliwego przyszłego zaufania. Królowa dystansowała się coraz mocniej, wiedziała już - trzeba będzie go trzymać z dala od tajemnic oraz ważnych osobistości. Jakże jej syn mógł ściągnąć na dwór taką kanalię!?
-Nie myśl, panie Gaspare, o szachrajstwach- powiedziała zimno na jego słowa połączone z chytrym uśmiechem głosem sugerującym, że będzie od teraz obserwowany przez cały czas, dwadzieścia cztery godziny na dobę, że nawet słońce i księżyc będą składać królowej raporty z jego czynów oraz każdego najdrobniejszego słowa bądź ulżenia gazom. -Skorzysta pan na wypłacie- rzekła jeszcze, a język swędział by dodać: i tylko na tym.
Wiele jego słów sprawiało iż miała coraz więcej wątpliwości, czy on rzeczywiście miał do czynienia z polityką dotyczącej mariaży wszelkiego metrażu. Być może znał się jedynie na rozbójniczych wojenkach nadgranicznych, być może jest bezużyteczny?
Na takiego brzmiał mówiąc o jej ewentualnym ślubie. Zatrzymała pochód.
-Och, dobrze pan wie, że musi! Chcąc zachować tytuł a także pozostając damą mogącą mówić o sobie: pełna cnót i o dobrej opinii królowa musi pozostać wdową, gdy zemrze jej królewski małżonek- odpowiedziała zniecierpliwiona, mając wielką ochotę zakończyć męczącą rozmowę z irytującym człowiekiem.
Jak na zawołanie, jak spełnienie najskrytszych marzeń człowiek ten, oczekując jej prośby by mimo wszystko pozostał z nią dla dalszej rozmowy zasugerował iż odejdzie do swoich komnat. Raia nie miała czasu na podobne przepychanki z byle radnym, nie chciała się z nim bawić w kotka i myszkę, jakby była uwodzoną młódką, nie dumną podwójną królową. Uniosła więc wyżej brodę, uśmiechnęła się przyjaźnie, choć w jej oczach panował lód.
-Tak, niech się pan oddali. Pouczająca to była rozmówka. Dobrej nocy- rzekła, po czym skinęła dłonią na gwardzistów, by ruszyli naprzód.
Odejdź, człowieku! Zejdź królowej z oczu!

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Park południowy   Sob Maj 31, 2014 1:44 pm

Hm, Ona go podejrzewa o szachrajstwa? Bystra jest, bądź sam się wydał. Pewnie wszystko po trochu.
-Królowo, proszę, to mnie obraża!- Rzekł udając oburzenie, ale po chwili się "uspokoił". Jednak nie chciał pogarszać sytuacji na dworze.
-A więc ruszam. Dobrej nocy.- Powiedział cicho i oddalił się od grupy gwardzistów. No, z nią to będzie ciężko dojść do porozumienia. Jeśli będzie trzeba problem będzie musiał zlikwidować...

[z/t]

wiem, ze krótki, ale nie miałem weny na koniec.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park południowy   

Powrót do góry Go down
 
Park południowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Park
» Brzeg południowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Pałacowe włości-
Skocz do: