IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Reins Tarrs

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reins Tarrs

avatar

Skąd : Swisk
Praca : Złodziej/Były książę

PisanieTemat: Reins Tarrs   Sro Cze 04, 2014 6:22 pm

Godność oraz imię:Ród/ rodzina:
Reins TarrsSierota, nie zna rodziny
Zawód/ zajęcie:Wyznanie:
ZłodziejAteista? Sam nie potrafi sprecyzować w co wierzy, choć najbardziej przekonuje go Tilion
Data urodzenia:Pochodzenie:
05.09Swisk

Wygląd:
"Oh, mam powiedzieć jak wyglądam? A nie widać? No ale skoro muszę... to się pochwale.
Jeśli już zauważyliście jestem nieziemsko przystojny i dobrze zbudowany. Mógłby przywalić komuś w mordę bez problemu. Przynajmniej dla mnie to nie kłopot. To teraz zacznijmy od szczegółów...
Oczy, oczy... piękne, o szarej barwie tęczówek. No bo jak inaczej powiedzieć? Nie są wyłupiaste, czy wielkie. Nos także mały. Nawet nie garbaty! Usta niezbyt wydatne, ale dziewczyny zapewne chcą ich spróbować. Wiesz o co chodzi..."
"Włosy! Jakbym mógł zapomnieć o mych włosach. Długie do ramion o barwie ciemnego brązu. Wiem, że nie ułożone, ale w moich warunkach ciężko zadbać o dobry wygląd. I tak nadrabiam urokiem. Jeśli zauważyłeś moją twarz pokrywa mi mocny zarost, a po jej prawej stronie, tuż przy oku, biegnie mała blizna. Pamiątka po zatargach z przeszłości. Ale nie oszpeca mnie to. Uśmiech jest tu najważniejszy. Czarujący, a jakże. No i spojrzenie też... Jak zawsze pociągające. I drwiące z idiotów... "
"Serio? Mam powiedzieć jeszcze jak się ubieram? No dobra, ale to głupie. Muszę się zwinnie poruszać, więc zakładam lekkie odzienia, jak skórzane pancerze, bądź po prostu stare szaty. Nic wielkiego. Zazwyczaj mam przy sobie dwa sztylety i dwa miecze. Pewnie wyglądam na niebezpiecznego osobnika. I brutala... No jak na "kryminalistę" przystało."


Charakter:
"Hm? Mam opowiedzieć o mojej spaniałej osobowości? No jasne! Romantyczny i bohaterski rycerz. Wzór prawdziwego męża. No przykro mi, ja taki nie jestem. Życie na ulicy nauczyło mnie dbania o siebie, a także małej ufności wobec osób mi nie znanych. Całkiem to dobre. Dlatego jeszcze mnie nie złapano..."
"Am, racja. Zapomniałem. Uchodzę podobno za bardzo miłą osobę. Oczywiście wobec przyjaciół. Tak normalnie to jestem psychopatą z zawsze dobrymi dowcipami. No może przesadziłem. Żarty nie zawsze są takie dobre. Ha! Spokojnie. Jak zauważyłeś umiem się śmiać. Ponurakiem nie jestem. Choć moją negatywną cechą jest samolubstwo. Jestem samolubem? Może, sam tego nie zauważam. Jest jeszcze ta... agresja. Znaczy kiedy trzeba jestem chętny do bójki, czy po prostu umiem się bronić. Jednak kiedy się trochę upije to sam potrafię się przyczepić do kogoś. Oczywiście różnie się to kończy. Pić lubię, ale jeśli się przesadza do można się przewrócić zanim dobiegnie do przeciwnika... Mniejsza..."
"To ja zacznę o tych dobrych stronach bo wychodzę na kogoś z kim się nie da wytrzymać. Jestem odważny, nie boję się przeszkód. Umiem sobie radzić. Moi przyjaciele są bezpieczni ze mną. Nie dam skrzywdzić bliskich. Ale jeśli komuś uda się odebrać mi coś jeszcze... niech tylko spróbuje... Zabije. Najbardziej krwawo jak umiem. Jestem mściwy. Zemsta stała się moją towarzyszką. Ci którzy zostali skrzywdzeni zasłużyli na ich pomszczenie. Ja natomiast walczę za to. Oczywiście porównać to można do wcześniej wspomnianego przeze mnie rycerza. Oh, bohater, ratuje nas, bla bla. Nie. To po prostu sprawy osobiste, które wymagają rozwiązania. Ano jestem zawzięty. Szybko nie odpuszczam..."
"Kobiety... jakie by było życie bez nich? Nudne. Choć łatwiejsze. Ale wolałbym nie próbować. Mężczyznom pozostałaby wtedy tylko ręka. Uchodzę za kobieciarza. Doceniam po prostu kobiece piękno! A że do mnie same biegną to inna sprawa! Może wierny nie jestem. Doskonały także nie. Ale wystarczy dać mi szanse..."


Historia:
"Zaraz? Mam podzielić się z wami moimi najskrytszymi wspomnieniami i zagłębiać się w przeszłość? Doprawdy niechce. Ale skoro nie pozostawiacie mi wyboru to opowiem. Więc tak: Za górami, za lasami... Nie może być? A szkoda..."
"...No wiec urodziłem się daleko stąd. W pustynnej krainie, która zwie się Swisk. Kojarzona z ciepłym, a nawet i gorącym klimatem. Bardzo wczesnego dzieciństwa i rodziców nie pamiętam. Samą rodzinę to chyba i nie znałem. Byłem sierotą. Małym złodziejem kradnącym jedzenie z bazarów i ściganym przez strażników chcących mi odciąć dłonie za czyn karalny. Jak widać nigdy mnie nie złapali. Znaczy poza jednym razem. Miałem dziesięć lat. Wraz z moją przyjaciółką, także sierotą z ulicy, rozglądaliśmy się za czymś smacznym po straganach. Dziewczynka miała na imię Albari. Za swój cel obrała spore jabłko postawione na stoliku. Na wyciągniecie ręki! Jak się okazało pewien gruby kupiec tak się wkurzył na nią, że uderzył ją w twarz. Ja oczywiście stanąłem w jej obronie uderzając go w klejnoty... Jak tak sobie o tym myślę to współczuje draniowi. W tamtym momencie chyba wszyscy żołnierze z miasta ruszyli w moją stronę. Trochę to było głupie. No bo co biedny chłopiec zrobi? Pochwycili mnie bez problemu. Jeden z nich już chciał poderżnąć mi gardło, lecz w ostatniej chwili zjawił się król Swisku, z rodu Tarrsów, który powstrzymał strażnika. Nie pamiętam tego zbyt dobrze, ale chyba królowi spodobała się moja odwaga. Spytał mnie o rodzinę, a ja odpowiedziałem, że nie posiadam takowej. On wtedy zabrał mnie do pałacu... Co się stało z Albari? Nie wiem do dziś..."
"No i jak było dalej? Może spotkało mnie największe szczęście w życiu. Król zaopiekował się mną. Adoptował. Stał się przybranym ojcem i pozwolił mi przyjąć swoje nazwisko. Reins Tarrs... Tak powinien nazywać się książę spłodzony przez samego króla. Ale nie. Byłem tylko biedakiem, którego los nagrodził najlepiej na świecie. Miałem rodzinę... Ludzi bliskich memu sercu. Ale dlaczego wszystko tak świetnie poszło? Władca Swisk nie miał syna, lecz trzy córki. Nie miał komu przekazać tronu. Widział we mnie osobę odważną i mężną, taką jaką był on sam. Pokochał mnie jak swoje własne dziecko. Ja natomiast go jak mego rodzica. Żona króla także przyjęła sierotę do rodziny. Lepiej być nie mogło, nawet pisany był mi tron... Ha! Za różowo..."
"Stracić wszystko... wrócić do przeszłości, kiedy nie miało się nic. Przechodzimy do najboleśniejszej dla mnie części. Zaledwie rok temu mój przybrany ojciec zdobył miasto, które wcześniej mu się zbuntowało. Zdrajców zabito, a kosztowności zgrabiono. Szykowaliśmy się do świętowania z tej okazji. Władca zaprosił szlachtę z wielu państw. Jednak większość przybyła z Amentesu. Niezwykle bogatego państwa. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że wśród nich byli doskonali skrytobójcy... Ah, boli mnie dalsza opowieść..."
"Dobra, dobra... Wszystko działo się tak szybko. Szlachta chciała wyeliminować rodzinę królewską. Nie wiem po co, ale na pewno mieli w tym jakiś zysk. Możni zapłacili biedniejszej części mieszczan, by rozpoczęli bunt. Kiedy zapanował chaos skrytobójcy wdarli się do pałacu królewskiego. Moim siostrą poderżnięto gardła podczas snu, matkę zadźgali, a ojca... Wbiegłem do jego komnaty w momencie kiedy zabójca przebił króla swym mieczem. Ogarnęła mnie taka wściekłość, że w mgnieniu oka oderżnąłem łeb łajdakowi. Złość ustąpiła miejsce rozpaczy w momencie kiedy padłem na kolana, tuż przy ciele mego przybranego ojca. Jeszcze pamiętam jak z jego oczu znikały ostatnie iskierki życia. Chyba nigdy tak nie płakałem. Tak, płakałem! Masz coś do tego? No!"
"Hm, co się potem stało zapewne chcecie wiedzieć. Szlachta Swisku nawet nie podejrzewała o zabicie całej rodziny królewskiej możnych z Amentesu. Myśleli, że zrobili to zbuntowani biedacy. Ta! Tak się dzieje kiedy zapłaci się odpowiedniej osobie ile trzeba. Ja jednak znałem i znam prawdę. Nie mogłem tak tego zostawić. Ogarnęła mnie chęć zemsty. Moich bliskich należało pomścić. Nawet nie wiecie jak się czułem w wewnętrznie. Straciłem wszystko! Wszystko! To co kochałem zostało mi odebrane! Obiecałem sobie, że winowajcy zapłacą za swój czyn. I to ja sam wymierzę im osąd. Opuściłem swój własny kraj o który zaczęli walczyć bogaci i wyrzekłem się tytułu księcia, który wydawał mi się wtedy taki pusty. Przybyłem do kraju króla Gariona z jednego powodu. Zamierzam dorwać tych sukinsynów i własnoręcznie ich zarżnąć. Nie wiem, czy ich odnajdę, kto był wmieszany w spisek, ale będę się starał wymierzyć sprawiedliwość. By przetrwać wróciłem do tego w czym byłem dobry. Tak, znów zostałem złodziejem... Coś jeszcze?"


Wizerunek:
Jake Gyllenhaal

_________________
Zemsta
...


Patrzysz na człowieka który stracił wszystko co mu ofiarowano. Patrzysz na człowieka który nie ma już nic. Patrzysz na człowieka któremu świat runął na głowę.
Tylko zemsta jeszcze trzyma mnie przy życiu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Re: Reins Tarrs   Sro Cze 04, 2014 6:50 pm

Maszże akcepta, panie książę :3
Fajna historia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Reins Tarrs
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Społeczność :: Karty postaci :: Mężczyźni-
Skocz do: