IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wielka sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Wielka sala   Sob Kwi 12, 2014 7:41 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Nie Kwi 27, 2014 6:42 pm

Stoły rozstawiono pod okiem służących do posiłku - stół dla królewskiej rodziny stanął pod ścianą na której na drewnianej tarczy znajdował się srebrny herb Karniworów. Stoły możnych, dworzan oraz panów rady rozstawiono po całej sali, pod oknami i po środku komnaty. Gwar rozmów zakrapianych złotym napitkiem niósł się po całym parterze, pod ścianami komnaty cisnął się motłoch pragnący zobaczyć jak bogacze oraz korona jedzą, skąpani we własnej urodzie oraz bogactwie.
Sala ucichła jednakże na chwilę, gdy w głównych drzwiach, otworzonych przez gwardzistów, stanęła królowa odziana w suknię z fioletowego aksamitu wyszywanego bogato złotymi nićmi, ze spodnią częścią sukni z żółtego złotogłowiu. Przedłużony nieco tył ciągnął się królewsko za monarchinią, gdy na czele swojego dworu wędrowała powoli ku stołowi przysługującego koronie. Dworki rozchodziły się do stołów, gwar oraz głośne rozmowy przy piwie wkrótce rozpoczęły się na nowo.
W ich akompaniamencie podwójna królowa, uwielbiana przez lud choć surowa i nieco straszna, zasiadła za stołem zamiatając suknią podłogę na tronie należnym królowej, tuż obok pustego siedziska króla. Najstarszy syn znów zamierzał opuścić posiłek, zapewne zamierzając spędzić go w swych komnatach wraz ze swoim dworem na nieprzystojnych żartach oraz rubasznych śmiechach.
Raia wydawała się być niewzruszona tym faktem.
Podano pierwszy posiłek - jak zwykle stół korony mógł cieszyć się najlepszymi kąskami, gdy na blaty przed nosy dworzan zajechały pieczone w zagranicznych ziołach prosięta, misy kartofli, kurczaki wraz z kolejnymi dzbanami piwa oraz wina. Królowa, jeszcze sama przy stole korony, posyłała co smaczniejsze kąski swoim ulubieńcom obdarzając ich uśmiechami.
Siedząc dumnie i prosto jadła spokojnie, pozwalając motłochowi stłoczonemu w drzwiach oglądać się z zachwytem.
Przecież właśnie jej zasługą był kierunek, który przyjął Amentes względem religii - byli na jak najlepszej drodze ku równości wyznaniowej, choć wciąż prześladowani wyznawcy Tilionu musieli kryć się z tym, nawet jeżeli byli królowymi.
Światło padało przez strzeliste okna na kamienną posadzkę, rozjaśniając ufryzowane włosy kobiet oraz wyciągając z cienia modne stroje mężczyzn. Wszystko opływało zbytkiem oraz urodą - przystojni dworzanie, śliczniutkie dworki.
Królowa, uśmiechnięta, skinęła na muzyków by umilili wszystkim czas.
Młodzi dworzanie, nie mogąc usiedzieć w miejscu, rzucili się w wir tańca, gdy Raia delikatnie kiwała kłową w takt skocznej melodii.
Uwielbiała swój dwór, jego energię i barwy, choć naiwność nowych dworzan działała jej często na nerwy.
Potrafiła jednakże je powściągnąć przyjmując pozę jeszcze dumniejszą, kładąc jedną dłoń na podołku, gdy drugą unosiła złoty puchar pełen przedniego wina do ust.
Czekała na swe królewskie dzieci, na te, które wystarczająco były dorosłe by móc pokazywać się ludziom i nie przynosić koronie wstydu.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Severine Aurum
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Mustel
Skąd : Padus Avium
Praca : Dama dworu

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Kwi 28, 2014 7:25 pm

Severine przybyła na ucztę wraz z resztą dworu Jej Miłości. Podążała wiernie kilka kroków za swoją panią, dokładnie znając własne miejsce w tym przedstawieniu. Pałacowe życie bardzo często okazywało się teatrem wielu aktorów, w którym każdy znał na pamięć swoje kroki i kwestie. Dalej, dalej, tańczcie ku uciesze tłumu! Niczym cienie zbudzone do życia chybotliwym blaskiem świec. Panna Aurum doskonale odnajdywała się w tej nieustannej grze. Zupełnie tak jakby do tego właśnie się urodziła. Lekkim krokiem przemierzyła wielką salę, wodząc po twarzach zebranych ciemnymi oczyma i uśmiechając się słodko, choć niekoniecznie szczerze. Gdy Królowa zajęła już swoje miejsce, dygnęła przed nią lekko i półgłosem zapewniła, że pojawi się obok, gdy tylko Jej Miłość tego zapragnie. Miejsce panny Aurum było przy stole wraz z innymi dworkami. Szafirowa kolia herbu Mustelów, która wskazywała jej krzesło była jak osobliwa latarnia w tym gwarnym i barwnym tłumie dworzan.
Z niemal bezgłośnym westchnieniem usiadła przy stole i szybko sięgnęła po kielich, który służący posłusznie wypełnił winem. Miała za sobą długi poranek spędzony na przygotowaniach i nie znalazła dotąd czasu, by złapać chwilę oddechu. Słodkie, aromatyczne wino ukoiło wysuszone gardło i dodało jej nieco sił. Chwilę potem stoły zaczęły zapełniać się jedzeniem, co przyjęła z ostrożnym zadowoleniem. Choć nie brakowało smakołyków, jadła powoli i bardzo niewiele. Gorsecik jej szafirowej sukni (cóż to za rodowa dumna, panno Aurum?) był zawiązany wyjątkowo ciasno, by nadać jej dość chłopięcej sylwetce, odpowiednich proporcji. Nie chciała tego niszczyć, nawet jeśli to znaczyło, że będzie musiała zrezygnować ze skosztowania przepiórek. Żeby być piękną trzeba cierpieć, prawda?
Rozmowy przy stole toczyły się żywo, były pełne śmiechu i przyjacielskich przekomarzanek tak typowych dla mieszkańców pałacu. Severine uczestniczyła w nich z zaangażowaniem, ale nie dość dużym, by choć na chwilę zaprzestać uważnej obserwacji sali. Jej ciemne, niemal czarne oczy, nieustannie krążyły po twarzach zgromadzonych gości. Czego szukały? Trudno orzec. Jak zawsze jej twarz skrywała maska uśmiechniętej, słodkiej dziewczyny, która tak niewiele miała wspólnego z jej prawdziwym charakterem.
Kiedy zabrzmiały pierwsze takty muzyki, salę wypełniła radosna ekscytacja. Wszyscy lubili tańce. Doskonały moment na flirty i wymianę plotek! Sev szybko dała się porwać do tańca, choć partner nie był tym, którego by sobie wymarzyła. Mimo braku przychylności nie szczędziła mu swoich uśmiechów i ciepłych słów. Przecież nic na tym nie traciła, a zawsze mogła coś zyskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tristan Karniwor
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar


PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Kwi 28, 2014 10:04 pm

Co robił książę Tristan przez cały dzień? To byłoby naprawdę dobre pytanie, gdyby kogoś to interesowało, bo jak zwykle spędzał czas na czytaniu, rozmowach z dworzanami i zwykłym spacerowaniu po ogrodach zamkowych. Tak naprawdę dni mijały mu podobnie i to w dodatku bardzo przyjemnie. Jadł, pił wino, był otaczany przez piękne kobiety, a popołunia lubił spędzać z książką w ręce. Był jeszcze młody, więc innych uciech jeszcze tak bardzo nie szukał. To był dzień jak co dzień i wiedział, że powinien pojawić się na obiedzie, gdzie zajmie honorowe miejsce. Bardzo podobała mu się jego rola na tym dworze. Uważał, że wszystko mu wolno, a obowiązków nie ma właściwie żadnych. Od zawsze wiedział, że jego siostra ma pięknie wyglądać, i w przyszłości dobrze wyjść za mąż, jego brat musi przygotowywać się do objęcia rządów po ojcu, w czym niedługo będzie musiał się sprawdzić, a on? Kształcił się jak na królewskiego syna przystało, ale nie miał większych obowiązków. Przynajmniej na razie. Przebrał się do obiadu, bo przecież nie pojawi się na wystawnej uczcie w tym w czym pokazał się na śniadaniu, a tym bardziej w tym, w czym przed chwilą spacerował po korytarzach zamkowych, a następnie, jak zwykle spóźniony, wszedł do wielkiej sali. Lubił to. Spóźnianie się wydawało mu się bardzo modne i mógł przyglądać się ludziom, którzy już byli na sali i nie lubił robić szopki z wchodzenia do sali jak to robiła jego matka. Zdawał sobie sprawę, że jest królową i musi się dobrze prezentować, ale według niego czasami przesadzała z przechodzeniem przez salę przez piętnaście minut. On jak niby nigdy nic się wemknął się do sali i jeszcze zdążył zmierzyć wzrokiem tańczące pary obok których przechodził. Zawiesił oko na Severine Aurum. Wyglądała pięknie, a naszyjnik idealnie podkreślał jej urodę. Co jak co, ale damy dworu to królowa sobie dobrze dobierała. Przynajmniej było na czym oko zawiesić. Właśnie wtedy chwilkę zwolnił tylko po to, żeby zaraz znów przyspieszyć i znaleźć się przy stole, przy którym miał zasiąść.
- Matko –zwrócił się do królowej i delikatnie się skłonił w ramach powitania. Może i powinien to zrobić ciut niżej, bo to przecież królowa, ale swoją pozycję też znał. Gafą by było raczej gdyby tylko skinął głową, bo to by był kompletny brak szacunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Kwi 28, 2014 10:42 pm

Księżniczka Miana szybko wróciła do pałacu po tym, jak niestety przedwcześnie musiała zakończyć rozmowę z nowoprzybyłą kobietą. Była pod wielkim zachwytem jej osobowości -silna, odważna i niezależna. Ach, jakże wielkim jej marzeniem było, by stać się choć trochę podobną do niej. Maude przypominała jej, trochę udoskonaloną wersję Królowej Matki, lecz dziewczyna nigdy nie przyzna tego na głos! Obie kobiety były silne i budziły respekt, podlegał im nie jeden mężczyzna. Gdyby tylko było we mnie coś z mej matki. Coś innego niż uroda i wysokie ambicje..
Nim udała się na obiad zdążyła wpaść do swoich komnat i przyodziać suknię w kolorze intensywnej zieleni, kontrastującą z jej rudymi włosami. Zielony materiał był, jak na księżniczkę przystało, bogato zdobiony w wyszywane złotą nicią hafty we wzór przypominający mityczne stworzenia jakimi były gryfy. Suknia posiadała kilka warstw, a łódeczkowy dekolt odsłaniał jasne obojczyki młodej damy. Księżniczka po tym jak przejrzała się w lustrze zdjęła kwiecisty wianek upleciony przez jej dwórkę, poprawiła kilka pasm ognistych włosów, które nagle zapragnęły zaznać wolności, w głębi duszy żałując iż pozwoliła Avie oddalić się aż tak daleko od pałacu. Teraz, gdy najbardziej mogła się jej przydać. Westchnęła po czym ruszyła ku wielkiej sali. Zawsze obawiała się spotkań ze swoją matką...
Piękna księżniczka weszła do sali jeszcze zanim zdążono zamknąć drzwi za jej bratem bliźniakiem. Uniosła lekko głowę po czym niemal każdą, napotkaną wzrokiem osobę obdarowała ciepłym uśmiechem, który budził w ludziach tylko i wyłącznie pozytywne emocje. Dostojnym krokiem podeszła do swego stołu, kątem oka przyglądając się tańczącym parom.
- Witaj Królowo Matko- Powiedziała z nieco mniej pewnym uśmiechem na twarzy, jednocześnie dygając tak, jak niegdyś ją nauczono. Odpowiednio nisko by oddać cześć królowej jednocześnie nie uwłaczając swojej pozycji na dworze. Bądź co bądź była córką jasnowłosej kobiety. Następnie powitała swych braci, oddając im nalezyty szacunek, ot sztywne wyuczone gesty ozdobione ciepłym uśmiechem i kochającym spojrzeniem.
Zasiadła jak zawsze, po lewicy Tristana po czym uśmiechnęła się do niego promiennie. Bądź co bądź był niemal jej bratnią duszą, nic dziwnego przy bliźniaczych rodzeństwach. Dziewczyna pochyliła się dyskretnie ku Tristanowi.
-Stęskniłam się bracie.- Powiedziała cicho.Jej wzrok powędrował po zebranych przy stołach, następnie z błyskiem prześlizgując się po parach tańczących na środku sali.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Kwi 29, 2014 8:39 am

Poruszając w takt muzyki palcami, z delikatnym uśmiechem troskliwej kwoczki przyglądającej się swym pisklakom, przyglądała się feerii barw - wirujące w tańcu suknie, połyskujące złotymi zdobieniami pludry mężczyzn. Jadła niczym wróbelek - porcyjki, które nakładała na talerz z lśniącego, szlachetnego kruszcu nie zadowoliłby swoją wielkością nawet wrony. Co jednakże miała zrobić pragnąc spróbować każdej potrawy, których to było zatrzęsienie przy królewskim stole, a kolejne wciąż i wciąż donoszono na ogromnych tacach?
Spróbowawszy wyśmienitego bażancika przygotowywanego w piwie zachwyciła się jego smakiem - subtelny, cudowny, mamił język jednocześnie posiadając smak ptactwa jak i cienie szlachetnej dziczyzny. Królowa skinęła na sługę, nakazała pięknie wykroić fragment soczystej piersi i zanieść go swej dworce, Severine, tak dumnie obnoszącej się z rodowymi barwami. Lubiła to dziewczę, dlatego też często wyrażała swój do niej stosunek podczas posiłków, wyróżniając kąskiem z królewskiego stołu.
Zapiła bażanta winem, znów przyglądając się przez parę niedługich chwil tańczącym.
Młodość, energia, kwitnące romanse - wiosna była bezlitosna dla królewskich dworów, wnosząc w nie miłosne zamieszania oraz nierozsądek.
Syn, jak zwykle nieprzystojnie wślizgując się do sali miast wejść wraz z całym swym dworem został zaszczycony skinięciem głowy będącym odpowiedzią na ukłon oraz protekcjonalnym uśmiechem kobiety nie do końca zadowolonej owocem swego łona. Powitała także podobnie córkę, jej jednakże nie zaszczycając nawet tym nieprzyjemnym uśmiechem - przesunęła po niej wzrokiem niby po nic nieznaczącym dla koronowanej głowy szczególiku.
Jednakże wkrótce nachyliła się do syna siedzącego po lewicy pustego krzesła króla.
-Synu, być może trzeba byś zorganizował polowanie? Konie, charty oraz dworzanie nudzą się już zamknięci między murami- zasugerowała tonem nieco zbyt władczym, by chcieć mu się sprzeciwiać.
Z drugiej jednakże strony Raia zbyt słabo znała swoje dzieci, by umieć rozkodować ich przyszłe zachowania lepiej niż udawało jej się to z dworzanami, służbą czy obcymi. Potomków wpasowywała w ten sam wzór zachowań, starając się jednocześnie uwzględniać ich większe możliwości.
Mimo wszystko pozostawały dla niej zagadkami, co nieco ją irytowało - nie lubiła zgadywanek, zdawania się na kapryśną fortunę.
Wyprostowała się w swym krześle zdobionym godnie królowej, chwyciła kielich i znów upiła kilka łyków wina.
Przyglądała się dworzanom hulającym w czasie posiłku jak gdyby już odbywały się wieczorne zabawy. Nie zamierzała im przeszkadzać bądź zakazywać rozrywek - chciała jedynie, by się nieco uspokoili, tak więc polowanie byłoby jak znalazł. Wszyscy w siodłach, gnający przez leśne ostępy, przesadzający rzeczki oraz gęste krzewy w akompaniamencie szczekających psów oraz pochrapywań rumaków z chęcią galopujących naprzód, za zwierzem o pięknym porożu.
Mierzyła wzrokiem siedzących wzdłuż ław poddanych, możnych tego kraju oraz krewnych.
Wielu ludzi mieścił pałac.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Maj 05, 2014 8:59 pm

Lothar został przyprowadzony do pałacu przez poznaną na rynku dworkę, Avę Rede, która to wszystko wyjaśniła gwardzistom. Nie było jednak dopuszczalne, by Farolańczyk wszedł do środka, a już zwłaszcza na ucztę, uzbrojony. Jego miecz i tarcza zostały więc oddane do depozytu, choć rozstał się z nimi z żalem. Jako żołnierz bardzo nie lubił być rozbrajany, zawsze dawało mu to uczucie utraty jakiejś dozy bezpieczeństwa... Choć z drugiej strony pośród szlachty nie było możliwości na honorowe starcie z mieczem w dłoni. Prędzej mógłby się spodziewać trucizny w winie.
W drodze na wielką salę zastanawiał się, czy Maude będzie obecna. Nie przepadała za szlachcicami, ale jako zaproszona na dwór przez samą królową mogłaby dać do zrozumienia nie tylko to, ale też wyjątkowe lekceważenie władczyni. Jego pani może i była dumna ale z całą pewnością nie głupia.
Na całe szczęście potomek Darnleyów wyglądał wyjściowo - na sali można by z łatwością pomylić go ze szlachcicem. Już na wejściu jednak zdradził go jeden szczegół - krok. Ruszył wzdłuż stołów tradycyjnym, stanowczym, żołnierskim krokiem w stronę królowej. Skłonił się należycie i z pełnią zachowanego szacunku wobec kobiety, która władała całym Amentes. Nie umknęła jednak jego uwadze płomiennoruda dziewczyna w zielonej sukni. Nie pozwolił jednak teraz odciągnąć swojej uwagi. Dotarłszy do królowej skłonił się z należytym szacunkiem.
- Wasza Miłość - zaczął - Jestem Lothar Darnley, syn Llane'a i Elii z Kulkiddów. Służę u Lady Maude Reed, której to użyczam miecza. To zaszczyt móc wziąć udział w tak wspaniałej uczcie - zakończył, a gdy i królowa wykonała swą powinność wobec gościa odszedł w stronę swego miejsca przy stole, przy okazji ciepło uśmiechając się do pocałowanej przez ogień dziewczyny, która to była królewną. Być może uśmiechnął się nawet za ciepło, w każdym bądź razie dworskości nie było w tym żadnej.
W głębi duszy miał nadzieję, że Maude zdecyduje się pojawić, gdyż wolałby mieć z kim prowadzić rozmowę. Miał bowiem przeczucie, że jako jedyny na tej sali jest spoza mrocznych układów i porozumień. I wolałby, żeby tak pozostało. Postanowił nie myśleć nad tym dalej i nałożył na swój talerz prosięcia, przy okazji upijając wina.
Wzrokiem starał się złowić ponownie królewnę, która okazała się być nadzwyczaj urodziwa, choć robił to bez ostentacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Maj 05, 2014 9:39 pm

Okolona błękitami sukni o dekolcie ozdobionym perłową taśmą oraz czepka również puszącego się perłową krawędzią, z niemal białymi włosami ułożonymi karnie w srebrnej siateczce Ava wkroczyła do sali, statecznie i spokojnie jak gdyby miała co najmniej dziesięć lat więcej - teraz, na posiłku, nie wydawała się już być głupiutką trzpiotką, tą, której rolę odgrywała na rynku by nie odkryć wszystkich swoich kart przed nieznajomym. Na bladej twarzyczce błądził delikatny uśmiech, oczy jednak lśniły typowym dla Avy nieprzebytym, ale szczerym chłodem wiecznych lodów północy. Idąc środkiem sali nie zwracała na siebie uwagi nie bardziej niż inni wędrujący między stołami czy tańczący do skocznego taktu. Zbliżyła się do stołu korony, padła w głębokim, skromnym dygu nie prezentując piersi co jest dobrym rozwiązaniem jedynie przy ukłonach składanych mężczyznom, nie unosząc spojrzenia na królową lub któreś z jej dzieci przez dłuższy czas.
Wyprostowała się, po czym oddaliła do stołu - zauważyła gdzieś grających w karty, wcisnęła się między nich, powitana wesołością oraz zerkaniem w niski dekolt. Oddała się żartom z dworzanami króla oraz księcia kibicując swoim melodyjnym, miękkim głosem brzmiącym pięknie przez rozemocjonowanie ulubionym znajomkom. Rzuciła w końcu drogi perłowy naszyjnik ze srebrnym medalionem o dużym, połyskującym w blasku wpadającego przez okno słońca szafirem. Mężczyźni rzucili na stół pierścienie ze złota oraz ciężkie monety.
Wszystkich ograła.
Wkładając do sakiewki przy pasku wygrane, zapiąwszy znów na szyi ciężki wisior zawieszony na sznurze szlachetnych, wyjątkowo dużych pereł, kolię godną samej księżniczki, wstała.
Dojrzała wcześniej swego nowego znajomego, którego wcześniej pozostawiła samego we dworze, na pastwę hien oraz napalonych dworek. Uśmiechnęła się i tanecznym krokiem, bez słowa, porwała go za ramię do tańca - uchodziło takie zachowanie młódce, gdy młodzi dworzanie bawili się przy muzyce, pląsali wesoło, a dziewka poszukiwała do pląsania towarzysza.
Zwracając na siebie uwagę niemal całej części sali mającej prawo nosić miecze przy boku, nie zaś skazanej na suknie do końca życia, tańczyła dobrze znając kroki oraz odpowiednie gesty.
Nóżka w prawo, nóżka w lewo, niech poniesie nas muzyka!
Księżniczko, przyłącz się, nie siedź jak zwykle za stołem - staram się przecież zwrócić twoją łaskawą uwagę na tegoż pana, dużo szlachetniejszego niźli mój szczurowaty kuzynek o twarzy kobiety, manierze kota oraz duszy czarnej jak sadza!
Ava przeczuwała jakoś, tym swoim podświadomym talentem, że Miana rzeczywiście zerknie raz i drugi, zatupie sobie nóżką obutą w śliczny trzewiczek, po czym wstanie za pozwoleniem pani matki, aby odebrać dworce partnera, po czym ruszyć z nim w tany.
Zanim jednakże stało się jak dopiero przeczuwała uśmiechnęła się do porwanego w pląsy pana Darnleya.
-Jak widać, panie, dobrze się już czuję. Dziękuję za troskliwą opiekę na rynku oraz późniejsze towarzystwo- zagaiła, ruszając się jak nakazywały kroki tegoż dworskiego tańca.
Panie, co się tam działo! Na stoły wjechał pitny miód, zwykły posiłek zamieniać się zaczął powoli w sutą ucztę oraz zabawę, pewnie do samego wieczora.
Nie, żeby Avie to miało przeszkadzać.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Maj 05, 2014 11:40 pm

Pogrążona w cichej rozmowie ze swym bratem, zachodziła w głowę gdzie też mogła się podziać się jej wierna dwórka. Uwielbiała spędzać czas ze swoimi braćmi, jednak nie w obecności matki która jakże ją onieśmielała. Już miała posłać jedną ze służek, by odnalazła tą, którą Ava wzięła do miasta by dowiedzieć się co też dzieje się z jasnowłosą. Wtedy też jej dwórka weszła do sali w towarzystwie jakiegoś mężczyzny, który nie czarujmy się przyciągnął wzrok księżniczki. Dyskretnie odłożyła widelczyk, po czym napiła się wina. Posłała pytające spojrzenie swojej dwórce, zaraz po tym wróciła spojrzeniem do mężczyzny. Mimo szat, którymi nie pogardziłby żaden z zebranych tutaj mężczyzn było w nim coś innego, coś co z pewnością mogłoby pociągać niejedną kobietę. Sztywne, żołnierskie ruchy i twarz sprawiające wrażenie wojownika, który widział już nie jedną śmierć. Przyglądała mu się dyskretnie i uważnie zarazem gdy witał Królową Matkę. Zastanawiała się też, po co Ava przyprowadziła go na ucztę, wydawał się być niczym mała owieczka rzucona między wilczych.
Kulkidd Cóż, najwidoczniej ów przybysz był jej bardzo dalekim krewniakiem, dziwnym był fakt iż ktoś z jej rodu był jej nieznany. I gdyby tylko jej matka okazywała jej trochę ciepła, z pewnością by się nią spytała o dokładniejsze drzewo genealogiczne młodzieńca.
Spuściła wzrok z twarzy mężczyzny, gdy ten obdarował ją uśmiechem po czym po krótkiej chwili odwzajemniła go delikatnie. Twarz dziewczyny przyozdobiły delikatne rumieńce.  Napiła się wina po czym wróciła do spożywania królewskiego posiłku oraz rozmowy z bratem bliźniakiem.
Co jakiś czas zerkała to na przybysza, to na swoją dworkę w głębi duszy mając nadzieję iż uczta zakończy się szybko i będzie mogła spokojnie z nią porozmawiać i poradzić w kilku kwestiach. Posiłek mijał jej naprawdę monotonnie i gdyby nie przyzwyczajenie niemal usnęłaby z braku atrakcji.
Zaczęła wodzić oczami za tańczącymi parami. Ach, nawet dworskie tańce wydawały się jej teraz monotonne, takie spokojne i zupełnie poukładane.  Natrafiła wzrokiem na swoją dwórkę która ciągnęła do tańca nieznanego przybysza. Ostatnio bardzo nie podobało się jej zachowanie Avy, cały czas księżniczka miała wrażenie iż jej towarzyszka ciągle próbuje ją przyćmić. Jej naszyjnik, suknie które sprawiały wrażenie wyjętych z szafy Miany oraz to spojrzenie, próbujące uwieść wszystkich obecnych tutaj mężczyzn. W jej głowie zaczął nawet kiełkować pomysł, by odsunąć od siebie jasnowłosą dworkę... O tym jednak, będzie musiała zadecydować później.
Wzrok księżniczki wędrował po sali, to przyglądała się starym zasłonom, to znów wędrowała wzrokiem po twarzach Królewskich Radnych, na niektórych zatrzymując się na dłużej. Po kilku długich minutach wychwyciła spojrzenie Avy. Uniosła jedną brew ku górze zastanawiając się, co też chodziło jej po głowie. Gdy w końcu zrozumiała aluzję dotyczącą dołączenia do dworskich tańców, pokręciła dyskretnie głową po czym wzrokiem wskazała na swą matkę gdy drugi raz udało jej się ponownie złapać spojrzenie swej dworki.
Och, bardzo by chciała dołączyć do tańców, które szczerze uwielbiała. Nie wypadało jej jednak, by postąpić tak samo jak panna Reede. O nie, ona była księżniczką i ujmą na honorze byłoby, gdyby wstała teraz i prosiła mężczyznę do tańca o nie, gdyby zobaczyła to jej matka... Miała nadzieję iż dwórka zrozumie, o co chodzi księżniczce, która teraz popijała wino uważnie obserwując posadzkę przed królewskim stołem.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 10:20 am

Cały czas ktoś wchodził, siadał lub podnosił się z ławy bądź krzesła i wychodził - nie byłoż w tym nic niezwykłego. Pełni energii młodzianie wraz z rówieśniczkami o głowach pełnych siana pod upiętymi pięknie koronami włosów pląsali pośrodku sali, dworzanie siedzący przy stołach zabawiali się grami oraz przepijali do siebie w salwach śmiechu.
Błękitna suknia okalająca białą urodę jednej z dworskich panien córki rzuciła się w oczy - rzadko widać było suknię jasną, jednakże to konkretne dziewczę chyba miało do nich upodobanie, tak samo jak do przepychu swoich strojów. Pereł z szyi Avy nie powstydziłaby się sama królowa. Uśmiechnęła się lekko - dziewczyna albo jest próżna i obnosi się ze swoją nietypową urodą jak pawica, albo też inteligentnie stara się eksponować swoje atuty.
Mężczyzna zaś, którego przyprowadziła na ucztę ulubienica księżniczki Miany od razu wydał się być królowej jak gdyby znajomy. Była jednakże pewna, przeszukawszy wcześniej w mgnieniu oka wewnętrzną bazę znanych twarzy, że wcześniej go nigdy nie widziała. Podziwiała pełen żołnierskiej hardości ducha krok. Przedstawił się - i wszystko stało się jasne. Tak podobny był do Elli!
Odpowiedziała na ukłon skinieniem głowy i protekcjonalnym, nieco znudzonym uśmieszkiem jednego kącika ust oraz kamiennym, sondującym jak gdyby wnętrze wojaka, spojrzeniem.
-Ah! Osławiony syn wyklęty- powiedziała bezbarwnie, jednak przypatrywała mu się czujnie. -Alboś głupi, albo pełen buty, że nie siadłeś między ucztującymi bez słowa, jak robi to większość przybyszów- pochyliła się nieco, patrząc z góry wysokiego zdobnego krzesła królowej na szlachcica pozbawionego wszelkich tytułów w ramach wyrównania rachunków. -Mówisz do samej królowej i kłaniasz się zbyt płytko, młodzieńcze. Trudzisz się zaś odrąbywaniem głów- mówiła dalej, a ton jej stawał się coraz surowszy, pełniejszy krytyki z każdą kolejną chwilą. -Uważasz dwór za miejsce dla siebie?- spytała, groźnie mrużąc oczy, wydając się być gotową posłać przybysza na szafot. Nagle jednakże wyprostowała się, uśmiechnęła weselej, jej minka stała się pobłażliwa a wzrok złagodniał. -Jeżeli tak, masz rację. Nie odmówię miejsca krewniakowi, szczególnie służącemu szlachetnej lady Reed- ogłosiła odprawiając go gestem dłoni.
Wyłapała spojrzenie córki, wodzącej oczętami to za panem Darnleyem, to za jej dworką.
-Zazdrość złym jest doradcą- rzekła zimno, pochylając się wcześniej ku dziewczęciu.
Gdyby nie chciała, by jej dzieci stawały się jak najlepszymi kopiami jej samej, doceniającej swoją inteligencję osoby pełnej odwagi oraz sprytu, rzuciłaby księżniczce krótką mowę o tym, jak to jej białolica dwórka staje się jedynie coraz ściślejszą częścią dworu, gdzie każdy ponad wszystko wynosi swój interes oraz własny ród i że księżniczka powinna brać z niej przykład, że nie powinna hańbić swego urodzenia wodzeniem spojrzeniem za byle zbójem z lasu.
Wyprostowała się, upiła wina.
Powstała nagle, unosząc dłoń na co muzycy przerwali grę, tańczący zatrzymali się w pół kroku, a śmiechy zamilkły.
-Pragnieniem jest moim, by księżniczka skorzystała z rozpierającej dziś mój dwór żywiołowości- powiedziała beznamiętnie, za chwilę zwracając twarz ku najstarszej córce. -Idź, tańcuj- poleciła, a gdzieś w tle głosu bez emocji dźwięczała cichutko pobłażliwość dla energicznej młodości. Spojrzała znów na dworzan. -Panowie, wasza szansa- rzuciła jeszcze, nieco rozbawiona, na powrót siadając.
Opuściła dłoń, na co muzyka znów zadźwięczała.

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 5:04 pm

Nie zawahał się ruszyć do tańca z dworką. Odmowa byłaby nie na miejscu, a poza tym zdążył ją polubić, choć w głębi duszy bardzo chciał zaprosić do tańca księżniczkę. Przez chwilę nurtowało go, w jaki sposób królowa mogłaby dowiedzieć się o czymkolwiek związanym z jego wygnaniem. No, nieważne, zapyta na osobności, o ile nadarzy się okazja. Teraz postanowił skupić się na tańcu z Avą, która to podejrzanie patrzyła się gdzieś za jego plecy. Domyślał się, że to na królewską córkę spoglądała, wymowa jej spojrzenia jednak nie była przeznaczona dla niego, toteż tego nie zgłębiał. Zareagował jednak, gdy posłała uśmiech w jego stronę.
- Rad jestem to słyszeć, pani, pragnę jednakże zauważyć, że każdy na moim miejscu uczyniłby to samo bez wyjątku. Cała przyjemność leży po mojej stronie - odparł, niby skromnie przyjmując podziękowania, również uśmiechając się na swój łagodny sposób.
Gdy muzyka ucichła obrócił się, razem z towarzyszką spoglądając na królową. Ponownie jego spojrzenie przyciągnęła osoba księżniczki, jak gdyby nie mógł się napatrzeć na jej wyjątkową urodę. Z całą pewnością najstarsza córka była oczkiem w głowie władczyni, ta wcale nie musiała tego okazywać. Chłodne obycie było dobrą lekcją i przykładem, sam się tego nauczył w swoich rodzinnych stronach. Po pierwsze, miało to pokazać, że autorytet władzy nie ma prawa być zachwiany nawet przez potomstwo. Po drugie, stanowiło to praktyczną lekcję zachowania pozornie neutralnego stanowiska. Myśli Lothara zresztą potwierdzone zostały przemówieniem królowej. Zerknął raz jeszcze na płomiennowłosą, jak gdyby próbując wybadać jej zamiary. Wciąż jednak był na tę chwilę towarzyszem Avy, postanowił więc odnieść się stosownie do jej zachowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 5:50 pm

Obserwowała uważnie wymianę zdań, Ach jej matka chyba nigdy nie przestanie zadziwiać młodej księżniczki. Wiele by oddała by tak w sobie zjednywać ludzi, jednocześnie będąc sprytną, inteligentną i piękną kobietą. Nie spodziewała się takiego zagrania ze strony Królowej Matki. Przez chwilę patrzyła na swoją matkę z podziwiem, gdyby tylko królowa poświęcała jej więcej czasu z pewnością przekonałaby się jak często młódka ją podziwia..
Gdy usłyszała głos swojej matki skierowany do niej zesztywniała. Och, jakże dawno jej matka nie odezwała się do niej słowem! Pokiwała głową. Wiedziała iż jej matka ma rację, jednak myliła się jeśli sądziła iż zazdrościła swojej dwórce towarzysza do tańca.
- Owszem matko, jednak będąc latoroślą tak wspaniałej władczyni nie mam powodów by zazdrościć byle dwórce- Powiedziała półszeptem.  Owszem może i Ava prezentowała się dobrze jednak do płomiennowłosej księżniczki było jej daleko. I mimo iż suknie obu pań były bogato zdobione, suknia Avy nie mogła nawet w połowie dorównać sukni Miany wykonanej z drogiego jedwabiu i złotych nici. Księżniczka wyprostowała się dumnie, powoli podejmując decyzje dotyczące sytuacji Avy na dworze.
Z zamyślenia wyrwał ją brak jakichkolwiek dźwięków. Spojrzała na swoją matkę która powstała i zaczęła krótką przemowę. Gdyby nie wystudiowane, dworskie ruchy jej oczy zrobiłyby  się wielkie jak dwa spodki. Uśmiechnęła się do matki najpiękniej jak tylko umiała. Na partnera długo nie musiała czekać, królowa nie zdążyła dokończyć zdania a przy jej krześle już czekał jeden z Królewskich Radców, ten o którym z Avą rozmawiały nie raz z racji jego bardzo wyróżniającej się urody. Księżniczka wstała ze swojego miejsca.
- Matko, bracia..- Skłoniła się należycie tak, jak powinna gdy opuszczała stół zastawiony jej rodziną.  Pozwoliła by królewski radca ujął jej dłoń i poprowadził ją na parkiet. Kilka chwil później wirowała już w tańcu ze znanym jej mężczyzną obdarzając go ciepłym i przyjaznym uśmiechem, oraz wymieniając przyjazne słowa.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 6:13 pm

Zazdrość złą jest przyjaciółką.
Nawet jeżeli przeczymy sami sobie, jakoby coś nas nie interesowało, to kątem oka zawsze wyłapiemy nieodpowiedni szczegół lub element którego można by uczepić się złośliwie gdy już wcześniej ukłuje nas chciwa, podstępna żmijka zazdrości.
Jednakże Ava, na całe swoje szczęście, pozostawała nieświadoma myśli swojej pani dotyczących jej strojów oraz zachowania. Czy Miana była zbyt przeczulona, czy też może Ava rzeczywiście zaczynała zbyt mocno wsiąkać w dworskie życie, skupiając się zbyt mocno na sobie - ciężko było ocenić. Wiadomo jednakże było, że dziewczyna nie miała zamiaru uwieść wszystkich mężczyzn obecnych na sali, a właściwie - nie chciała żadnego z nich, chyba iż mogłaby dzięki niemu zostać utytułowana.
Zaczęła tańczyć z panem Darnleyem jedynie po to, by skupić na nim uwagę księżniczki jeszcze bardziej.
Nie chciała, aby Miana skończyła uciekając z jej kuzynkiem.
Bardzo tego nie chciała.
Zatrzymała się w pląsie, gdy tylko królowa powstała. Wszyscy skupili wzrok na damie o włosach niemal tak złotych jak korona przez nią noszona na wszystkich dworskich uroczystościach, dumnej twarzy i bogatej sukni szytej według prawideł rodzimej mody Amentesu.
Uśmiechnęła się słysząc jak podwójna królowa, lady Aviona, wysyła swoją córkę w tany. Pląsała, tym razem w duchu, że Miana może tańczyć. Przez chwilę jeszcze, roztargniona, tańczyła z porwanym wcześniej w tan partnerem ponad jego ramieniem przyglądając się księżniczce wraz z radnym. Gdy pary zbliżyły się, a jedna pieśń skończyła się, by po krótkiej przerwie muzyków przeznaczonej na piwo rozpoczęła się za jakiś czas kolejna melodia, Ava odstąpiła na krok od Lothara, skłoniła się dwornie.
-Wybacz panie, morzy mnie już zadyszka- wytłumaczyła się z uśmiechem przesyłając mężczyźnie perskie oko jak gdyby chciała w rzeczywistości powiedzieć: "Zabaw się, panie Darnley, w odbijanego. Księżniczka czeka".
Wróciła do stołu, by posilić się i popić.
Wkrótce muzyka znów zaczęła grać.
Białolica dworka, zjadłszy kawałek prosięcia i kilka kęsów przepiórki, zapiwszy dwoma pucharami różowego wina została poproszona do tańca przez dworzanina księcia. Propozycję przyjęła z entuzjazmem, wesoło pozwalając sobie na ruszenie w pląs. Skoczne melodie niosły się echem pewnie po całym parterze, nawet służba mająca tego dnia wolne pewnie tańcowała w swoich służebnych komnatkach przy kuchni.
Ha! Graj muzyko!
Ava miała zamiar tańczyć do upadłego, zamiatając powietrze obszerną suknią, poprawiając co chwilę zbyt luźno na taką ilość gwałtownych ruchów upięty we włosach czepek zsuwający się na potylicę.
Wesoły to był dzień - tak szybko pozbyła się towarzystwa lisiego kuzyna, że uśmiech sam pchał się na twarzyczkę.

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 9:30 pm

Lothar niezbyt zwracał uwagę na to, nad czym w danej chwili rozmyślała Ava. Bardziej nurtowała go obserwacja poczynań księżniczki i doznał lekkiego zawodu, widząc, jak do tańca zaprosił ją jeden z radnych. Był jednak żołnierzem i wcale nie zamierzał odpuścić tak łatwo.
Na ten moment jednak powrócił do tańca ze śliczną dworką, która ponownie błądziła wzrokiem po sali. Można by to odebrać za brak szacunku wobec partnera, ale jemu niespecjalnie to przeszkadzało. Odstąpienie białolicej przyjął natomiast z pewną dozą rezerwy, odkłaniając się jej grzecznie.
- To była przyjemność tańczyć z tobą - odparł, uśmiechnąwszy się ciepło. Znudziła go dworska sztuczność i musiał wreszcie zwrócić się mniej formalnie. Odczytawszy jej spojrzenie skinął niemal niezauważalnie głową.
Miał ochotę napić się piwa, jednak istnieją sprawy ważne i ważniejsze... Jedzenie i picie mogą zaczekać, choć nie da się ukryć, iż zapach pieczeni był wyjątkowy.
Skierował się więc ku tańczącej księżniczce i przeprosił radnego uprzejmie, choć z dozą żołniersko-najemniczej rezerwy. Takiej, której stanowczości ciężko było jakkolwiek odmówić.
Ukłonił się dziewczynie, milczącym gestem zapraszając do tańca. Spojrzał jej w oczy badawczo, uśmiechając się przy tym swobodnie.
- Pani, rad byłbym poznać twe imię - zaczął, powoli oddalając najsurowsze etykiety dworu - Wybacz mi moją bezpośredniość, jednak wszystkie te formalności wydają się żołnierzowi sztuczne. Tak piękna dama zasługuje na otwartą szczerość - napomniał się manier, chcąc jakkolwiek się wytłumaczyć.
W duchu miał nadzieję, że zrobi wrażenie nie tylko na samej księżniczce, ale też na zebranych. W końcu kto to widział, żeby człowiek ledwo przybył na dwór, a już porywał do tańca najstarszą córkę, szlachetny kamień Amentesu?
Lubił szokować, zwłaszcza, jeśli celem tego miała być szlachta. Chciał być, co prawda, jednym z nich ale zachowania tej warstwy społecznej zrozumieć nie mógł i nie do końca miał ku temu powody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 10:24 pm

Zazdrość nie zazdrość do chwili wieczornych rozmów w jej prywatnej komnacie Ava będzie u niej na cenzurowanym. I to nawet bardzo, zwłaszcza iż nie rozumiała co tutaj w ogóle robił ten zadziwiający mężczyzna oraz co łączyło go z dwórką.
Ach, ta uczta mogłaby się już skończyć ! Z drugiej jednak strony gdy już dostała pozwolenie na tańce, chciałaby by ów wieczór ciągnął się w nieskończoność, zwłaszcza iż partnerów do tańca wcale jej nie brakowało. Zbliżały się jej osiemnaste urodziny, czas w którym zostanie podjęta decyzja który z mężczyzn będzie miał przyjemność poślubić ognistowłosą księżniczkę. A kandydatów do jej ręki było wielu, według niej nawet zbyt wielu... Wybór odpowiedniego mężczyzny bez miłości wcale nie był tak prosty jak się kiedyś panience Avis wydawało.
Wirowała w tańcu z jednym z radnych, którego szczerze mówiąc bardzo lubiła. Co jakiś czas parka uśmiechała się do siebie, w dystyngowany dworski sposób. Nie mogła dziś pozwolić sobie na żadne spoufalenia, nie gdy była pod bacznym wzrokiem Królowej Matki. Chciała móc w końcu zasłużyć na jakiekolwiek uczucie z jej strony, choć niewielki jego płomyk.. Mimo wszystko ów radny był osobą, której mogła okazywać przyjacielską sympatię.
Dygnęła z gracją radnemu, żegnając go ciepłym uśmiechem. Gdy nieznany jej jeszcze przybysz podszedł do niej, spojrzała ukradkiem na swojego brata, widząc jego przyzwolenie dygnęła lekko przed mężczyzną po czym pozwoliła mu ująć jej dłoń. Nawet uścisk mężczyzny wydawał się być inny, wyjątkowy w swój szorstki, wojskowy sposób.
 Gdy jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem mężczyzny zarumieniła się po czym na krótką chwilę przeniosła spojrzenie na ramiona mężczyzny.
Uniosła jedną brew ku górze, w pozornie surowym wyrazie twarzy przez chwilę rozważając co też ma odpowiedzieć żołnierzowi. Nie było to zachowanie którego powinna oczekiwać, powinna teraz wezwać straż oraz swego brata... Jednak podobało jej się to, iż ktoś może choć trochę traktuje ją nie tylko jak księżniczkę która rządzi się etykietą...
- Księżniczka Miana Avis, a Pan?- Spytała, patrząc na niego jeszcze przez chwilę surowo, po chwili jednak obdarzając go ciepłym uśmiechem. Serce w jej młodzieńczej piersi trzepotało niczym mały ptaszek uciekający przed sokołem. Nie wiedziała czemu tak się dzieje gdyż nigdy wcześniej nie miała z czymś takim do czynienia.
- Nic nie szkodzi. Czasem miłym jest trochę odstąpić od sztywnych etykiet- Szepnęła do mężczyzny tak, by tańczące obok pary nic nie usłyszały. Przez chwilę wirowali tak w milczeniu, jednak młodzieńcza ciekawość powoli zaczynała dawać się Mianie we znaki.
- Z daleka Pan przybywa?- Spytała.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 06, 2014 11:57 pm

Spodobało mu się zachowanie księżniczki. Była taka... naturalna i niewinna.
Uśmiechnął się nieco bardziej przyjaźnie gdy ujrzał jej "surowe" spojrzenie, wydała mu się przez to jeszcze bardziej urocza. Pytanie o imię przypomniało mu jednak, że on też powinien się przedstawić.
- Lothar Darnley, wybacz gafę, Miano - przedstawił się, przybierając uniżony, aczkolwiek delikatnie zkomizowany "formalny" ton.
Milczenie nadało mu dodatkowych paru chwil na przemyślenia. Był niezmiernie ciekaw, co by powiedziała o tym Maude, widząc, jak jeden z jej ludzi nie tylko uczestniczy w zabawie szlacheckiej ale jeszcze do tego tańczy z nikim innym jak samą księżniczką...
Z jakiegoś powodu czuł się nie do końca swojo, a nie było to spowodowane wcale kwestią tego, co jego szefowa mogłaby powiedzieć. Miało to związek z sytuacją, jakiej się znalazł, choć wciąż nie mógł tego zidentyfikować. Może to po prostu przypływ euforii spowodowanej odpoczynkiem od wojaczki? Albo diabli wiedzą co innego...
- Jestem z Farolan, przybyłem tu razem z Maude Reed jako członek jej kompanii. Została zaproszona na dwór przez samą królową, czy już może się poznałyście? I mów mi po imieniu, proszę. Jest to dla mnie bardziej komfortowe - odpowiedział na pytanie, znowuż próbując uchwycić kontakt wzrokowy w trakcie tańca - Choć prawdę mówiąc, mój ród ma korzenie tutaj, w Amentes. Nie pytaj, proszę, czemu więc moim domem było Farolan, bo sam tego nie wiem - dodał naprędce, uprzedzając wszelkie pytania. Choć spodziewał się pytań o to, co robi w kompanii zbójeckiej będąc wysoko urodzonym to wolał tego tematu nie zaczynać. Nie widział powodu, dla którego miałby wyciągać tak zamierzchłą przeszłość. Wystarczyło mu na dzień dzisiejszy w zupełności, że najpewniej królowa wie to i owo. Po prostu chciał teraz trochę odpocząć i zrelaksować się... Taki taniec to zawsze miła odmiana dla upicia się do nieprzytomności z resztą kompanii w karczmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Sro Maj 07, 2014 1:29 am


Gdy kolejny raz pochwyciła spojrzenie mężczyzny, jej twarzy znów zalały rumieńce. Księżniczka sama nie wiedziała czemu ten mężczyzna aż tak bardzo na nią działa. Był przecież tylko zwykłym zbójem z drużyny Maude, jak jej matka powiedziała synem wyklętym... Nie powinien był ją interesować.. Jednak interesował i to nawet chyba trochę za bardzo. Nie dawała jednak tego po sobie poznać, co to to nie za długo mieszkała na dworze by ujawniać tu zebranym takie rzeczy. Taniec z mężczyzną starała się traktować tylko i wyłącznie towarzysko, miała nadzieję iż nikt nie zauważył jej rumieńców i przeciągłych spojrzeń rzucanych na mężczyznę spod rzęs.
- Miło mi zatem Pana poznać.- Powiedziała już nieco mniej dworsko, jednak równie cicho co przedtem. Przy dworzanach i matce musiała zachowywać się niemal nienagannie. Słuchała słów mężczyzny nie co nieuważnie. Jej oczy wlepione były w przystojną twarz Pana Darnleya. Nieświadomie zacisnęła palce na przedramieniu wojaka. Męskie rysy twarzy, kilkudniowy zarost i aż nazbyt przyjemne oczy sprawiły, iż odpowiedź na jego słowa uzyskał dopiero po długiej chwili.
-Ach, Maude! Miałam zaszczyt spotkać ją przed ucztą. Muszę przyznać iż wywarła na mnie wielkie wrażenie Pa.. Lotharze- Poprawiła się szybko, znów spuszczając spojrzenie na jasną posadzkę Wielkie Sali. Uśmiechnęła się nieśmiało. Nie, nie miała zamiaru pytać o przeszłość mężczyzny jaka by mroczna i zawiła nie była. Nie widziała sensu by zakłócać tymi tematami jakże przyjemny dla obojga taniec.
- A czy mogę spytać jak się ci podoba w Amentes i czy planujecie długo tu pozostać?- Spytała z zaciekawieniem. Nie udało się jej otrzymać na to odpowiedzi od Maude, to też wykorzystała okazję próbując wyciągnąć jakieś informację od członka jej kompanii. Miała wielką nadzieję iż nie jest to kilkudniowa wizyta.
Posłała mężczyźnie ciepły i pełen uroku uśmiech, który był w stanie przełamać najgrubsze lody.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pią Maj 09, 2014 9:51 am

Nie mógł zaprzeczyć, Maude naprawdę potrafi zrobić wrażenie na ludziach i nie trzeba tego było powtarzać ludziom z jej kompanii więcej niż raz. Nie zareagował na spuszczenie wzroku księżniczki, choć trochę go rozbawiła ta młodzieńcza, jakże szczera, płochość. W głębi duszy był wdzięczny dziewczynie, że nie musiał po raz kolejny powtarzać tej samej śpiewki.
- Myślę, że nawet Maude nie wie, ile czasu spędzimy na dworze. Sądzę jednak, że nie będzie to kilka dni czy kilka tygodni. Sam zaś pobyt tutaj robi się coraz to lepszy z sekundy na sekundę, pani. - odpowiedział, dość politycznie, na pytanie księżniczki. Nie można było mu zarzucić kłamstw - naprawdę istniało duże prawdopodobieństwo, że Maude nie ma zaplanowanego czasu na pobyt w ściślejszym znaczeniu tego słowa. Będzie na dworze tak długo, jak będzie to jej potrzebne. Co do tego, czy mu się w królestwie podobało - w istocie tak było. I, podobnie jak jego partnerka w tańcu, nie chciał, żeby trwało to zbyt krótko. Nie, żeby w ogóle miał na to jakiś wpływ. W zasadzie, jest pewna sprawa, którą chciał z Maude rozmówić. Postanowił nie rozpraszać się teraz tą sprawą.
- Jaką osobą jest królowa? - podjął nowe pytanie, mając nadzieję, że dowie się czegoś ciekawego - Tak pięknej córce na pewno poświęca swoją uwagę - dodał zaraz, w pełni świadom, że tak wcale być nie musi. Od poświęcania uwagi królewskim córkom od zawsze były dwórki. Co innego syn, którego ojciec uczył wszelkich rzeczy, które musiał wiedzieć następca tronu. Warto jednak było zagrać tym pytaniem. Uśmiechnął się ciepło, nie spuszczając pogodnego spojrzenia z partnerki. Był pewny siebie.[/b][/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pią Maj 09, 2014 7:51 pm

Tak wolna i pewna siebie kobieta która dostaje to, czego chce musiała wywrzeć wrażenie na młodej damie. Zwłaszcza takiej która marzyła o przygodach, jednak ze względu na swoje urodzenie nie mogła sobie na to pozwolić. W obecnej chwili wiele by dała, aby być na miejscu Maude, ją przynajmniej coś w życiu czekało... Młodą księżniczkę jedyne co czekało w życiu było małżeństwo z przymusu oraz udawanie że wszystko jest w porządku.
Uśmiechnęła się nieśmiało do mężczyzny.
-Kompania Pani Maude również zatrzymała się w pałacu? Bylibyśmy bardzo radzi gdyby wasze odwiedziny trwały dłużej...- Powiedziała uprzejmie. Pod specyficznie wymówionym słowem 'bylibyśmy' miała na myśli to iż ona bardzo by tego chciała, jednak nie wypadało jej tego teraz przyznać. Nie w momencie gdy ściany mogą mieć więcej niż jedną parę uszu.
Kolejne pytanie nieco zbiło ją z tropu. Kątem oka spojrzała na Królową Matkę oraz swoich braci. Przejechała spojrzeniem po swojej dwórce po czym znów spojrzała w oczy mężczyzny, nawiasem mówiąc bardzo się jej te oczy podobały. Była w nich jakaś tajemnica, którą bardzo chętnie by odkryła- im szybciej, tym lepiej.
-Królowa Matka to bardzo dobry władca. Zawsze podejmuje słuszne decyzje i dba o swój lud...- Powiedziała z trochę smutnym spojrzeniem. Rozejrzała się dyskretnie na boki, by sprawdzić czy ktoś może ją usłyszeć.- ..To nie są rozmowy na dzisiejszą okazję Panie Darnley. Tutaj nawet dzbany z miodem mają uszy- Powiedziała tak cicho, by tylko on mógł ją usłyszeć. Ach, jakże był nieświadomy w pałacowych intrygach !

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Rede
Dworka
Dworka
avatar

Ród : Carakas
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : dworka księżniczki

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pią Maj 09, 2014 8:13 pm

Ach! Muzyka pulsująca w żyłach, taniec porywający nogi oraz poruszający niemal niezależnie od Avy jej rękoma, biodrami, małymi stópkami w niebieskich pantofelkach. Zmieniały się utwory, zmieniali się również partnerzy a każdy z nich inaczej kładł dłoń na jej talii, inaczej nieco wykonywał pojedyncze figury dworskich tańców.
Och! Avo, jakże ty kochasz tańczyć, uwodzić samym swoim ruchem i zwracać na siebie uwagę samym delikatnym kołysaniem bioder! Wiesz, że ludzie na sali patrzą a ich spojrzenia otulają cię niczym najwęższe, najmiększe nocne giezło z najdelikatniejszej materii.
Zmęczona w końcu od hulanki przeprosiła, tym razem na prawdę, ostatniego ze swych partnerów, aby wrócić ze śmiechem do stołu.
Wytańczyła się przynajmniej do wieczora. Przyglądała się także dyskretnie księżniczce wirującej na parkiecie z panem Darnleyem, na te skryte spojrzenia w oczy i przyciszoną rozmowę - być może wyglądało to podejrzanie, te szepty, te zbyt poufałe zerknięcia, jednak dziewczyna wiedziała - Lothar wyjdzie Mianie jedynie na dobre, jeżeli ta będzie na siebie uważała.
Uśmiechała się delikatnie, popijała piwo niewielkimi łykami.
Prowadziła z sąsiadami niezobowiązujące dysputy, zagrała raz jeszcze w karty przegrywając tym razem część wcześniejszej wygranej, przez co sakiewka przy pasie stała się lżejsza o garść złotych monet. Ach, nieważne! Przecież na dworze utrzymuje ją rodzina.
Dokończywszy złoty płyn, którego kilka jeszcze łyków czaiło się na dnie szklanicy, wstała z miejsca. Dygnęła, przepraszając towarzyszy posiłku oraz zabawy za opuszczenie uczty tak wcześnie. Miała swoje powody.
Popołudniu, służąca posłana z Avą do krawca była tak podekscytowana! "Cóż masz za powód dla swojej radości?" spytała z sympatycznym uśmiechem mlecznobiała dworka swoją pomocnicę, ona zaś na to: "Gwardziści z Grobli wracają, pani. Gresla mój wraca!". Nie tylko ktoś służce kochany wracał, nie tylko jej.
Dlatego też dziewczyna spieszyła się.
Zajrzała do swojej komnatki - wzięła szal w barwie królewskiego błękitu zdobiony barwioną na złoto nicią w regularny, roślinny wzór. Zarzuciła go na ramiona, poprawiła przy zwierciadle czepek oraz siateczkę utrzymującą włosy w ryzach, po czym wyruszyła na spacer po zamkowych terenach.
Każdemu dobrze zrobi powolna wędrówka po pięknych korytarzach oraz jeszcze piękniejszych wewnętrznych ogrodach czy dziedzińcach tuż po uczcie zakrapianej piwem oraz rozweselonej tańcami.
[z/t]

_________________
1  2  3  4  5  6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Widar Kulkidd

avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Padus Avium
Praca : Nadworny alchemik.

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Czw Maj 15, 2014 2:10 pm

Wybudził się na progu sali ze spojrzeniem utkwionym w tłum, przez sekundy długie nie zdając sobie sprawy, że nie wypuścił nadal powietrza. Z płonną nadzieją przeskakiwał wzrokiem z postaci na postać, brnąc w szaleńcze marzenia. Czyżby tam, w sukni barwy bursztynów z kolią zdobioną białym złotem? Czyżby to Ona? Nie. Nie, to nie ona. Gasną oczy szaleńca zaś twarz zapada się w sobie strapiona. Ona nie żyje, jej nie ma. Jakże ją ma kochać? Nie ma... Nie ma! I tylko nadzieja na spotkanie ponowne a lat już sześć blisko umknęło ku niebu. A jej nie ma.
Drgnęły mięśnie przedramion podnosząc się ku górze, jednak nie pochwycił on głowy w swe ręce by w desperackim geście otrzeźwić się z myśli dziwacznych. Nie, miast tego poprawił materiał dubletu jakby od niechcenia i uśmiechnął się na myśl o własnym szaleństwie które tak jak choroba co trawi ciało, tocząc je zgnilizną tak i tu pożerała umysł.
Podążając za głosami spojrzał na parkiet gdzie najwięcej uwagi przykuwała dość dziwaczna para. W otoczce zieleni, z włosami splątanymi wirowała kuzynka jego daleka. Zaś jej spojrzenie płonęło spod wachlarzu rzęs uciekając jakby przed ruchem warg mężczyzny z nią to rozmawiającego. Obcej twarzy nie kojarzył, lecz mógł to zwalić na karb rzadkiego kontaktu z ludźmi - jak go potrzebowali to sami przychodzili. Chociaż równie dobrze przybysz mógł być towarzyszem tych dziwnych ludzi którzy mieli przybyć niedługo do kraju... A przynajmniej tak gwiazdy paplały i gaworzyły. Po obserwacji kuzynki swe spojrzenie skierował ku stołowi gdzie kuzynostwo zasiadało wraz z ciotką, młodszej ferajnie posłał przyjazny uśmiech jednak to na kobiecie cię skupił jakby chcąc jej atencji. W innej sytuacji podszedłby do niej z radością w brązowych oczach i przywitał ciepłymi sowami, lecz niewiele komnat pozbawionych było uszu i ta nie należała do nich. Jego wzrok był pytający, zaprosisz mnie do stołu ciociu? W końcu można przyznać, że był jednym z niewielu dzieci w rodzinie które cieszyły się uwagą królowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Czw Maj 15, 2014 7:40 pm

Zdziwił się lekko, widząc, że księżniczka posmutniała, lecz dał tego po sobie poznać.
- Rozumiem. Królowa to silna i zdecydowana osoba, jak mniemam - odparł, spoglądając w sposób mówiący "rozumiem" - Miano, czy mogłabyś mnie oprowadzić po pałacu gdy uczta się skończy? Nie chciałbym się tu zgubić pewnego dnia - dodał po chwili namysłu, uśmiechając się ciepło, ale dając do zrozumienia, że jednocześnie ma nadzieję, na bardziej szczerą rozmowę.
Miał nieodpartą chęć przyciągnięcia księżniczki bliżej siebie. Nie zrobił tego jednak, bo po pierwsze nie wypadało okazywać takiego spoufalania się na uczcie wydanej przez królową, a po drugie sama królowa mogłaby nie być szczęśliwa. Ale na pewno nadarzy się jeszcze okazja.
Póki co mógł wyczuć na sobie kilka spojrzeń, ale nie przeszkadzało mu to ani trochę. Był z siebie zadowolony. Ledwo pojawił się w pałacu, a już tańczył z córką królowej. Czy można było sobie wyobrazić lepszy scenariusz? Musi potem podziękować Avie, dzięki której się tu znalazł. Teraz do niego dotarło, że kątem oka widział, jak gdzieś wychodziła. Jeszcze będzie okazja.
- Lub, jeśli masz na to ochotę, to możemy się stąd wyrwać zaraz - ściszył głos, tak żeby tylko księżniczka mogła go usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raia Aviona
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd
Skąd : Odłączona Wyspa
Praca : Królowa wdowa, królowa matka

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pią Maj 16, 2014 6:40 pm

Królowa, z cieniem marsa rysującym się na jasnym czole dojrzałej kobiety, obserwowała nieprzychylnym wzrokiem partnera córki. Dlaczegóż dworka jej go odstąpiła? Żadna z nich nie powinna z nim tańczyć, nawet mimo jego dalekiego pokrewieństwa z koroną. Pochylona lekko wprzód, z kielichem pełnym wina, obserwowała salę. Widziała spojrzenia córki i jej partnera w tańcu, słodkie uśmieszki oraz szepty zbyt ciche by nie mogły być podejrzanymi.
Odchyliła się w zdobnym, rzeźbionym i pozłacanym fotelu, popiła wonnego wina.
Zobaczyła siostrzeńca, zdolnego, sympatycznego człowieka któremu życie poprzestawiało nieco klepki w głowie.
Skinęła nań dłonią nakazując podejść do stołu.
-Czy dzisiaj samopoczucie ci dopisuje, Widarze?- spytała z uśmiechem, wzrokiem sokoła przeszywając go na wylot, następnie nieco unosząc spojrzenie by równie groźnie spojrzeć na Lothara tańczącego z jej córką.
Musi coś z tym zrobić, teraz, zaraz.
Skinęła lekko, przyjaźnie głową na odpowiedź wciąż młodego w jej mniemaniu mężczyznę po czym wstała. Wszystko na chwilę znów przystanęło, muzyka ucichła. Dworki królowej poderwały się, gotowe opuścić wraz z nią wielką salę, by znów utworzyć karnie wędrujący za swoją panią orszak barw i drogich materii. Nakazała im gestem dłoni usiąść, bawić się i posilać dalej.
Obeszła stół, znalazła się na wyciągnięcie ręki przy Widarze. Wsunęła bez słowa dłoń w zgięcie jego łokcia po czym powędrowała ku wyjściu z sali dając muzykom sygnał, by grali dalej.
-Mam dla ciebie propozycję, siostrzeńcze. Propozycję ciężką do odrzucenia- zapowiedziała, wyprowadzając go z uczty.
Przeszli w niemal całkowitym milczeniu korytarz, pokonali wspólnie schody.
Królowa zmierzała ku kaplicy wiedząc, że o tej porze będzie tam pusto - brak uszu w pałacu zdarzał się rzadko, więc chciała skorzystać z okazji.
-Nie potrzeba nam dodatkowej pary uszu słyszącej, co mam ci cennego do zaoferowania- stwierdziła z przebiegłym uśmiechem wkraczając do pomieszczenia o wysokim sklepieniu, krocząc ku jednej ze środkowych ławek.
Siadła na drewnie, poklepała zachęcająco miejsce obok siebie.

[z/t Widar i Raia, Kaplica]

_________________
1 I 2 I 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Pon Maj 19, 2014 5:35 am

Przyjrzała się uważnie twarzy mężczyzny. Wydawał jej się bardzo nie pasujący do tych pałacowych ścian, mimo odziany był niemal równie dobrze co jej dworzanie.
-Myślę Panie iż najlepiej poznasz królową rozmawiając z nią-Powiedziała, dając mu znać iż na tą chwilę ten temat jest skończony. Kątem oka napotkala karcące spojrzenie matki, to też niemal nieświadomie odsunęła się od mężczyzny.
Kilka minut później królowa wyszła z sali wraz z nadwornym alchemikiem, starym dziwakiem za którym Miana nigdy nie przepadała. Nie podobało jej się to, gdyż nauczyła się już że jeśli matka chce z kimś rozmawiać na osobności, zwykle nie wróży to czegoś dobrego. przez chwilę jej wzrok utkwiony był w drzwiach od wielkiej sali, dopiero po długiech chwili znów wracając na przystojną twarz mężczyzny.
- Niech mnie Pan źle nie zrozumie, ale nie wypada mi teraz wychodzić ze zwykłym najemnikiem- Powiedziała szczerze, jej oczy jednak pokazywały iż bardzo by tego chciała. Mężczyzna był czymś nowym, czymś pociającym, czymś co naprawdę chciałaby odkryć. Dawno nie spotkała kogoś, kto by ją zainteresował choćby w formie prowadzenia zwykłej rozmowy. Przez chwilę tańczyła z najemnym Maude z dość zamyślonym wyrazem twarzy po czym uśmeichnęła się kącikami ust.
-Wie Pan, przyszedł mi do głowy pewien pomysł...- Powiedziała równie cicho co Lothar. W kilka chwil jej twarz pobladła a dziewczyna zaczęła lekko chwiać się na nogach, z trudem utrzymując pionową postawę. Przystanęła na moment lustrując nieprzytomnym wzrokiem salę po czym osunęła w ramiona mężczyzny mdlejąc. Miała nadzieję iż mężczyzna zrozmie jej mały podstęp, dotyczący wyrwania się z tej uczty.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lothar Darnley

avatar

Skąd : Farolan

PisanieTemat: Re: Wielka sala   Wto Maj 20, 2014 10:07 pm

Wyczuł aluzję, nie próbując już dłużej drążyć teraz tego tematu. Liczył jednak na to, że na osobności księżniczka będzie bardziej rozmowna w tym temacie.
- Rozumiem. - odparł tylko, skinąwszy głową. Pozwolił dziewczynie odsunąć się wiedząc, że nie są w sytuacji, która pozwala na pełnię szczerości
Zaaferował go wzrok, jakim obdarzyła wychodzącą z sali królową. Dość wyraźnie sugerował, że może nie być to zbyt korzystne dla Lothara. Nie chciał jednak, by było po nim widać, że się tym przejmuje zbytnio. W gruncie rzeczy nie powinno go to obchodzić, co królowa omawia ze swoimi poddanymi. Ale trafił na dwór, więc go to obchodzi. W końcu Maude też była częścią dworu. Co dwa miecze to nie jeden. Uśmiechnął się, słysząc słowa Miany.
- Nie jesteśmy najemnikami. Jesteśmy wolnymi ludźmi, którzy za Maude poszli z własnej woli. - odpowiedział, wyjątkowo szczerze i wcale nie ukrywając swojego podziwu dla szefowej. I musiał przyznać, że księżniczka mocno go zafascynowała. Miała w sobie dumę dworskości ale też widać było w jej oczach porywczość i żądzę odkrycia czegoś więcej niż życie na dworze. Spojrzał pytająco na urodziwe dziewczę, po czym w lot pojął, co ona planuje. Już raz dziś miał zabawę z omdlałą dziewczyną, a teraz, o radości niepojęta, miało się to powtórzyć na uczcie w pałacu. Wręcz wspaniale. Złapał ją jednak, jakby był w szoku. Pozornie sprawdził, czy jest przytomna, po czym oznajmił, iż księżniczka potrzebuje przestrzeni i powietrza, Wielka Sala nie jest teraz dobrym miejscem. Uniósł ją pewnie na rękach, po czym wyniósł z pomieszczenia, jak gdyby nigdy nic.

[z/t Lothar i Miana, Komnata księżniczki]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielka sala   

Powrót do góry Go down
 
Wielka sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Wielka nierządnica wg Mariusz.... czyli brak logiki...
» Wielka czerwona skała
» Sala balowa
» Sala balowa.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Parter-
Skocz do: