IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stajnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Stajnie   Sob Kwi 12, 2014 8:59 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stajnie   Pią Kwi 18, 2014 10:19 pm

Przejażdżka z księżniczką. Doprawdy ciężko określić czy ta płocha zabawa budziła jeszcze w Andrieju jakieś głębsze uczucia, czy traktował ją jako coś istotniejszego, klucz do tej mglistej furtki jaką była rodzina królewska. A może biedna Ava nie musiała się tak zamartwiać? Może po prostu... On również był znudzony monotonią życia dworskiego?
Próżno szukać odpowiedzi na te pytania w jego posągowym obliczu. Milczący, zadumany nad ulotnością tej nieszczęsnej egzystencji przesuwał opuszkami skrytymi pod skórzanymi rękawicami po pysku zniecierpliwionego ogiera.
- Sssz Astorze.- Zacmokał niezadowolony poklepując go.- Bóg stworzył cię wolnym, człowiek udomowił... Czyżbyśmy byli rasą wybraną przez Boga, której ofiarowano moc podporządkowywania sobie świata?
Szeptał tak wpatrując się w łagodne końskie ślepia. Kto by pomyślał, że stary, poczciwy Astor, ten choleryk i wieczny źrebak podporządkuje mu się z taką łatwością.
Był jak dziecko, gotowe za nim skoczyć w ogień lub z ognia wyciągnąć.
Księżniczka była taka podobna. Narwana, gotowa walczyć o swoje prawa. Też coś. Król ją rozpieszczał, teraz pokazuje swój charakterek. Ale z drugiej strony, gdyby uwiedzenie jej było zbyt łatwe, czy próbowałby się tego podjąć?
Największym problemem z jakim się borykał była jasnowłosa Rede. Przejrzała go, ale na szczęście chyba nie zdołała jeszcze przekonać panienki o jego zamiarach. Nie mniej... Była niebezpiecznie blisko księżniczki. Z drugiej strony usunięcie jej było wręcz niemożliwe.
Trudna sytuacja. Będzie musiał podumać jakby ją rozwiązać. Ale... To później. Na razie miał zamiar rozkoszować się miłym, wolnym dniem.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Stajnie   Pią Kwi 18, 2014 10:43 pm

Jeszcze przed śniadaniem księżniczka wydała polecenia, dotyczące osiodłania odpowiednich koni, z instrukcją postępowania krok po kroku. Nie mogła przecież dopuścić by jej koń był siodłany z mniejszą uwagą niż inne. Księżniczka zawsze przywiązywała się do swoich zwierząt, nie ważne czy był to rumak czy przychodzący pod jej okna kot-przybłęda. Można nawet ośmielić się o stwierdzenie, iż czworonogi miały więcej miejsca w jej sercu niż ludzie.
Z Avą nieodstępującą jej nawet na krok udała się na śniadanie, w sztywnym i oficjalnym towarzystwie Miłościwie Nam Panującej oraz swego, jakże licznego rodzeństwa. Następnie udały się z dwórką z powrotem do komnat, by przyodziać strój bardziej odpowiedni na końskie siodło niż rozkloszowana suknia, po czym, w towarzystwie dwórek, udała się do pałacowych stajni. Miana wkroczyła do stajni dumnym i trochę ponętnym krokiem. Jak zawsze roztaczała swój czar przez ciepłe uśmiechy i nienaganną urodę.
Widząc czekającego na kobiety panicza, nachyliła się ku swojej dwórce, niby wydając jej polecenia.
-Zadziwiasz mnie Avo.-powiedziała cichutko do swej towarzyszki po czym kazała przyprowadzić ich konie. Kogo jak kogo, ale nowego radcy z pewnością by się nie spodziewała. Wiedziała jaką niechęcią do niego pała jej dwórka... Pamiętała również jaką niechęć wzbudzał w niej samej. Z uśmiechem na malinowych ustach podeszła do mężczyzny po to, by skłonić mu się nieznacznie, tak jak powinny wysoko urodzone damy w stosunku do niżej urodzonych paniczów.
- Witaj Radco- Powiedziała grzecznie. Nadal nie wiedziała, co ktoś taki jak on robi w królewskiej radzie, cóż będzie musiała podpytać o to swojego starszego brata, on przecież wiedział wszystko.
Stajenni podprowadzili jej konia, jednego z największych w stajni karo-siwego ogiera, zwanego Priamem. W wielu osobach zwierzę to wywoływało uczucie lęku, jednak młoda księżniczka uważała go za jednego z najlepszych wierzchowców. Kobieta czuje pogłaskała zwierzę po szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Stajnie   Pią Kwi 18, 2014 11:06 pm

Ava szła pół kroku za księżniczką, wydając się płynąć nad ziemią w sukni barwy krwi rozbryzganej hojnie na złotogłowiu. Pilnowała kapelusika wpiętego we włosy, by nie spadł - choć był stabilny dziewczynie wydawało się, że zaraz zleci, przy byle powiewie wietrzyku.
Poranne słońce przygrzewało teren przed pałacowymi stajniami, gdzie czekali już stajenni gotowi usługiwać księżniczce.
-Nie ja zawiniłam jego obecności- odparła równie cicho, piorunując przybysza wzrokiem. -Pewnie jedna z dworek wypaplała mu o naszej przejażdżce- dodała swoje przypuszczenie głosem, w którym można było wyczuć groźbę: znajdę i zabiję winną tego "przypadku".
Wiedziała dzięki przepowiedni, że ta kanalia się tutaj zjawi, aby spróbować mamić boginiom ducha winną Mianę, aby dobrać się do tytułu króla męża - nie umniejszyło to niemal niemożliwej do skrycia wrogości dziewczyny. Ava nastroszyła się niczym nieprzyjaźnie nastawiona ptaszynka, nie spuszczała nowego Królewskiego Radnego z oczu o nieprzyjemnych w wyrazie pobłyskiwaniach.
Przejęła wodze rzucone jej bez większych ceregieli przez stajennego - była jedynie faworytą księżniczki, nie mogła wpłynąć na jego los. Wiedziała to, szanowała, dlatego też brak kultury odpuściła. Podarunek od księżniczki, piękny kasztanowy rumak o słomianych grzywie oraz ogonie, cienkich nogach oraz łabędziej szyi. Krótki grzbiet wygięty miał w szlachetny łuk - i choć prezentował się wyjątkowo marnie oraz delikatnie przy rumakach współtowarzyszy przejażdżki niemal wszyscy wśród służby wiedzieli, że jest on najlepszym rumakiem, jaki od dawien dawna dostało się komuś ze dworu niespokrewnionemu z koroną.
Mały, szybki, wytrzymały i piękny - taki był właśnie jej wierny Inverno o charakterze niespokojnym.
Pasowali do siebie z Avą na zasadzie przyciągania się przeciwnych osobowości - ona spokojna, cicha, on płochy i rżący przenikliwie w chwilach strachu.
Poprawiła znów kapelusik, nieco zmieniając jego położenie, by rondo rzucało na oczy więcej cienia.
Trzymała w lewej dłoni wodze, prawą gładząc konia po szyi, drapiąc go po grzebieniu grzywy, zerkając nieprzyjemnie na Andrieja.
Nie uznała za stosowne przywitać się z nim - uznała, że pozwoli tę rozmowę przeprowadzić księżniczce sam na sam z podstępnym członkiem swego rodu, dalekim krewnym o którym wiele się nasłuchała.
Przywołała stajennego i zaczęła z nim pogawędkę o niczym. Uśmiechała się ślicznie, a odpowiadało jej spojrzenie tęczówek uwodziciela z niższej społecznej rangi. Miał przystojną twarz i gdyby tylko ona była mieszczką lub córką handlarza, albo on - możnym, zdecydowanie zachęciłaby go do siebie.
Rozmawiali jednak o pogodzie, najlepszym kierunku na przejażdżkę tamtego dnia oraz o koniach Avy oraz księżniczki.
Wiernym uchem opiekuńczej dworki jednakże łowiła kolejne słowa prowadzonej tuż obok rozmówki...

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stajnie   Pią Kwi 18, 2014 11:25 pm

Kątem oka obserwował ten dwuosobowy pochód. Och gdyby tylko udało mu się zmniejszyć go o tę niepotrzebną połowę, uchwyciłby księżniczkę nim zdołałaby się zorientować. Ale cóż. Zbyt śmiałe plany potrzebowały asekuracji w postaci ostrożnych kroków. Jeden niewłaściwy ruch i zostałby natychmiast pochwycony pod zarzutem zhańbienia następczyni tronu Amentes. Nie.
Nie mógł pozwolić sobie na żaden błąd.
Dlatego właśnie w chwili, gdy Miana podeszła bliżej, odwrócił się z gracją od swojego konia kładąc wyuczonym, aczkolwiek na pozór całkowicie naturalnym ruchem dłoń na sercu i kłaniając się dwornie.
- Witaj i ty miłościwa panno. Niech ci Bóg sprzyja w każdej chwili zarówno tego jak i każdego następnego dnia.- Odparł na jej powitanie przywołując na twarz niemalże niewidoczny uśmiech. Przenikliwym spojrzeniem próbował wybadać dzisiejszy nastrój księżniczki. Najwyraźniej była zadowolona, nuta zaskoczenia malowała się w jej oczach. Kto by pomyślał, że dwórki są tak praktycznym źródłem informacji.
Przeniósł wzrok na kuzynkę. Taka delikatna, krucha niczym porcelanowa lalka... Ach gdyby tylko mógł ją zrzucić z kredensu, gdyby zechciała się rozprysnąć. Przez ułamek sekundy w jego oczach błysnęła niebezpieczna nuta, szybko jednak zduszona na rzecz łagodnej uprzejmości.
- Czy wybrała już panna trasę? Dzisiejszy dzień wydaje się być odpowiedni na przejażdżkę nad rzeką...- Powrócił spojrzeniem do księżniczki oplatając wodze Astora wokół swoich palców.
Powrót do góry Go down
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Stajnie   Pią Kwi 18, 2014 11:54 pm

Westchnęła tylko słysząc słowa swojej dwórki. Cóż, niesubordnacja wobec służby zdarzała się naprawdę często, zwłaszcza w takich przypadkach. Od dziecka wpajano jej aby nigdy w pełni nie ufać swojej służbie, a zwłaszcza tej niżej urodzonej bowiem uwielbia ona różnorakie plotki i skandale. Cóż, dzisiejszy dzień zapowiadał się być naprawdę ciekawy, konna przejażdżka z dwójką ludzi pochodzących z jednego rodu lecz skaczących sobie do gardła niczym dwa wygłodniałe wilki.
Tak, atrakcji jej dziś na pewno nie zbraknie - przynajmniej będzie to miłym urozmaiceniem od ostatnio nudnej i monotonnej codzienności jaka ją otaczała.
Ach tak, widziała spojrzenia Avy kierowane ku ich stajennemu i szcerze mówiąc wcale się jej nie dziwiła. Rzadko kiedy widywało się tak przystojną i lojalną słóżbę. Jej spojrzenie tylko na  jedną niezauważalną chwilę powędrowało ku dwórce i stajennemu, po chwili wracając do jasnowłosego Radnego. Ciepły uśmiech, jak zawsze gościł na jej urodziwej twarzy. Skinęła głową na zadane pytanie.
- Tak, również uważam iż droga nad rzekę będzie odpowiednia i mam nadzieję iż równie przyjemna dla wszystkich. Należałoby korzystać z okazji, póty rzeka jak co roku nie wyleje- Powiedziała uprzejmym i nawet trochę przyjaznym tonem.  Podeszła do swojego konia. Delikatnie gładziła go po umięśnionej szyi. Przy pomocy stajennego wsiadła na swojego wielkiego rumaka, siadając, oczywiście jak damie przystało, po damsku w siodle. Złapała lekko wodze swego konia, po czym podjechała do Andriej'a.
- Jeśli Pan radca jest gotów, możemy już ruszać-Powiedziała po czym pokierowała Priama ku wyjazdowi ze stajni. Gdy tylko cała trójka wyjechała dołączyło do nich dwóch strażników na szybkich, wytrzymałych koniach, często używanych przez posłańców i gońców.
Wyjechali z pałacowych włości, kierując się na drogę, która prowadziła do niewielkiej rzeczki kilka mil od pałacu.

[/zt Wszyscy Ava pisz już na drodze :)]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Stajnie   Sob Kwi 19, 2014 10:26 pm

[Z rynku]

Idąc za królewski stajennym, Aidan nie mógł się napatrzeć na bogactwo, do którego właśnie wkraczał. Co prawda tylko jako zwykły pachołek od brudnej roboty, ale kto wie, kto wie. Stajnia wyglądała na piękniejszą i większą od jego własnego domu rodzinnego, no ale kto bogatemu zabroni? Idąc na samym końcu całego pochodu nowych pracowników, w zawrotnej liczbie trzech, Aidan zagwizdał sobie pod nosem i pokręcił głową nad ogrodem roztaczającym się przed wejściem do stajni. To konie musiały mieć tak kolorowe otoczenie? Gartnait zaśmiał się sam do siebie i pogoniony krzykami stajennego, przyspieszył kroku, by poklepać wątłego kolegę po plecach.
- Cieszę się, że to z tobą będę pracować.
Uśmiechnął się do niego szeroko, wcale a wcale chłopaka nie znając, ale udając ile wlezie. Musiał sobie znaleźć głąba do odwalania czarnej roboty. Poudaje dobrego przyjaciela, by zarobić i się nie narobić. Najbardziej interesowało go miejsce do spania i strawa, więc gdy to zostało pokazane i podane, a potem trzeba było zabrać się za obowiązki, nie wiele słuchał swego naczelnika. Młody choptaś niech zapamiętuje, podczas gdy Aidan obserwował piękne konie, odpoczywające w boksach. Mieć takiego było na razie nieosiągalnym marzeniem.
Popędzony do roboty łotrzyk pokiwała głową, posłusznie łapiąc za jakieś widły, aby przerzucić siano z jednego miejsca na drugie, nie widząc w tym jednak żadnego sensu. Nie mogli go od razu składować tam gdzie było trzeba? Gartnait przerzucił jedną kupkę, drugą kupkę.. obserwując kątem oka stajennego i czekając na skorzystanie z okazji. Machnął jeszcze ze trzy razy i gdy tylko mężczyzna zniknął z pola widzenia, Aiden rzucił widły w kąt i poszedł w drugą stronę, szukając wolnego boksu. Nie musiał szukać długo i znalazłszy idealne miejsce, umościł sobie posłanie z siana i walnął się w kącie, zamykając oczy.
Tak bardzo się zmęczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stajnie   Nie Kwi 20, 2014 7:55 pm

Anarhold od razu skierowała się do stajni...
Nie miała pojęcia, o której wróci księżniczka wraz z jej siostrą, więc musiała tam po prostu poczekać. Oczywiście nie była z tego powodu jakaś niezadowolona, ba...
Nawet stała się z tego powodu niezwykle szczęśliwa. Kochała konie, jednak rzadko mogła sobie na nich pojeździć. Szczególnie tutaj... W pałacowym zamku nie było nawet o tym mowy. Tych krótkich chwil w wielkiej sukni nie mogła zaliczyć do udanych przejażdżek, nudziły ją. Uwielbiała galopować przed siebie, czując wiatr we włosach. Właśnie wtedy czuła się niezwykle wolna i swobodna. Pamiętała kiedy w rodzinnych stronach zabrała bratu męskie ubranie, po czym wzięła konia i pojechała. Miała ochotę już nie wracać, jednak było to bardzo niebezpieczne. Od tamtej pory robiła to kiedy tylko miała okazję, ale po wyjeździe... no cóż szczęście się skończyło.
Weszła do stajni i rozejrzała się. Nie widziała nikogo. Jak widać stajenni nie garną się do szczególnej pracy. Zignorowała to jednak, w końcu to nie jej sprawa i nie powinna się tym przejmować. Podeszła do jednego ze stojących koni. Na jej ustach od razu pojawił się uśmiech. Wyciągnęła dłoń i uspokoiła jedną z klaczy, która zachowywała się dość niespokojnie....
Otworzyła boks i już chciała dać mu coś do jedzenia, gdy niechcący wchodząc potrąciła widły, które spadły z hukiem na inną parę... ups...
Powrót do góry Go down
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Stajnie   Nie Kwi 20, 2014 9:09 pm

Aidan drzemał sobie w najlepsze, chociaż do pełni szczęścia brakowało mu ciepłego ciała pięknej kobiety obok. Uśmiechał się w półśnie, gdy tam takową miał w ramionach, nie poprzestając jedynie na przytulaniu. Gładka skóra, drżąca pod dotykiem jego szortkich palców. Piękne oczy, tak bardzo wpatrzone w jego przystojną twarz. Słodkie usta, lgnącego do jego. Gartnait czuł się jak w niebie i nie chciał budzić.
Niestety co piękne szybko się kończy i nagły huk, wyrwał go z drzemki. Mężczyzna poderwał głowę, na nieszczęście trafiając prosto w jakiś w ścianie kołek, z którym spotkanie było bardzo bolesne. Aidan przeklął pod nosem, opadając na siano z powrotem i łapiąc się za czoło. Ale jakoś zebrał się na równe nogi, chociaż nieco zakołysało nim na boki. Potarł siniak na czole, krzywiąc się i wtedy dojrzał dwórkę po drugiej stronie ścianki, odgradzającej dwa boksy. Stanął jak wryty na widok piękności i uśmiechnął się trochę głupkowato. Nie sądził, że we śnie i na jawie dane mu będzie spotkać młodą niewiastę.
- Droga pani...
Po chwili osłupienia, ruszył się w końcu i wylazł z pustego boksu, by szybko dopaść do widł, leżących pod stopami kobiety. Zacisnął na nich dłonie i nie kwapiąc się do powstania, spojrzała na dwórkę z dołu, podziwiając jej zachwycającą urodę, z typowym dla siebie cwanym uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stajnie   Nie Kwi 20, 2014 9:36 pm

Dziewczyna tak się zamyśliła, że na początku nie zwróciła uwagi na niepokojący dźwięk pochodzący z wnętrza boksu, jednak po chwili pojawiła się postać pewnego mężczyzny. Nie wyglądał on na szlchcica, więc pewnie stajenny lub ktoś ze służby. Nie bała się go, w sumie nawet ją zaciekawił. Wygladał na typowego obieżyświata. Pewnie widział i przeżył nie jedno. Sama chciałaby spróbować spania na sianie, podróżowania, poznawania świata i przyrody. Wycieczka do lasu... tak byłoby to coś dla niej.
Nie zamierzała się unosić, czy jak powinna zawołać kogoś. Przecież młodej pannie nie przystoi przebywać samej w towarzystwie mężczyzny, ba do tego obcego, rpzystojnego mężczyzna...
-Panie...- Popatrzyła na niego znacząco, chciała się zapytać o jego godność, ale sama nie wiedziała, czy jej wypada. Jak powinna się zachować w takiej sytuacji. No Aneczka weź się w garść. Mówiła cały czas do siebie.
-Nic się panu nie stało?-zapytała widząc ślad po uderzeniu. Musiał albo się tak gwałtownie obudzić,że aż się uderzył albo upić. W sumie prawdopodobne było jedno i drugie. Stała tak patrząc na niego i czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Stajnie   Nie Kwi 20, 2014 9:58 pm

Z zamyślenia nad urodą kobiety, wyrwały go dopiero jej słowa. Aż uśmiechnął się szrzej, w duchu stwierdzając, że głos dwórki, był równie piękny co usta, wypowiadające do niego pytanie. Zacisnął dłonie na kijach wideł i podnisósł się powoli, przesuwając spojrzeniem od stóp kobiety do jej twarzy. Wyprostował się dumnie, opierając widły o ścianę i zaczesując długą grzywkę, która lubiła opadac mu na twarz. I chociaż nie wyglądał na dobrze urodzonego, swą postawą i zachowaniem nadrabiał niedobory w stroju.
- Oczywiście, pani! To nic, drobna potyczka ze złodziejaszkami, którzy chcieli okraść dziewkę nie tylko ze złota. Nie mogłem pozwolić, by stała się jej taka krzywda! To jest małą pamiątką z wczorajszego wieczoru.
Na poczekaniu wymyślił bajeczkę o swej heroicznej postawie, byle tylko wrażenie na pięknej kobiecie zrobić. Machnął ręką jak gdyby nigdy nic i złapał za drzwi boksu, by szerzej je przed kobietą otworzyć. Może i nie trzeba było, ale jednak Aidan postanowił grać wiernego sługę, będącego na każde skinienie kobiety. Zaprosił ją ruchem ręki do środka i sięgnął po jabłko, leżące w koszu. Podał je kobiecie jedynie po to, by pod swymi palcami poczuć gładką skórę.
- Pani na przejażdżkę się wybiera?
Zagadnął, nie zamierzając przecież teraz opuszczać tego miejsca, póki jego oczy nie cieszyły się widokiem pięknej kobiety, uszu jej słodkim głosem, a nos zapachem za którym można tęsknić w samotne noce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stajnie   Nie Kwi 20, 2014 11:06 pm

Wiedziała, po prostu była pewna, że postać, która właśnie przed nią stanęła była jedną z ciekawszych, które znała. Sam jej mówił potyczka i pewnie wygrana... Skoro żył. Uśmiechnęła się szerzej... Mężczyzna przed nią był po prostu bohaterem.Obronił niewinną dziewczynę zaatakowaną przez barbarzyńców. Ah...
-Napewno nie trzeba tego opatrzyć?- Upewniła się lekko zmartwiona, ponieważ guz zaczął być coraz bardziej widoczny. Jednak on machnął na to lekceważąco ręką. Skoro tak, sama postanowiła to zignorować.
Wiedziona instynktem weszła za nim do środka, gdzie najpierw rozejrzała się dokoła. Nie wiedziała, co się z nią dzieje... Zazwyczaj w takich sytuacjach była dużo ostrożniejsza. Przecież nie znała osoby towarzyszącej jej. Nawet nie była ona z tego samego stanu, co ona. Ale nie przeszkadzało jej to... Czy ona zwariowała?
Wyciągnęła w jego stronę rękę i wzięła jabłko. Przez ułamek sekundy poczuła jego dłoń na swojej, co wcale jej nie spłoszyło. Spojrzała mu dumnie w oczy i obejrzała owoc. Był piękny, duży i czerwone. Ugryzła kawałek kosztując je. Było całkiem inne niż sobie wyobrażała. Z początku myślała, że poczuje słodycz, jednak bardzo się myliła. Jabłko okazało się być kwaśne na co dziewczyna nie narzekała. Uwielbiała takie.
-Dostałam polecenie od Królowej aby wyjść na spotkanie księżczniczce. Jest na przejażdżce, więc czekam na nią. Poza tym muszę zamienić kilka słów ze swoją siostrą, która jej towarzyszy. A pan co tutaj robi?- zapytała przytpatrując mu się. Była pewna, że odpoczywał albo po proscy... albo... No nie ważne...W każdym razie była ciekawa, co usłyszy tym razem.
Powrót do góry Go down
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Stajnie   Pon Kwi 21, 2014 2:54 pm

Podobało mu się te dumne spojrzenie, którym obdarzyła go dwórka. Chociaż lubił także spłoszone i nieśmiałe, te było intrygujące i na wskroś przeszywające. Kobieta znała swą wartość i okazywała to przez sposób bycia. Aidan ze smakiem spojrzał na jej usta, gdy wzgryzała się w owoc, smakując go. Aż się musiał powstrzymać przed oblizaniem swych ust.
- Dbam o wierzchowce, by takie damy jak pani nie spotkała przykra niespodzianka.
Odpowiedział, znowu mijając się z prawdą, którą było przerzucanie siana i gnoju. A właściwie to unikanie tego zajęcia, drzemiąc w kącie boksu. Gartnait pogładził chrapy konia, na moment spojrzenie swe przenosząc na zwierzęcia, któremu zaglądnął w oczy i dłonią przejechał po grzywie. Piękne zwierzę.
- Księżniczka? Jest pani jej krewną, ośmielę się zapytać?
Zagadnął, zastanawiając się czy tak samo kobieta rozmawiałaby z nim, gdyby inna dwórka towarzyszyła jej przy wizycie w stajni. Uśmiechnął się do rozmówczyni i przesunął się obok niej, by sięgnąć po szczotkę, którą zaczął czesać koński grzbiet.
Odpowiedzi jednak może nie zdążył się doczekać, a może tylko jej nie przyswoił, bo zaczęło się wołanie głównego stajennego, który chyba się czymś zdenerwował. Aidan nie chciał ryzykować, więc ukłonił się dwórce, posłał jej szelmowski uśmiech i zwiał w drugą stronę, oddalając od źródła głosu nawołującego pracowników.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 1:22 pm

W końcu po jakimś czasie dotarliśmy do serca miasta. Tak sercem można było zwać zamek i jego mieszkańców. Okazały pałac i tak pięknie odziane kobiety, że niemal dech zapierało. Gdy w końcu dotarliśmy do stajni zeskoczyłam zwinnie z konia i uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
- Jesteś Waść na prawdę dobrym człekiem. Mało się takowych spotyka. Owszem lasy nie są bezpieczne, ale zapewniam Waść, że potrafię o siebie zadbać. Nie jednego męża bym pokonała.
Zaśmiałam się lekko.
- Róża, to imię ponoć nadała mi matka. Opiekunowie wychowali mnie jak swe dziecię dając szkoły, i nauki odpowiednie kobiecie w mym wieku. Jeśli mogłabym się jakoś odwdzięczyć Waści za pomoc, będę do Pańskiej dyspozycji.
Uśmiechnęłam się lekko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 1:32 pm

Tak, miasto się ani trochę nie zmieniło. Jedynie dało się zauważyć dużo plotkarzy i małe zakłopotanie mieszkańców widząc przejezdnych. Także ilość ludzi an ulicach się zmniejszyła. Wina zarazy.
Kiedy dojechali do stajni zeszli z rumaka, a Frederico zaczął ściągać z niego swoje graty. Gdyby przyjechał tutaj karotą jak poprzednio to byłoby mniej roboty...
-Zdziwiłaby się Pani, że ten dobry człek ma rogi. I... zapewne dałaby radę pokonać.- Uśmiechnął się, ale raczej z grzeczności bo niezbyt dowierzał. Ale nie było czasu się przekonywać.
-Cóż, więc to piękne imię. I nie masz co się odwdzięczać. Tylko Cie tu przywiozłem.- Dokończył zdejmując ostatni wór papierów. Ściągnął kaptur z głowy i westchnął ciężko. Męczył się szybciej niż zazwyczaj. Ale trudno, ten wiek.
-Niech Pani już biegnie, pewnie służba Panią zaprowadzi do celu.- Poradził, nie chciał jej zatrzymywać.

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 1:53 pm

Panią, jak to pięknie zabrzmiało, ale niestety nie było jej to dane. A może i stety? Tak czy inaczej cieszyłam się z wolności jak na razie. Dumna lekko skinęłam głową i dygnęłam ponownie w podziękowaniu.
- To miłe, ale nie jestem Panią jeszcze.
Zaśmiałam się wesoło, o tak taka moja słodka natura nie kryłam niczego, jeśli uznałam, że mężczyzna nie jest zagrożeniem. Oczywiście wszystko w normach rozsądku i smaku. Gdy pozwolił mi odejść skinęłam głową rozglądając się dookoła.
- Och tak powinnam iść, ale prawdę mówiąc, nieco się obawiam. A co jeśli nie zechcą mnie na zamku? Nie znam swoich rodziców. Nie wiem kim jestem. Nikt nic o mnie nie wie.
Westchnęłam pod nosem i pogładziłam pysk ogiera przemawiając do niego łagodnie.
- Są takie piękne, a stajenni niekiedy potrafią być tacy nieczuli.
Szepnęłam bardziej do siebie niźli do Mościa Pana Pisarza. Gładząc pysk ogiera wciągałam w płuca zapach jego skóry i lekko się uśmiechnęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frederico Gaspare
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Gaspare
Praca : Pisarz

PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 1:58 pm

-Może niedługo dopisze Ci szczęście w zamążpójściu.- Odpowiedział biorąc wszystkie przedmioty ze sobą.
-Nie masz czego się obawiać. Pokażesz się księżniczce, Ona zadecyduje czy Cie wybrać na dwórkę, a potem jeśli się uda to będziesz miała okazje samego króla zobaczyć.- Uśmiechnął się. W sumie może bardziej ją zestresował mówiąc, ze księżniczka zadecyduje. No mniejsza.
Pisarz już nic nie powiedział na temat konia, tylko rzucił -Do zobaczenia- i wraz ze swoimi przedmiotami ruszył w stronę zamku. Miał parę spraw do załatwienia. Ciekawe jakich. Bo te nagłe pożegnanie było dziwne...

[z/t] dla Frederica

_________________
Pióro może być groźniejsze od miecza, szczególnie jeśli jest ostro zakończone i polane trucizną
...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 2:26 pm

Tego poranka nakazała dworce zapleść włosy w długi, gruby warkocz i upiąć go nad karkiem w ciężki węzeł. Sama upięła wokół powstałego koka siateczkę ze złotej nici, wsunęła na głowę szerokie czółko ze złota oraz pereł, na palec zaś pierścień z własną pieczęcią przedstawiającą słońce o falujących jak gdyby w wielkim upale promieniach. Na lnianą koszulę zdobioną jedwabnymi nićmi wokół sznurowanego dekoltu oraz ponad mankietami wsuniętą w wąskie spodnie z mięsistego, czerwonego aksamitu, założyła pozornie chłopską wierzchnią suknię sznurowaną niby gorset na brzuchu, aż po pierś, rozciętą aż do ziemi. Miała barwę kasztanową i lśniła w słońcu wysokiej jakości tkaniną wyszywaną wzdłuż krawędzi nicią z czystego złota. Wsunęła jeszcze nogi w wysokie jeździeckie buty z ciemnej skórki, zapięła pod okryciem, na wysokości bioder, paski sakwy wiszącej na boku, w której pobrzękiwało kilkanaście złotych monet.
Dała dworkom wolne, chcąc przejechać się konno do lasu. Zabrała łuk wraz z kołczanem i, powiewając połami wierzchniej sukni, powędrowała ku stajniom posyłając na prawo i lewo szczere uśmiechy oraz odpowiadając skinieniem głowy na każdy pokłon należący się jej ze względu na urodzenie. Przydługi tył wierzchniej sukni sunął lekko po schodach, pomyślany tak, by imitował tren - pięknie można go było poza tym drapować na końskim zadzie, gdzie leżał połyskując złotem wzoru w słońcu. Zetta podśpiewywała pod nosem słowiczym głosikiem wkrótce piętnastolatki, powstrzymując się siłą woli od przeskakiwania kilku schodków na raz, co mogłoby ujść jeszcze w przypadku księcia - księżniczce zaś całkowicie niedozwolonego. I tak szła zbyt szybko, zachowując zbyt mało dostojeństwa, jednak była jedynie najmłodszą księżniczką. Nikt nie zwracał uwagi na dostojeństwo czarnowłosej młódki, której wszystkie dworki były od niej starsze.
Wyszła na plac przy stajniach - pachołkowie oraz stajenni ugięli się jak jeden mąż w pokłonach, nawet mężczyzna pilnujący jej rumaka, już czekającego niecierpliwie na swoją panią. Zarżał cicho, machając złotym ogonem - piękny kasztanek o lśniącej sierści, złotych ogonie i grzywie, którą Zetta zabroniła mocno przycinać, gdyż uwielbiała zaplatać ją w warkocze. Obrzuciła uważnym spojrzeniem dziewczynę stojącą na placu.
Jeden z mężczyzn podstawił bloczek pod bok konia księżniczki, dzięki któremu zgrabnie wspięła się na siodło bez męskiej pomocy. Ujęła wodze, utrzymując konia w jednym miejscu, gdy stajenny układał jej suknię na koniu.
-Kim jesteś?- zagadała dziewczynę z uśmiechem który wydawał się być błogosławieństwem słonecznego blasku, który zstąpił z nieba, by wcielić się w tę czarnowłosą panienkę. -Jeśli szukasz pracy to aktualnie mam niedobór służek- poinformowała.
Podobna informacja z ust możnej kobiety czy dziewczyny mogłaby się wydać kpiną, jednak nie wypowiedziana przez Zettę - w jej ustach brzmiała jak szczera chęć niesienia pomocy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 2:44 pm

Prawie pożegnałam się z siwiejącym Pisarzem gdy ni stąd ni zowąd usłyszałam za plecami głos. Młody, delikatny i spokojny. Przyjrzałam się kobiecie i delikatnie skinęłam jej głową z uśmiechem nie wiedziałam, że to księżniczka dla tego cóż, taki mały nietakt nieświadomej młódki.
- Jestem Róża De Koss. A Panienka?
Zagadnęłam z zaciekawieniem, w prawdzie chciałam iść do zamku, ale coś mnie jak na razie by nie ruszać się z miejsca. Dopiero jak jeden ze sług skarcił mnie spojrzeniem i syknął, że to księżniczka spłonęłam i dygnęłam niemal do ziemi.
- Miłościwa Pani wybacz mój nietakt.
Wydukałam zmieszana pozostając w owej pozie. Jaki wstyd. A nie mówiłam, powinnaś posłuchać mnie prędzej a nie teraz jęczeć. Gdybyś była na Wyspie nie byłoby takiego niesmaku a teraz módl się o litość. Gamoniu. Karcił mnie wewnętrzny głos niemal karcąc mnie batem po plecach.
- Jeśli Pani zechcesz z przyjemnością będę Ci usługiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Karniwor, Kulkidd
Skąd : Lunarium
Praca : bycie księżniczką

PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 6:25 pm

Zetta uśmiechnęła się, rozbawiona, na zmieszanie panienki padającej w dyg w jednej chwili po brzmiącym dla księżniczki w sposób niezrozumiały syknięciu.
-Anastasia Suzette Aviona- odpowiedziała na pytanie, które mogłoby zostać osądzone jako ocierające się o zdradę, wystarczająco się oń ocierające, by powiesić Różę, odciąć linę gdy ta będzie jeszcze dychać, a następnie rozciąć jej brzuch od krocza aż po pierś i na jej własnych ozach podpalić wyciągnięte z niej wnętrzności. Jednakże młoda księżniczka jedynie uśmiechała się dobrotliwie, z rozbawieniem błyszczącym w niebieskich oczach, siedząc pewnie po męsku na drobiącym w miejscu koniu rwącym się w trasę. Podkreśliła jedynie swoje nazwisko, nazwisko odziedziczone po królowej matce, aby dziewczę zrozumiało, że oto przed nią, objawiła się niczym słońce o poranku, czarnowłosa córa dwóch najwspanialszych rodów Amentesu.
Skinęła głową na prośbę o wybaczenie nietaktu: owszem, wybacza i, co najważniejsze, nie ma za złe.
Obrzuciła uważniejszym spojrzeniem niewiele starszą od siebie dziewczynę. Oceniła jej strój, niewiele ustępujący sukniom noszonym przez damy dworu, szybko zrozumiała że Róży nie zależy na posadzie służącej. Anastiasia przechyliła lekko głowę, unosząc przyjaźnie jeden kącik ust nieco wyżej.
-Wasza miłość, Różo, nie pani- poprawiła ją tak, że można by to przyjąć jako karcącą uwagę: tymczasem na jasnej twarzyczce Zetty błąkał się kuglarski uśmieszek, jakby właśnie wywinęła dowcip nowopoznanej panience. -Sądzę, jednakże, że nie było twoim celem zostanie mą służką. Mam rację?- zauważyła z bystrością umysłu oraz zmysłem obserwacji odziedziczonymi po matce. -Chcesz być dworką, jednak twoje nazwisko ci na to nie pozwala- dodała, jakby mówiła sama do siebie. Wydęła lekko usteczka barwy malin, jakby się nad czymś zastanawiała. Zwróciła się do stajennego zabierającego kloc, za którego pomocą wsiadła na konia. -Przygotuj panience konia królowej, wybierze się ze mną na łąki- poleciła głosem w którym brzmiało więcej z prośby niż rozkazu. Uśmiechnęła się ponad głową mężczyzny do dziewczyny. -Porozmawiamy po dro...- przerwało jej pojawienie się pachołka, który padł przed nią w szybkim, acz odpowiedniej głębokości, ukłonie. Nie czekał na pozwolenie odezwania się, zwyczajnie przerwał mówiącej księżniczce.
-Wasza książęca mość! Królowa wdowa nie żyje, miejcie bogowie jej duszę w opiece- wydyszał, jakby całą drogę na plac przy stajni pokonał biegiem.
Dziewczyna zamarła w siodle na krótką chwilę, jednak szybko odzyskała fason.
-Dritto- potaknęła. Było to słówko, które występowało w całym im współczesnym świecie, a używało się go jako "amen". -Czy miłościwy pan już wie?- spytała. W odpowiedzi pachołek jedynie pokręcił głową. Przytrzymała konia, który zamachnął się łbem, jakby wyczuwając nagłą zmianę nastroju jeźdźca. -Idź do kuchni, niech dadzą ci wina na moje życzenie. Sama poinformuję króla- oznajmiła zgrabnie, bez niczyjej pomocy, zeskakując z konia.
Rzuciła wodze jednemu ze stajennych, wydając polecenie, by prowadzał go wzdłuż placu.
Obrzuciła spojrzeniem Różę, zdając sobie sprawę z tego, iż wszystkie jej dworki zapewne słysząc nowinkę rozpierzchły się, by zmienić suknie na te w barwach królewskiej żałoby, a ona sama przez to pozostała bez pomocy.
-Fotuna ci sprzyja, Różo- rzuciła, kiwając na nią dłonią. -Chodź za mną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża De Koss

avatar


PisanieTemat: Re: Stajnie   Wto Sie 26, 2014 6:36 pm

Jej głos był jak cięcie nożem. Wzdrygnęłam się na ten dźwięk jednak nie zareagowałam w żaden sposób. Gdy Zauważyła moje odzienie i w prawdzie odkryła co miałam w planach lekko skinęłam głową. W końcu to była prawda, takie było moje zamierzenie, jednak nie wybrzydzałam było mi wszystko jedno jaką posadę bym miała. Gdy jednak usłyszałam kolejne słowa o śmierci Królowej matki sama zamarłam a na mojej twarzy pojawił się głęboki żal i smutek. Jednak kolejne słowa doprowadziły mnie do totalnego szoku. Byłam już niemal pewna, że odeśle mnie z kwitkiem a tutaj proszę. Miałam niespodziewanie iść za kobietą. Lekko skinęłam głową i pognałam za kobietą w milczeniu. Spoglądając i klnąc pod nosem na Mości Pisarza, że zostawił mnie na pastwę losu.
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stajnie   

Powrót do góry Go down
 
Stajnie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Pałacowe włości-
Skocz do: