IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Główna Sala   Wto Cze 10, 2014 10:59 pm


Byłeś w Rudym Goblinie? Nie? To najbardziej znana karczma w Alces. Napitków nie rozwadniają zbytnio a ich cena głowy nie urywa. Pomiędzy stolikami przemykają kurtyzany lecz nie te z zaułków a takie co spokojnie można opłacić. Czasem można załapać się na partyjkę w kości lub występ kuglarzy. Wesołe miejsce, jednak nie rób burdy. Strażnicy przy drzwiach pilnie obserwują gości.
Jeśli chcesz wynająć pokój to daj znać, chętnie zostaną Ci one udostępnione za odpowiednią opłatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Cze 11, 2014 10:23 am

Gdzież można było spotkać leniwego i chcącego się dobrze zabawić Aidana, jak nie w Rudym Goblinie? Łotrzyk od tygodni włóczył się to tu, to tam, nie zagrzewając stałego miejsca w żadnym zakątku, ani też przy jakiejkolwiek pracy, póki nie nazbierał całego mieszka. Odkładać na stare lata nie było sensu, bo pewnie Gartnait nie przeżyje kolejnych pięciu lat, więc trzeba było się zabawić.
Mężczyzna trafił do karczmy trzy, albo cztery dni temu, pewnie czekając na jakieś burdy, albo chętne panienki. Sprzykrzyło się mu jednak płacenie za towarzystwo kobiety, które wysysały z niego nie tylko energię, ale i miedziaki, których obecnie nie zostało już wiele. Może czas się ruszyć i na sianko zaciągnąć jakąś niewinną panienkę, będącą jeszcze pod opieką swej matki?
Aidan zaśmiał się do swych myśli, siedząc w kącie sali, po sutym obiedzie. Nogi rozwalił na stole, tuż obok misy z resztkami kurczaka, zastanawiając się nad drzemką, przy dłubaniu nożykiem w pazurach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esyld Atissa

avatar

Skąd : Szlak Złota
Praca : Ladacznica

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Cze 11, 2014 10:49 am

Drzwi się uchyliły wpuszczając do pomieszczenia silny powiew gorącego wiatru. Wraz z nim do środka weszła dziewczyna o spuszczonych ku ziemi oczach i piegowatej twarzyczce o niewinnym wyrazie. Kto by się spodziewał, że jest zwykłą kurtyzaną? Dziś miała wolne, siostra pozwoliła jej kilka dni odpocząć od pracy ze względu na zbliżające się gorsze dni dziewczęcia. Ból w dole brzucha zwinął się w kłębek mrucząc ze złowrogą zapowiedzią, że za kilka dni będzie ledwo mogła się ruszać. To zawsze się tak kończyło. Na szczęście jej siostra w takie dni wykazywała ludzkie odruchy i pozwalała młodszej odpocząć.
Ubrana w beżową suknie mimo wszystko uwięziona była w gorsecie, wykonano go z brązowego materiału wzmocnionego miejscami skórą i plecionką w której to znajdowały się odłamki bursztynu. Nie był to ubiór jakoś wybitnie bogaty, lecz mało która niewiasta miała pieniądze na tego typu gorsety. Drugą rzeczą przyciągającą uwagę były włosy dziewczęcia. Słomiana czupryna luźno opadała na smukłą szyję i wąskie ramiona nie ukryta pod czepkiem jak przystało na pobożną kobiecinę.
Gdy postąpiła kilka kroków w stronę szynku spod materiału sukni wysunęły się jej stopy. Buty też były porządne, ozdobione delikatnym haftem ciżmy. Nowe. Mało która dziewczyna w jej wieku miała nowe buty o zdobnym wyglądzie, a nawet jeśli to nosiło się je od święta.
Poszła w stronę karczmarza, szybko jakby chcąc przemknąć niezauważenie, jednak jej ruchach brakło pewności siebie. Gdy już doń dotarła odezwała się z pytaniem.
- Był już Oliver? - W jej szarych oczach zalśnił przez chwilę strach i splotła drobne ramiona na brzuchu.
- Nie, nie martw się dziecko. Nie spóźniłaś się.- Odpowiedział starszy mężczyzna o szpakowatym wyglądzie, ona zawsze był życzliwy dla młodej kurtyzany chociaż nigdy nie korzystał z jej usług. Pełnił dla niej trochę rolę ojcowską, był oparciem którego dziewczyna potrzebowała. - Usiądź, zaraz przyniosę Ci coś do jedzenia, pewnie jesteś głodna. - Odmawianie nie miało sensu. Zamiast tego dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. O tej porze nie było wolnych stolików, nie miała wyboru musiała z kimś usiąść.
Wybór padł an typa który grzebał sobie nożem pod paznokciami nożem. Mogła usiąść ze starym szulerem, ale on pewnie by ją obmacywał. Pozostawała nadzieja, że chociaż młodzieniaszek oszczędzi jej tego.
Podeszła do jego stolika przywołując wszystkie siły by wywołać na buzi czarujący uśmiech młodej niewinnej dziewczyny. Wyszło całkiem przekonywująco, lecz w oczach dalej czaiło się wahanie i strach. Tak jakby była zwierzęciem pozbawionym nadziei.
- Można? - Wskazała ławę na przeciw szatyna. Nie miała żadnych pierścieni ani bransolet na dłoniach, a jednak gorset wyglądał na porządną i drogą robotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oliver Braun

avatar

Praca : Kat

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Cze 11, 2014 2:37 pm

Oliver Braun.
Któż by go nie znał? Pan Śmierci, kat, oprawca i pomiot piekieł w jednym. Wzbudzał przeraźliwy strach, zwłaszcza gdy paradował przez plac straceńców ze swym wielkim toporem zwykle ubabranym we krwi do rękojeści wesoło podśpiewując sprośne piosenki.
Kroczył teraz okryty czarnym płaszczem z twrzą ukrytą pod obszernym kapturem w kierunku karczmy. Dochodziła pora odbioru opłat od miejscowych kurtyzan, ochrona ich była dla niego naprawdę opłacalną inwestycją, mimo iż czasem musiał pobrudzić sobie ręce obijaniem mordy co mniej posłusznym klientom. Nie liczni ludzie jakich napotykał na swej drodze unikali jego spojrzenia niczym piekielnego ognia.
Niemal z hukiem wparadował do karczmy w towarzystwie powiewu zimnego wiatru Wszystkie rozmowy ucichyły dopóty nie wszedł do środka i nie zamknął za sobą drzwi. Podszedł do karczmarza ciężkim, pewnym siebie krokiem po czym oparł się o blat. Zamówił dla siebie kufel piwa po czym, z twarzą nadal ukrytą pod kapturem rozejrzał się uważnie po zebranych osobach. Dostrzegł swoją małą kurewkę siedzącą koło jakiegoś ciemnowłosego mężczyzny, nie wiedział czy to jakiś jej znajomy czy może klient to też nie podchodził do niej.
Zsunął ciemny kaptur z głowy ukazując twarz pokrytą dwiema, gigantycznymi bliznami. Poprawił długie, ciemne włosy szukajac wzrokiem oczu dziewczyny, a gdy w końcu je odnalazł wyszczerzył się w paskudnym grymasie posyłając jej spojrzenie pełne zimna i chęci mordu.
Strach potrafi działać cuda.

_________________


Oliver Braun

This will never end 'cause I want more




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Cze 11, 2014 7:36 pm

Aidan rechotał sam do siebie, może wspominając wczorajszy wieczór, a może przywołując zabawne obrazy z przeszłość. Nie istotne. Najważniejsze, że łotrzyk nawet nie zwrócił uwagi na wejście jasnowłosej panienki, pochłonięty durnymi myślami, o których lepiej nie wspominać. Beknął sobie nawet nie tak cicho, bo nie przyszłoby mu do głowy, że zaraz zostanie zaczepiony przez nieznajomą. On! Zaczepiony!
Gdy usłyszał słodki głosik, podniósł spojrzenie na dziewkę i chwilę się w nią wpatrywał, zastygając w bezruchu. Zlustrował sylwetkę blondynki i uśmiechnął się bardziej do siebie, że taki okaz sam mu się w ręce pcha. Szybko się jednak zreflektował i gwałtownie nogi ze stołu ściągnął, omal misy nie wywracając. Zerwał się z miejsca i wcisnął nóż do pochwy, by skłonić się w parodii wielkiego szlachcica.
- Proszę panienko, proszę, cóż to za zaszczyt mnie kopnął... znaczy spotkał! Panienka może spragniona? Bo ja bardzo! - Pytanie czego! - Karczmarzu! Wina!
Łotrzyk puścił oczko dziewczęciu i uśmiechnął się szeroko, zerkając gdzieś na boki w poszukiwaniu dowcipnisiów, którzy mu panienkę podesłali. Nie widząc jednak nikogo rozbawionego w kącie sali, znowu zwrócił całą uwagę na blondynkę. Usiadł na swym miejscu i dumny jak kogucik, z towarzysta, chciał coś jeszcze zagadać, ale pojawił się typ, który chyba nikomu się nie podobał. Gartnaitowi już na pewno!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esyld Atissa

avatar

Skąd : Szlak Złota
Praca : Ladacznica

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Pią Cze 13, 2014 9:53 am

//Przepraszam, że tak długo, ale byłam trochę zajęta w ostatnim czasie ^^"

Do tej pory wymuszony uśmiech dziewczęcia poszerzył się ukazując drobne ząbki w szczerym rozbawieniu. Uniosła nawet dłoń do ust chcąc zasłonić roześmiane wargi niczym panienka z dobrego domu. Dawno nikt jej nie rozśmieszył, nie na tyle by odczuła od razu szczerą sympatię do takiej osoby.
- Dziękuję. - Odparła siadając na ławie i zgarniając kilka kosmyków włosów za ucho.
Jak delikwent zawołał o wino to i karczmarz przyszedł z dzbanem. Szpakowaty dostawił także jeden kufel bo krzykacz już własny posiadał, stał nawet obok drewnianej misy w której smętnie pływały resztki gulaszu. Oberżysta wyburczał coś, że doliczy do rachunku jegomościa po czym zwrócił się ku dziewczynie i z ojcowską troską skinął głową w stronę zakapturzonego. Oliver przyszedł.
Przez ruch głowy wyłapała zimne spojrzenie oczu i zastygła w bezruchu jak wystraszony królik. Nawet źrenice się jej lekko rozszerzyły. Nie potrafiła oderwać spojrzenia od tych hipnotyzujących oczu. Mimo iż byli w karczmie pełnej ludzi to przez jego osobę czuła się przytłoczona. Jednak pod strachem było coś jeszcze, coś do czego się nie przyzna. Podziwiała go właśnie za tą siłę.
Oberżysta wracając od stolika wsunął się za szynkwas i nalał do glinianego naczynia piwa. Postawił je przed dobrze znamy gościem. Jeśli nie zapłaci teraz to zrobi to później, w końcu kto by go nie znał.
- Czeka na ciebie. - Powiedział szpakowaty do Olivera i uśmiechnął się krzywo. - Podać coś jeszcze czy do niej pójdziesz? - Był chyba najlepszym karczmarzem w mieście, nie rozwadniał zbytnio napitków i liczył sobie za nie w granicach zdrowego rozsądku, dlatego czasem mógł sobie pozwolić na uwagę lub dwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oliver Braun

avatar

Praca : Kat

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Pią Cze 13, 2014 1:40 pm

Obserwował uważnie małą kurtyzanę oraz jej dziwnego, nazbyt rozgadanego towarzysza. Bardzo nie podobało mu się spojrzenie, którym to go obdarzył i z pewnością zapamięta tą twarz a nóż kiedyś będzie miał przyjemność go ściąć? Albo powiesić? A może los się uśmiechnie i trawią się jakieś tortury? Uśmiechnął się paskudnie, nieczym głodny wilk. Po czym upił duży łyk swojego piwa.
- Klient czy znajomy?- Zapytał cicho, lekko nachylając się ku szpakowatemu mężczyźnie. Jego przenikliwe oczy nie odrywały się od jasnowłosej przeszywając ją chłodnym spojrzeniem.
-To żaden klient, droga wolna...- Powiedział mężczyzna za barem posyłając mu porozumiewawcze spojrzenie. Oliver dobrze wiedział co to oznacza. Podał mężczyźnie kilka monet po czym opróżnił w kilku łykach swój kufel. Podniósł się ze swego stołka po czym ruszył w kierunku jasnowłosej, cały czas przeszywając ją wzrokiem. Powoli podszedł do stolika przy którym siedziała wraz z jakimś mężczyzną bez jakiegokolwiek pytania czy pozwolenia zasiadł na przeciw tej dwójki. Parł dłonie na stole po czym przyjrzał się dziwce.
- WItaj Esyld. Zapewne wiesz, jaki dzisiaj dzień, złociutka?- Powiedział totalnie ignorując mężczyznę siedzącego nieopodal dziewczyny. Wiedziała, na pewno musiała wiedzieć skoro przyszła do Rudego Goblina. Nie mniej nie chciał załatwiać żadnych spraw oficjalnie przy tym knypku.
Jego spojrzenie ziało chłodem, przeszywając dziewczynę do samych czeluści jej puszczalskiego serduszka. Czy wiedział jaka była prawda? Nie i wcale go to nie obchodziło. On zbierał tylo pieniądze za ochronę tych kobiet.


_________________


Oliver Braun

This will never end 'cause I want more




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Gartnait

avatar

Skąd : Sprattus
Praca : Łotrzyk

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Pią Cze 13, 2014 8:37 pm

A Aidan aż obrósł w piórka, widząc jak wywołał naturalny i słodki uśmiech na twarzy dzewczęcia. Nic tylko pękać z dumy, że wprawiło się ją w dobry nastrój. Tym bardziej, że w uśmiechu blondynce było do twarzy i milej podziwiało się jej wdzięki. Tylko szkoda, że dziewczę tak szybko pobladło i zrobiło się wystraszone. Nie no! Gartnait nie mógł dopuścić do tego, by mu się towarzyszka niespokojna zrobiła. Potem ucieknie pod byle pretekstem i nici z zaciągnięcia do izby na górze.
Aidan oparł się na stole i tylko oczami ruszał, spojrzenie przesuwając z dziwnego jegomościa na dziewczynę. Znali się, do diabła! Może nawet nieznajoma należała do typa o paskudnej gębie? Nie wyglądała jakby radowała się z tego powodu, ale kto wie co tym babom łazi po głowie?
Łotrzyk zmrużył oczy, obserwując podchodzącego mężczyznę. Gdyby miał choć trochę oleju w głowie, od razu wiedziałby, że należy odpuścić. Ale nie...
- Nie widzisz, że panienka zajęta?
Odezwał się, nawet nie myśląc, że z mężczyzną może nie mieć szans. Ale co to byłoby za życie bez odrobiny adrenaliny, wariactwa i szybkich decyzji? Raz się żyje! A jeśli ma być to zycie krótkie, to niech będzie przynajmniej gwałtowne! I może nie doczeka się wdzięczności ze strony dziewki, ale jak nie spróbuje, tak się nie dowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tommy Fylins

avatar

Skąd : Grabież Wschodnia
Praca : Wędrowiec

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Nie Cze 15, 2014 3:40 pm

"Wilk biegł oglądając się za siebie. Ktoś, bądź coś go goniło. Mężczyzna bał się, chciał jak najszybciej stąd zniknąć. Ciemna postać ubrana w dziwne szaty o trupiej twarz szła powoli, lecz tym samym tempem jak Tom biegł. W końcu jednak o coś się potknął..."

Tommy otworzył szeroko oczy i podniósł głowę ze stołu. Przed nim stała pusta butelka po alkoholu. Bóg wie jakiego. Wędrowiec zdał sobie sprawę, że śnił. Tylko śnił. Przetarł oczy i się rozejrzał. Karczma hucznie się bawiła. Było słychać śmiechy i chapiące piwo co wylewa się z kufli na ziemie. Nie brakło też odgłosów gwałconej dziwki i mężczyzn co opowiadają swoje przeraźliwe opowieści przy wspólnym napitku. Wzrok Tommy'ego dobiegł nawet do pewnej grupki gości. Wielki goryl, chuderlak i ladacznica. Takie pozory sprawiała przynajmniej. Sytuacja zapewne ciekawa, ale nie przyciągająca na długi czas spojrzeń obcych.
Śpiący jeszcze podróżnik poprosił barmana o kolejną butelkę. Ten przyszedł po chwili z butelką ginu.
-Wie co Pan? Tam mi się szkoda robi widząc jak mężczyzna w młodym wieku spędza cały dzień pijąc w oberży. Ruszyłby się Pan, do pracy poszedł, czy coś.- Powiedział wąsaty mężczyzna.
-Daj mi Pan spokój.- Odparł i machnął ręką i upił alkohol. Rozmówca natomiast lekko zawiedziony wrócił za ladę. Wilk położył znów głowę na stole.
To wszystko wyglądało jakby miał problemy i chciał o nich zapomnieć. On jednak pił bo nie miał nic do roboty od dłuższego czasu. Roboty także nie ma. Gdyby mógł to i do piratów by się zaciągnął. Jakby nie te ich krwawe rozwiązywanie problemów i... brak owego kapitana szukającego załogi... eh.

_________________


Tommy Fylins

Wanderer




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esyld Atissa

avatar

Skąd : Szlak Złota
Praca : Ladacznica

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Wto Cze 17, 2014 12:00 pm

Drgnęła całkowicie już ignorując mężczyznę przy którym siedziała. Pobladła na twarzy wpatrywała się w Olivera. Brakowało wam delikatnych kobiet o słabych nerwach których trzeba bronić? Ot macie. Szkoda tylko, że nie księżniczka lecz kurewka, a one podobno uczuć nie mają. Wszak bogowie e stworzyli by przyjemność dawały nie zaś zasnuwały umysły słowami. Dusz wszakże też nie mają, istoty te niczym zwierzęta są. Szkoda, że nikt nie pomyślał, że to ludzie. I jak ludzie się kiedyś urodziły, w końcu nikt na tym świecie nie pojawił się dorosły. Ona też miała dzieciństwo, nawet nie miała na co narzekać. W końcu jakby miała tuzin bachorów to by je z domu wywalała. A ona wszak niepiśmienną będąc, ledwie piętnastoletnim podlotkiem pognała za jedną z sióstr. Wyrwała się z odrętwienia z trudem, nadal blada jak ściana.
- Mhym. - Zdołała z siebie tylko wykrztusić i przeniosła spojrzenie na opryszka.
Wzrok dziewczyny teraz był przepełniony strachem, ale i błaganiem. Nie mieszaj się w to, tak musi być. Wiedziała, że Oliver ma ciężką rękę i nie miała zamiaru oglądać kolejnej bitki z jego udziałem w karczmie. W ogóle najchętniej by stąd uciekła.
Potrząsnęła głową tak, że jasne kudły zakryły lico dziewczyny a ona wsunęła dłoń w materiał spódnicy. Pomiędzy zagięciami stworzono szczelinę a w niej kieszeń. Dobry patent, ale tylko przy niektórych sukniach się sprawdzał. Zacisnęła blade palce na sakiewce pełnej monet spoglądając przy tym na kata, nie tylko oprawcę innowierców, ale i jej osobistego prześladowce którego zarazem podziwiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oliver Braun

avatar

Praca : Kat

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Czw Cze 19, 2014 1:17 pm


Oliver wyszczerzył się paskutnie, niczym zły wilk wpatrujący się  w czerwonego kapturka. Nie miał wyboru, w swych klientach musiał wzbudzać strach, musieli odczuwać przed nim respekt inaczej próbowaliby go oszukać. A przecież to by wyszło im tylko i wyłącznie na złe, nawet bardzo złe. Wiedział co robić, by posłać kogoś do sali w której to mógł torturować, bądź na plac z wielką szubienicą i pieńkiem na podeście. I pomyśleć że wystarczyło tylko kilka słów, wypowiedzianych szeptem do odpowiednich uszu.
- W takim razie zapraszam na zaplecze.- Powiedział, wskazując dziewczynie drzwi tuż za karczmarzem. Każdy, kto się z nim dogadał, zwłaszcza Oliver, miał możliwość by załatwiać tam niektóre sprawunki. Któż z resztą odmówiłby Oliverowi? Co prawda przyjaźnił się od wielu lat z karczmiarzem, jednak oficjalną wersją był strach. Kat musi dbać o swoją reputację, zwłaszcza w takich miejscach gdzie to aż pełno od złodziejaszków i bandtyów.
W tym też momencie, gdy mężczyzna wstawał od stołu uczepił się go towarzysz małej kurewki. Och, czy naprawdę nie miał oleju w głowie? Oliver zacisnął pięści po czym złapał mężczyznę silnym uciskiem wielkiej dłoni za koszulę i bez problemu uniósł kilka centymetrów.
- Nie widzisz iż nie powinieneś się wtykać nosa w nie swoje sprawy?- Warknął zły po czym, najzwyczajniej świecie odrzucił go na bok tak, iż mężczyzna spadł z ławy. Jego silna dłoń zacisnęła się na ramieniu dziewczyny jednak tak, by nie zrobić jej krzywdy. Któż chciałby posiniaczoną kurtyzanę? Na pewno nie Oliver.
Zaprowadził dziewczynę na zaplecze, wymieniając porozumiewawcze spojrzenie z karczmarzem. Zamknął za nimi drzwi po czym puścił dziewczynę i wyszczerzył się.
- Bojowy ten twój kochaś, Twoja siostra o nim wie? Z pewnością chętnie by poznała przyszłego szwagra..- Spytał unosząc brew z zaciekawieniem. Wiedział iż to starsza z sióstr Atissa dowodzi ich małym, puszczalskim przybytkiem. On na szczęście również owinął sobie jasnowłosą kurewkę wokół palca, dobrze wiedział jak powinien nią manipulować by zyskać to czego chce.
 Założył ręce na piersi czekając zarówno na odpowiedź jak i pieniądze. Szła wiosna, dziewczęta więc zapewnie dobrze przędły, zwłaszcza po święcie Maj.

_________________


Oliver Braun

This will never end 'cause I want more




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Sie 27, 2014 5:45 pm

Kolejny, nudny z pozoru dzień, przepełniony niebywałą ilością smutków i... Główkowania. Od czasu, kiedy pozycja króla Gariona została zagrożona przez Vittora - Ezio nieustannie próbuje wszystko analizować i łączyć poszczególne wydarzenia w jedną całość, jednakże sam nie jest w stanie zauważyć, że jego poszukiwania są bezcelowe. Bez żadnego punktu odniesienia nie jest w stanie dowiedzieć się nawet gdzie ów "słuszny dziedzic" może się ukrywać, a działa to jedynie na niekorzyść całego Amentes.
Ciemna osłona zasłoniła dokładnie całe niebo, które jeszcze przed chwilą mieniło się pięknem słonecznych promieni. Teraz jedyne światło dawał księżyc i piękne latarnie, stojące przy ulicach miasta Alces. Także pod osłoną nocy - strapiony Ezio postanowił udać się po raz pierwszy od bardzo dawna do karczmy, gdzie zamiarował odpocząć, z dala od zgiełku królewskich włości, gdzie to król Garion go zatrzymał. W końcu - był potrzebny tutaj, a hrabstwo, będące pod opieką Ezia - potrafi poradzić sobie samo przez jakiś czas.
Karczma Rudy Goblin. To przed jej drzwiami właśnie stał hrabia, a zarazem królewski radca. Ubrany jak zwykle w najbardziej kosztowne szaty, szyte rzecz jasna pod wymiary jego ciała. Jedwab. Cudowny materiał, który niemal idealnie pasował do ciała szlachcica, tym samym informując zwykłych mieszczan o statusie społecznym Ezia. Otworzył i przekroczył próg drzwi, gdzie przywitany został huczną imprezą. Cóż, nie zwlekając usiadł przy jednym z stolików, z dala od zgiełku zabaw i krzyków, jednak jak się okazało - nie był sam. Nie zauważył mężczyzny, pijaka, który już wcześniej zajął ten stolik. No ale Edkowi nie zamiarowało się uciekać...
- Witaj dobry panie. Przysiąść się mogę, czyż nie?
Zapytał, nie zwracając nawet uwagi na swój oficjalny ton i stoicki spokój, który jednak zawsze towarzyszył postaci Mustela. Ciekawe czy ów jegomość w stanie będzie poznać kim to Ezio w rzeczywistości jest i czym się zajmuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tommy Fylins

avatar

Skąd : Grabież Wschodnia
Praca : Wędrowiec

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Sie 27, 2014 6:05 pm

Tommy przetarł lekko oczy. Spoglądał na ta butelkę przed nim jakoś niechętnie. Jakby czuł, że musi to robić, a nie chce. Hm, On sam wiedział, że przydałoby się zrobić sobie przerwę na jakiś czas w piciu. Jednak niestety. Mężczyzna który chciał się przysiąść wszystko zniszczył. Bo po co tu przybył jak nie po trunek? A zaczepił Wilka pewnie po to, by mieć z kim go "próbować". A w takich wypadkach nie należy odmawiać.
-Możesz.- Odparł trochę jakby zmęczony. Robiło się późno. Tommy chyba tutaj cały dzień był. Jednak nie oślepł. Jego elegancje dało się zauważyć, a smród bogactwa wyczuć. Może Wilk nie miał dużo pieniędzy, ale miał swoją dumę, która zabraniała mu teraz rzucić się na jegomościa prosząc o trochę złota jak to żebracy robią. Po prostu mu potowarzyszy.
-Jak się nazywasz? Powinienem Cie znać?- Oh, no niestety. Młody Fylins nie miał pojęcia nic o polityce. Ostatnio jak chciał chociaż trochę w to wejść prawie go nie skrócili o głowę. Tak. Niebezpieczna gra. A miejscowy "pijaczek", bo tak go nazywają, nie miał ochoty się wtrącać w żadne sprawy i chciał mieć spokój. Ale przecież ile można pić i uwalić się w trupa! To go wykończy. Gdyby ktoś się znalazł i mu pomógł... No nic, takie czasy, kiedy to wszystko jest na porządku dziennym.
-Wyglądasz na kogoś z wyższych sfer. Pewnie i króla znasz i z nim trunek wypijasz.- Zażartował, nie wiedząc ile w jego słowach może być prawdą. Zabawne.

_________________


Tommy Fylins

Wanderer




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Sie 27, 2014 9:17 pm

- Co racja to racja... - Spojrzał krzywo, na obraz typowego pijaka, który siedział przed nim. - Weźcie parę groszy. Tylko wszystkiego nie przepijcie od razu, proszę.
Postawił przed nieznanym nadal Eziowi jegomościem sakiewkę, wypchaną złotymi monetami. Sam miał jeszcze jedną, toteż - mógł w spokoju jedną oddać człowiekowi w potrzebie. Bo w końcu... Taka była jego powinność, jako człowieka możnego. Dzielić się z biednymi, ażeby ci jako poddani - wiernie służyli swemu panu. Taką zasadę wyznawał Ezio i dlatego właśnie szacunkiem darzył pospólstwo i dzięki temu też - Szlak Złota wyglądał tak, a nie inaczej. Dzięki pomocy Ezia wielu stanęło na nogi i mogło wziąć się za pracę, co zaowocowało znacznym przyrostem z wymiany handlowej, dzięki większej ilości towarów wytwarzanych przez całe hrabstwo. Proste, a jednak skuteczne działanie. Można to nazwać "długoterminową lokatą".
- Ezio Mustel, hrabia i władca Złotego Szlaku, radca królewski, oraz stary przyjaciel naszego drogiego i szanowanego króla - Gariona.
Przedstawił się, oczywiście jak zwykle stawiając na wysoki poziom i wzbudzenie szacunku w oczach rozmówcy. A w końcu Ezio miał się czym pochwalić, także... Dlaczego tego nie uwydatnić na oczy prostych obywateli? No właśnie.
- A was jak zwą, przyjacielu? - Przyszedł karczmarz. - Ooo... Właśnie na litościwego pana czekaliśmy! Także poproszę o najprzedniejsze wino i dwie czarki, ażebym ja i mój znajomy mogli się napić dobrego trunku!
Edek wręczył karczmarzowi kilkanaście złotych monet, a ten zadowolony - powędrował w swoją stronę i z zaplecza przyniósł butelkę, wypełnioną czerwonym winem, pół wytrawnym i do tego dwa pucharki, które niemal od razu zalał czerwonym płynem.
- Wasze zdrowie, karczmarzu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tommy Fylins

avatar

Skąd : Grabież Wschodnia
Praca : Wędrowiec

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Sro Sie 27, 2014 9:33 pm

Tommy spojrzał na ten mieszek, po czym na jegomościa.
-Weź to i daj komuś komu to się przyda. U mnie pójdzie tylko na grzechy.- Powiedział uczciwie. Nie lepiej by jakiemuś bezdomnemu to dał? Toż widać, że Wilk źle to zagospodaruje. On sam nawet to wiedział. Właśnie to było jego dno. Pogodzenie się z losem zamiast zrobić coś z sobą.
Gdy tylko ten... Ezio się przedstawił i pochwalił tytułami pijak się zaśmiał.
-Widać w moich słowach było więcej prawdy niż żartu. A ty masz zaszczyt rozmawiać Tommy'm Fylinsem. Stałym bywalcem tej gospody. Zwanym "Wilkiem".- Przedstawił się bardzo sarkastycznie choć z uśmiechem. Szczerze tytuły Ezia mało go obchodziły. Mógł być nawet generałem króla, a i tak wrażenia by nie sprawił na nim. Ale zaraz... król zwał się Garion? No tak, obiło się o uszy...
Wilk dobrze zauważył rzucone mu spojrzenie barmana mówiące wprost: "Nie pij więcej" ale kto by się teraz tym przejął. Na pewno nie Tom.
Pijak napił się wina, choć przywykł do ginu.
-Więc... co Cie tutaj sprowadza wielki Waść możcu i co Cie skłoniło do rozmowy z kimś takim jak ja?- Spytał.

_________________


Tommy Fylins

Wanderer




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezio Mustel
Radca Królewski
Radca Królewski
avatar

Ród : Mustel

PisanieTemat: Re: Główna Sala   Nie Sie 31, 2014 9:32 am

- Chęć odreagowania od tej całej polityki. Jak to mawiają niektórzy... Co za dużo to i nie zdrowo. Podobnie jest w tym przypadku. Poza tym ta cała szlachta... Banda nadętych ignorantów, których nie obchodzi los prostych ludzi. Eh...
Spojrzał na jedną z kelnerek, pracujących w gospodzie, popijając swoje wino. Eh, tego jednak można się było spodziewać... Trunek był rozcieńczany z wodą, żeby zaoszczędzić na złocie. No cóż, jednak miało trochę procentów, co pocieszyło strapionego szlachcica, który chciał wreszcie zaznać "normalnego" życia, w postaci... Zabawienia się w karczmie. Oczywiście pomijając uciechy fizyczne. W końcu - Ezio trójkę dzieci już miał. Bękart byłby kolejną zawadą, także musiał z tego zrezygnować.
No i tak też dwójka mężczyzn spędziła ten wieczór, wesoło popijając alkoholem gorzkie słowa, dotyczące zła tego świata i podłości ludzkiej, która niestety spotkać mogła wszystkich na każdym niemal kroku... Eh, jednakże starając się nie zamartwiać tym wszystkim - Ezio pił dalej, do oporu, aż w końcu postanowił wynająć pokój na górze, by móc wypocząć. Jak pomyślał - tak zrobił, oczywiście uprzednio dziękując towarzyszowi za rozmowę i stawiając mu na odchodne jeszcze jedną kolejkę. W końcu... Ten tego potrzebował, także - trza było mu paliwa zapewnić. Bez tego w końcu ani rusz w niektórych przypadkach...
Ezio ruszył do pokoju, gdzie niemal od razu zasnął, a o świcie - wrócił do pałacu, by wszystkie strapienia na powrót go odwiedziły.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna Sala   

Powrót do góry Go down
 
Główna Sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Alces :: Centrum :: Karczma Rudy Goblin-
Skocz do: