IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dalsza część parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fortuna
Admin
avatar

Ród : Wszechmocny
Skąd : Zewsząd
Praca : Mąciciel

PisanieTemat: Dalsza część parku   Sob Kwi 12, 2014 6:57 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pią Kwi 25, 2014 9:32 pm

//komnata gościnna królowej



Pierwej udała się do swych komnat by tam zmienić ubiór. Już zdążyła zauważyć, że zamienienie go tu co najmniej dwa razy dziennie jest konieczne wobec etykiety. Zanim jednak wykonała tą czynność wezwała do siebie Sigrid. Dziewczyna służyła w jej kompani już pół dekady, była dla niej przyjaciółką, służką jak i jedną z najbardziej docenianych wojowniczek. Podczas gdy przyzwoitka przysłana przez królową przyszła by ich pilnować, obie kobiety płynnie przeszły na ojczysty. Podczas gdy Sigrid rozczesywała włosy szlachciance, a następnie zaplatała je w warkocze by następnie upiąć je w misterną fryzurę Maude dzieliła się z nią tym czym powinna.
- Po naszej rozmowie pójdziesz do Arnego, każesz mu się stawić. Prawdopodobnie będę w ogrodach. - Przerwała na chwilę by spojrzeć w lustro i ocenić pracę służki. - Powiedz mu, że broń ma złożyć w strażnicy bo tym razem pożegna się z inną częścią ciała i to nie z mojej woli. - Kosmyk który wyleciał ze splotów założyła za ucho. - Potem wróć tu, nie ściągaj żadnego z chłopców. Im nie wolno tu zostawać na noce... Jeśli nie będziesz miała się czym zająć idź do krawców, musimy prezentować się godnie dla tego miejsca.
Po ich rozmowie kobieta przywdziała inną suknię - wciąż w tradycyjnych krojach jakby gotowa do ewentualnej walki, chociaż rękawy nie rozszerzały się a zamykały wokół nadgarstków oplecione rzemieniami. Następnie skinęła na służkę królowej by ta szła za nią, skoro ma jej towarzyszyć na każdym kroku i wyszła ze swych komnat gdzie skierowała się do zamkowych parków. Wybrała te bardziej oddalone od kamiennych murów, te gdzie brakowało dworzan zaś drzewa były bardziej naturalne i swobodne. Tam stojąc między pniami wpatrywała się w niebo, w ciszy pełnej oczekiwania.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 2:33 pm

Po jakże udanej przejażdżce nad rzekę, która zapełniła niemal cały dzień księżniczka wróciła do pałacu. Pierwsze kroki skierowała do swych komnat, gdzie z pomocą dwórek założyła suknię, którą miała na sobie rano, ledwie przez kilkadzieisąt minut zastąpioną później przez wygodniejszą suknię do jazdy konnej. Jej fajtazyjna fryzura została dodatkowo przyozdobiona kwiecistym wiankiem, na który, jako księżniczka mogła sobie pozwolić. Jako iż do uczty pozostało jej jeszcze trochę czasu, wysłała swoją główną dwórkę by dopilnowała aby wszystko było jak na leży, jak i mogła iśc do krawca złożyć zamówienie na nowe suknie balowe dla siebie jak i dla księżniczki.
Miana zaś, w towarzystwie jednego ze strażników i oraz jednej z dwórek udałała się na przechadzkę po królewskim parku. Od dzieciństwa uwielbiała to miejsce, zwłaszcza gdy zima zaczynała odchodzić z ich królestwa, pozwalając aby wiosna zaczęła swe rządy. Dzisiejszy dzień pokazywał doskonale piękno tej pory roku, słoneczna pogoda i zielone korony drzew opierajace się na jaśniejących w blasku promieni pniach. W milczeniu i z uśmiechem na twarzy młoda dama doszła do oddalonej od głownych ścieżek części parku. Tu też niespodziewanie natknęła się na pewną kobietę, co było dla niej nie lada zdziwieniem borąc pod uwagę fakt iż mało kto z mieszkańców udaje się w te zakątki parku. Tajemnicza kobieta stała do niej tyłem, lecz po sukni mogła już powiedzieć iż n pewno nie jest nikim, z okolicznych krain podległych jej matce.
Młoda dziewczyna zmierzała ku nieznanej kobiecie z wyrazem zaciekawienia na twarzy. Cóż, nie słyszała aby ktokolwiek mówił coś o wizycie gości z innej krany.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 3:23 pm

Maude natomiast wpatrując się w niebo z niecierpliwością oczekiwała przyjaciela. Rozważała też wciągnięcie w dworskie intrygi Lothara. Jego rodzina wywodziła się z tej krainy, znał on zasady etykiety zarówno tutejszych dworzan jak i szlachty z jej rodzimej ziemi. Był odpowiednią figurą na tej planszy. O ile Arnemu ufała bez granic o tyle Lothar po zdobyciu jej sympatii okazał się być silnym sojusznikiem nie tylko na polu walki gdzie jego styl był obcy mieszkańcom puszcz, ale i na arenie politycznej. Jego obecność była zatem pożądana dla niej w tym miejscu.
W zamyśleniu złożyła ręce na podołku chociaż przy delikatnych ruchach królowej ten gest zdawał się być pełen zastanowienia, lecz nie delikatnej ulotności a silnego taktyka. Jej umysł krążył wokół propozycji królowej, na którą już była pewna odpowiedzi. Przyjmie ją. Ale będzie chciała nadal zdobyć w Farolan władzę - to zawsze był jej cel. I teraz miała możliwości.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 3:51 pm

Dziewczyna przywołała towarzysząca jej dwórkę by półgłosem zapytać o ów nieznaną jej kobietę. Gdy ta nie wiedziała, rudowłosa zganiła ją spojrzeniem. Gdy nie jest to potrzebne towarzyszące jej dziewczęta plotkują o wszystkim, równie wiele wiedząc... Gdy jednak ktoś nowy przybywa do jej pałacu, nagle żadna z nich nic nie wie. Czasem miała już dośc wiecznego towarzystwa, niestety nic nie mogła poradzić na decyzje jej matki.
Księżniczka przywołała na twarz ciepły uśmiech, tak często zdobiący jej młoda twarz i z oczami błyszczącymi od zaciekawienia podeszła do kobiety.
-Witaj Pani.- Powiedziała i skłoniła się dworsko wedle etykiety, nie była jednak pewna czy ten gest zostanie doceniony. Przez chwilę przyglądała się kobiecie, nie wiedząc jak dalej postąpić, twarz kobiety niemal od razu mówiła jej iż pochodzi z innego kraju. To pewne siebie spojrzenie, prosta suknia, kilka ledwo zauważalnych blizn, tak na pewno musi być cudzoziemką. Ułożyła ręce na podołku, przez chwilę jeszcze przyglądając się jasnowłosej, jednak nie nachalnie, co to to nie.
- Niech mi pani wybaczy ciekawość, ale nigdy wcześniej Pani tu nie widziałam...- Spytała grzecznie, cóż jej jeszcze można było wybaczyć niewielkie odstępstwa od dworskiej etykiety. Była młodą, ciekawską kobietą pełną chęci do przygód... I cierpienia iż nie może podążać za głosem swego, jeszcze głupiego serca.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 4:34 pm

Z kontemplacji wyrwał ją głos młody, przepełniony tym co u tak delikatnych istot dostrzegane najczęściej - ciekawością. Gdy zaś przybyszka się obróciła nie napotkała wzrokiem nic. Dopiero gdy go opuściła z lekka odnalazła oblicze panny, jak nie jeszcze dziecka. Trudno jej było rozpoznać wiek dziewczyny gdyż owinięte w materiał sukni stworzenie było wątłe i blade, więc w porównaniu dla jej krajanek mogła mieć nie więcej niż czternaście lat. Ale ta krótka doba którą spędziła w pałacu dała jej odpowiednio do myślenia, że wiek tu jest rzeczą względną.
- Witam. - Powiedziała skłoniwszy się lekko, znów po żołniersku nie zaś jak na damę przystało. Może uchodzić i za ekscentryczkę, bo nie miała zamiaru udawać kogoś kim nie jest.
Z rozbawieniem obserwowała narastające w sercu dziewczyny pytania i ciekawość. Jakby dzieweczka widziała oswojonego niedźwiadka, ale tym razem nie było łańcucha który by ewentualnie powstrzymał łagodnego drapieżnika. Uniosła nawet kąciki ust ku górze patrząc z pobłażaniem na księżniczkę - chociaż o tym to jeszcze wiedzieć jej nie można było.
- Wybaczać nie ma czego, bo jestem tu po raz pierwszy. - Dopiero teraz przeniosła spojrzenie na dwie postacie próbujące dyskretnie towarzyszyć panience. Widać musiała być kimś ważnym, ale Maude to nie interesowało. Dopóki nie wykaże się rozumem, lub talentem w walce nie uzna jej za nic więcej niż okruszek, drobinę pyłu tyle, że zrodzonego spomiędzy nóg jakiejś szlachcianki.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arne Crannog

avatar

Skąd : Farolan
Praca : Tarczownik i prawa ręka Maude Reed

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 5:16 pm

Gwar karczmy był wyraźnie słyszalny nawet na ławce przy niej. Z łatwością mógł rozróżnić gromki śmiech Ragnara czy sprośne komentarze, jakimi Rollo obdarowywał karczemne dziewki.
W sumie powinien tam być.
Ale jakoś nie był.
Coś go odpychało od tamtego miejsca. Niby wszystko takie samo, a jednak inne. Piwo jakieś cienkie, miód rozcieńczony, dziewki - sama skóra i kości, nie to co piękne kobiety z rodzinnego kraju. I paskudna kasza.
Westchnął i pociągnął łyk z glinianego kufla. Już nawet się nie krzywił, choć jakość trunku pozostawiała wiele do życzenia.
Naraz w tłumie na rynku przed karczmą zamajaczyła mu znajoma twarz. Wstał, wcisnął kufel którejś z karczmarek akurat przechodzących obok i podszedł do lekko zdyszanej Sigrid, uśmiechając się po swojemu, połową twarzy.
- Cóż tam, siostrzyczko? Biegniesz na spotkanie z Rollem? - byłby wyszczerzył zęby, ale mina kobiety powstrzymała go przed tym - Coś się stało?
Sigrid uspokoiła oddech i w kilku prostych zdaniach opowiedziała mu, jakie są rozkazy. Arne jedynie kiwnął głową, choć wzmianka o rozstaniu się z bronią nieco nim wstrząsnęła. Znów westchnął, i klnąc na czym ten świat stoi skierował się w stronę strażnicy.

- Tarczę również oddajcie, waszmościu.
W Arnem zawrzała krew, a jedyne oko błysnęło złowrogo, na co strażnik cofnął się pół kroku, ale pozostawał nieugięty.
- Przeklęte przepisy... przeklęta kraina... a chędożcie się wszyscy z waszym kodeksem... - mruczał pod nosem podczas zdejmowania tarczy, na szczęście zbyt cicho by strażnicy usłyszeli. Kiedy już wreszcie pozwolono mu wejść do środka, czuł się jakby był w samych portkach. A bez tarczy to już w ogóle czuł się jak bez oka. Jedynego, o ironio.
Mamrocząc pod nosem farolańskie przekleństwa poszedł szukać ogrodów.

Gdy po chwili, która według Arnego trwała nieskończoność, znalazł wejście do parku, zaczął się rozglądać. Wielkie toto było, chociaż i tak nie mogło się równać z zielonymi lasami rodzinnego kraju.
Szedł szybkim, wojackim krokiem w stronę centrum parku. Czemu? Bogowie raczą wiedzieć, po prostu szedł do przodu. Tam napotkał swą panią, rozmawiającą z jedną z tych dworskich dziewcząt, która była w towarzystwie innej kobiety i strażnika, na którego broni widok zmarszczył lekko brwi. Skłoniwszy się przed Maude, powitał ją w rodzimym języku.
- Witaj, moja pani.
Obrócił się i skinął głową w stronę reszty, przezornie się nie odzywając. Stanął nieco za Dzierzbą, czujny, jak zawsze zresztą.

_________________
Jestem prawą ręką i lewym okiem. Jestem Arne Jednooki.
ArneArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 5:34 pm

Ach tego jej brakowało, jakiejś wyjątkowej nowej postaci w pałacu, która trochę odświerzyłaby zachowania obecnych tu dworzan, zdajacych się myśleć tylko i wyłącznie o ucztach i hulankach. Dziewczyna od razu widziała iż kobieta jest swego rodzaju wyjątkowa, oszczędna w słowach o wiele bardziej odpowiednich dla mężczyzny niż dworskiej damy. Na nieszczęście Maude,wzbudziła wielkie zainteresowanie u księżniczki i gdyby tylko jej wypadało zasypałaby kobietę różnorakimi pytaniami. Badź co bądź nie wiedziała skąd kobieta przybywa, wolała też przestrzegać etykiety panującej tutaj, ot wydawało się jej to bezpieczniejsze.
- W takim razie pozwól pani iż się przedstawię. Nazywam się Miana Avis, księżniczka Amentesu i drugie dziecko Miłościwej Królowej Matki.- przedstawiła się uprzejmie, po czym ponownie się skłoniła. Jej ciekawe oczy wlepiły się w wysoką kobietę. Ciekawiło ją też, co ów kobieta miała robić w rodzinnym pałacu ksieżniczki, ale tego dowie się już od służby, przynajmniej miała taką nadzieję.
- Mogę zatem zapytać skąd pani pochodzi?-Spytała z ciepłym uśmiechem. Takiego cudownego dnia z pewnością nic jej teraz nie zepsuje, przynajmniej miała taką nadzieję. Niemal uwielbiała przybyszów z dalekich stron, które tak bardzo chciałaby kiedykolwiek zwiedzić. Już miała zadać kolejne pytanie gdy podszedł do nich jakiś mężczyzna, którego z pewnością bałaby się spotkać sama w ciemnym zakątku. Wstrzymała lekko oddech, gdy zobaczyła szeroką szramę na jego twarzy oraz brak jednego oka. Jej strażnik odruchowo zrobił krok do przodu, niemal zrównując się z młodą księżniczką po czym położył dłoń na głowni miecza. Ta uśmiechnęła się przyjaźnie po czym gestem ręki uspokoiła strażnika. Młoda dama uniosła lekko jedną brew, widząc zachowanie mężczyzny. Samo jego zachowanie spokojnie starczyło by mogła wtrącić go do lochu na kilka dni...
- Długo pani będzie u nas gościć?- Spytała po chwili, a w jej oczach błysnęło coś, co było wyraźnie widoczne w oczach królowej.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 5:53 pm

Natomiast ona gdyby słyszała tyleż ciekawości w umyśle dziewczęcia to pewnie pozwoliłaby jej na zadawanie pytań oraz udzieliłaby na nich najpewniej odpowiedzi. Istotka ta zdawała jej się niewinna, bo delikatna i nie znająca jeszcze życia - dziecko nieskażone złem tego świata. A jeden z grzechów matki ziemi stał przed nią, odziany w czerwień przyozdobioną wyszytymi brązową nicią wzorami. Jednak gdy do jej uszu dotarło, że jest to córka lisiej królowej zaklęła w duszy. Jeśli wdała się w matkę to musiała uważać co by nie zganiono ją za jakiś nietakt ścięciem łba. A szkoda by było, bo bez głowy na karku mogła przestać myśleć tak taktycznie. Postanowiła więc sprawdzić z jakiej gliny ulepiono młódkę.
- Miło mi Cię poznać młoda księżniczko. - Skinęła głową wyłapując zza ramienia jej strażnika znajomą sylwetkę. - Jestem Maude Reed, zwana również... Ach, nie ważne, takie sprawy nie powinny zajmować panienki. - Chciała się przedstawić jako Dzierzba, lecz jeśli dziewczę wiedziało coś o sytuacji na granicy to powinno być świadoma kto jest winien tym jatkom. Od razu też odpowiedziała na jej pytanie, by nie płoszyć dziewczęcia chociaż we wzroku wojowniczki można było dostrzec nutę pobłażania. - Urodziłam się w Farolan.
Natomiast gdy jednooki podszedł do nich zganiła go spojrzeniem pełnym chłodu. Ach, o ile był jej przyjacielem i najlepszym wojem wśród siepaczy o tyle czasem brakło mu wyobraźni jeśli chodzi o dworskie obyczaje. Westchnęła jednak i uniosła dłonie zwracając się do niego.
- Bracie. - Powitała go w szorstkim rodzinnym języku. - To córa królowej, więc jak nie masz zamiaru mówić w ichnim języku to zawrzyj gębę... Musimy potem porozmawiać. - Kontynuowała w mowie ludzi puszczy, nie chciała być niegrzeczna lecz miała nadzieje, że panienka nie zna tego dialektu... A przynajmniej uda, że go nie zna. Dopiero teraz zwróciła się do kobiety splatając swe dłonie znów na sukni.  - Wybacz księżniczko lecz memu zastępcy brak ogłady godnej tego dworu. Nie jest on jednak taki zły na jakiego wygląda, zaś parszywe spojrzenie wyrobił sobie ku celu straszenia dwórek. - Zażartowała lekko wypuszczając przy tym powietrze. Nie chciała tak szorstko go potraktować, wiedziała, że nadal w jakiś sposób ją kochał lecz po rozmowie z lisicą miała nadszarpnięte nerwy.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arne Crannog

avatar

Skąd : Farolan
Praca : Tarczownik i prawa ręka Maude Reed

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 6:50 pm

Uniósł lekko brew, patrząc Dzierzbie prosto w oczy. Panowała w nich zima, jak zresztą często ostatnimi czasy. Być może zbyt często, pomyślał i westchnął w duchu.
- Wybaczcie mi, pani, nie wiedziałem, z kim mam do czynienia - skłonił się głęboko przed księżniczką, a leciusieńką ironię zamieścił jedynie w paskudnym uśmiechu, który przemknął przez jego twarz kiedy się pochylał. Nie rozumiał kompletnie, czemu tak bardzo ci ludzie przywiązują wagę do każdego, choćby najmniejszego gestu czy słowa. Cały ichni dwór to gra. Gra, której nie da się wygrać, a przegrana jest przegraną ostateczną. A on zupełnie nie umiał w nią grać.
Na słowa Maude o jego parszywym spojrzeniu byłby parsknął śmiechem, ale po burze, jaką otrzymał starał się zachować powagę, więc jedynie uśmiechnął się po swojemu znów, choć mogło to równie dobrze zostać odebrane jako szczękościsk. Miał nadzieję, że jednak nie zostanie, a strażnik zostawi wreszcie w spokoju ten pałasz.

_________________
Jestem prawą ręką i lewym okiem. Jestem Arne Jednooki.
ArneArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Sob Kwi 26, 2014 7:20 pm

Księżniczka była wręcz przekonana, iż jeszcze nadejdzie czas by zadać kilka pytań, w jakimś bardziej dogodnym temu miejscu. Matka zawsze mówiła iż gości nie należy męczyć, o ile w ogóle się kiedykolwiek do nich odzywała a te sytuacje mogła bez problemu wymienić na placach swych drobnych dłoni. Od lat zastanawiała się co spowodowało takie a nie inne zachowanie jej matki, na szczęście bracia dziewczyny obdarzyli ją odpowiednią ilością miłości by wyrosła na ciepłą i przyjazną młodą damę.
Oczy jej zabłysły gdy tylko usłyszała nazwę obcej krainy. Faloran, kraina pełna lasów i wolności jak to o niej zawsze słyszała. Och, jakże by chciała mócodwiedzić ten kraj, wsiąść na swojego konia i przemieżyć go wzdłuż i w szerz. Obdarzyła kobietę promiennym uśmiechem jak i ciepłym, przyjaznym spojrzeniem.
-Słyszałam iż twój kraj pani, jest naprawdę urodziwy i zupełnie odmienny od Amentes. Mam nadzieję iż nie czuję się pani za bardzo przytłoczona, bądź osamotniona w mym kraju- Odpowiedziała, znów jej się przyglądając. Kobiet budziła w niej swego rodzaju szacunek i podziw, Miana dawno nie widziała kobiety, która wyglądałaby na choć trochę tak silną, jak jej matka. Przez chwilę przyglądała się, jak najwidoczniej mężczyzna dostaje bury od Maude. Nie znała dobrze ichniego języka, to też nawet nie starała się zrozumieć co też mówią.
Skinęła uprzejmie głową na słowa mężczyzny.
-Zapomnijmy o tym jednorazowym incydencie.- Powiedziała, dając znać iż wszystko pozostało wybaczone. Ach, trudno jest nie grać w znaną od wieków grę wyżej urodzonych gdy od małego jest się w nei zamieszane. Można powiedzieć, iż życie królewskich dzieci jest tylko i wyłącznie tą specyficzną grą. Pokiwała głową na wzmiankę o straszeniu dworek po czym posłała mężczyźnie konspiracyjne spojrzenie.
-Proszę w takim razie uważać, są takie pory gdy to one straszą przyjezdnych mężczyzn- Powiedziała nie co ciszej, po czym posłała dwójce uroczy uśmiech. Sama nie wiedziała czemu, ale zaczynała powoli lubić cudzoziemców, na pirwszy rzut oka dzikich... I wolnych. Och, jakże ona chciałaby być równie wolna co mieszkańcy puszcz!
- Długo ma pani zamiar zostać, wraz ze swoją świtą, zostać u nas w gościnie ?- Spytała ponownie, mając nadzieję iż to nie jest tylko kilkudniowa wizyta.

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Nie Kwi 27, 2014 2:47 pm

Ach ciekawe to musiało wyglądać. Kobieta i dziewczynka, wojowniczka i księżniczka. A obok jeszcze zbir z krzywą gębą i bez oka. Ach urodziwa trójeczka, cudowny widoczek. Maude jednak zamiast rozmyślać nad tym skinęła młódce dłonią zapraszając ją tym samym w niemy sposób do przechadzki. Ramiona drzew zamykały się nad nimi w ochronnym splocie. Gdy wiatr poderwał się włosy obcokrajowców do tańca można było w nich dostrzec podobieństwo. On chociaż mąż o silnej szczęce w oczach, a raczej jednym oku widoczną miał nadzieje. To samo można było odnaleźć w spojrzeniu kobiety, chociaż postawą nie wskazywała, że myśli jej są czymś pochłonięte.
- Przede wszystkim odmienny. - To mówiąc ruszyła alejką przyzwyczajona, że to ona prowadzi na arenie życia. - Piękny... Dziki. Po prostu inny od waszego.
Zerknęła na Arnego, ciekawe co też porabiali jej chłopcy, no i miała nadzieje, że nie zniszczyli zbyt dużo bo to ona tu będzie za nich odpowiadać. Ale to nie było ważne. Bystry umysł układał zupełnie inny plan. Musiała zaczekać z odpowiedzią dla królowej by sprawdzić co też ona uczyni, w końcu to jej ruch. Chciała też zagrać kobiecie na ambicji, samej spełniając na pewien sposób swe marzenia o władzy. Chciała wykorzystać zgnuśniałych mężczyzn tego kraju, co zamiast prowadzić wojska to chędożyli dziewki w lasach, oraz dwórki po kątach. Sens żartu księżniczki jej umknął gdy się nad tym zastanawiała, jednak w ramach grzeczności uśmiechnęła się.
- To zależy od twojej matki, królowej. Lecz jeśli przeszkadza ci obecność nasza panienko, wystarczy powiedzieć. - Brak tu było słychać zgryzoty czy niechęci, ot rozbawiona rozmową z młódką Maude wysuwała tylko propozycje.

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arne Crannog

avatar

Skąd : Farolan
Praca : Tarczownik i prawa ręka Maude Reed

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pon Kwi 28, 2014 5:33 pm

Szedł tuż za Dzierzbą, niespecjalnie przysłuchując się prowadzonej przez damy konwersacji. Mało go interesowały te ich dworskie pogaduszki, chociaż wzmianka o rodzinnym kraju wprawiła go w zadumę.
Ach, Faloran... Raj dla ludzi wolnych. Zielony, pachnący żywicą, igliwiem i dymem ognisk. Pełen bijatyk, śpiewu, zabaw, pięknych panien i dobrego miodu.
Raj.
A on siedzi w jakimś parku w kraju, którego najważniejszą zasadą jest "graj, albo zgiń próbując grać". Nie pasował tu. Tak samo jak reszta jego kompanii. Tu było zbyt sztywno, zbyt dużo reguł i zasad ludźmi tu kierowało.
Zamyślił się i zupełnie przestał słuchać o czym rozmawiały panie.

_________________
Jestem prawą ręką i lewym okiem. Jestem Arne Jednooki.
ArneArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miana Avis
Rodzina Królewska
Rodzina Królewska
avatar

Ród : Kulkidd, Karwinior.
Skąd : Grabież Wschodnia

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pon Kwi 28, 2014 7:11 pm

Ruszyła wraz z Maude na krótką przechadzkę po parku. W głębi duszy radowało ją, iż kobieta nie przywiązuje aż tak wielkiej wagi do etykiet i wymagań dworskiego zachowania. Po rawie osiemnastu latach życia w tym otoczeniu była najzwyczajniej zmęczona. Działała jak maszynka zaprogramowana na odpowiednie zachowania i dopiero przy tej kobiecie uświadomiła to sobie. Przez chwilę jej oblicze posmutniało. Druzgoczącym jest fakt, gdy nagle zdajesz sobie sprawę iż twoje życie jest więzieniem pod bajkową otoczką. Że wszystko co uważałaś za wolność okazało się jedynie ciężkimi, żelaznymi kratami.
Gdy wojowniczka powiedziała o jej kraju, dziewczyna uśmiechnęła się.
- Byłabym rada, gdybym mogła go kiedyś ujrzeć.- Przyznała szczerze po czym przez chwilę patrzyła na kobietę. Szła obok niej spokojnym dworskim krokiem, jakże wyuczonym w niej od maleńkości. Dziewczyna przyglądała się, jakże pięknym teraz drzewom i próbowała choć trochę wyobrazić sobie dziki kraj swej towarzyszki. Z rozmyślań wyrwały ją słowa kobiety, na które uśmiechnęła się przepraszająco.
-Ależ nie, Pani bardzo się cieszę z waszej wizyty. Dawno już w pałacu Alces nie było tak ciekawych gości..- Księżniczka posłała im ciepły uśmiech. Już miała coś dodać gdy jedna z młodych służek podbiegła do nich, w pośpiechu kłaniając się księżniczce i informując ją, iż jest wzywana przez Królową Matkę. Dziewczyna westchnęła cichutko po czym dygnęła lekko.
- Wybacz mi ale muszę cię opuścić, Pani. Królowa Matka mnie wzywa. Mam nadzieję iż jeszcze będziemy miały okazję porozmawiać. Zaszczytem było dla mnie cię poznać Pani, i twego towarzysza również- To powiedziawszy skłoniła się po czym ze smutnym obliczem oddaliła się w kierunku pałacu.

[zt]

_________________


Miana Avis

Love´s the funeral of hearts









Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pon Kwi 28, 2014 8:25 pm

Skinęła odchodzącej dziewczynie na pożegnanie i wróciła do przechadzki pomiędzy alejkami, dopiero po wyminięciu kilku drzew odezwała się do przyjaciela w ich twardym, szorstkim języku. Nie było tu czułości, ani delikatnych westchnień aluzji. To była rozmowa między przyjaciółmi, a jednak ludźmi prostymi. Spodziewała się, że będą podsłuchiwani dlatego przeszła na ojczysty język. O ile jakiś szlachcic mógł ich zrozumieć o tyle trudno by zwykła służka posiadała taką umiejętność.
Maude splotła dłonie pod piersiami przygryzając wargi i marszcząc czoło pozbywając się maski szlachcianki.
- Arne. Dostałam propozycje zostania doradczynią królowej, czyli chyba na ich bycia częścią rady królewskiej. Wiesz co to znaczy? - Zatrzymała się oglądając się na przyjaciela, dawno w oczach Dzierzby nie zalęgło się tyle wątpliwości. Jakby znów była tą niewinną czternastoletnią dziewczyną uczącą się dopiero jak używać toporka i tarczy, oraz sprowadzającą młodych panów na manowce. - Mam przyjąć tą posadę?

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arne Crannog

avatar

Skąd : Farolan
Praca : Tarczownik i prawa ręka Maude Reed

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pią Maj 09, 2014 5:59 pm

Skłonił się głęboko królewnie, a gdy został sam na sam z Maude, wypuścił głośno powietrze z ust. Bogowie, jeszcze chwila i znów zrobiłby coś "wbrew etykiecie i zasadom" i skazałby sam siebie na areszt czy co tam. A że nigdy nie dałby się wsadzić za kratki, pewnie skończyłoby się to bitką. A ta natomiast najpewniej skończyłaby się egzekucją.
Zajęty swoimi myślami nie skojarzył, co Maude do niego powiedziała, jednak słysząc swój jakże piękny, ojczysty język, potrząsnął głową i spojrzał na kobietę jedynym okiem, w którym tańczyły iskierki poirytowania. Panna Reed znała go zbyt dobrze, by nie zauważyć, że ma dość tego kraju.
Milczał.
Przez chwilę. Nie mógł znieść widoku zmartwionej Dzierzby. Jego serce miękło przy spojrzeniu w jej przenikliwe, a w tym momencie pełne zwątpienia oczy. Westchnął ciężko i odpowiedział chrapliwym głosem:
- Nie, nie wiem, choć się domyślam. - zrobił pauzę, jakby pozostawiając jej pole do domysłów - Jeśli zabiorą cię do tej całej rady, będziesz tu uwięziona, a tego chyba nigdy nie chciałaś - uniósł brew nad jedynym okiem i założył ręce na piersi. Brak broni znów zaczął mu doskwierać. Milczał chwilę.
-Jak na moje, to nie. Ale jestem tylko wojownikiem - wzruszył ramionami - Gdyby któraś z tych paniuś tutaj rządzących się dowiedziała, że przyjmujesz rady od tak prostego człowieka, pewnie by tupnęła w złości tą ichnią chuderlawą nóżką i wtrąciłaby mnie do lochów za wtykanie nosa w królewskie sprawy.
Na bogów, chcieli Maude w jakiejś radzie królewskiej. Poroniło ich? Przywódczynię buntu wrzucić na jeden z najwyższych szczebli władzy?
- To twój wybór, Jaskółko. Gdzie nie pójdziesz, pójdziemy za tobą. - spojrzał jej głęboko w oczy i po chwili ciężkiego milczenia dokończył - Ale pamiętaj, że do obrad nas nie dopuszczą. Tam ci nikt nie pomoże. A w otoczeniu uśmiechniętych fałszywie wrogów kiepsko się myśli. - zdołał wykrzywić usta w nieco mnie paskudnym uśmiechu niż zwykle, choć też nieco bardziej smutnym.
Nagle znów miał ochotę ją tak po prostu przygarnąć do szerokiej piersi i przytulić.
Ale nie zrobił tego. Wystarczyło, że jednego oka już nie miał.

_________________
Jestem prawą ręką i lewym okiem. Jestem Arne Jednooki.
ArneArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maude Reed

avatar

Ród : Duanowie.
Skąd : Farolan
Praca : Szlachcianka, zabijaka.

PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   Pią Maj 09, 2014 7:53 pm

Uwięziona... Jak stary szpak spoglądający przez kraty klatki w nadziei na wolność, podczas gdy młody nie rozumie zrodzon w klatce. Czyż nie taka była ta księżniczka która nie odeszła tak dawno stąd? W końcu nawet jeśli zatęskni i to młode pokolenie za wolnością i duchem walki, nigdy tego nie będzie w stanie tego tak pokochać. W końcu to co utraciliśmy doceniamy najbardziej.
A zarazem ta swoista niewola wiązała się z szeregiem możliwości. Wiązała się z szansą. Realną szansą zdobycia władzy. Bo kto by poparł bandę rębajłów spośród rodów? Duanowie, może Bregenowie, kto jeszcze? Dwa to za mało. Potrzebowała nie tylko wsparcia politycznego. Tuzin ludzi nie będzie w stanie zająć i utrzymać nic ponad mały gród, albo fortalicje. Tuzin... To za mało. I jeśli chce wznieść się ponad mgły dotychczasowych sukcesów będzie musiała poświęcić to co kocha... tych co kocha. Cena nie będzie ważna.
- Tak... - Splotła nieświadomie ręce na podołku wpatrując się gdzieś w przestrzeń przed sobą. Nie przerywała przy tym wędrówki. - Nie chciałam. Ale... Ale sami nie zdobędziemy Farolan. Sami nie utrzymamy nic. Cudem będzie zająć fortalicje, a toć one mało znaczą... - Westchnęła lekko.
Decyzja już była podjęta. I powinien już to wyczytać z oczu dziewczyny, tak nagle ochładzających się, pozbawionych wszelkich słabości. W końcu za to też ją kochał. Nie płakała, nie histeryzowała, podejmowała decyzje - nawet jeśli miały być błędne to nie bała się ich podjąć. Zacisnęła wargi marszcząc czoło. Nie było czasu na wątpliwości.
- Owszem, to moja decyzja bracie. - Na ostatnie słowo położyła nacisk posyłając w jego stronę chłodne spojrzenie. Ach, jakże ona była zmienna. - I już ją podjęłam. Nie mamy wyboru. Przyjmę jej propozycje, nawet jeśli mam zapłacić za to wolnością.
Odwróciła się lekko dopiero teraz słysząc śmiechy niesione przez wiatr. Ach, no tak, uczta. Zapomniała. służka królowej coś o tym wspominała a ona chyba powinna się stawić. Szkoda, że go nie mogła ze sobą zabrać... Skinęła mu krótkim żołnierskim ruchem głowy, że rozmowa zakończona. Odeszła parę kroków alejką i już bez odwracania się dodała w znanym tu języku. W głosie Dzierzby słychać było swoisty ból.
- Przekaż gromadzie, że kto chce może odejść. Z moim błogosławieństwem. Nie będę was zmuszać do służby tu. - Podjęła wędrówkę. - Ciebie też to dotyczy bracie...


// z.t gdzieś

_________________
Prawdziwa królowa nie potrzebuje króla.
.ArneArne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dalsza część parku   

Powrót do góry Go down
 
Dalsza część parku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Amentes :: Pałac Królewski w Alces :: Pałacowe włości-
Skocz do: