IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hayden Leslie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hayden Leslie

avatar

Skąd : Delta
Praca : Królewski Gwardzista

PisanieTemat: Hayden Leslie   Czw Cze 12, 2014 9:00 pm


Godność oraz imię:Ród/ rodzina:
Hayden LeslieLeslie
Zawód/ zajęcie:Wyznanie:
Królewski GwardzistaGornia
Data urodzenia:Pochodzenie:
27 wrześniaDelta

Wygląd:
Młody, życie nie dało mu się w kość. Najprościej byłoby ująć go w ten właśnie sposób. Jakby nie patrzeć, nie przypomina poważnego mężczyzny, poważnie myślącego o przyszłości i założeniu rodziny. Niejeden rówieśnik takową rodzinę już posiada.
Hayden nie planuje jednak żenić się w najbliższym czasie ani  zajmować ważnej funkcji na Dworze, dzięki czemu pozwala sobie na bycie tym kim jest. Młodym człowiekiem. Tak jakby chciał zrekompensować sobie część utraconego dzieciństwa.
Prezentuje się zatem jako szczupły młodzian średniego wzrostu. Nie wyróżnia się sylwetką z tłumu. Nie należy bowiem do tych smukłych, ujmujących otoczenie swoją delikatnością osób ani tym bardziej do umięśnionych, budzących grozę zabijaków. Jednakże obserwując go w trakcie służby lub podczas zwyczajnych, codziennych zajęć, da się spostrzec, iż porusza się on w swobodny sposób. Bez problemu ominie przeszkodę, jaka nagle „wyrosła” na drodze. Bez wysiłku przeskoczy przez balustradę. Może pochwalić się dobrą kondycją fizyczną. Zawdzięczaną wieloletniemu treningowi oraz utrzymaną ze względu na wykonywany fach.
Po rodzicach oddziedziczył czarne, gęste włosy. Wystarczająco  długie, by ich końcówki sięgały ramion, zaś poniektóre niesforne pasemka okrywały czoło.
Nie uchodzi za mistrza, jeśli o ukrywanie uczuć; dlatego z jego brązowych oczu można sporo wyczytać. Zazwyczaj mają one ciepły, spokojny wyraz. Co nie znaczy, że ich właściciel nie jest zdolny posłać światu przenikliwszego albo chłodniejszego spojrzenia. Zrobi to, gdy zajdzie taka konieczność. Na co dzień jednak nie odczuwa potrzeby "zabijania wzrokiem" otoczenia.
Zdolny do naprawdę szczerych uśmiechów.  Nieważne czy adresat takiego uśmiechu będzie szlachcicem czy mieszczaninem. Kiedy Hayden wie, że wolno mu się uśmiechnąć (Dwór ma swoją etykietę i protokoły), zwyczajnie to robi. Bez kalkulowania - "czy opłaca mi się taki gest".


Charakter:
Ukochana matka wyuczyła go dobrych manier. Starszym należy się szacunek. Kobiety – bez względu na to czy są czy nie są damami, wypada dobrze traktować. Wobec ludzi – wyższego lub niższego stanu, bystrych lub głupich, szczerych lub zakłamanych trzeba być uprzejmym. Hayden stara się trzymać tych nauk. Stara się, lecz nie zawsze wychodzi. Bo niby jak zachować spokój przy takim hałaśliwym, aroganckim starcu, któremu podobno należy się szacunek?
Co gorsze, dworska etykieta oraz obyczaje są bardziej skomplikowane niż dobre maniery z rodzinnego domu. Jednak nie brakuje mu cierpliwości i chęci do nauki. Powoli ogarnia zwyczaje panujące na królewskim dworze. Nie wszystkie mu odpowiadają, lecz wie, że musi pohamować się ze swoją niechęcią.
Jako dziecko był energiczny, nieco bezczelny, zapewne niejeden przechodzień miał ochotę złoić mu za to skórę. Wiek i wychowanie utemperowały owe cechy. Dorosły Hayden z większą rezerwą podchodzi do wielu spraw oraz osób. Co nie znaczy, iż staje się apatyczny. Gdzieś pod całą tą warstwą opanowania nadal żyje w nim żywiołowy chłopiec. Daje o sobie znać, kiedy Leslie zajmuje się czymś, co sprawia mu przyjemność. Chociażby podczas ćwiczenia szermierki. Przechadzki po mieście. Przebywania wśród przyjaciół.
Mimo młodego wieku, zdołał przyswoić sobie kilka zasad, którymi jest gotowy kierować się w życiu i ich bronić. W ten otwarty, bądź skryty sposób. Pod tym względem wykazuje się szczególnym uporem. Po prostu nie zrobi czegoś, co pozostaje zupełnie sprzeczne z jego poglądami i już.
Dwór Królewski to dla niego barwne, ciekawe miejsce, lecz barwność oraz ciekawość nie sprawiają, iż przestaje tęsknić za rodzinnym domem. Brakuje mu matki i rodzeństwa. Powrót, choćby i krótki do Delty również byłby dla niego czymś niezwykle miłym. Tam spędził pierwsze lata życia i pomimo wejścia w wielki świat, wciąż czuje się mieszkańcem tegoż regionu. Z drugiej strony podróże z wujem ukształtowały w nim potrzebę niezależności oraz nawyk przemieszczania z miejsca na miejsce. Lubi podróżować, dlatego ciężko pogodzić mu się z „przykuciem” do Dworu. Inaczej mówiąc mieszkania w tym samym miejscu dłużej niż miesiąc.
Skłonny wysłuchać swoich rozmówców do samego końca. Mniejsza o to czego tyczy temat rozmowy. Litania żalów i skarg na życiową niesprawiedliwość? Banalna paplanina o pogodzie? Opowieści o bohaterskich dokonaniach czyjegoś potomka? Nie przerażają go nawet takiego rodzaju konwersacje. Jeśli trzeba, gotów jest udzielić jakieś rady zagubionemu w swoich dylematach rozmówcy. Jego porady nie zawsze gwarantują rozwiązanie problemu.
Wspomniany wcześniej młody wiek skłania go do kierowania się uczuciami, a nie chłodną kalkulacją przy podejmowaniu decyzji.
Nie przejdzie obojętnie obok osoby potrzebującej pomocy. Jest zatem empatyczny, lecz nie przesadnie naiwny. Od razu zrazi się do człowieka, który próbuje wykorzystać jego lub kogoś innego dobroć. Nie lubi również ludzi apodyktycznych. Zbytnio przypominają wuja. Stąd też ciężko pracuje się mu z kimś, kto próbuje go sobie całkowicie podporządkować.
Wykazuje się za to lojalnością wobec Rodziny Królewskiej i przyjaciół. Te elementy są dla niego niezwykle ważne. Nie zdradzi ich z pełną świadomością swojego czynu.

Historia:
Na przekór opowieściom krążącym po Delcie, Leslie nie należeli do tych rodzin, których członkowie z dziada pradziada zajmowali się kupiectwem. Co innego miecz. Z walką i mieczami znali się od niepamiętnych czasów.
Każdy Leslie wykazywał duży talent do wojaczki, stąd nie brakowało wśród nich żołnierzy, gwardzistów czy nauczycielki szermierki na szlacheckich dworach. Starym tradycjom sprzeciwił się dopiero młodszy syn słynnego Mistrza Miecza. Fabian, bo tak dali mu na imię, wykazywał zupełnie inne zainteresowania niż brat i ojciec. Wolał czytać i zagłębiać w liczby, a nie machać mieczem. Ojcu i bratu szalenie nie podobały się te „fanaberie”. A jeśli przyjmowali je źle, to łatwo wyobrazić sobie, jak przyjęli decyzję o pracy dla pewnego kupcowa. Pół biedy, gdyby o samą pracę chodziło. Fabian nie tylko chciał pracować, ale i wyuczyć się przy kupcu jego fachu. Tego było za wiele! Atmosfera stała się na tyle nieprzyjemna, że Fabian postanowił opuścić rodzinne gniazdo.
Proroctwa ojca o rychłym skończeniu na galerach za narobienie długów na szczęście nie spełniły się. Młodszy Leslie był pojętnym uczniem, kupiec go polubił i tak na przekór kupieckim interesom swojej rodziny, wprowadził do świata handlu. Po paru latach Fabian zyskał stałych klientów. Nie aż tak ważnych albo licznych, jak ci, którym towary sprzedawały szanowane kupieckie rody, jednak nie było powodów do narzekań.
Zdecydował się osiedlić w Delcie. Tam poznał Sonyę, miejscową uzdrowicielkę. Od razu spodobała się Fabianowi, gdyż była kobietą nie tylko urodziwą, ale i mądrą. Sympatia musiala być odwzajemniona, bo bez większych oporów zgodziła się zostać jego żoną.  
Doczekali czwórki potomstwa – Kiliana, Haydena, Moiry i Liama.
Prawdziwe dzieciństwo Haydena było krótkie, jednak owe krótkie lata do dzisiaj wspomina dobrze wspomina. Dom rodziców był bezpiecznym, a zarazem ruchliwym miejscem. Do ojca zawsze przychodzili ludzie w interesach. Matka przyjmowała chorych w swojej pachnącej ziołami pracowni. Wydawało się, że zawsze tak będzie. Nic się nie zmieni. A jednak zmieniły je zamieszki, jakie wybuchły w samej Delcie. Zanim sytuacja została opanowana, w ruch poszły ostrza i polała krew. Wśród ofiar znalazł się Fabian. Traf chciał, że akurat przebywał w okolicy, zajmując swoimi kupieckimi sprawami.  
Sonya robiła co mogła, by nie popaść w całkowitą rozpacz po śmierci męża. Nie wolno jej było sobie na to pozwolić. Małżonek pozostawił po sobie niedokończone interesy. Musiała wspierać najstarszego syna, który niby przyswajał przy ojcu zawód, lecz wciąż był młody, niedoświadczony. Obok szczerych słów współczucia i wsparcia, pojawiły się fałszywe obietnice i propozycje. Do niej należało odsiewanie uczciwych ludzi od oszustów. Zapewnienie odpowiedniego bytu rodzinie. Okazała się wystarczająco silna, żeby zachować resztki godności i wystarczająco silna, by przełamać dumę i poprosić o pomoc, kiedy sprawy naprawdę zaczęły ją przerastać. Po raz pierwszy napisała list do rodziny męża. Do kogo innego mogła się zwrócić? Nieważne, jakie stosunki panowały pomiędzy Fabianem, a jego krewniakami. Powiadają, że krew nie woda.
Leslie uznawali prawdziwość tegoż powiedzenia. Pewnego dnia na progu domu pojawił się ponury mężczyzna, który przedstawił się jako Nolan Leslie, starszy brat Fabiana, zatroskany losem dzieci brata krewny.
Sonya przekonawszy się, że mężczyzna faktycznie pragnie finansowo oraz moralnie wspierać jej rodzinę, pozwoliła sobie uczynić coś, co pragnęła uczynić od chwili, gdy przyniesiono wieści o śmierci Fabiana. Pogrążyła się w żałobie.
Nolan w prawdzie nie był kupcem, za to okazał się człowiekiem obytym w świecie. Potrafił poznać się na innych. To dzięki niemu Kilian podjął kilka dobrych i ważnych decyzji, a także zawarł przyjaźnie z osobami, które w przyszłości mogły być dla niego wsparciem, nie zawadą.    
Nolan nie aż taki zupełnie bezinteresowny. W rozmowach drogą małżonką brata często poruszał temat, jakoby wszystkie dzieci Fabiana nie mogły zajmować się handlem. Czemuż to któreś z nich nie nauczyć czegoś nowego?
Na przykład władania mieczem, mówił niby od niechcenia. Sonya nie protestowała. Albo protestowała zbyt słabo. Starszy Leslie uznał, iż w jej słowach kryje się przyzwolenie i postanowił wybrać jedno dziecko. Hayden nigdy nie dowiedział się, dlaczego padło na niego, Może powodem było to, że był drugi pod względem starszeństwa? A może dlatego, okazał się najbardziej energiczny z rodzeństwa.
Bez względu na powód, Hayden szybko polubił ćwiczenia z wujkiem. Wielokrotnie bawił się z pozostałymi dzieciakami na ulicy w żołnierzy. Oczywiście pojedynki odbywały się na patyki, więc perspektywa walki prawdziwym mieczem wydawała się chłopcu niezwykle atrakcyjna. Nikt nie protestował przeciw tym naukom. Nie zaprotestował także wtedy, kiedy Nolan zdecydował się opuścić Deltę na „jakiś czas”, zabierając ze sobą Haydena.
Czas upływał im na podróżach po kraju. I nauce.
Czas spędzony z wujem utwierdził chłopca w przekonaniu, że jest on mężczyzną nie tyle powściągliwym, co surowym i wymagającym. Otrzymanie od niego pochwały, o uśmiechu nie wspominając, kosztowało go wiele wysiłku oraz bólu. Tęsknił za matką i rodzeństwem. Żadne, sporadycznie pisane do domu listy nie mogły zastąpić ich obecności.
Czas spędzony z Nolanem miał i swoje pozytywne strony. Zobaczył wiele ciekawych miejsc w królestwie. Podczas przerw w wędrówce, wuj pozwalał mu bawić się z okolicznymi dziećmi. Takie tam przyjaźnie, kończące się wraz ze wznowieniem podróży.
Podczas czwartej jesieni, kiedy to paru tygodniach opuszczał z wujem pewną wieś, mała dziewczynka podarowała mu na pożegnanie bukiet storczyków. Wyraziła przy tym nadzieję,  że wkrótce się zobaczą. Hayden lubił dziewczynkę od storczyków, wbrew zapewnieniom i dziecięcej wierze, nie doszło do rychłego spotkania. Za to storczyki budziły w nim miłe wspomnienia.
Mijały lata; wreszcie wuj stwierdził, iż bratanek nauczył się od niego wszystkiego, co powinien umieć i w zasadzie może decydować już sam za siebie. Na pytanie Haydena, czym mógłby się zająć, skoro nauczył się władania mieczem, Nolan wzruszył ramionami, stwierdzając, że może zająć się czym tylko zechce. Umiał władać mieczem, co w światopoglądzie starszego Leslie oznaczało bycie Panem swojego życia.
Jakaś tam resztka litości czy przyzwoitości w nim się odezwała. Przekazał bratanka w ręce swojego starego przyjaciela, dowódcy Gwardii Królewskiej. Jeśli bratanek nie wie, co ma ze sobą zrobić, niech służy Rodzinie Królewskiej. Na Królewskim Dworze nie powinno być mu źle.
Cóż, Nolan wykazał się troską wobec krewnego. Troską lub okrucieństwem. Zależy, jak na to patrzeć.

Wizerunek:
Luke Pasqualino
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Re: Hayden Leslie   Pią Cze 13, 2014 8:00 am

Karta wzorowo napisana, ładna, wiarygodna historia, ciekawy charakter - wszystko pięknie, a poza tym ładniusi pan na avatarze :D

Akcept i miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Hayden Leslie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Społeczność :: Karty postaci :: Mężczyźni-
Skocz do: